niedziela, 15 maja 2016

Niekosmetyczna niedziela - Zapachy mojego domu - Partylite Scent Plus Melts, Lemon-Melon-Mint


Od pewnego czasu w moim domu królują świece zapachowe jednej tylko marki. Zanim je poznałam, używałam przede wszystkim wosków, głównie trzech marek: Yankee Candle, Kringle Candle i Goose Creek. Marki, o której zapachu napiszę dzisiaj, nie miałam okazji wcześniej testować. Jak wypadła na tle konkurencji?


PartyLite
ScentPlus Melts
Lemon-Melon-Mint



Krótko o marce...
PartyLite to pierwsza znana mi marka m.in. świec i wosków, która prowadzi sprzedaż bezpośrednią. Katalog marki dostępny jest on-line, jednak żeby znaleźć określony zapach trzeba sie trochę naszukać. Firma została stworzona przez jedną kobietę, Mabel Baker, która na początku XX wieku własnoręcznie tworzyła świece. Z początku byy to jedynie prezenty dla rodziny i znajomych, jednak dzięki swojej wielkiej pasji i pomocy męża, przekształciła ten mały interes w duże, przynoszące zyski pprzedsiębiorstwo.
PartyLite Gifts to odłam firmy, bedącej marzeniem i pasją Mabel Baker.


Na Blogerskim Dniu Kobiet w moje ręce trafił wosk o zapachu cytryny połączonej z miętą i melonem. Na sucho, najwyraźniej czuć cytrynę z delikatnym aromatem melona, podczas palenia na czoło wychyla się wyłącznie zapach cytryny, nie jest jednak kwaśny, a delikatnie dosłodzony. Zapach bardzo przyjemny, wypełniający całe mieszkanie aromatem cytrynowego ciasta, a nie czystą cytryną znaną ze środków czystości.
Zapach jest świeży i doskonale nadaje się na obecne, wiosenne dni, w lecie również dobrze się sprawdzi.
Wosk dość łatwo się łamie, jest miękki, ale nie na tyle, aby był plastyczny. Nie kruszy się, w kominku szybko się roztapia i uwalnia aromatyczną kompozycję.


Jeden kawałek wosku wystarcza na maksymalnie dwukrotne palenie, co jest lekkim rozczarowaniem. Woski pozostałych marek pachną nawet po 3 czy 4-krotnym paleniu, oczywiście z każdym paleniem od trzeciego począwszy delikatniej, ale nadal wyczuwalnie. Tutaj przy pierwszym paleniu zapach jest wyczuwalny, choć nie drażniący, przy drugim nadal czuć subtelny aromat. Trzecie palenie pozbawione jest kompletnie zapachu, a wosk wymaga wymiany na świeży kawałek.
Usunięcie wosku z kominka wymaga chwilowego podgrzania i wyjęcia go na ciepło, niestety nie daje się usunąć z kominka po oziębieniu go w lodówce czy zamrażalniku.


Woski marki są nie tylko trudniej dostępne niż inne firmy (sprzedaż bezpośrednia), są także dość drogie, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich wydajność. Krążek dziewięciu kawałków wosku kosztuje 40 zł, a każdy kawałek można palić maksymalnie 2 razy, czyli jeden krążek wystarczy nam na 18 paleń, co daje średnią kwotę ok. 2,22 zł za jedno palenie.

Dla porównania, koszt jednego palenia dla wosków konkurencji wynosi odpowiednio:
Goose Creek Candle - 1,33 - 2,00 zł (nawet 3-krotne palenie 1 kawałka, 6 kawałków wosku)
Yankee Candle - 1,25 - 1,87 zł (nawet 4-krotne palenie kawałka, przy podzieleniu tarty na dwie części)
Kringle Candle - 0,8 - 1,20 zł (3-krotne palenie kawałka, wosk składa się z 5-ciu części)
Mała świeca Polskie Świece - 1,30 zł (5-krotne palenie świecy po kilka godzin)

Pomimo, że zapach przypadł mi do gustu, ze względu na utrudnioną dostępność i wysoki koszt raczej nie skuszę się na kolejne zapachy.
-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję dystrybutorowi marki PartyLite za możliwość przetestowania produktu. 
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

 Pozdrawiam,

czwartek, 12 maja 2016

Recenzja - Bielenda słodka truskawka, balsam do ust

Już kiedyś Wam wspominałam, że balsamów i pomadek ochronnych do ust mam mnóstwo. W każdej kieszeni kurtki, w każdej torebce, kilka w domu, przynajmniej jedna na biurku w pracy... Moje usta często są przesuszone, dlatego pomadka ochronna to podstawa mojej pielęgnacji. Przeważnie wybieram klasyczne sztyfty, bo są najwygodniejsze i z doświadczenia wiem, że dają najlepszy efekt nawilżający. Czasem jednak skuszę się na inną formę. Tym razem chciałabym Wam przedstawić nawilżający balsam do ust, który dostałam na Blogerskim Dniu Kobiet.

Bielenda
Balsam do ust
Słodka truskawka


Skład:
Petrolatum - wazelina, emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną, kondycjonuje (zmiękcza i wygładza skórę), substancja konsystencjotwórcza
Hydrogenated Polysobutene - emolient, kondycjoner, regulator lepkości
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea, emolient tłusty, substancja okluzyjna, kondycjonuje, zmiękcza i wygładza skórę
Lanolin - substancją kondycjonująca, emolient, substancja filmotwórcza, emulgator W/O, stabilizator emulsji
Theobroma Cacao Seed Butter - masło kakaowe, emolient, substancja maskująca i ochronna, kondycjoner, naturalny filtr UV
Silica Dimethyl Silylate - emolient, stavilizator emulsji, regulator lepkościEuphorbia Cerifera Wax - emolient tłusty, kondycjoner, substancja konsystencjotwórcza, lepiszcze
Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone - emulgator, kondycjoner, substancja powierzchniowo czynna
Olea Europea Fruit Oil - substancja maskująca, składnik kompozycji zapachowej, kondycjoner
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry, wzmacnia barierę naskórkową, hamuje TEWL, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwaienie skóry
Palmitic Acid - emolient tłusty, kondycjoner, nadaje połysk, emulgator W/O
Sodium Saccharin - substancja smakowa, maskująca
Mica - pigmrnt mineralny, daje efekt rozświetlonej skóry
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca, promotor przenikania, humekant, wspomaga działanie konserwujące
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Methylparaben - substancja konserwująca
Ethylparaben - substancja konserwująca
Parfum - kompozycja zapachowa
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
CI 15850, CI 16035 - barwniki
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład jest średni, na pierwszym miejscu wazelina, później w składzie masło shea, lanolina, masło kakaowe czy oliwa z oliwek. Niestety znajdziemy to też fenoksyetanol oraz dwa parabeny.

