czwartek, 9 lipca 2015

Recenzja - Farmona Nivelazione - Antybakteryjny żel do rąk

Czyste ręce to podstawa naszej higieny. Każda z nas wie jak często i kiedy należy je myć, jednak gdy nie mamy możliwości skorzystania z mydła i bieżącej wody, warto zaopatrzyć się w produkt, który pozwoli nam szybko oczyścić dłonie przede wszystkim z drobnoustrojów. Niegdyś produkty takie dostępne były tylko w aptekach, do profesjonalnych zastosowań, po dziś dzień służba zdrowia czy kosmetyka korzysta ze specjalnie do dezynfekcji dłoni stworzonych preparatów. Jednak obecnie również i my, zwykli użytkownicy, możemy zaopatrzyć się w tego typu produkty. Takim preparatem jest właśnie

FARMONA Nivelazione
Antybakteryjny żel do rąk


Co mówi producent? (opakowanie) 
Antybakteryjny żel do rąk z ochronnym ekstraktem z zielonej herbaty i witaminami. Wzmocniona formuła skutecznie działa już w 15 sekund.

Skład: Jak to żel antybakteryjny, na pierwszym miejscu alkohol, który ma za zadanie dezynfekować skórę, później woda i ekstrakt z liści zielonej herbaty. Ponadto w składzie znajdziemy glicerynę i witaminę E, a także kilka substancji powierzchniowo czynnych. 

Alcohol denat. - alkohol etylowy, działa antybakteryjnie, dezynfekująco, odkażająco 
Aqua - woda, rozpuszczalnik 
Camellia Sinensis Leaf Extract - ekstrakt z liści zielonej herbaty, działa antybakteryjnie i ochronnie na skórę 
Propylene Glycol - humekant, kondycjoner, rozpuszczalnik, regulator lepkości 
Glycerin - humekant, hydrofilowa substancja nawilżająca 
Tocopherol - witamina E, działa nawilżająco, regenerująco, ochronnie 
Linoleic Acid - substancja oczyszczająca, emolient, kondycjoner, substancja powierzchniowo czynna 
Retinyl Palmitate - kondycjoner 
Polysorbate 20 - emulgator, substancja powierzchniowo czynna 
PEG-20 Glyceryl Laurate - emulgator, substancja powierzchniowo czynna 
Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - stabilizator emulsji, substancja filmotwórcza, regulator lepkości 
Disodium EDTA - substancja chelatująca, regulator lepkości 
Triethanolamine - substancja wiążaca, maskująca, emolient, substancja powierzchniowo czynna
Parfum - substancje zapachowe 
CI 19140, CI 42090 - barwniki 
Źródło: CosIng

Cena regularna: 6,50 zł [sklep online producenta]
Pojemność: 50 ml
Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe, sklep online producenta 

O produkcie.
Żel występuje w kilku wersjach: Kids, Protect i Sensitive, ja posiadam wersję Protect z ekstraktem z zielonej herbaty. Produkt otrzymujemy w opakowaniu z pompką, to bardzo wygodne rozwiązanie dla tego typu produktów. Konsystencja żelowa, nie staje się płynny w kontakcie ze skórą (co dzieje się z niektórymi żelami), kolor jasnozielony, przezroczysty. W pierwszym momencie żel pachnie bardzo mocno alkoholem, później przechodzi w zapach zielonej herbaty, świeży i "czysty". Zapach dość długo utrzymuje się na skórze. Wydajność standardowa dla tego typu produktów (jedno użycie to jedna-dwie pompki produktu).

Moja opinia.
Żel jest bardzo przyjemny w użytkowaniu, przyjemnie i dość subtelnie pachnie, pozostawia skórę czystą i nieklejącą. Wygodne opakowanie z pompką ułatwia aplikację. Dobra wydajność i przystępna cena do dodatkowe atuty tego żelu. Jak każdy produkt tego typu może wysuszać skórę, za sprawą alkoholu na pierwszym miejscu w składzie, dlatego musimy pamiętać o jej dodatkowym nawilżaniu.
Podsumowując jest to bardzo dobry żel antybakteryjny, polskiej marki, w dobrej cenie i o przyjemnym zapachu.




Czy kupię ponownie?
MOŻE

Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Farmona Nivelazione 
za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

środa, 8 lipca 2015

Mój codzienny makijaż w krótkich recenzjach

Makijaż noszę od 16. roku życia. Wtedy ograniczałam się do pudru, kredki do brwi i tuszu, obecnie kosmetyków jest trochę więcej, a sam makijaż zmienia się w zależności od nastroju, zawsze jednak jest to delikatny makijaż oczu, najczęściej równie subtelna pomadka czy błyszczyk, choć ostatnio zaczęłam używać trochę mocniejszych kolorów na ustach.

