Obserwatorzy

wtorek, 30 czerwca 2015

Recenzja - Tesori d'Oriente - Mirra

Każda z nas ma w swoich zbiorach swój ulubiony zapach. A nawet kilka. Zmieniamy je w zależności od okazji, nastroju, pory dnia czy roku, ale zawsze na naszej półce gości flakonik z tym jednym jedynym zapachem, który zostałby z nami gdyby cała reszta musiała zniknąć. U mnie jest to słodki, dość ciężki zapach Tresor od Lancome. Kojarzy mi się z moją mamą, bo to ona go dawno temu używała i od niej dostałam swój pierwszy miniaturowy flakonik tych właśnie perfum. Jednak na co dzień używam także innych zapachów, a że moja kolekcja wzbogaciła się ostatnio o kilka nowych buteleczek, dzisiaj przybliżę Wam jedną z nich.

Tesori d'Oriente
Mirra


Co mówi producent? (www) 
Orientalne zapachy, które otulą i rozpieszczą twoje ciało i umysł, przenosząc w świat dawnych czasów, dostarczając twojemu ciału zmysłowych doznań.
Aromatyczna woda produkcji włoskiej stworzona została na bazie najwyższej jakości, wyselekcjonowanych esencji.
Zapach mirry: korzenny, delikatny, subtelny.

Skład: Nie będę się w niego zagłębiać, w końcu to "tylko" perfumy. 

Alcohol denat., Parfum, Aqua, Commiphora Myrrha Resin Extract, BHT, Hexyl Cinnamal, Linalool, Hydroxyisohexyl, 3-Cyclohexene Carboxal Dehyde, Citronellol

Cena regularna: 20,50 zł [saluti.pl]
Pojemność: 100 ml
Dostępność: sklep internetowy saluti.pl 

O produkcie.
Perfumy znajdują się w nietypowej, bo aluminiowej buteleczce z atomizerem, prosta, nieprzesadzona grafika dodaje im uroku i elegancji. Same perfumy są bezbarwne, nie będą plamić ubrań. Atomizer działa bez zarzutu aplikując produkt równomierną mgiełką, aplikacja jest wygodna i nie sprawia żadnych problemów.

Moja opinia.
 Co do zapachu, to nie zgodzę się z producentem iż jest on delikatny i subtelny. Dla mnie zapach jest bardzo intensywny, długo utrzymuje się na skórze i trzeba bardzo uważać podczas aplikacji, aby nie przesadzić. Jeśli chodzi o nutę, to mnie pachnie on przede wszystkim wanilią. Przypomina mi zapachy z czasów gdy byłam nastolatką, a furorę robiły buteleczki z perfumami o zapachu wanilii. Wyczuwam również delikatne, korzenne nuty, jednak góruje nad nimi słodka, bardzo intensywna wanilia. Zdecydowanie zapach jest orientalny, przywodzi na myśl wakacje w krajach dalekiego wschodu. Generalnie zapach mi się podoba, choć dla wielu może być za słodki i za mdły. Ja lubię takie aromaty i o ile uważam z ilością, jest to na pewno przyjemna odmiana od moich kwiatowo owocowych zapachów. Mimo wszystko gdy wykończę buteleczkę, raczej do niego nie powrócę, bo, choć jak wspomniałam zapach mi odpowiada, sama bym go dla siebie nie wybrała.


Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję sklepowi Saluti.pl za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Recenzja - FM Group - lakier, top coat i osuszacz

Choć ostatnimi czasy przerzucam się raczej na lakiery hybrydowe, to gdy wpada mi jakiś nowy lakier do kolekcji muszę go przetestować. Dzisiaj będzie o trzech produktach marki FM Group, o której wcześniej słyszałam, ale nie miałam okazji stosować jej produktów. Na Czerwcowym Spotkaniu Blogerek (relacja) otrzymałam od marki trzy produkty i o nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

FM Group
Lakier do paznokci Deep Scarlet
Lakier nawierzchniowy Matte Effect
Osuszacz do lakieru


Dostępność: Jak wspomniałam FM Group to marka katalogowa, ich produkty dostępne są więc u konsultantów marki
Cena: niestety nie mam pojęcia jakie są ceny tych produktów
Pojemność: lakiery - 10 ml, osuszacz - 50 ml

Co mówi producent:
Lakier do paznokci (www):
Szybkoschnące i długotrwałe lakiery zapewniające głęboki kolor i intensywny połysk. Wzbogacone o witaminy A i E oraz wapń i keratynę, które dodatkowo wzmacniają paznokcie. Idealnie dopasowany pędzelek oraz kremowa konsystencja zapewniają równomierne pokrycie płytki bez smug.
Dostępny w 25 odcieniach.