Cena regularna: ok. 7 zł (drogeria internetowa strefaurody.pl)
Pojemność: 10 g
Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne (np. Rossmann)

Balsam otrzymujemy w miękkiej, plastikowej tubce zapakowanej dodatkowo w kartonik. Graficznie czysto, prosto i schludnie, kolorystycznie dobrane do wersji zapachowe produktu (w przypadku truskawki jest to kolor czerwony). Aplikator w kształcie ściętego dziubka, ułatwia aplikację produktu na usta. Produkt ma dość gęstą, gładką konsystencję, która jednak w kontakcie z ciepłą skórą warg dobrze się aplikuje. Balsam ma soczyście czerwony kolor i przyjemny, słodki, truskawkowy zapach z wyczuwalnym aromatem cukru waniliowego. Wydajność oceniam na wysoką.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
BALSAM do ust SŁODKA TRUSKAWKA skutecznie pielęgnuje i natłuszcza delikatny naskórek ust, likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości.
 

Działanie
Zawartość odżywczej oliwy z oliwek oraz ochronnego masła karite dba o delikatny naskórek ust, zabezpiecza go przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i skutecznie zatrzymuje wilgoć w naskórku.
 

Efekt
Usta odzyskują naturalną miękkość, gładkość, elastyczność, właściwe nawilżenie i zdrowy wygląd. Delikatny, apetycznie czerwony odcień oraz cudowny zapach świeżych owoców uczyni stosowanie przyjemnym, a TY ZAKOCHASZ SIĘ W NIM OD PIERWSZEJ APLIKACJI.



Jak już wspomniałam, aplikacja produktu jest prosta, a konsystencja zapobiega jego rozpuszczeniu gdy będziemy tubkę nosić np. w kieszeni. Produkt, choć sam w sobie jest dość mocno czerwony, nie jest kryjący, dzięki czemu na ustach pozostawia błyszczącą warstwę (efekt mokrych ust), bardzo delikatnie barwiąc je na czerwono i, w moim odczuciu, podbijając ich naturalny odcień.
Balsam nie jest klejący, po aplikacji pozostawia na ustach delikatny, ochronny film. Dobrze nawilża i zmiękcza skórę, co ciekawe efekt ten jest wyczuwalny nawet po tym, jak preparat zniknie już z ust. Trwałość to ok. 2 godziny bez jedzenia i picia (poczas posiłku znika natychmiast). Kolor nie wżera się w usta, schodzi równomiernie pozostawiając skórę ust miękką i nadal na jakiś czas nawilżoną. Wykończenie jest kremowe, z pięknym, mokrym połyskiem, jednak bez drobin, za co kolejny plus.

Generalnie jestem przeciwniczką takich produktów, bo przeważnie się kleją, mają mnóstwo drobin i kompletnie nie nawilżają skóry działając tylko tak długo, jak na nich pozostają. Tutaj jest zupełnie inaczej. Balsam ładnie nawilża skórę ust, pozostawia ją miękką, bardzo delikatnie barwi dając efekt mokrego wykończenia, jednocześnie nie klei się, nie ma błyszczących drobin, a efekt nawilżenia utrzymuje sie nawet po zniknięciu produktu. Jedyne do czego mogłabym sie przyczepić, to średni skład, ale za taką cenę i przyjemny, truskawkowy zapach, na pewno warto się skusić.


Czy kupię ponownie? 
TAK

Ocena ogólna:
-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Bielenda za możliwość przetestowania produktów.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

poniedziałek, 9 maja 2016

Recenzja - Cztery Pory Roku, skoncentrowane serum do rąk i paznokci, kuracja nawilżająca

Krem do rąk jest u mnie najczęściej używany zimą. Wtedy skóra dłoni jest w najgorszym stanie przez wiatr, mróz, śnieg czy deszcz, częste chodzenie bez rękawiczej. W tym roku na moim biurku w pracy królował krem Anida (RECENZJA), który niestety już się skończył i zanim kupię następny postanowiłam zużyć zapasy. Jednym z zapasowych kremów jest produkt, o którym napiszę dzisiaj.

Cztery Pory Roku
Skoncentrowane serum do rąk i paznokci
Kuracja nawilżająca


Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, humekant
Panthenol - prekursor prowitaminy B5, substancja nawilżająca, aktywna, o działaniu przeciwzapalnym i przyspieszającym procesy regeneracji naskórka, nadaje uczucie gładkości, humekant
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca, promotor przenikania, humekant, wspomaga działanie konserwujące
Parfum - kompozycja zapachowa
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry, wzmacnia barierę naskórkową, hamuje TEWL, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwaienie skóry
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Carbomer - modyfikator reologii
Citrus Nobilis Fruit Extract - ekstrakt z mandarynki, substancja maskująca i kondycjonująca
Passiflora Edulis Fruit Extract - ekstrakt z owocu passiflory, substancja kondycjonująca
Citrus Limon Fruit Extract - ekstrakt z cytryny, substancja maskująca i kondycjonująca
Sodium Hydroxide - regulator pH
Ethylhexylglycerin - substancja kondycjonująca
Alcohol denat. - nośnik substancji aktywnych, rozpuszczalnik, substancja konserwująca, działa tonizująco, oczyszczająco, odświeżająco i odtłuszczająco
Sodium Bisulfite - antyoksydant, substancja konserwująca
Potassium Sorbate - substancja konserwująca
Dosidium EDTA - sekwestrant, wspomaga działanie substancji konserwujących
CI 16255, CI 15510, CI 19140 - barwniki 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład może nie najdłuższy, ale dość średni. Na drugim miejscu gliceryna, potem pantenol i glikol propylenowy, później kompozycja zapachowa, dopiero za nią witamina E i wyciągi roślinne. W składzie niestety widzimy również alkohol.

