Obserwatorzy

piątek, 11 lipca 2014

Gonimy lato... - recenzja - Dove Summer Glow do cery jasnej

Dzisiaj startuję z nową serią recenzji, mianowicie
"Gonimy lato... czyli w poszukiwaniu opalenizny".


Skąd pomysł na taką serię? Już tłumaczę.
Część z Was zapewne wie, Ci którzy nie wiedzą, dowiedzą się teraz, że jestem bladziochem, a moja skóra bardzo topornie łapie słońce, poza tym staram się zanadto jej na jego zgubne działanie nie narażać. Na twarz stosuję wysoki filtr, ale nogi, zwłaszcza w spódnicy czy krótszych spodenkach wyglądają zwyczajnie lepiej gdy są jednak lekko muśnięte słońcem. I tu z pomocą mają mi przyjść preparaty samoopalające.

Zaczynam więc testować te popularne, dostępne na rynku, zarówno typowe samoopalacze jak i kremy lekko brązujące. Na pierwszy ogień produkt, w którym pokładałam spore nadzieje, bardzo popularny i zachwalany balsam lekko brązujący, czyli...

DOVE Summer Glow
Balsam do ciała z samoopalaczem
Cera jasna


Co mówi producent? (opakowanie, wizaz.pl)
Sumer Glow odżywia oraz stopniowo podkreśla naturalny kolor skóry. Balsam zapewnia piękną barwę letniej opalenizny przez cały rok. Nowa wersja balsamu zawiera unikalną formułę Deep Care Complex - zawierającą składniki odżywcze i nawilżające identyczne z naturalnie występującymi w skórze, znane z korzystnego wpływu na procesy biologiczne na poziomie naskórka:
- CLA (sprzężony kwas linolowy) pomaga poprawiać właściwości barierowe skóry.
- Olejek ze słonecznika jest źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6.
- Aminokwasy wbudowane w NMF (naturalny czynnik nawilżający skóry) m.in. kwas mlekowy i kolagen utrzymują prawidłowe nawilżenie skóry i nadają jej miękkość.
- Humektanty np. glicerol odpowiedzialne za utrzymanie prawidłowego nawilżenia skóry, procesów złuszczania i funkcji barierowych naskórka.
Dzięki temu skóra utrzymuje odpowiednie nawilżenie oraz zdrowy wygląd. Innowacyjna technologia zawarta w balsamie Dove odżywia oraz sprawia, że skóra staje się bardziej gładka i miękka, a składniki zapewniają 24 godzinne nawilżenie.


Skład:
długi i przyciężkawy. Na początku gliceryna, później silikon, olej słonecznikowy, mocznik, aminokwasy kolagenu, kwas mlekowy, parabeny. Nic specjale to kosmetyk do ciała nie mam wobec niego specjalnie wygórowanych wymagań.