Lakier nawierzchniowy (www):
Nadaje pomalowanym paznokciom oryginalny, matowy wygląd. Zawiera polimery, które tworzą powłokę chroniącą lakier przed odpryskiwaniem, ścieraniem i uszkodzeniami mechanicznymi.
Idealnie dopasowany pędzelek gwarantuje równomierne krycie. Zawiera filtry UV.

Osuszacz do lakieru (www):
Przyspiesza wysychanie lakieru i chroni go przed powstawaniem smug i zarysowań. Nadaje piękny blask i uwydatnia barwę. Nie wysusza skórek wokół paznokci. Po aplikacji szybko odparowuje, nie pozostawiając lepkiej warstwy.

Moja opinia.
Zarówno lakier kolorowy jak i nawierzchniowy znajdują się w stabilnej, zwężanej ku dołowi buteleczce. Dodatkowo zapakowane są w kartoniki. Graficznie prosto, bez fajerwerków. Rączka pędzelka jest dość krótka, ale co dziwne, nie utrudnia to malowania. Włosie natomiast jest długie, elastyczne, dość wąskie i nabiera odpowiednią ilość lakieru. Lakiery dobrze się aplikuje, równomiernie nakłada na płytkę, nie smużą, nie zalewają skórek. Odcień Deep Scarlet to piękna czerwień, elegancka i klasyczna. Doskonale pokrywa płytkę, już jedna warstwa daje zadowalające krycie. Konsystencja lakieru jest w sam raz, na tyle gęsta, że nie zalewa skórek, ale na tyle płynna, że nie smuży i gładko sunie po płytce. Lakier ma bardzo błyszczące wykończenie.

Top Coat również ma świetną konsystencję, nie rozlewa się i dobrze aplikuje na płytkę. Matowego wykończenia nabiera po przeschnięciu, dlatego dość łatwo ominąć jakieś miejsce. Po wyschnięciu daje na paznokciach śliczne wykończenie, jednak nie jest ono typowo matowe, raczej taka matowa satyna. Niemniej wygląda to bardzo ładnie i elegancko. Wadą jest fakt, że szybko ściera się na końcach, przez co stają się one błyszczące. Sama matowa warstwa również dość szybko się ściera i trzeciego dnia nie jest już matowa, a błyszcząca. Może nie jest to wysoki połysk, ale z całą pewnością już nie mat.
Jedna warstwa lakieru + warstwa to-coat'u do pełnej, pozornej twardości potrzebują ok. 10-15 minut, schną więc błyskawicznie. Niestety łatwo o odbicia twardych rzeczy nawet na wydawałoby się suchych już paznokciach.
Trwałość to bez uszczerbku ok. 1 dnia, więc bardzo słabo. Drugiego dnia ścierają się już końcówki, trzeciego lakier zaczyna odpryskiwać.
Zmywanie na szczęście bezproblemowe, lakier nie odbarwia płytki (jednak ja zawsze stosuję bazę), nie brudzi skórek, dobrze się zmywa, jeśli przypadkiem wyjedziemy poza płytkę.

Jeśli chodzi o osuszacz, niestety jest to kolejny produkt tego typu, który poniósł u mnie sromotną klęskę. Opakowanie jest wygodne do trzymania, lekka, plastikowa buteleczka niewielkich rozmiarów dobrze leży w dłoni. Ma też przyjemny, lekko owocowy zapach, a oleista formuła może działać nawilżająco na skórki. I tutaj kończą się zalety. Aplikator w formie atomizera rozpryskuje produkt dość szerokim strumieniem zarówno na paznokcie jak i niemal całe palce, a tłusta konsystencja sprawia, że natychmiast mam ochotę umyć dłonie. Dodatkowo nie przyspiesza wysychania lakieru, wręcz mam wrażenie, że tworzy na lakierze rozmiękczającą go warstwę i uniemożliwia jego schnięcie.


Krótko i na temat.
Gdyby nie trwałość lakierów, byłabym z nich zadowolona. Podoba mi się zarówno piękny kolor, świetne krycie jak i matowo-satynowy efekt. Niestety 2 dni to zdecydowanie zbyt krótko, nawet jak na zwykły lakier. Osuszacz natomiast jest dramatyczny. Albo komuś oddam, albo wyląduje w szufladzie z nigdy więcej nie używanymi produktami. Zdecydowanie jestem fanką wysuszaczy w formie lakierów i przy nich, używając lakierów klasycznych, pozostanę.


Ocena ogólna:
Lakiery
Niska ocena z uwagi na bardzo słabą trwałość
Osuszacz
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki FM Group za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.


Zachęcam Was do udziału w Urodzinowym Konkursie. Szczegóły TUTAJ.