Cena regularna: ok. 12 zł (w sklepie producenta)
Pojemność: 50 ml
Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne (np. Rossmann)

Serum znalazło się w jednym z kosmetycznych pudełek, niestety zupełnie nia pamiętam w którym.
Zapakowane jest w plastikową, smukłą tubkę z pompką. Jest to zazwyczaj wygodne rozwiązanie, jednak nie w tym przypadku, ale o tym później. Serum ma lekką konsystencję o delikatnym, różowym zabarwieniu i intensywnym, niestety chemicznym zapachu. Wydajnośś oceniam jako przeciętną.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Serum dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych (niby w którym miejscu?) zapewnia nawilżenie nawet bardzo suchej skóry już po 1. użyciu. Mhm, jasne...

Rezultaty potwierdzone badaniami (niestety nie ma informacji na jakiej grupie zostały owe badania przeprowadzone):
- natychmiast skóra jest bardziej miękka zdaniem 100% kobiet
- poziom nawilżenia już po 1. godzinie wzrasta nawet o 130% (???)
- pozom wygładzenia skóry juz po 1. godzinie wzrasta nwet o 50%

0% PEG-ów, parabenów, alergenów (z tym nie mogę się zgodzić, wiadomo bowiem, że na niektórych uczulająco i podrażniająco działa fenoksyetanol).
Produkt przebadany dermatologicznie.



Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować inny rodzaj serum tej marki i byłam bardzo zadowolona z efektu. Faktycznie, już po pierwszym użyciu, skóra była gładka, miękka i dobrze nawilżona, miałam więc nadzieję, że każdy rodzaj serum będzie działał podobnie. Niestety, bardzo się rozczarowałam.
Po pierwsze, opakowanie. Lubię tuby z pompką, bo jest to bardzo higieniczne rozwiązanie. Tutaj niestety pompka nie ma żadnej rurki, więc tubę należy trzymać pompką w dół, co z kolei utrudnia wydobycie produktu z opakowania.
Po drugie, serum ma bardzo intensywny i dość chemiczny zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Mnie osobiście bardzo ten zapach przeszkadza, jest jak sfermentowane owoce.
Po trzecie, serum po aplikacji pozostawia na skórze lepki film. Po pewnym czasie wchłania się całkowicie i film ten znika, ale trwa to dłuższą chwilę, co jest denerwujące i daje wrażenie lepkich, nieumytych dłoni. A nawet po kompletnym wchłonięciu, skóra nadal jest jakby niedomyta.
Po czwarte, i chyba najważniejsze, serum w ogóle nie nawilża skóry. Owszem, po samej aplikacji i wchłonięciu skóra  jest jakby nawilżona i gładka, jednak efekt ten szybko mija pozostawiając dłonie jakby nietknięte kosmetykiem. A w końcu nie po to używam kremu, aby musieć go aplikować co godzinę. Myślę, że może to być spowodowane alkoholem w składzie.
No i na końcu, skład. Nie wiem, co producent ma na myśli pisząc o wysokiej koncentracji składników aktywnych, gdyż niemal wszystkie dobroczynne składniki znajdują sie już za kompozycją zapachową, co oznacza, że jest ich jak na lekarstwo. Nie rozumiem też tego alkoholu. Dla mnie jest on zbędny, niepotrzebny i, moim zdaniem, to on sprawia, że krem... przepraszam, serum, kompletnie nie nawilża skóry.

Podsumowując, serum bardzo mnie rozczarowało, od opakowania począwszy, poprzez skład i zapach a na działaniu (a raczej jego braku) skończywszy. Z całą pewnościa do niego nie powrócę, ale chętnie wypróbuję inne wersje bo wiem, że przynajmniej jedna z nich jest warta uwagi. Tę wersję szczerze odradzam.

Czy kupię ponownie? 
NIE 
Ocena ogólna: 
Pozdrawiam,

środa, 4 maja 2016

Pięciu wspaniałych, czyli ulubieńcy miesiąca - Kwiecień 2016



Kwiecień dobiegł końca, więc zapraszam Was dzisiaj na ulubione i najczęściej używane kosmetyki w minionym miesiącu.


Bielenda,Expert Czystej Skóry, kojący płyn micelarny
To już drugi miesiąc z tym płynem wśród ulubieńców. Nadal świetnie się sprawdza, pięknie zmywa makijaż, nie podrażnia skóry, ani oczu, nie pieni się, jest wydajny. Z całą pewnościa będę do niego powracać, a pełną recenzję przeczytacie TUTAJ.


Mariza Idaliq, półmatowy cień do powiek mono
Cień trafił do mnie na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach. Miałyśmy do wyboru cień lub błyszczyk, a ponieważ błyszczyków właściwie nie używam wybór padł na cień w przepięknym, granatowym odcieniu. Od początku brałam go z myślą o robieniu kresek na powiece i w tym zadaniu sprawdza się znakomicie. Kolor jest mocno napigmentowany, wystarczy odrobina na skośnym pędzelki Zoeva, by na skórze pozostawał wyraźny kolor. Trochę się osypuje, jednak podczas usuwania resztek z policzków pędzlem kabuki (BarryM) nie pozostawia śladów czy smug. Piękny, ciemny, głęboki, granatowy, matowy odcień (choć z widocznymi drobinami) przepięknie wygląda na powiece, a kreska jest wyraźna.
Bez bazy niestety blaknie w ciągu dnia, z wewnętrznych kącików oka wręcz znika całkowicie, za to na bazie utrzymuje się w niezmienionej formie aż do wieczornego demakijażu. Choć widać w opakowaniu, że cień ma drobiny brokatu, na powiece są one niewidoczne (być może byłyby bardziej widoczne przy pokryciu kolorem całej powieki). Z cienia jestem bardzo zadowolona, choć marka nie należy do moich ulubionych.


Skin79, Super+ Beblesh Balm, BB krem
Krem kupiłam w jednym z box'ów Charlize Mystery. Właściwie kupiłam pudełko Inpired by... wyłącznie dla tego kremu. Koszt pudełka wynosił 99 pln, a więc dokładnie tyle ile kosztuje sam krem BB. Zaczęłam go używać kilka tygodni temu i jestem bardzo zadowolona. Kolor jest znacznie mniej ziemisty niż w przypadku wersji różowej, ładnie stapia się z cerą, wyrównuje jej koloryt, ma całkiem ładne krycie. Nie przesusza skóry i wygląda na niej na prawdę ładnie, ukrywając zaczerwienienia i niedoskonałości. Kolor idealnie dopasowuje się do mojej cery. Wymaga aplikacji gąbką (jajkiem) do podkładu, w przeciwnym razie może smużyć i powodować efekt maski. Do tego ma przepiękne i higieniczne opakowanie, które elegancko wygląda na toaletce czy półeczce w łazience, jedyną jego wadą jest kompletny brak kontroli nad poziomem zużycia.
Jestem z niego zadowolona i w kwietniu najczęściej gościł na mojej skórze, nie wiem jednak czy kupię kolejne opakowanie. 