Aqua - woda, rozpuszczalnik
Glycerin - gliceryna, humekant, hydrofilowa substancja nawilżająca
Isopropyl Palmitate - emolient, substancja zapachowa
Stearic Acid - emulgator, stabilizator emulsji, substancja powierzchniowo czynna, substancja renatłuszczająca
Dihydroxyacetone - substancja barwiąca, opalająca
Glycol Stearate - emolient, emulgator, substancja powierzchniowo czynna
Dimethicone - silikon, emolient, substancja kondycjonująca i ochronna, filmotwórcza
PEG-100 Stearate - substancja powierzchniowo czynna
Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copoly - stabilizator emulsji, regulator lepkości
Glyceryl Stearate - emolient, emulgator
Potato Starch Modified - regulator lepkości
Cyclopentasiloxane - emolient, substancja kondycjonująca, rozpuszczalnik
Isohexadecane - emolient, substancja kondycjonująca, rozpuszczalnik
Parfum - substancje zapachowe
Cetyl Alcohol - emolient, emulgator, stabilizator emulsji, regulator lepkości
Citric Acid - substancja buforująca, cheletująca
Polysorbate 60 - emulgator, substancja powierzchniowo czynna
Stearamide AMP - regulator lepkości
Disodium EDTA - substancja chelatująca, regulator lepkości
Sorbitan Isostearate - emulgator
Maltodextrin - substancja filmotwórcza, kondycjonująca, stabilizator emulsji
Potassium Lactate - humekant, substancja kondycjonująca
Sodium PCA - humekant, substancja kondycjonująca
Helianthus Annuus Seed Oil - olej słonecznikowy, emolient
Isomerized Linoleic Acid - substancja filmotwórcza, kondycjonująca
Urea - mocznik, humekant
Collagen Amino Acids - aminokwasy pochodzące z kolagenu, substancja nawilżająca
Lactic Acid - kwas mlekowy, humekant, substancja kondycjonująca
Methylparaben - konserwant
Phenoxyethanol - konserwant
Propylparaben - konserwant
Caramel - substancja koloryzująca
Alpha-Isomethyl Ionone - składnik kompozycji zapachowej, substancja kondycjonująca
Benzyl Alcohol - składnik kompozycji zapachowej, konserwant, rozpuszczalnik, regulator lepkości
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Citronellol - składnik kompozycji zapachowej
Coumarin - składnik kompozycji zapachowej
Geraniol - składnik kompozycji zapachowej
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej
CI 16255 - barwnik
CI 47005 - barwnik

Cena regularna: 16,99 zł (wg wizaz.pl)
Pojemność: 250 ml
Dostępność: drogerie, m.in. Rossmann

Moja opinia.

Opakowanie +
Bardzo wygodna, ergonomiczna butelka z klapką typu 'klik', z dość twardego plastiku. Wygląda elegancko i schludnie.

Konsystencja/kolor +
Dość gęsty balsam, dobrze się jednak rozprowadza i dość szybko wchłania.
Kolor: bardzo jasna kawa z mlekiem z perłowym połyskiem.

Zapach +
Bardzo przyjemny, kwiatowy, nie zmienia się na skórze w charakterystyczny dla samoopalaczy smrodek.

Pojemność/wydajność +/-
Opakowanie zawiera 250 ml produktu, ze względu na gęstą konsystencję wydajność oceniam jako średnią.

Działanie:
+ przepięknie pachnie, nie zmienia zapachu na skórze
+ szybko się wchłania
+ dobrze nawilża
+ pozostawia skórę przyjemnie gładką w dotyku
-- niestety zupełnie nie daje efektu opalenizny, nawet o pół tonu :( 


W kilku słowach: Balsam ma za zadanie delikatnie i stopniowo przyciemniać kolor skóry. Jeśli to robi, to zmiana jest tak subtelna, że u mnie wręcz niezauważalna :( Żałuję bardzo, że u mnie się nie sprawdził, bo przepięknie pachnie, ma ładne opakowanie i super konsystencję. Niestety, poszukiwania sztucznej opalenizny trwają dalej :( A Dove zużyję jako balsam nawilżający.

Czy kupię ponownie?
Niestety NIE

Ocena ogólna (max. 10 pkt.):
Niestety ocena bardzo niska, gdyby był to balsam
nawilżający, dostałby dużo więcej punktów, niestety nie robi tego
co powinien przede wszystkim a więc nie brązuje skóry :(
Wielka szkoda :(((
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia jest subiektywna.