Pozdrawiam,

niedziela, 28 czerwca 2015

Nieksometyczna Niedziela - Liebster Blog Award po raz kolejny :)

Dzisiaj niedziela, w więc kolejny niekosmetyczny i luźniejszy post.
Otrzymałam od Odchudzanie Motywacja Inspiracja nominację do Liebster Blog Award.


Na czym to polega?
,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę''. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować osoby, która Cię nominowała''.


Spieszę więc z odpowiedziami :)
1. Gdzie w tej chwili jesteś? :)
W domu. Wreszcie weekend, który nie jestem już w szkole i mogę go spędzić na błogim lenistwie :)

2. Czy masz jakieś zwierzęta? Jeśli nie - dlaczego?
Podobnie jak autorka pytań, jestem bardzo pro-zwierzęca i w moim domu zawsze jakieś zwierzaki były. Obecnie są to dwie kotki (od kilku tygodni znowu dwie). Po niespodziewanym odejściu Luny postanowiliśmy dać dom innemu kociakowi, który powoli aklimatyzuje się w naszym domu. Pierwszy raz oficjalnie przedstawiam Wam zatem Ciapę :)


3. Jaki prezent chciałbyś/chciałabyś dostać?
Hmm, to bardzo trudne pytanie. Jest wiele rzeczy o których marzę, ale tak na poczekaniu trudno wskazać mi jedną, konkretną rzecz.

4. Jaką supermoc chciałbyś/chciałabyś mieć?
Myślę, że czytania w myślach. Albo nie, latania. Albo czytania w myślach. Albo jednak latania...

5. Z kim chciałbyś/chciałabyś zjeść kolację i dlaczego?
Gdybym miała taką możliwość, chciałabym spędzić jeszcze choć jeden wieczór z moją mamą i dziadkiem. Bardzo mi ich brakuje.

6. Jaki film warto według Ciebie obejrzeć?
Jest całe mnóstwo takich filmów. Te, które w ostatnim czasie bardzo zapadły mi w pamięć to "Wiek Adaline" i "Przeznaczenie".


7. Czy Twoja praca/szkoła sprawia Ci przyjemność? Co lubisz w swojej pracy/szkole?
Niestety moja praca nie sprawia mi przyjemności. Chodzę do niej, bo muszę i gdybym miała możliwość zmiany na inną pracę, to nie wahałabym się za długo.
Szkołę natomiast bardzo lubiłam, byłam zżyta z dziewczynami, a kierunek bardzo mi się podobał. Cieszę się jednak, że już ją skończyłam i nie będę miała zajętego każdego weekendu.

8. Czym byś się zajęła w życiu, gdybyś nie musiała zarabiać na utrzymanie?
Podróżowaniem, nauką wizażu, nauką języków, czytaniem książek i działalnością charytatywną.

9. Jakich cech u mężczyzn nie lubisz, a jakie lubisz i cenisz?
Ogólnie u ludzi nie akceptuję nieuczciwości, niewierności, nietolerancji, niedojrzałości i niepunktualności.
U mężczyzn cenię życiową zaradność, inteligencję, wiedzę i doświadczenie, czułość i zdolność akceptacji nawet najdziwniejszych zachowań u swojej kobiety ;) Cenię również bezinteresowną miłość i wrażliwość na los innych, zwłaszcza bezbronnych zwierząt. Fajnie jak mężczyzna gotuje i potrafi zająć się domem i dziećmi, ale nie jest to obowiązkowe.

10. Co w sobie lubisz?
Chodzi o charakter czy wygląd? Jeśli o wygląd, to bardzo podobają mi się moje usta i pośladki, kształt nosa i uszu oraz stopy i kostki u nóg, o ile nie wyglądają jak napęczniały wodą balon, co latem niestety się zdarza.
Jeśli chodzi o charakter, to na pewno punktualność, realistyczne podchodzenie do problemów i życia, chęć niesienia pomocy bezbronnym, wrażliwość na krzywdę innych, przywiązanie do rodziny i wierność. Cenię w sobie również to, że staram się nie szukać problemów tam, gdzie ich nie ma, a także wiarę w to, że każdy konflikt można rozwiązać w pokojowy sposób.

11. Jakich trzech rzeczy się w życiu nauczyłaś i chciałabyś przekazać to innym?
Choć zabrzmi to twardo, przede wszystkim tego, że ludziom nie można ufać i nie można na nich polegać, poza nielicznymi wyjątkami. Jeśli chcesz, aby coś było zrobione dobrze, zrób to sam. Pomimo też mojej wrażliwości i chęci pomocy innym, uważam, że trzeba być trochę egocentrycznym i myśleć o sobie. Jeśli my sami o sobie nie pomyślimy nikt nie zrobi tego za nas.
Z pozytywniejszych rzeczy chciałabym przekazać dalej, że należy kochać i szanować rodzinę, zwłaszcza rodziców i dziadków. A także pamiętać o tym, że najważniejszy jest święty spokój.
Warto mieć świadomość, już od najmłodszych lat, że mało komu wszystko spada z nieba i jeśli chcemy dojść do czegoś w życiu musimy sobie to sami wywalczyć. Należy poszerzać swoją wiedzę, dbać o rozwój osobisty i myśleć o przyszłości.

