Obserwatorzy

środa, 4 maja 2016

Pięciu wspaniałych, czyli ulubieńcy miesiąca - Kwiecień 2016



Kwiecień dobiegł końca, więc zapraszam Was dzisiaj na ulubione i najczęściej używane kosmetyki w minionym miesiącu.


Bielenda,Expert Czystej Skóry, kojący płyn micelarny
To już drugi miesiąc z tym płynem wśród ulubieńców. Nadal świetnie się sprawdza, pięknie zmywa makijaż, nie podrażnia skóry, ani oczu, nie pieni się, jest wydajny. Z całą pewnościa będę do niego powracać, a pełną recenzję przeczytacie TUTAJ.


Mariza Idaliq, półmatowy cień do powiek mono
Cień trafił do mnie na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach. Miałyśmy do wyboru cień lub błyszczyk, a ponieważ błyszczyków właściwie nie używam wybór padł na cień w przepięknym, granatowym odcieniu. Od początku brałam go z myślą o robieniu kresek na powiece i w tym zadaniu sprawdza się znakomicie. Kolor jest mocno napigmentowany, wystarczy odrobina na skośnym pędzelki Zoeva, by na skórze pozostawał wyraźny kolor. Trochę się osypuje, jednak podczas usuwania resztek z policzków pędzlem kabuki (BarryM) nie pozostawia śladów czy smug. Piękny, ciemny, głęboki, granatowy, matowy odcień (choć z widocznymi drobinami) przepięknie wygląda na powiece, a kreska jest wyraźna.
Bez bazy niestety blaknie w ciągu dnia, z wewnętrznych kącików oka wręcz znika całkowicie, za to na bazie utrzymuje się w niezmienionej formie aż do wieczornego demakijażu. Choć widać w opakowaniu, że cień ma drobiny brokatu, na powiece są one niewidoczne (być może byłyby bardziej widoczne przy pokryciu kolorem całej powieki). Z cienia jestem bardzo zadowolona, choć marka nie należy do moich ulubionych.


Skin79, Super+ Beblesh Balm, BB krem
Krem kupiłam w jednym z box'ów Charlize Mystery. Właściwie kupiłam pudełko Inpired by... wyłącznie dla tego kremu. Koszt pudełka wynosił 99 pln, a więc dokładnie tyle ile kosztuje sam krem BB. Zaczęłam go używać kilka tygodni temu i jestem bardzo zadowolona. Kolor jest znacznie mniej ziemisty niż w przypadku wersji różowej, ładnie stapia się z cerą, wyrównuje jej koloryt, ma całkiem ładne krycie. Nie przesusza skóry i wygląda na niej na prawdę ładnie, ukrywając zaczerwienienia i niedoskonałości. Kolor idealnie dopasowuje się do mojej cery. Wymaga aplikacji gąbką (jajkiem) do podkładu, w przeciwnym razie może smużyć i powodować efekt maski. Do tego ma przepiękne i higieniczne opakowanie, które elegancko wygląda na toaletce czy półeczce w łazience, jedyną jego wadą jest kompletny brak kontroli nad poziomem zużycia.
Jestem z niego zadowolona i w kwietniu najczęściej gościł na mojej skórze, nie wiem jednak czy kupię kolejne opakowanie. 


Beauty Blender, gąbka do podkładu
Po wypróbowaniu wielu tańszych jajek, przyszła pora na oryginał. Ostatnie jajo jakie używałam było marki Blend it! i spisywało się doskonale (KLIK). Miękkie, elastyczne, pięknie aplikowało podkład, ale miałam już w zapasach jajo BB, więc gdy tamto zakończyło swój żywot postanowiłam wypróbować legendarne jajo Beauty Blender.
Gąbka po namoczeniu wodą staje się cudownie elastyczna i miękka, a aplikacją nią podkładu to czysta przyjemność. Pozwala budować krycie dając bardzo naturalny efekt bez maski czy tapety na skórze, nawet przy mocno kryjących i ciężkich podkładach. Nadaje się zarówno do aplikacji podkładu jak i korektora pod oczy. Niestety dość trudno się domywa i wymaga sporo czasu, aby usunąć z niej cały podkład, jednak pozwala się domyć nawet gdy nie zrobimy tego od razu po aplikacji podkładu. Na początku też puszczała sporo koloru, teraz już tego nie robi. Wadą jest również wysoka cena i fakt, że długo schnie, przez co nie bardzo nadaje się na wyjazdy. Za to wygląda na to, że jej trwałość będzie znacznie lepsza niż innych gąbek tego typu. Po niemal dwóch miesiącach regularnego stosowania nie widać na niej absolutnie żadnych śladów zużycia. Choć miesiąc temu nie widziałam specjalnej różnicy między Beauty Blender a dużo tańszym Blend it!, po kolejnym miesiącu używania oryginału stwierdzam, że być może przerzucę się właśnie na oryginał, zamiast kupować tańsze zamienniki o znacznie krótszej trwałości.