Beauty Blender, gąbka do podkładu
Po wypróbowaniu wielu tańszych jajek, przyszła pora na oryginał. Ostatnie jajo jakie używałam było marki Blend it! i spisywało się doskonale (KLIK). Miękkie, elastyczne, pięknie aplikowało podkład, ale miałam już w zapasach jajo BB, więc gdy tamto zakończyło swój żywot postanowiłam wypróbować legendarne jajo Beauty Blender.
Gąbka po namoczeniu wodą staje się cudownie elastyczna i miękka, a aplikacją nią podkładu to czysta przyjemność. Pozwala budować krycie dając bardzo naturalny efekt bez maski czy tapety na skórze, nawet przy mocno kryjących i ciężkich podkładach. Nadaje się zarówno do aplikacji podkładu jak i korektora pod oczy. Niestety dość trudno się domywa i wymaga sporo czasu, aby usunąć z niej cały podkład, jednak pozwala się domyć nawet gdy nie zrobimy tego od razu po aplikacji podkładu. Na początku też puszczała sporo koloru, teraz już tego nie robi. Wadą jest również wysoka cena i fakt, że długo schnie, przez co nie bardzo nadaje się na wyjazdy. Za to wygląda na to, że jej trwałość będzie znacznie lepsza niż innych gąbek tego typu. Po niemal dwóch miesiącach regularnego stosowania nie widać na niej absolutnie żadnych śladów zużycia. Choć miesiąc temu nie widziałam specjalnej różnicy między Beauty Blender a dużo tańszym Blend it!, po kolejnym miesiącu używania oryginału stwierdzam, że być może przerzucę się właśnie na oryginał, zamiast kupować tańsze zamienniki o znacznie krótszej trwałości.


Kryolan Professional, Transparent puder TL2, puder sypki
Po zużyciu legendarnego Ben Nye, pudru rewelacyjnej jakości, o wysokiej cenie, ale i genialnej wydajności postanowiłam wypróbować kolejną legendę tym razem polskich makijażystek czyli Kryolan. Jak się zapewne domyślacie, puder spełnia moje oczekiwania skoro znalazł się w ulubieńcach :)
Mój kolor TL2 jest pudrem transparentym w żółtej tonacji. Na skórze nie pozostawia koloru, dobrze matuje na cały dzień, jednak gdy zaaplikujemy go za dużo, może pozostawiać pudrowy efekt. Daje bardzo naturalne, satynowe wykończenie i dobrze się nosi, w ciągu dnia nie zmienia koloru, nie ściera się, nie znika, dobrze współgra z podkładami, kremami BB i tonującymi czy korektorami, nie ciastkuje.
Zastrzeżenia mam do opakowania, które wykonane z dość marnego plastiku nie sprawia wrażenia solidnego, dość szybko pęka, a na początku sprawia spore problemy z wysypaniem odpowiedniej ilości produktu na wieczko (później jest znacznie lepiej). Ponadto, niestety, ścierają się napisy, a nie noszę go ani w kosmetyczce, ani w torebce, puder leży cały czas na toaletce w domu. Puder, choć drogi, jest szalenie wydajny i jestem bardzo zadowolona z tego zakupu, bo jest wart swojej ceny, pomimo dziadowskiego opakowania.


W tym miesiącu to by było na tyle. A jak u Was z ulubieńcami?

Pozdrawiam,

piątek, 29 kwietnia 2016

Recenzja - Świt Pharma CleanHands, antybakteryjny żel do rąk z kolagenem i witaminą E

Rzadko używam żeli antybakteryjnych, ale czasem bardzo się przydają. Przetestowałam już kilka produktów tego typu i jak dotąd najbardziej przypadł mi do gustu żel z Farmony Nivelazione (RECENZJA) ale jestem otwarta na nowości, więc z przyjemnością zabrałam się za testowanie żelu o którym napiszę Wam dzisiaj.

Świt Pharma CleanHands
Antybakteryjny żel do rąk z kolagenem i witaminą E



Skład:
Alcohol Denat. - rozpuszczalnik, substancja dezynfekująca, antybakteryjna
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Collagen Amino Acids - substancja nawilżająca włosy i skórę, działa na powierzchni, wiążąc wodę, kondycjonuje skórę i włosy, zmiękcza i wygładza
Panthenol - prekursor witaminy B5 (kwasu pantotenowego), prowitamina B5, Hydrofilowa substancja nawilżająca, substancja aktywna, działa przeciwzapalnie, przyspiesza procesy regeneracji naskórka, nadaje skórze uczucie gładkości, humekant
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, promotor przenikania, humekant, wspomaga działanie konserwujące
Aloe Barbadensis Leaf Juice - sok z aloesu, działa kondycjonująco, łagodzi podrażnienia, nawilża
Triclosan - substancja o działaniu grzybo- i bakteriobójczym, substancja konserwująca
Parfum - kompozycja zapachowa
Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - substancja kondycjonująca, działa wygładzająco i zmiękczająco, substancja filmotwórcza, modyfikator reologii
Triethanolamine - regulator pH
Sorbitan Stearate - emulgator W/O
Synthetic Wax - emolient tzw. tłusty, tworzy warstwę okluzyjną, kondycjonuje, zmiękcza i wygładza skórę, przedłuża jego trwałość, modyfikator reologii, lepiszcze
Polysorbate 60 - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, solubilizator
Tocopheryl Acetate - witamina E w formie estru, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry, wzmacnia barierę naskórkową, zapobiega podrażnieniom, hamuje TEWL, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry, modyfikator właściwości aplikacyjnych
Potassium Sorbate - substancja konserwująca
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Ethylhexyglycerin - substancja kondycjonująca
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Citronellol - składnik kompozycji zapachowej
Coumarin - składnik kompozycji zapachowej
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej
[+/-] Mica - daje efekt rozświetlonej skóry
CI 77891, CI 77510, CI 77007, CI 16185 - barwniki
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Hmm, skład niby oczywisty, na pierwszym miejscu antybakteryjny alkohol, troche dalej aminokwasy kolagenu i pantenol, sok z aloesu i działający antybakteryjnie triclosan. Już za kompozycją zapachową znalazła się pochodna witaminy E, konserwanty, dużo substancji zapachowych, mica i barwniki. Skład jest dość długi, mógłby być krótszy i bardziej treściwy, ale nie ma co się nad nim rozwodzić. Nie ma parabenów czy donorów formaldehydu, za co duży plus.