Przypominam Wam o trwającym konkursie wakacyjnym, szczegóły TUTAJ.

http://kasias1980.blogspot.com/2014/07/kokurs-wakacyjny-z-okazji-ii-urodzin.html

Pozdrawiam,

52 komentarze:

  1. Dlatego ja, choć mam jasną karnację, zawsze sięgam po balsamy do ciemnej karnacji. Te do jasnej zwykle nie dają efektu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się trochę boję tych ciemnych, że zrobią mi straszne plamy i smugi :(

      Usuń
  2. Mam straszne uczulenie na kosmetyki Dove, wystarczy odrobina i wysypka gwarantowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nigdy nie nie zrobiły, ale ja mam taką skórę, że choć wrażliwa, to niewiele jej szkodzi. Taka dziwna jest ;)

      Usuń
  3. Mam wersję dla cery normalnej do ciemnej i daje efekt opalenizny porządny. Jednak u mnie po czasie wyszedł zapach samoopalacza, który mnie drażnił strasznie. I na nóżkach zrobiły mi się zacieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię tego samoopalaczowego smrodu. Dlatego szukam produktu, który będzie robił swoje i nie powodował, że mam ochotę natychmiast wskoczyć pod prysznic.

      Usuń
  4. Szkoda, że nie daje opalenizny. Poszukuję właśnie delikatnego balsamu brązującego. Samoopalacz jest dla mnie za mocny i daje sztuczny efekt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj może samoopalacz z Yves Rocher. Ładnie działa, nie śmierdzi i daje dość naturalny efekt, choć niestety może zostawiać smugi :(

      Usuń
  5. miałam kiedyś wersję ciemniejszą i pamiętam, że niemiłosiernie śmierdział :) o wiele bardziej niż powinien, spać się nie dało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wersja, przynajmniej na razie, w ogóle nie śmierdzi, a wręcz przeciwnie, bardzo przyjemnie pachnie. Ale może dlatego, że nie działa :)

      Usuń
  6. najgorszy jaki miałam :( i te wszechobecne złote drobinki, nie polubiłam się z nim. mój ulubieniec to balsam z Palmersa i nawet nie śmierdzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zauważyłam drobinek, ale smarowałam nim tylko nogi, więc może nie rzuciły mi się w oczy. Produkt który stosuję teraz ma za to drobiny i to trzymają się na skórze jak doklejone :(

      Usuń
  7. Miałam go kiedyś, niestety mnie również nie powalił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyny szkopuł to to, że nie działa :(

      Usuń
  8. Dobrze że nie skusiłam się nigdy na niego...

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja skóra dziwnie reaguje na samoopalacze- swędzi ;/ I ten charakterystyczny zapach mnie odstrasza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię tego zapachu, ale udało mi się znaleźć samoopalacz, który nie tylko nie śmierdzi, ale wręcz ładnie pachnie, a zapach się nie zmienia pod wpływem uwalniania substancji opalającej. Na pewno niebawem pojawi się recenzja :)

      Usuń
  10. miałam kiedyś podobny balsam od Johnson's - pachniał prześlicznie, ale rownież nie dawał opalenizny, tylko efekt błyszczących drobinek na skórze, które bardzo mocno odbijały się w słońcu. Z moją trupiobladą karnacją wszyscy się śmiali, że wyszedł mi efekt Edwarda ze "Zmierzchu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię błyszczących drobin w kosmetykach. Tutaj ich nie zauważyłam, choć w komentarzach widzę, że niektórzy je widzieli. Jednak balsam i tak nie działa, więc czy ma czy nie ma drobin jest sprawą drugorzędną. Dobrze, że nie kupiłam tego z Johnsona, skoro się wygląda po nim jak bombka.

      Usuń
  11. Jako bladzioch co roku kupuję balsam brązujący z Ziaja i jestem z niego zadowolona , ale smaruje tylko nogi :) Skusiłam się też na olej z marchwi ale to jakaś porażka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziai jeszcze nie miałam, jak już przetestuję moje zapasy, to pewnie się skuszę, o ile nie znajdę wśród nich ideału ;)

      Usuń
  12. Na mnie te jaśniejsze odcienie nie działały, zawsze wybierałam ciemniejsze ale przyznam, że dawno nie używałam. Aktualnie mam naturalną opaleniznę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie cierpię się opalać, poza tym przy mojej skórze skłonnej do wszelkich znamion barwnikowych nie jest to wskazane. Pozostaje mi sztuczna opalenizna. A tych preparatów do ciemnej skóry zwyczajnie się boję, czy mi smug nie porobią i czy opalenizna nie będzie zbyt pomarańczowa.