Do zabawy zachęcam, oczywiście, jeśli macie ochotę:
Karolinę S. fashionak-sklep.blogspot.com
Paulinę Agnieszkę strudelka.blogspot.com
Hutosię hutosia.blogspot.com
Nie Bieską cosmeticosmos.blogspot.com
Azime azime-make-up.blogspot.com
UpitąKubisiemx3 www.kosmo-medyk.pl
OnAlwaysTogether rzetelne-recenzje.blogspot.com
Kingę simplyawoman86.blogspot.com
Helen G. www.karodos.pl
Karolinę Jastrząb biszkopcik86.blogspot.com
and last but not least
Kathy Leonia kathyleonia88.blogspot.com

Będzie poważnie i życiowo. Moje pytanie:
1. Co chciałabyś robić w życiu?
2. Dlaczego prowadzisz bloga?
3. Gdybyś mogła spełnić jedno życzenie, co by to było?
4. Jedna cecha charakteru, którą w sobie najbardziej cenisz.
5. Jedna cecha charakteru, której u siebie najbardziej nie lubisz.
6. Jeden element Twojego wyglądu, który podoba Ci się najbardziej?
7. Jeden element Twojego wyglądu, który chciałabyś najbardziej zmienić?
8. Miejsce na ziemi, w którym chciałabyś mieszkać najbardziej.
9. Książka, która wpłynęła na Twoje życie.
10. Film, który wpłynął na Twoje życie.
11. Osoba, która ma na Ciebie największy wpływ.

Przypominam Wam również o Urodzinowym Konkursie. Szczegóły TUTAJ.

Pozdrawiam,

piątek, 26 czerwca 2015

Recenzja - Balmi - balsamy do ust (mięta, kokos)

Pomadka ochronna czy ochronny balsam do ust to mój absolutny niezbędnik. Mogę nie mieć żadnego innego kosmetyku, ale ten drobiazg musi być przy mnie zawsze. Mam swoje ulubione balsamy do ust, jednak jak mogłabym się oprzeć uroczym gadżetom, które nie tylko mają nawilżać usta, ale jeszcze świetnie się prezentują? Właśnie taka była motywacja, aby przetestować...

BALMI
Balsam do ust w kostce
Mięta, Kokos


Co mówi producent? (www) 
Balmi jest wyjątkowym balsamem do ust, posiada filtr SPF 15 oraz chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Doskonałe właściwości nawilżające jakie posiada zapewniają olejek JOJOBA i masło SHEA. Wiemy jednak, dlaczego zwróciłaś uwagę na Balmi – tak jak nas, zachwyciły Cię zapach i opakowanie. Bez względu na to, który zapach Cię zachwycił, malina, truskawka, mięta czy kokos, trudno się powstrzymać żeby go nie zjeść…
O opakowaniu możemy również pisać w nieskończoność… Jest ono odzwierciedleniem zawartości- niepowtarzalne i zaskakujące. Może być uzupełnieniem Twojego stroju, charakteryzuje Twój styl życia i staje się polem do popisu dla Twojej wyobraźni – pokaż nam jak je wykorzystasz. Może stanie się Twoim breloczkiem do kluczy?

Skład: Cóż, nie należy do najbardziej naturalnych, a niestety moje usta najbardziej lubią właśnie takie :( Na drugim miejscu parafina, zaraz za nią wazelina, gdzieś tam po drodze wosk pszczeli, jeszcze dalej wychwalane w opisie masło shea, a za nią olejek jojoba. Mogłoby być lepiej. Jak widzicie poniżej wersja miętowa i kokosowa niewiele się różnią jeśli chodzi o skład, w przypadku miętowej plus za naturalny aromat miętowy pochodzący z mięty pieprzowej. Plus również za kilka filtrów UV.