Cena regularna: 5,99 zł
Pojemność: 50 ml
Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne (np. Rossmann), sklep producenta

Preparat otrzymujemy w plastikowej, przezroczystej, niewielkiej i poręcznej buteleczce z zamknięciem typu "press". Wygodniejsze są buteleczki z pompką, ale cóż... Bez problemu zmieści sie ona do każdej damskiej torebki. Produkt ma postać średnio gęstego żelu w kolorze różowym, z zatopionymi niebieskimi kuleczkami. Pod wpływem ciepła skóry rąk przybiera bardziej wodnistą konsystencję, dobrze sie rozprowadza. Pachnie przyjemnie, słodko, owocowo, jednak po jakimś czasie zapach ten zaczyna mnie drażnić. Opakowanie zawiera 50 ml żelu, wydajność oceniam poniżej przeciętnej.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Antybakteryjny żel do mycia rąk eliminuje bakterie bez użycia wody. Zapobiega nadmiernemu wysuszaniu skóry rąk, pielęgnuje ją, odżywia i chroni. Zabija 99,9% zarazków, w tym bakterie Salmonelli, E. Coli oraz wirusy grypy.
 
ZAWIERA:
KOLAGEN – spowalnia proces starzenia się skóry. Uelastycznia, zmiękcza oraz pomaga utrzymać odpowiedni poziom jej nawilżenia. Już po pierwszej aplikacji odczuwalne jest wyraźne wygładzenie skóry, gdyż ulega ona delikatnemu napięciu i ujędrnieniu.
WITAMINA E  – inaczej nazywana witaminą młodości, gdyż opóźnia proces starzenia się skóry. Jest silnym przeciwutleniaczem który chroni organizm przed uszkodzeniem komórek wywoływanych przez wolne rodniki.


Żel ma wygodny aplikator, dzięki czemu jego aplikacja na skórę nie jest utrudniona. W opisie ze strony widnieje informacja, że żel służy do mycia rąk, natomiast na opakowaniu czytamy, że należy go używać na czystych dłoniach, nie wiem w końcu jak z tym jest.
Żel dobrze się rozprowadza, szybko paruje pozostawiając dłonie czyste i pachnące, dla mnie jest to zapach moreli. Producent zaleca także, aby preparatu użyć co najmniej dwa razy, co będzie wpływać na jego wydajność. Denerwują mnie także niebieskie drobiny, którym zajmuje trochę czasu zanim się rozpuszczą. Żel nie pozostawia na skórze lepkiego filmu, a po jego użyciu skóra dłoni przypomina tę wymytą mydłem i wodą.
Nie zauważyłam, aby produkt przesuszał skórę dłoni czy wpływał na nią niekorzystnie.
Na opakowaniu brakuje niestety składu, musiałam się posiłkować stroną internetową.
Trudno jest mi ocenić jego skuteczność w zabijaniu bakterii czy wirusów, wierzę jednak, że jest na odpowiednio wysokim poziomie.

Jak wspomniałam, rzadko używam tego typu preparatów. Choć ten dobrze oczyszcza skórę dłoni, nie przesusza jej i pozostawia wrażenie czystych rąk, ze względu na denerwujący jak dla mnie zapach i drobiny pływające w preparacie, raczej ponownie go nie kupię.

Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:

-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję firmie Świt Pharma za możliwość przetestowania produktów.
Do testowania dostałyśmy pojemność mini (50 ml), na stronie widzę, że żel występuje również z wersji z aloesem i prowitaminą B5
w czterech pojemnościach: 250 ml (opakowanie z pompką), 100 ml, 50 ml oraz tubkce o pojemności 30 ml.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

środa, 27 kwietnia 2016

Recenzja - Farmona Radical, suchy szampon do włosów tłustych, pozbawionych objętości

Gdy wszędzie na blogach pojawiały się liczne recenzje suchego szamponu Batiste, obecnie legendy wśród produktów tego typu, sama zupełnie nie miałam do nich przekonania. Uważałam, że mogę poświęcić te 20 minut na umycie głowy, zamiast ukrywać nieświeżość włosów pod warstwą tego specyfiku. Gdy jednak Batiste pojawiło się w Biedronce, moja ciekawska dusza blogerki nie mogła sie oprzeć i postanowiłam wyprobować, tak też pojawiła się moja miłość do tego kosmetyku.

Na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach otrzymałam do testów m.in. suchy szampon marki Farmona, a że leniuch ze mnie straszny, produkt ten dość szybko przeszedł z fazy oczekiwania do fazy testowania. Czy jest równie dobry jak mój (i niemal całej blogosfery) ulubieniec?

Farmona Radical
Suchy szampon do włosów tłustych, pozbawionych objętości



Skład:
Butane - gaz pędny
Propane - gaz pędny
Isobutane - gaz pędny
Aluminum Starch Octenylsuccinate - sól aluminiowa oktenylobursztynianu skrobii, substancja absorbująca nadmiar sebum, matująca, konsystencjotwórcza, regulator lepkości
Alcohol Denat. - alkohol denaturowany, rozpuszczalnik, nośnik substancji aktywnych, działa tonizująco, oczyszczająco, odświeżająco i odtłuszczająco
Parfum (Fragrance) - kompozycja zapachowa
Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik
Salvia Officinalis (Sage) Herb Extract - ekstrakt szałwii lekarskiej, substancja aktywna o działaniu ściągającym, przeciwzapalnym i bakteriostatycznym, składnik przeciwłupieżowy oraz hamujący wypadanie włosów
Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract - wyciąg ze skrzypu polnego, substancja aktywna o działaniu antyoksydacyjnym, przeciwzapalnym, ściągającym, poprawia mikrokrążenie krwi, zapobiega wypadaniu włosów
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, promotor przenikania
Tilia Cordata (Linden) Flower Extract - wyciąg z kwiatów lipy drobnolistnej, kondycjoner
Sulfur - substancja o działaniu przeciwłupieżowym, przeciwłojotokowym, antystatycznym, kondycjonującym włosy i skórę
PEG-30 Castor Oil - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emulgator O/W, modyfikator właściwości reologicznych
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Na temat składu wyjątkowo trudno mi sie wypowiedzieć. Mamy kilka ekstraktów roślinnych choć pod koniec składu, mamy też alkohol, a główną substancją pochłaniającą nadmiar sebum jest sól aluminium, która jak wiadomo najzdrowsza nie jest. Jednak po takim produkcie nie spodziewałam się nie wiadomo jakiego składu.