Kryolan Professional, Transparent puder TL2, puder sypki
Po zużyciu legendarnego Ben Nye, pudru rewelacyjnej jakości, o wysokiej cenie, ale i genialnej wydajności postanowiłam wypróbować kolejną legendę tym razem polskich makijażystek czyli Kryolan. Jak się zapewne domyślacie, puder spełnia moje oczekiwania skoro znalazł się w ulubieńcach :)
Mój kolor TL2 jest pudrem transparentym w żółtej tonacji. Na skórze nie pozostawia koloru, dobrze matuje na cały dzień, jednak gdy zaaplikujemy go za dużo, może pozostawiać pudrowy efekt. Daje bardzo naturalne, satynowe wykończenie i dobrze się nosi, w ciągu dnia nie zmienia koloru, nie ściera się, nie znika, dobrze współgra z podkładami, kremami BB i tonującymi czy korektorami, nie ciastkuje.
Zastrzeżenia mam do opakowania, które wykonane z dość marnego plastiku nie sprawia wrażenia solidnego, dość szybko pęka, a na początku sprawia spore problemy z wysypaniem odpowiedniej ilości produktu na wieczko (później jest znacznie lepiej). Ponadto, niestety, ścierają się napisy, a nie noszę go ani w kosmetyczce, ani w torebce, puder leży cały czas na toaletce w domu. Puder, choć drogi, jest szalenie wydajny i jestem bardzo zadowolona z tego zakupu, bo jest wart swojej ceny, pomimo dziadowskiego opakowania.


W tym miesiącu to by było na tyle. A jak u Was z ulubieńcami?

Pozdrawiam,

60 komentarzy:

  1. Sporo tych ulubieńców :) Ja jeszcze nie miałam tej słynnej gąbeczki do makijażu, może się w końcu skuszę na nią !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest ich pięciu, jak tytuł serii :) Też długo się zastanawiałam nad Beauty Blenderem, ale nie żałuję decyzji.

      Usuń
  2. Ciekawi ulubieńcy :) Niestety ich nie znam.
    Moimi ulubieńcami ostatnio stały się produkty z Aussie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam okazji uzywać produktów tej marki, ale nic straconego, pewno się kiedyś zdecyduję.

      Usuń
  3. Nie znam żadnego ale są bardzo ciekawi! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie używam tego płynu micelarnego i jest świetny - nigdy nie pomyślałabymm, że napiszę, że jakiś micel faktycznie nawilża moją skórę, ale tak właśnie się dzieje z micelem z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo się z nim polubiłam i z pewnościa będę do niego wracać.

      Usuń
  5. Oryginalny BeautyBlender mi się marzy <3

    Kochana mogłabyś poklikać w linki w najnowszym poście ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też długo o nim marzyłam, w końcu zdecydowałam się kupić i nie żałuję.

      Usuń
  6. U mnie było tylko czterech ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ulubieńcy, bebik skin 79 bardzo kusi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też długo kusił, aż w końcu mu uległam :)

      Usuń
  8. Nie miałam żadnego z Twoich ulubieńców. Miałam kiedyś próbki Skin79, ale inne wersje. Byłam z nich zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam miniaturki, nawet robiłam minirecenzje na ich temat. Ale ta wersja jest zdecydowanie najlepsza ze wszystkich, które testowałam.

      Usuń
  9. A ja mam ochotę na Beauty Blender, oryginalny oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubiłam tę wersję SKIN79 (i też miałam z boxa :)). Czaję się na Beauty Blender :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ja polubiłam, choć nie wiem czy na tyle, aby kupić ponownie.