Polybutene - substancja wiążąca, regulator lepkości
Paraffinum Liquidum - emolient tłusty, emulgator, substancja filmotwórcza
Petrolatum - wazelina, emolient, substancja filmotwórcza
Ozokerite - substancja wiążąca, zmętniająca, stabilizator emulsji, regulator lepkości
Synthetic Wax - substancja wiążąca, emolient, substancja maskująca, regulator lepkości
Ethylhexyl Palmitate - emolient, substancja zapachowa
Paraffin - kondycjoner, regulator lepkości
Ethylhexyl Methoxycinnamate - filtr UV
Cera Carnauba
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr UV
Benzophenone-3 - filtr UV
Butyrospermum Parkii Butter - kondycjoner, regulator lepkości, substancja nawilżająca, regenrująca i natłuszczająca
Hydrogenated Jojoba Oil - emolient, kondycjoner
Aroma - substancje zapachowe
Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate - filtr UV
Mentha Piperita Oil (wersja miętowa) - olejek z mięty pieprzowej, substancja maskująca, zapachowa, odświeżająca, tonizująca
Tocopheryl Acetate - antyoksydant, kondycjoner
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Methylparaben - substancja konserwująca
Propylparaben - substancja konserwująca
Benzyl Benzoate (wersja kokosowa) - substancja konserwująca, składnik kompozycji zapachowej
Limonene (wersja miętowa) - składnik kompozycji zapachowej
Eugenol (wersja miętowa) - składnik kompozycji zapachowej
CI 77891- barwnik
Źródło: CosIng

Cena regularna: 19,90 zł [jedna z drogerii internetowych]
Pojemność: 7 g
Dostępność: sklepy internetowe, pamiętam, że widziałam go w jakimś sklepie stacjonarnym, jednak nie mogę sobie zupełnie przypomnieć w którym

O produkcie.
Balsam zapakowany jest w fikuśne opakowanie w kształcie kostki, na jej wieczku wytłoczono logo producenta, otwiera się poprzez odkręcenie górnej części. Dodatkowo dołączona jest krótka smyczka, która pozwoli nam doczepić balsam do kluczy czy smyczy telefonu. Balsamy zapakowane są w blister. Sam sztyft ma kształt niskiego stożka, na początku bardzo dobrze się go używa podejrzewam jednak, że z czasem może być z tym coraz gorzej. Sztyft jest dobrze zbity, nie trzeba się obawiać, że wypłynie nawet podczas gorącego lata. Jeśli chodzi o zapach, to wersja kokosowa pachnie wręcz obłędnie, choć kokos w niej wyczuwalny trąca trochę chemią. Niemniej zapach cudowny. Wersja miętowa pachnie natomiast bardzo delikatnie, praktycznie niewyczuwalnie. Wydajność oceniam jako dobrą do bardzo dobrej.

Moja opinia.
Jeśli chodzi o działanie balsamów, to niestety nie będzie zachwytu. Obydwa produkty bardzo przeciętne. Owszem, po aplikacji usta robią wrażenie nawilżonych i natłuszczonych, pozostawiają na skórze delikatny połysk i zmiękczają skórę, jednak uczucie nawilżenia znika tak szybko, jak szybko znika z ust sam balsam, a to za sprawą średniego składu. Wersja miętowa dodatkowo delikatnie chłodzi, co może być w lecie nawet przyjemne. Niestety poza gadżeciarskim wyglądem balsamy niewiele wniosły w moje kosmetyczne życie, znam wiele znacznie tańszych i skuteczniejszych balsamów do ust. Szkoda, bo gdyby działały lepiej to byłby to na prawdę wart polecenia, świetnie wyglądający gadżet do pielęgnacji ust.


Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję Pani Paulinie Wierzchoń oraz dystrybutorowi marki Balmi 
za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

czwartek, 25 czerwca 2015

Recenzja - Oillan balance - hydro-lipidowy krem przeciwzmarszczkowy

Jak już pewnie wiecie, moja cera jest ostatnio kapryśna i przesuszona. Staram się ją nawadniać maseczkami i nawilżać kremami, dlatego gdy na ostatnim spotkaniu blogerek otrzymałam krem marki Oillan wszystkie inne poszły w odstawkę i zaczęłam używać właściwie tylko jego. Jak się spisał?

OILLAN Balance
Hydro-lipidowy krem przeciwzmarszczkowy
Do cery suchej, odwodnionej i wrażliwej


Co mówi producent? (www) 
Bogata formuła preparatu intensywnie nawilża, wygładza i uelastycznia suchą, odwodnioną i wrażliwą skórę. Olej z ogórecznika lekarskiego i skwalan z oliwek skutecznie regenerują i odżywiają skórę, uzupełniając niedobory lipidów w naskórku. Olej arganowy długotrwale nawilża skórę, spłyca i wygładza drobne zmarszczki oraz hamuje proces starzenia się skóry. Ekstrakt z astra solnego koi oraz łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.

Skład: Całkiem niezły pomimo parafiny. Nie zawiera parabenów czy konserwantów będących pochodnymi formaldehydu, zawiera za to kilka dobroczynnych składników jak masło shea, olej arganowy, alantoina czy witamina E (choć ta ostatnia w ilościach śladowych). Nie zawiera również składników zapachowych. W kremie na noc usunęłabym jednak silikon, jest on w moim odczuciu zbędny. 