Cena regularna: 6,50 zł (w sklepie on-line producenta)
Pojemność: 50 ml
Dostępność: na pewno on-line w sklepie producenta, być może w innych drogeriach internetowych i stacjonarnych z asortymentem marki

Szampon zamknięty jest w zgrabnym, niewielkich rozmiarów opakowaniu typowym dla tego typu produktów - metalowa butelka z atomizerem. Rozpyla się na włosach bez zastrzeżeń, równomiernym strumieniem. Pachnie jak ładnie pachnący lakier do włosów, zapach nie jest jednak duszący czy nieprzyjemny. Opakowanie dobrze leży w dłoni, przez niewielkie wymiary jest bardzo poręczne. Wydajność niestety oceniam jako słabą, ale to typowe dla produktów tego typu.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Na opakowaniu przeczytamy: "[...] błyskawiczna świeżość i objętość bez mycia włosów.
Idealne, ekspresowe rozwiązanie dla włosów tłustych, nieświeżych, pozbawionych objętości".
Wśród zalet producent wymienia:
– odświeżone, czyste i pachnące włosy,
– pełne objętości i lekkości, jak po myciu,
– nie pozostawia śladów na włosach,
– idealny do torebki i w podróży.



Jak już wpomniała, opakowanie dobrze leży w dłoni i dobrze rozpyla się na włosach równomierną mgiełką. Bieli włosy, ale dobrze się wyczesuje. Choć rzeczywiście odświeża nieco fryzurę, efekt jest słabszy niż w przypadku mojego ulubieńca z Batiste. Nie pozostawia na włosach białych resztek (niektóre szampony mają tendencję do tego), nie pozostawia na nich również zapachu, a także troche je matowi. Minimalnie zwiększa objętość włosów, przez co nie są one przyklapnięte, trudno jednak uznać, że efekt po jego użyciu jest jak po umyciu włosów. Ale tak na prawdę żadny suchy szampon nie da takiego efektu.

Choć szampon miło było wypróbować, robi co ma robić bo odświeża włosy, raczej nie będę do niego wracać, bo niestety nie jest tak dobry jak Batiste.

Czy kupię ponownie? 
NIE 

Ocena ogólna:
 -------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziekuję producentowi marki Farmona za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.
 Pozdrawiam,

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Recenzja - Kneipp, Balsam pod prysznic, trawa cytrynowa i oliwka

Klasycznych balsamów pod prysznic używam bardzo rzadko, gdy moja skóra już na prawdę woła o nawilżenie. Jeszcze rzadziej od czasu, gdy odkryłam i zakochałam się w balsamach do ciała do stosowania pod prysznicem. Miałam już kilka produktów tego typu, dzisiaj będzie właśnie o jednym z nich.

Kneipp
Balsam pod prysznic
Trawa cytrynowa i Oliwka


Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Helianthus Annuus Seed Oil - olej z nasion słonecznika, emolient tłusty, ma działanie regenrujące, tworzy warstwę okluzyjną
Coco-Glucoside - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, substancja hydrofilowa, substancja myjąca, emulgator O/W, substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakośc piany, modyfikator reologii, solubilizator
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant
Sodium Cocoyl Glutamate - substancja powierzchniowo czynna, substancja myjąca
Disodium Cocoyl Glutamate - substancja powierzchniowo czynna, substancja myjąca
Olea Europea Fruit Oil - oliwa z oliwek, substancja zapachowa, maskująca, kondycjoner
Cymbopogon Schoenanthus Oil - olejek eteryczny z trawy cytrynowej, działa antysceptycznie, odświeżająco,  przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo, uspokajająco, przeciwreumatycznie, przeciwtrądzikowo, przeciwgrzybiczo, przeciwzapalnie i przeciwświądowo, tonizuje skórę, zwęża pory skóry, normalizuje gospodarkę lipidową naskórka, działa ujędrniająco na skórę, wspomaga leczenie grzybic i trądziku, opryszczki
Citrus Limon Peel Oil - olejek ze skórki cytryny, substancja zapachowa, maskująca, kondycjoner
Litsea Cubeba Fruit Oil - substancja zapachowa, maskująca, tonizująca
Canarium Luzonicum Gum Nonvolaites
Juniperus Virginiana Oil - olejek cedrowy, substancja maskująca, tonizująca
Limonene* - składnik kompozycji zapachowej
Citral* - składnik kompozycji zapachowej
Linalool* - składnik kompozycji zapachowej
Sodium Levulinate - kondycjoner
Sodium Anisate - substancja antybakteryjna
Parfum - kompozycja zapachowa
Carrageenan - mech irlandzki, modyfikator reologii
Citric Acid - sekwestrant, regulator pH
Xanthan Gum - modyfikator reologii, zagęstnik
Sodium Chloride - modyfikator reologii
Sodium Cocate - substancja powierzcniowo czynna, sobstancja myjąca, emulgator
Tocopherol - witamina E, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry, wzmacnia barierę naskórkową, hamuje TEWL, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład dość długi, ale w miarę porządny. Nie znajdziemy w nim parafiny, parabenów czy donorów formaldehydu, główną substancją natłuszczającą jest olej słonecznikowy, a nawilżającą gliceryna. Do tego trochę wyciągów roślinnych i substancje zapachowe pochodzenia naturalnego, na szarym końcu wotamina E.