      Usuń
  11. Ja ostatnio też kupiłam oryginalny BB, wcześniej używałam gąbeczki Blend it! oraz Miracle Complexion Sponge od Real Techniques. No i szczerze mówiąc nie widzę pomiędzy nimi żadnej różnicy 😊 Ale muszę BB jeszcze potestować i zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja między Blend it! a Beauty Blenderem widzę różnicę jedynie w stopniu zużycia, a co za tym idzie - trwałości. Blend it! po dwóch miesiącach używania było juz bardzo sfatygowane, pomimo, że obchodziłam się z nim równie delikatnie jak z oryginalnym Beauty Blenderem. Za to BB wygląda praktycznie jak nowy, poza lekko wypłukanym kolorem.

      Usuń
  12. ach do BB oryginalnego wzdycham:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba kupić, a nie wzdychać. Wierz mi, że za tę jakość i trwałość warto zapłacić :)

      Usuń
    2. przemogę się i kupię:D

      Usuń
  13. Uwielbiam gąbeczki typu BB. Fantastycznie nakłada się nimi kremy bb , też mam wersję gold, lubię ją tak samo jak krem ze śluzem ślimaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, gabeczki się świetnie sprawdzają podczas aplikacji podkładów i daję genialny, naturalny efekt praktycznie każdym podkładem. Nie miałam jeszcze kremu ze śluzem ślimaka.

      Usuń
    2. ja już go kończę, mam ochotę teraz kupić zieloną wersję ale muszę zużyć co najmniej połowę wersji gold.

      Usuń
  14. Płyn z bielendy jest po prostu świetny i bedę do niego wracać

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten puder jest na mojej zakupowej liście :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jest świetny, pomimo dziadowskiego opakowania.

      Usuń
  16. Znam jedynie puder z Kryolanu i BB. Z micelem Bielendy się poznam, ale ostatnio zostałam zasypana nowymi micelami więc z zakupem trochę poczekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. z bielendy polecam płyn micelarny esencja młodości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam, ale nie byłam z niego zadowolona. Nie dość, że nie radził sobie ze zmywaniem makijażu, to jeszcze podrażniał mi oczy.

      Usuń
  18. Bardzo chciałam zaprzyjaźnić się z kremami BB Skin79. Serio, dawałam im szansę. Ale zapychały niemiłosiernie :(( Żałuję, bo skład bardzo zachęcał :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są mocno silikonowe, więc rzeczywiście mogły tak działać, zwłaszcza jeśli masz tendencje.

      Usuń
  19. beauty blender jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  20. niestety nicz Twoich ulubieńców nie znam jeszcze, choć bardzo bym chciała wypróbwać puder Kryolan. Niestety tylko jego sypka frma mnie na razie powstrzymuje przed zakupem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam sypkie pudry, przyzwyczaiłam się do nich :)

      Usuń
  21. Kryolan to także mój ulubieniec ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. BB Gold również jest moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń
  23. skin79 ma fajne bb kremy, ja mam rozowe cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ten różowy, ale dla mnie miał strasznie ziemisty odcień. Złoty dużo bardziej mi odpowiada.

      Usuń
    2. no ja mam wlasnie taka ziemista cere :D zartuje po prostu jakos mi pasuje do mojej bladosci :)

      Usuń
  24. mam zdecydoewanie takie samo podejscie jak ty jesli chodzi o BB :) mam je dobre kilka miesiecy i wciaz super naklada mi podklad :) bardzo lubie i polecam! obserwuje:*

    OdpowiedzUsuń
  25. Też jestem bardzo zadowolona z płynu micelarnego od Bielendy, a cień Idaliq trafił Ci się w przepięknym kolorze! :) z gąbeczkami nie miałam za dużo styczności więc się nie wypowiem, a pozostałe dwa produkty mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, cień ma przepiękny i głęboki kolor.

      Usuń
  26. Też musimy wreszcie kupić droższe jajeczko i wypróbować czy jest lepsze on naszej aktualnej gąbeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już miałam kilka różnych jajeczek, od najtańszych kupionych w chinach, poprzez droższe: Ebelin i Blend it! po Beauty Blender. I muszę szczerze przyznać, że o ile jakościowo Blend it! i BB są podobne, o tyle oryginał bije to drugie na głowę trwałością.

      Usuń
  27. Na BB krem od Skin 79 sama ma chęć, same ich opakowania przyciągają oko ;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, są dopracowane w najmniejszych szczegółach.

      Usuń
  28. Muszę wypróbować ten płyn Bielendy, skoro nie podrażnia oczu :)

    OdpowiedzUsuń