      Usuń
  13. Miałam go i nie byłam zadowolona. Polecam balsam z Perfecty do średniej i ciemnej karnacji. Nie robi plam i już po pierwszym użyciu jest ładny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfecty nie mam w swoich zbiorach, ale jeśli nie znajdę ideału, to na pewno się skuszę :)

      Usuń
    2. Jest w Superpharm. Warto! Ja już dużo tego przetestowałam: Ziaja, Dove, Nivea, Garniery itp.

      Usuń
  14. Ciekawe, moja mama go używa i jest zadowolona, jej koleżanka też się nim smarowała przed wakacjami i miała bardzo widoczną opaleniznę.
    Ja sama nie używam tego typu produktów, zaakceptowałam swoją biel, co się opalę to moje, ale nie chce mi się na siłę walczyć z naturą i próbować wyczarować opaleniznę, której nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kwestia może być w rodzaju skóry. Jedna będzie mocniej reagować na pewne substancje, inna słabiej, a jeszcze inna - wcale. Inne samoopalacze na mnie działają, ten niestety nie, nad czym ubolewam, po poza tym jednym szczegółem balsam jest na prawdę fajny.

      Usuń
  15. Idea takich produktów jest dla mnie nie do pojęcia. Kocham księżycowe opalenizny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie lubię mieć trupiobladych nóg w lecie, zwłaszcza, gdy ubieram krótsze spodnie lub spódnicę.

      Usuń
  16. Ciekawie zarekomendowałaś, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie poczytam o tej serii, bo ja jak ognia unikam słońca, a nogi mam blade jak ściana i szukam możliwości ich lekkiego zabarwienia, właśnie żeby móc je odsłonić :-)
    Czekam na kolejne wpisy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też właśnie mam strasznie blade nogi, stąd pomysł na poszukanie produktu, który będzie opalał, ale nie będzie śmierdział, a opalenizna będzie wyglądała naturalnie. Na pewno niebawem pojawi się kolejny wpis :)

      Usuń
  18. szkoda że się u ciebie nie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. wlasnie szukam czegos takiego ale dobrego i jak wycofali ten z floslek nie mam nic ciekawego:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam okazji testować produktu z Flos-leku, ale mam listę kilku produktów do wypróbowania, więc mam nadzieję, że znajdę wśród nich taki, który skradnie moje serce.

      Usuń
  20. Kiedyś miałam wersję do ciemnej karnacji (mimo, żem biała) i byłam zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się wersji do ciemnej karnacji, bo sama jestem biała jak ściana. Obawiam się zacieków i nienaturalnego koloru.

      Usuń
  21. ja nie uzywam takich kosmetyków dlatego, że są .. sztuczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie wszystkie. Niektóre dają na prawdę naturalny efekt. Podobno. Ja jeszcze na taki nie trafiłam...

      Usuń
    2. Mimo wszystko lepsze takie kosmetyki niż solara :)

      Usuń
    3. oj tak, ja np od solarium uciekam :D

      Usuń
  22. przepis na pizzę, o który prosiłaś już u mnie na blogu :) bon appetite! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, na pewno nie raz skorzystam :)

      Usuń
  23. o jak dobrze że się na niego nie skusiłam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dobrze, bardzo dobrze :) Choć wiem, że u niektórych spisuje się świetnie.

      Usuń
  24. szkoda że się nie sprawdził:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedyś czesto stosowałam takie łagodne ściemniacze i nigdy mi się nie zdarzyło, by nie zadziałał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testuję już któryś z kolei i nie jestem zachwycona działaniem.

      Usuń