Aqua - rozpuszczalnik
Glyceryl Stearate SE - emulgator
Ethylhexyl Stearate - emolient
Glycerin - humekant, hydrofilowa substancja nawilżająca
Pentylene Glycol - kondycjoner, rozpuszczalnik
Octyldodecanol - emolient, substancja maskująca, zapachowa
Hydrogenated Polydecene - emolient, substancja maskująca i zapachowa, kondycjoner, rozpuszczalnik
Cetyl Alcohol - emolient, emulgator, stabilizator emulsji, substancja maskująca, regulator lepkości
Paraffinum Liquidum - parafina, emolient tłusty, substancja okluzyjna
Squalane - emolient, kondycjoner, substancja renatłuszczająca
Myristyl Myristate - emolient, substancja zmętniająca, kondycjoner
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea, kondycjoner, regulator lepkości, substancja aktywna
Borago Officinalis Seed Oil - olej z nasion ogórecznika, lekarskiego, emolient, kondycjoner
Aster Tripolium Extract - kondycjoner, substancja ochronna
Cucurbita Pepo Seed Extract - ekstrakt z nasion dyni, kondycjoner
Glyceryl Behenate - emolient, emulgator
Hydrogenated Palm Oil - emolient, emulgator, kondycjoner, regulator lepkości
Spent Grain Wax
Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy, substancja zmiękczająca, nawilżająca, natłuszczająca
Caprylic/Capric Triglyceride - substancja maskująca, zapachowa, kondycjoner
Ceramide NP - kondycjoner
Cholesterol - emolient, emulgator, kondycjoner, stabilizator, regulator lepkości
Glyceryl Stearate Citrate - emolient, emulgator, kondycjoner
Dimethicone - silikon lotny, substancja wygładzająca skórę, ochronna, emolient, kondycjoner
Trideceth-6 - emulgator, substancja powierzchniowo czynna
Acrylamide/Sodium Acrylate Copolymer - antystatyk
Allantoin - emolient, kondycjoner, substancja wygładzająca skórę, substancja aktywna
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Ethylhexylglycerin - kondycjoner
Tocopherol - witamina E, substancja zmiekczająca, aktywna, antyoksydant, kondycjoner 
Źródło: CosIng

Cena regularna: 15,99 zł
Pojemność: 50 ml 
Dostępność: sklepy internetowe, tradycyjnie nie mam pojęcia jak jest z jego dostępnością stacjonarną

O produkcie.
Krem otrzymujemy w plastikowej tubce z zakręcanym korkiem, dodatkowo w kartonowym pudełeczku. Graficznie prosto, aptecznie, ale elegancko i po prostu ładnie. Szalenie podoba mi się kolorystyka marki. Krem ma, w moim odczuciu, dość lekką konsystencję, dobrze się rozprowadza. Jest bezzapachowy (czyli trąca, jak zawsze, typowym dla kremów bezzapachowych smrodkiem), ale zapach znika natychmiast po aplikacji na skórę. Ze względu na konsystencję, krem jest bardzo wydajny.

Moja opinia.
Producent zaleca stosowanie kremu na noc, jednak w jego składzie nie ma nic, co przy dodatkowej ochronie przeciwsłonecznej nie pozwalałoby używać go na dzień i ja tak go właśnie stosuję. Krem przepięknie nawilża moją skórę, reguluje wydzielanie sebum dzięki czemu nie błyszczę się już po dwóch godzinach od nałożenia makijażu (choć oczywiście zależy to również od użytego pudru). Nie wchodzi w żadne niepożądane reakcje z makijażem, nie waży podkładu, nie powoduje jego spływania czy szybszego znikania ze skóry. Pozostawia skórę gładką i miękką w dotyku. Skóra jest przyjemnie nawilżona, lekko ujędrniona (choć zmarszczki niestety nie zniknęły), ukojona i gotowa na aplikację dalszych kosmetyków. Stosunkowo szybko się wchłania pozostawiając jedynie lekko satynowy film.
Jestem bardzo zadowolona z tego kremu i zapewne będę do niego powracać, bo moja skóra doskonale na niego reaguje. Muszę też przyznać, że producent nie kłamał pisząc, że krem przywraca równowagę fizjologiczną skóry.


Czy kupię ponownie?
TAK

Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Oillan (firmie Oceanic) za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Zachęcam Was do udziału w Urodzinowym Konkursie. Szczegóły TUTAJ.
Pozdrawiam,

środa, 24 czerwca 2015

Recenzja - Bioxsine, ziołowy szampon przeciw wypadaniu włosów

Jak chyba każdy okresowo zmagam się z nadmiernym wypadaniem włosów. Zazwyczaj ma to miejsce w okresie przesilenia wiosennego oraz jesiennego. Najskuteczniej radzą sobie z tym suplementy, jednak dobrze wspomóc ich działanie również odpowiednimi kosmetykami.
Szamponów ziołowych raczej nie wybieram, plączą mi niemiłosiernie włosy, pozostawiają je sianowate, nieprzyjemne w dotyku, a do tego najczęściej niezbyt przyjemnie pachną. Dlatego też do produktu, o którym napiszę Wam dzisiaj podeszłam dość niechętnie. Czy słusznie? Zapraszam na recenzję.

