Obserwatorzy

poniedziałek, 24 września 2012

Recenzja - Plastry Compeed czyli mój sposób na opryszczkę

Temat jak najbardziej na czasie, przy zbliżającej się wielkimi krokami jesieni i sezonem przeziębień.
Zapewne każdy z nas, kto choć raz miał do czynienia z piekącym, bolącym i swędzącym bąblem w okolicy warg doskonale wie, jak opryszczka potrafi utrudnić życie. Zwłaszcza gdy pojawi się w miejscu, z którego pod wpływem jedzenia czy picia nałożony preparat po prostu się ściera.
Jestem niestety jedną z wielu nieszczęsnych nosicieli wirusa opryszczki, który lubi się uaktywniać w różnych dziwnych momentach mojego życia. Ale na szczęście znalazłam na małą francę sposób, a są nim
Compeed Total Care Invisible czyli plastry na opryszczkę.



Opis producenta (wizaz.pl):
Plaster na opryszczkę Compeed to nowoczesny, niewidoczny plaster, który leczy objawy opryszczki wargowej we wszystkich fazach rozwojowych.
Plaster nie zawiera substancji czynnej, ponieważ nie ma na celu zapobiegania namnażaniu się wirusa, lecz jedynie leczenie objawów opryszczki. COMPEED TOTAL CARE™ leczy zmianę chorobową dzięki warstwie Hydrokoloidu-075, stosowanego do leczenia ran. Wykorzystanie tego materiału pozwala na tworzenie ultracienkich, elastycznych i dyskretnych opatrunków.
Cena: ok. 20 zł/15 sztuk

Moja Opinia.
Opakowanie: plastry dostajemy w bardzo wygodnym, plastikowym opakowaniu, które wielokrotnie możemy otwierać i zamykać. W środku jest lusterko, niestety we wszystkich opakowaniach jakie miałam (a trochę ich już było) odklejało się one, więc zaraz po zakupie szło do kosza. Pudełko jest wygodne i poręczne, bez problemu zmieści się w torebce czy kosmetyczce. Każdy plasterek zapakowany jest w osobne opakowanie ochronne z folii i papieru. (1 pkt/1)

Konsystencja/kolor: nd.
Zapach: nd.

Pojemność/wydajność: w opakowaniu znajdziemy 15 plasterków, jest to wystarczająca ilość na cały cykl leczenia. (1 pkt/1).
Działanie:
plasterki działają już od pierwszych symptomów pojawienia się opryszczki, często nałożone tuż po zauważeniu pierwszych objawów zapobiegają pojawieniu się wykwitu
+ gdy nie uda nam się zareagować odpowiednio wcześnie, chronią zimno przed stycznością z zarazkami, a także zapobiegają jego rozprzestrzenianiu się
+ sprawiają, że opryszczka jest mniej widoczna
+ wspomagają gojenie choć nie zauważyłam, aby skracały okres gojenia się opryszczki
+ po pęknięciu pęcherzyka zapobiegają rozprzestrzenianiu się bakterii, wspomagają gojenie i nie pozwalają na kontakt otwartej rany z czynnikami zewnętrznymi
- nie pozwalają zasuszyć się sączącej ranie, dlatego na noc nigdy ich nie używam (stosuję krem na opryszczkę lub olejek z drzewa herbacianego po uprzednim dokładnym nawilżeniu okolic w których pojawiło się zimno) pozwalam, aby skóra oddychała a na zimnie utworzył się strupek, rano natomiast naklejam nowy plasterek
- lubią się odklejać pod wpływem napojów bądź jedzenia, dlatego w ciągu dnia lepiej mieć jeden lub dwa w zapasie w razie gdyby się odkleiły. (5 pkt/6).

Podsumowanie: rewelacyjnie sprawdzają się na opryszczkowe wykwity, zapobiegając jej rozprzestrzenianiu się i ułatwiając nam życie podczas gojenia.
Czy kupię ponownie? Bezapelacyjnie TAK.
Ocena: 7 pkt/8

Znacie te plasterki? A może macie jakieś inne sposoby radzenia sobie z opryszczką?

30 komentarzy:

  1. Przyznam Kasiu, że mimo tak wysokiej Twojej punktacji nie zachwyciłam się produktem. Skoro nie przyspiesza zanikania i się odkleja przy jedzeniu, piciu i pewnie myciu, to po co? Swoje i tak trzeba odchorować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je uwielbiam przede wszystkim za to, że nie roznosimy zakażenia po całych wargach. Niestety opryszczka lubi się roznosić i zasyfić za przeproszeniem całe usta, czasem nawet okolice nosa. Nie trzeba też pamiętać o ciągłym powtarzaniu aplikacji kremu, bo ona się nie zmyje podczas jedzenia czy picia. Odklejenie się zdarzy, ale dużo rzadziej niż w przypadku kremu. Rewelacyjnie też tuszuje nieestetyczny bądź co bądź wykwit, a gdy pozwolimy się mu przez noc zasuszyć doskonale chroni przed ponownym pękaniem i bólem. Fakt, nie przyspiesza gojenia, jednak jeśli zaaplikujemy ją zanim jeszcze zdąży nam opryszczka wyjść, jest duże prawdopodobieństwo, że w ogóle jej nie będziemy mieli. Ja uwielbiam te plasterki i nie wyobrażam sobie już funkcjonowania bez nich. Ale oczywiście każdy lubi co innego :)

      Usuń
    2. Kaśka, to teraz mnie dopiero przekonałaś:) Serio!