Cena regularna: ok. 30 zł (drogeria on-line)
Pojemność: 200 ml
Dostępność: drogerie internetowe, nie wiem jak z dostępnością w drogeriach stacjonarnych

Balsam zapakowany jest w miękką tubę z plastiku, z klapką typu 'klik'. Ładna, żywa grafika w kolorze zielonym cieszy oko i sugeruje linię zapachową produktu. Produkt w konsystencji przypomina raczej mleczko lub śmietankę niż typowy balsam i przepięknie pachnie, głównie trawą cytrynową. Wydajność niestety poniżej przeciętnej.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Zatankuj nową energię i doświadcz wyjątgkowej świeżości Balsamu pod prysznic Trawa Cytrynowa & Oliwka.Aromakologiczne działanie trawy cytrynowej aktywuje ciało i duszę. Świeży zapach wspiera koncentrację i motywację.
Balsam pod prysznic [...] działa nawilżająco i chroni skórę przed wysuszeniem. Wysokowartościowy olejek z oliwek nadaje skórze aksamitną gładkość.

Kneipp działa nturalnie!
Roślinne czynniki pielęgnacyjne.
Bez substancji kosnerwujących.
Bez barwników.
Bez olejów mineralnych, silikonowych i parafinowych.
Opracowane i kontrolowane przez doświadczonych naukowców i dermatologów.
Toleracja skóry potwierdzona przez dermatologiczną klinikę uniwersytecką.
Filozofia firmy oparta na ochronie środowiska i zasobów naturalnych.
Kneipp jest członkiem Stowarzyszenia Ludzie dla Praw Zwierząt. 


Jak już wspominałam, balsam ma bardzo przyjemny skład, bez zbędnych składników czy konserwantów, a także fenomenalny zapach. Ja wyczuwam głównie trawę cytrynową, która bardzo fajnie mi się kojarzy i szalenie lubię jej zapach. Balsam o konsystencji mleczka dobrze rozprowadza się po skórze, nie pieni się (pomimo substancji piennych w składzie), doskonale się spłukuje nie pozostawiając na skórze nieprzyjemnie tłustej warstwy, a jedynie delikatny, satynowy film.
Nawilżenie jest bardzo delikatne, ale wyczuwalne, polecam go raczej skórze niewymagającej silnego nawilżenia, w okresach wiosny czy jesieni, gdy skóra nie jest bardzo przesuszona. Zapach pozostaje przez jakiś czas na skórze, jest on jednak bardzo subtelny, ledwie wyczuwalny. Tuba jest matowa, dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się, a klapka działa bez problemu.

Od pewnego czasu uwielbiam tego typu produkty, aplikuję je jeszcze pod prysznicem, spłukuję, a potem wystarczy wytrzeć się ręcznikiem i ubrać. Ten balsam polubiłam przede wszystkim za przepiękny zapach, nawilżanie jest na bardzo przeciętnym poziomie, ale to niestety cecha charakterystyczna tego typu produktów. Ponadto świetny skład. Wadą może być dość wysoka cena, niemal 30 zł za 200 ml balsamu. Jeśli jednak lubicie zapach trawy cytrynowej oraz zależy Wam na dobrym składzie, to polecam.

Czy kupię ponownie? 
MOŻE

Ocena ogólna:
 -----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Kneipp za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

środa, 20 kwietnia 2016

Recenzja - Le Petit Olivier, malinowy żel pod prysznic

Żel pod prysznic to chyba podstawa naszej pielęgnacji. Można nie mieć innego kosmetyku, ale preparat do mycia ciała jest obowiązkowy. Osobiście nie mam wielkich wymagań odnośnie tego kosmetyku. Ma oczyszczać skórę, nie wysuszać jej, dobrze jak przyjemnie pachnie i nie zostawia na skórze filmu. Żel o którym napiszę dzisiaj, dostałam na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach i jest to pierwszy mój kosmetyk tej marki. Jak się spisał?

Le Petit Olivier
Malinowy żel pod prysznic


Skład: 
Aqua - woda, rozpuszczalnik 
Sodium Laureth Sulfate - anionowa substancja powierzchniowo czynna, substancja myjąca i pianotwórcza 
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant 
Disodium Laureth Sulfosuccinate - anionowa substancja powierzchniowo czynna, łagodna substancja myjąca, hydrotrop (poprawia klarowność kosmetyku), substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany 
Cocamidopropyl Betaine - amfoteryczna substancja powierzchniowo czynna, łagodna substancja myjąca, substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakośc piany, modyfikator reologii 
Sodium Chloride - modyfikator reologii, substancja poprawiająca lepkość kosmetyku 
Laureth-2 - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, substancja zwilżająca, emulgator W/O,
substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany, modyfikator wlaściwości reologicznych 
Parfum - substancje zapachowe 
Rubus Idaeus Fruit Extrakt - ekstrakt z malin, kondycjoner, substancja wygładzająca i tonizująca, substancja zapachowa 
Polyquaternium-7 - substancja filmotwórcza 
Styrene/Acrylates Copolymer - substancja filmotwórcza, zmętniająca 
Potassium Sorbate - substancja konserwująca 
Methylisothiazolinone - substancja konserwująca, donor formaldehydu 
Sodium Benzoate - substancja konserwująca 
Methylchloroisothiazolinone - substancja konserwująca, donor formaldehydu 
Citric Acid - sekwestrant, regulator pH 
Sodium Hydroxide - regulator pH 
Benzyl Benzoate - składnik kompozycji zapachowej 
Limonene - składnik kompozycji zapachowej 
Linalool - składnik kompozycji zapachowej 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład jest bardzo przeciętny. Żel oczywiście zawiera w składzie SLS tuż po wodzie, następnie glicerynę. Wyciąg z malin jest już po substancjach zapachowych, a więc ilości śladowe, ponadto jako konserwanty aż dwa donory formaldehydu.

Cena regularna: 8,99 pln (drogeria on-line)
Pojemność: 250 ml
Dostępność: drogerie internetowe, nie wiem niestety jak z dostępnością w drogeriach stacjonarnych

Żel otrzymujemy w klasycznej, plastikowej butelce zamykanej na 'klik'. Graficznie wygląda bardzo przyjemnie dla oka, czysto, ale soczyście. Żel ma konsystencję średniej gęstości w kolorze białym i słodko-kwaśnym zapachu malin, dla mnie jednak zapach jest dość dziwny, pozostaje na chwilę na skórze. Wydajność niestety poniżej przeciętnej.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Żel pod prysznic wzbogacony w 100% naturalnymi ekstraktami roślinnymi. Zapach żelu pod prysznic powstał w Grasse, światowej stolicy perfum. Seria z etykietą jakości "Origine France Garantie" (Gwarancja Pochodzenia z Francji).
Pozwól sobie na chwilę przyjemności z nowymi kosmetykami francuskimi-kremowymi żelami pod prysznic Le Petit Olivier. Ich zmysłowa, delikatna formuła wprost z południowej Francji dba o Twoją skórę i pielęgnuje ją każdego dnia pozostawiając miękką i delikatną. Cała linia żeli pod prysznic NIE ZAWIERA PARABENU I PHENOXYETHANOLU, powszechnie stosowanych konserwantów w tego typu produktach, nie zawiera również sztucznych kolorantów. Żele wzbogacone są w100% naturalnymi ekstraktami roślinnymi a zapach powstał w słynnym Grasse, światowej stolicy perfum!
Prowansalskie źródło piękna. Żel testowany dermatologicznie, pH obojętne dla skóry.