BIOXSINE
Ziołowy szampon przeciw wypadaniu włosów


Co mówi producent? (www) 
Szampon BIOXSINE to ziołowy preparat opracowany specjalnie dla osób, które cierpią z powodu wypadania włosów i/ lub chcą wzmocnić swoje włosy. Specjalny składnik BIOCOMPLEX B11 delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy, a jednocześnie skutecznie zapobiega wypadaniu włosów, zagęszcza je i wzmacnia.
- Szampon BIOXSINE zapobiega wypadaniu włosów.
- Zawarte w nim witaminy i składniki mineralne odżywiają włosy sprawiając, że stają się one silne i zdrowe.
- Skuteczność i bezpieczeństwo stosowania produktu zostały udowodnione klinicznie.
- Szampon BIOXSINE stworzono w oparciu o składniki ziołowe i nie powoduje on skutków ubocznych.
- Występuje w 3 wariantach: do włosów normalnych/ suchych, przetłuszczających się i w wersji przeciwłupieżowej. [Ja mam wersję do włosów suchych/normalnych]

Skład: Szału nie robi. Szampon jest niby ziołowy, jednak poza miodem nie widzę żadnych naturalnych wyciągów. Szkoda. Pod koniec składu dwa konserwanty pochodzące od formaldehydu.


Aqua - woda, rozpuszczalnik 
Magnesium Laureth Sulfate - substancja myjąca, powierzchniowo czynna
Disodium Laureth Sulfosuccinate - substancja myjąca, pianotwórcza, powierzchniowo czynna
Biocomplex B11 Extract - substancja oczyszczająca
Sodium Myreth Sulfate - substancja myjąca, emulgator, substancja pianotwórcza, powierzchniowo czynna
Disodium Cocoamphodiacetate - substancja myjąca, pianotwórcza, powierzchniowo czynna, kondycjoner
PEG/PPG-120/10 Trimethylpropane Trioleate - regulator lepkości
Laureth-2 - substancja myjąca, powierzchniowo czynna, emulgator
Propylene Glycol - humekant, kondycjoner, rozpuszczalnik, regulator lepkości
Honey - emolient, humekant, substancja nawilżająca i odżywcza
Trimethylsililamodimethicone - antystatyk, emolient, kondycjoner
C11-15 Pareth-7 - emulgator, substancja powierzchniowo czynna
C12-16 Pareth-9 - emulgator, substancja powierzchniowo czynna
Glycerin - humekant, hydrofilowa substancja nawilżająca
Trideceth-12 - emulgator, substancja powierzchniowo czynna
Parfum - substancje zapachowe
Sodium Chloride - substancja maskująca, regulator lepkości
C12-13 Alkyl Lactate - emolient, kondycjoner
Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - antystatyk pochodzenia roślinnego, kondycjoner
Benzyl Alcohol - substancja zapachowa, konserwująca, rozpuszczalnik, regulator lepkości
Methylchloroisothiazolinone - substancja konserwująca, pochodna formaldehydu
Methylisothiazolinone - substancja konserwująca, pochodna formaldehydu
Citric Acid - substancja buforująca, chelatująca, maskująca 
Źródło: CosIng

Cena regularna: 32,84 zł [doz.pl]
Pojemność: 300 ml
Dostępność: apteki stacjonarne i internetowe


O produkcie.
Szampon dostajemy w wygodnej, plastikowej butelce z zamknięciem typu 'klik'. Dodatkowo zapakowany jest w kartonik zawierający wszystkie niezbędne informacje. Szampon ma średniej gęstości konsystencję koloru ciemnobrązowego. Pachnie dość przyjemne, lekko ziołowo, jak szampony sprzed lat, zanim zaczęto dodawać do nich tysiące składników zapachowych. Zapach nie utrzymuje się na włosach. Wydajność oceniam jako przeciętną.











Moja opinia.
Szampon dobrze się rozprowadza na włosach, doskonale się pieni i bardzo dobrze oczyszcza włosy. Nie plącze ich nadmiernie, można je bez problemu rozczesać nawet bez odżywki. Nie powoduje, że są matowe, lub przypominają siano. Dodatkowo przyjemnie pachnie. Dobrze się spłukuje, nie pozostawia na włosach filmu. Włosy po umyciu są miękkie, nie ma problemu z ich układaniem. Nie zauważyłam, aby zapobiegał wypadaniu włosów, za krótko go też używam, by zauważyć nowe baby hair, jeśli ma wpływ na ich porost. Niemniej szampon jest całkiem przyjemny, pomimo składu u mnie się sprawdził.