      Usuń
    3. à propos Twojej cery naczynkowo-nienaczynkowej, to zaskoczył mnie fakt, że tak bardzo zaufałaś Ziai.
      Ziaja med kuracja wybielająca, to dla mnie wielka ściema. Teraz jestem w trakcie stosowania Pharmaceris W, jutro będą już 3 tygodnie jak stosuję te kremy. Niedługo to opiszę.

      Usuń
    4. Mnie także nie zachwyca.
      Interesowało by mnie cokolwiek np.maść,krem,plasterek itp co przyspieszyłby czas gojenia.

      Usuń
    5. również regularnie używam plastrów i nie zgodzę się z jednym punktem wpisu, mianowicie uważam, że przyspiesza czas gojenia. Ale nie wolno robić tego błądu co Kasia: nie przykleja na noc i pozwala przyschnąć ranie. Całę działanie plastra polega na tym, że odcięty jest dopływ tlenu, którego wirus potrzebuje do rozwoju wykwitów skórnych. Jak tylko poczuję swędzenie, pieczenie - wiem, że robi się "zimno", przyklejam plaster i jak tylko się odkleji, przyklejam następny. Dzień i noc. Dzięki temu nawet pęcherze nie powstają...

      Usuń
    6. Zanim odkryłam najlepszy sposób jaki sprawdza się u mnie, robiłam tak, jak piszesz. Nosiłam plaster 24/7. Niestety u mnie każdorazowo tworzył się pęcherz, który później pod plastrem pękał i bardzo się ślimaczył. Może u Ciebie taki sposób działa, u mnie "mój" sprawdza się znacznie lepiej.

      Usuń
  2. dużym plusem jest ochrona przed roznoszeniem się bakterii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie jest to jedna z najważniejszych zalet tych plasterków :)

      Usuń
  3. Na szczęście w tym roku jeszcze nie miałam tego problemu, ale jak już się u mnie pojawi to stosuję pastę do zębów i czasami przecieram alkoholem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto a zdajesz sobie sprawe ze opryszczka to wirus a nie bakteria?

      Usuń
  4. Miałam je ma nie nie działały i tam miałam opryszczkę tydzień :( no na razie od dawna nie miałam z nią problemu.Odpukać w nie malowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Lepiej by było jak by opryszczki wcale nie wychodziły... ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sama nie mam opryszczki, ale mój tata ostatnio na nią cierpiał. Dałam mu Carmex i był zachwycony, bo mu w mgnieniu oka przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja juz niepamiętam kiedy miałam opryszczke ;)

    Zapraszam cię do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie używałam jeszcze takich plastrów.

    OdpowiedzUsuń
  9. nigdy nie używałam tych plastrów
    dzieki za odwiedziny

    OdpowiedzUsuń
  10. Na szczescie, nie mam i nigdy nie mialam problemow z opryszczka ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam cholernie problemy z opryszczkami... kiedys to jeszcze mialam tylko jedna, a teraz jak mi wyskakuje, to ZAWSZE az 5! ;(

    OdpowiedzUsuń
  12. nigdy nie miałam opryszczki więc jestem z tego powodu niemiłosiernie szczęśliwa. produkt na szczęście nie dla mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na opryszczkę pomaga nalewka bursztynu na spirytusie, jak tylko czujemy swędzenie od razu smarujemy,robimy to kilka razy dziennie. Plastry są dobre, ale dłużej się goi, używam je przez 1 dni opryszczki potem maść cynkową aby wysuszyła i szybciej się zagoiła, strupek po niej szybko schodzi.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie przyspiesza gojenie, ale ja na noc tego nie ściągam i dlatego nie robi mi się strup, który potem długo się goi. Leczenie zachodzi pod plastrem i opryszczka jakby pod nim się rozpuszcza. Wystarcza nawet 4, 5 plastrów, zależy od tego jak duża "paskuda" nas zaatakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy wypróbowałam w ten sposób, ale strasznie mi się wtedy ślimaczyła i leczenie trwało dużo dłużej niż jak pozwolę jej się zasuszyć. Ale to kwestia indywidualna.

      Usuń
  15. Dobrze wiedzieć o takich plastrach, mi niestety zimno się pojawia na ustach zwłaszcza w okresach jesienno-wiosennych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście ostatnio nie mam takiego problemu, ale to na prawdę fajny sposób na zabezpieczenie wykwitu.

      Usuń
  16. Wg mnie dobre, a nawet bardzo dobre. Nie pozwala na zasychanie i pękanie czyli niweluje ewentualny ból. Skutecznie powstrzymuje mnie od dotykania opryszczki językiem czy palcami. Dzięki temu nie podrażniam wrażliwego miejsca i nie dopuszczam do jej rozprzestrzenia się. Wszystko to sprawia, że gojenie się trwa krócej i w ogóle nie jest bolesne. Przynajmniej w moim przypadku. Przy jedzeniu wystarczy po prostu uważać. I jeszcze plus za to, że jest niewidoczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uważam, że to świetne zabezpieczenie opryszczki, jednak u mnie wykwity goją się szybciej, gdy pozwolę im przez noc "pooddychać". Za to w ciągu dnia nie ma lepszego zabezpieczenia.

      Usuń