Źródło: Życiowa Sałatka


Po pierwsze, nie bardzo rozumiem określenie "100% naturalne ekstrakty roślinne" zwłaszcza jeśli występują w produkcie w ilościach śladowych. Po drugie, żel faktycznie nie zawiera fenoksyetanolu czy parabenów, martwi mnie jednak, że zastąpiono je donorami formaldehydu. Nie jestem przekonana, że wychodzi to na korzyść użytkownika.
Żel dobrze się aplikuje, nałożony na myjkę pozwala uzyskać gęstą, kremową pianę. Dobrze oczyszcza skórę, dobrze się spłukuje, nie przesusza skóry, ale moją trochę ściągnął. Jeśli chodzi o zapach, to mnie średnio przypadł do gustu, owocowe zapachy (poza cytrusami i kokosem) nie należą do moich ulubionych, tutaj zapach jest lekko kwaskowy, jednak trąca trochę plastikiem.
U Aleksandry czytałam, że jej butelka posiadała etykietę w języku polskim, na mojej butelce tej etykiety nie było, a  nie każdy zna francuski, za to minus.

Generalnie żel jak żel. Oczyszcza skórę nie przesuszając jej, więc spełnia swoje zadanie. Drażni mnie trochę zapach, ponadto nie podoba mi się, że producent podkreśla brak parabenów i barwników, pakując jednocześnie donory formaldehydu do butelki. Niestety więcej nie powrócę do tego żelu, bo nie wyróżnił się w moich oczach niczym specjalnym. Polecam fanom kwaskowego zapachu malin. 

Czy kupię ponownie? 
NIE
Ocena ogólna:
 -----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję Drogerii Sekret Urody za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

czwartek, 14 kwietnia 2016

Kolorowo na paznokciach - MissX Color Fashion, 235

Dawno nie było postu lakierowego, a że w mojej kolekcji, po Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach pojawiły się nowe kolory, to właśnie na taki post dzisiaj Was zapraszam.

MissX Color Fashion 235


Lakier znajduje się w niewielkiej, szklanej buteleczce o podstawie kwadratu, z przodu widzimy nazwę producenta, na spodzie naklejona jest etykieta z numerem koloru.
Pędzelek osadzony w czarnej nakrętce jest spłaszczony i prosto ścięty, co nie do końca ułatwia aplikację lakieru. Ma dobrą długość i odpowiednią elastyczność, a także odpowiednią dla mojej płytki szerokość.
Kolor na pierwszy rzut oka wygląda na granat, podczas aplikacji okazuje się jednak, że jest to piękny odcień niebieskiego z niewielką domieszką zieleni, czyli innymi słowy ciepły niebieski. Dodatkowo w lakierze zatopione są brokatowe drobiny. Niestety jest on niezwykle trudny do uchwycenia na zdjęciach :( Wydajność standardowa. Lakier ma dobrą konsystencję, dobrze się aplikuje, nie spływa na skórki, ale jest na tyle płynny, że nie utrudnia to aplikacji.
Lakier dość szybko schnie, nie smuży, nie ciągnie się i nie rozlewa nierównomiernie na płytce.
Do pełnego krycia potrzebne są dwie, średniej grubości warstwy.


Choć nie przepadam za granatami, ten kolor szalenie mi się podoba. Sądziłam też, że z uwagi na brokatowe drobiny nie przypadnie mi do gustu, jest jednak wprost przeciwnie. Drobiny są zatopione w lakierze, wyglądają elegancko, dodają mu dużo uroku nie dając efektu dyskoteki. Na paznokciach odcień jest cieplejszy niż w buteleczce, widać w nim odrobinę zieleni.


Trwałość (z bazą i topem) to 7 dni bez większego uszczerbnu. Pojawiły się miejscowo drobne odpryski i bardzo delikatnie starte końcówki, jednak lakier po 7 dniach na paznokciach nadal wyglądał dobrze.
Zmywanie (Isana, wersja z acetonem) bezproblemowe, lakier nie odbarwia płytki i nie brudzi skórek.
Przy czym ja zmywam paznokcie zawsze w ten sam sposób: nasączam płatek kosmetyczny zmywaczem, następnie przykładam ściśle do płytki i przytrzymuję, w zależności od lakiero od 30 do 90 sekund (ten lakier wymagał ok. 50 sekund). Następnie delikatnie pocierając na boki ściagam lakier w kierunku wolnego brzegu paznokcia. W ten sposób potraktowany niemal każdy lakier schodzi płatem bez najmniejszego problemu, na każdy paznokcieć zużywam świeży fragment płatka kosmetycznego. Na koniec przemywam czystym płatkiem wszystkie paznokcie, aby usunąć ewentualne resztki lakieru.



Cena regularna: 6,90 pln
Pojemność: 8 ml
Dostępność: swój otrzymałam od drogerii Sekret Urody, widziałam go również w innych drogeriach on-line

Lakier po 7 dniach noszenia

Z lakieru jestem bardzo zadowolona, choć z początku wydawało mi się, że kolor mi się nie spodoba. Na paznokciach wygląda pięknie, choć odcień jest trudny do określenia, a brokatowe drobiny dodają mu trójwymiarowości. Trzyma się praktycznie bez uszczerbku tydzień (ostatnie zdjęcie), dobrze się mywa, nie odbarwia płytki (na bazie). Z pewnościa jeszcze nie raz zagości na moich paznokciach i cieszę sie, że miałam szansę go przetestować, bo sama pewnie nigdy nie wybrałabym tego koloru.
-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję drogerii Sekret Urody za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,