Czy kupię ponownie?
MOŻE

Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki BIOXSINE za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 


Pozdrawiam,

wtorek, 23 czerwca 2015

Recenzja - Neauty Minerals - mineralne cienie do powiek

W ubiegłym roku miałam okazję nawiązać współpracę z marką Neauty Minerals, polskim producentem kosmetyków mineralnych, W wyniku tej współpracy recenzowałam dla Was bazę i podkład mineralny tej marki. W bieżącym roku firma wprowadziła do swojej oferty cienie mineralne, które również bardzo mnie zainteresowały. Napisałam więc do Pani Agaty z pytaniem, czy jest szansa, aby i te produkty przetestować. Odpowiedź była pozytywna, z czego bardzo się ucieszyłam. Do testów wybrałam trzy odcienie cieni, jeszcze dwa otrzymałam na Czerwcowym Spotkaniu Blogerów w Katowicach (relacja), a dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat.

Neauty Minerals
Cienie Mineralne
In The Mist, Volcanic Ash, Silver Violet, Frosty Peach


Dostępność: Nie wiem czy produkty tej marki są już dostępne stacjonarnie, na pewno możecie je zakupić w sklepie internetowym producenta TUTAJ
Cena: 14,90 zł
Pojemność: 1g

Co mówi producent:
Producent niestety nie mówi nic na temat tego produktu, na stronie można natomiast znaleźć skład, za co duży plus.

Moja opinia.
Cienie zapakowane są w maleńkie, plastikowe, przezroczyste pojemniczki z sitkiem, zabezpieczone przed pierwszym użyciem przylepcem. Całości dopełnia biała nakrętka z logo producenta. Na tylnej etykiecie znajdziemy nazwę cienia, skład i pojemność. Wydawałoby się, że 1 gram produktu to niewiele, jednak cienie są bardzo wydajne i takie opakowanie pozwoli nam się cieszyć wybranym kolorem przez długi czas.
Sama wybrałam dla siebie odcienie:
In The Mist - perłowa wanilia, idealna do rozświetlania środka powieki czy kącika. Bardzo ładnie się aplikuje, troszeczkę osypuje, ale bez dramatu. Dobrze współgra z innymi cieniami. Daje na powiece przepiękny, perłowy efekt tafli. Na powiece utrzymuje się cały dzień, choć z upływem czasu może trochę blaknąć. Generalnie jednak jest to piękny, rozświetlający kolor.
Volcanic Ash - ten sam kolor otrzymałam na blogerskim spotkaniu. Jest to odcień średniej szarości, zupełnie matowy, faktycznie wygląda trochę jak wulkaniczny pył. Cień ma doskonałą pigmentację, niestety bardzo słabo się blenduje, przez co trudno się z nim pracuje, bo zaaplikowany w jedno miejsce zostaje tam praktycznie nieporuszony. Kolor śliczny, jednak współpraca dość ciężka. Doskonale sprawdza się do kresek, lub punktowego zaznaczania zewnętrznego kącika oka.
Silver Violet - to trzeci wybrany przeze mnie kolor, to piękny fiolet wpadający trochę w stalową szarość, o perłowym wykończeniu. Z tym cieniem wspaniale się pracuje. Trochę się osypuje przy aplikacji, ale bez problemu daje się usunąć ze skóry. Doskonale się go rozciera, ładnie łączy się z innymi kolorami, podczas blendowania minimalnie blaknie, ale załatwia to kolejna warstwa. Utrzymuje się na powiece cały dzień w niezmienionym praktycznie odcieniu i stanie.
Frosty Peach - bardzo jasny odcień brzoskwini, perłowy z dodatkowymi drobinami. Gdyby nie te drobiny, byłby to idealny odcień na całą powiekę lub do rozświetlania kącika oka. Mnie osobiście drobiny przeszkadzają. Na powiece daje pół transparentny efekt z dość mocno połyskującym wykończeniem. Podczas blendowania niestety lubi znikać z powieki, nałożony palcem utrzymuje się cały dzień trochę tylko blaknąc. Generalnie cień jest piękny, ale drobiny to nie moje klimaty.

Na dłoni

Krótko i na temat.
Są to moje pierwsze, typowo mineralne cienie i jestem z nich bardzo zadowolona. Pigmentacja cieni jest świetna, poza drobnymi wyjątkami doskonale się z nimi pracuje, ładnie trzymają się powieki, nie osypują w ciągu dnia. W tej cenie na pewno są godne polecenia.

W makijażu.

Ocena ogólna:
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Neauty Minerals za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Przypominam również o Urodzinowym Konkursie. Szczegóły TUTAJ.
Pozdrawiam,