Obserwatorzy

piątek, 23 stycznia 2015

Recenzja - Dermaglin - maseczka kleopatra

Marka Dermaglin już dawno bardzo mnie interesowała, kiedyś chyba nawet miałam jakąś ich maseczkę, ale było to w czasach przed blogiem. Na spotkaniu blogerskim w Rybniku, firma ta sprezentowała nam kilka swoich produktów, dzisiaj zapraszam Was na recenzję jednego z nich.

Dermaglin
Maseczka Kleopatra
Zielona glinka kambryjska + miód + olejek różany + jedwab
Sekret wiecznie młodej skóry


Co mówi producent? (opakowanie) 
Kleopatra - królowa Egiptu w poszukiwaniu sekretnej formuły piękna doceniła moc miodu, płatków róż oraz glinek. Minerały zawarte w glinkach oprócz dokładnego oczyszczania działają na skórę kojąco, łagodzą podrażnienia, aktywizują naturalne funkcje skóry i wspomagają jej zdolność wydalania substancji toksycznych. Wygładzająca siła miodu (najdoskonalsza substancja pochodząca z natury - jego lecznicze właściwości były znane już 4 tysiące lat temu) i białko jedwabiu są doskonałymi partnerami w walce o piękną i zdrową cerę. Maseczka z powodzeniem zatrzymuje wilgoć i gwarantuje długotrwałe nawilżenie skóry.

Skład: Bardzo porządny, w zasadzie same dobroczynne i naturalne składniki, krótki, zwięzły, bez zbędnych substancji.

Kaolin Clay - glinka kaolinowa, ma działanie oczyszczające i nawilżające skórę 
Aqua - woda, rozpuszczalnik 
Hydrolyzed Silk - humekant, kondycjoner 
Mel - miód, emolient, humekant, substancja nawilżająca i odżywcza 
Rosa Canina - wyciąg z olejku różanego, emolient 
Jojoba Seed Oil - emolient tłustym, substancja odżywcza, kodycjoner 
Dehydroacetic Acid - konserwant
Źródło: CosIng, kosmopedia.org

Cena regularna: ok. 6 zł
Pojemność: 20 g
Dostępność: maseczki tej marki widziałam na pewno w Rossmanie, chyba w Hebe, dostępne są również on-line

Moja opinia. 
Opakowanie: Aluminiowa saszetka, ja ją zawsze rozcinam, więc nie mam pojęcia czy dobrze się rozrywa. Graficznie średnio, dość pstrokato i choć na przodzie są tylko najważniejsze informacje, mam wrażenie, że jest ich za dużo. Jak wiecie nie lubię produktów w saszetkach, wolę te w tubkach, bo są wygodniejsze i mogę zaaplikować tyle produktu ile potrzebuję, nic się nie marnuje. Saszetka nawet jeśli wystarczy na więcej niż jedno użycie, u mnie zawsze ląduje w koszu - nie uznaję pozostawiania otwartych opakowań tego typu "na następny raz".
Konsystencja/kolor: Maseczka ma dość gęstą, za sprawą glinki, ale gładką i dobrze się rozprowadzającą pędzlem konsystencję. Przed otworzeniem saszetki dobrze jest ja rozmieszać, bo niestety się rozwarstwia. Kolor: zielony.
Zapach: Maska pachnie olejkiem różanym, trochę jak hydrolat różany, zapach jest bardzo przyjemny dla nosa, ale gdy wysycha nie czuć go już, podobnie jak po zmyciu maseczki.
Pojemność/wydajność: Opakowanie 20 g wystarcza na aplikację dość grubą, równomierną warstwą na twarz, szyję i dekolt.

Co mi się podoba:
+ doskonale się rozprowadza pędzlem, równomierną warstwą
+ przyjemnie pachnie
+ ładnie wygładza skórę
+ oczyszcza ją, ale jednocześnie nawilża
+ skóra wygląda świeżo i rześko
+ skóra jest lekko napięta (nie mylić ze ściągnięciem), dzięki czemu płytkie zmarszczki wyglądają na wygładzone
+ świetny skład

Co jest mi obojętne:  
+/- dobrze zmywa się ze skóry za pomocą chusty kosmetycznej, choć wymaga to trochę pracy
+/- bezpośrednio po zmyciu z twarzy skóra była zaczerwieniona, widoczne też były na niej jakby czerwone żyłki, zaczerwienie utrzymywało się przez ok. 20 minut

Co mi się nie podoba:
- opakowanie
- cena (jest dość wysoka)
- maska zastyga całkowicie na skórze, po zastygnięciu skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta

Zaczerwienienia, które widzicie,
to właśnie sprawa maseczki. Na szczęście po ok.
20 minutach nie było po nich śladu

W kilku słowach: Maseczka pięknie wygładza skórę, napina ją wygładzając drobne zmarszczki, nawilża i odżywia, pięknie pachnie, doskonale się aplikuje. Ze zmywaniem jest średnio, ale nie dramatycznie jak w przypadku niektórych maseczek glinkowych. Po zmyciu skóra była zaczerwieniona i wyglądała dość dziwnie, jednak po ok. 20 minutach zaczerwienienie zniknęło, a cera wyglądała zdrowo, świeżo i młodo.
Niestety nie mogę znaleźć tej maseczki na stronie producenta, nie wiem zatem, czy nie została wycofana. Jeśli się na nią natkniecie, to pomimo dość wysokiej ceny zachęcam do wypróbowania.


Czy kupię ponownie?
MOŻE

Ocena ogólna (max. 10 pkt.):
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję oraz producentowi marki Dermaglin za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.


Pozdrawiam,

37 komentarzy:

  1. Tej akurat nie miałam, ale używałam oczyszczająco-odżywczą z tej firmy i była dobra, jednak zmywa się ciężko ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam jak dotąd tylko tę maseczkę, ale mam jeszcze kilka w zapasie, więc na pewno pojawi się jeszcze przynajmniej jedna recenzja.

      Usuń
  2. Ja raz byłam czerwona jak burak po jednej maseczce.. przerazilam sie wtedy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie przeraziłam, bo glinka zielona jest dość mocna i może dawać taki efekt. Ale wole produkty, po których od razu moja cera wygląda olśniewająco ;)

      Usuń
  3. Nie miałam tej maseczki, ale skład jest zachęcający:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, skład jest bardzo porządny.

      Usuń
  4. Bardzo się polubiłam z tymi maseczkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie stosowałam tylko tą jedną, ale niebawem wypróbuję kolejną.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak się sprawdzi u Ciebie.

      Usuń
  6. Ja bym chyba nie wypróbowała ze względu na to zaczerwienienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście szybko minęło, a skóra była cudownie gładka i miękka :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. U mnie też w efekcie spisała się bardzo dobrze. Gdy zniknęło podrażnienie skóra była gładka, przyjemnie napięta i wyglądała na prawdę dobrze.

      Usuń
  8. Ciekawie wygląda;) Trochę przerażają mnie te zaczerwienienia ale skoro znikają wszystko jest w porządku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście znikają i to błyskawicznie :) Także nie ma czego się bać.

      Usuń
  9. Nie miałam jeszcze żadnej maseczki tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostałam ich kilka na spotkaniu blogerskim, także teraz testuję :)

      Usuń
  10. coś się ostatnio opuściłam w maseczkach, czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dawno nic na twarz nie kładłam i efekty niestety widać. Ale teraz zamierzam wrócić na właściwie tory.

      Usuń
  11. Lubię te maseczki :) uroczo wyglądasz w maseczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Postanowiłam przywrócić tradycję i robić maseczki włącznie z zamaskowanymi zdjęciami :)

      Usuń
  12. hm, ciekawe skąd to małe podrażnienie. może dlatego, że maska wyschła na twarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. Wiem, że wiele osób nie dopuszcza do zasychania glinek, ale ja staram się stosować produkty tak, jak opisane na opakowaniu, a tutaj nie było informacji o tym, aby nie dopuścić do zaschnięcia maski :(

      Usuń
  13. u mnie zaczerwieniania sie pojawiają jak dam glince podeschnąc a jak spryskuję to spoko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem właśnie, że wiele osób nawilża glinki podczas zabiegu, ja tego nigdy nie robię. Może to błąd.

      Usuń
  14. Fajne zdjęcia. Skład jest OK, ciekawe, co spowodowało to podrażnienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To prawda, skład jest bardzo fajny. Możliwe, że to, iż pozwoliłam glince wyschnąć na skórze.

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Ja na razie stosowałam tylko tę, ale przymierzam się do następnej :)

      Usuń
  16. założę taką maseczke i polecę sprzedawać kursy xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zrobiłabyś prawdziwą furorę ;)

      Usuń
  17. Mnie to zaczerwienienie wkurza, tak samo jak uczucie ściągnięcia po wyschnięciu maseczki

    OdpowiedzUsuń
  18. ja dzisiaj będę testowała kolejną maseczkę Dermaglin :)

    OdpowiedzUsuń