Ponieważ w ostatnim czasie wpadło mi kilka nowych produktów do makijażu, chciałabym się nimi z Wami podzielić w krótkich recenzjach dobrze jednak oddających czy produkty się u mnie sprawdziły czy też nie.


Poranne czynności higieniczno-makijażowe mojej twarzy zaczynam od przemycia twarzy płynem micelarny (obecnie jest to płyn z L'Oreal, brak na zdjęciu) oraz nałożenia kremu nawilżającego Oillan. Moja skóra jest ostatnio bardzo odwodniona i domaga się dodatkowej porcji nawilżenia, stąd bardzo się ucieszyłam, gdy dostałam ten krem na ostatnim Czerwcowym Spotkaniu Blogerek (relacja). Krem spisuje się bardzo dobrze, ale więcej przeczytacie o nim w osobnej recenzji TUTAJ. Pod oczy aplikuję krem Ziaja z bławatkiem. Pisałam o nim już w jednych z moich ulubieńców (KLIK). Krem świetnie nawilża skórę pod oczami, delikatnie ją napina, ma też rozjaśniać cienie, ale tego efektu niestety nie zauważyłam.



Gdy krem się wchłonie aplikuję na skórę krem z filtrem, w chwili obecnej jest to preparat marki Mustela Mleczko Przeciwsłoneczne, bardzo wysoka ochrona (SPF 50+). Jest to marka kosmetyków skierowanych do pielęgnacji dzieci i niemowląt, dlatego też nie miałam okazji wcześniej jej poznać. Krem nie bieli skóry, choć pozostawia na niej dość tłusty, nieprzyjemny film. Ma fajne opakowanie z pompką, która jednak z uwagi na to, że krem jest bardzo rzadki, niekoniecznie spełnia swoje zadanie. Ponadto produkt ten niestety niezbyt przyjemnie pachnie (a krem marki Soraya, którego używałam dotychczas, przyzwyczaił mnie, że filtry do twarzy pachną cudownie, kremowo i letnio). Jestem z niego zadowolona, bo zapewnia mi ochronę przeciwsłoneczną, której moja skóra twarzy, zwłaszcza latem, bardzo potrzebuje, jednak nie sądzę, abym zakupiła kolejne opakowanie. Krem znalazł sie również w moich ulubieńcach czerwca KLIK.
Następnie aplikuję na skórę serum LAMBRE DNA Shot Line Ultra Lift. Nie ma właściwości wygładzających zmarszczki, ale doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż. Więcej o tym serum przeczytacie TUTAJ.


Po nawilżeniu i ochronie przychodzi pora na odrobinę koloru. Obecnie używam rozświetlającego kremu CC marki Eveline Cosmetics, który niestety solo jest dla mnie trochę za ciemny, dlatego mieszam go z jednym z moich letnich ulubieńców, również marki Eveline Magical CC Cream, Diamond & 24k Gold do cery jasnej. Krem ten jest biały z zatopionymi beżowymi drobinami, które pod wpływem rozcierania na skórze uwalniają kolor. Połączenie tych dwóch kremów daje na mojej skórze przepiękny efekt wyrównanego koloru, ale skóra nadal wygląda naturalnie. Jest gładka, dobrze nawilżona, a drobne naczynka na policzkach ładnie przykryte. Podkłady nie ważą się i nie ścierają brzydko w ciągu dnia. Nie zauważyłam efektu rozświetlenia skóry, ale wygląda ona zdrowo, a kremy są lekkie. Idealne połączenie na gorące dni.
Kolejnym krokiem jest korektor pod oczy, u mnie to KOBO w odcieniu 101. Nie ma bardzo mocnego krycia, ale na moje drobne cienie zupełnie wystarczające, dobrze się utrzymuje, nie ciemnieje i nie wchodzi w załamania skóry.



Kolej na brwi, wypełniłam je pudrem do brwi Golden Rose (odcień 102), a następnie przeczesałam korektorem do brwi Catrice w odcieniu brązowym.


Następnie lekko opruszam twarz pudrem, pod oczami jest to biały puder BeBeauty HD, resztę twarzy traktuję nowością w mojej kosmetyczce, Pudrem Delia (odcień 04 brzoskwiniowy). W opakowaniu ma dość ciemny kolor, ale dobrze stapia się z cerą, trudno go nabrać na miękki pędzel, jest dość zbity i matowi skórę niestety na bardzo krótki czas, już po 2 godzinach widzę błyszczenie na policzkach w okolicach skrzydełek nosa oraz na czole. Za to ładne, solidne opakowanie z lusterkiem sprawia, że świetnie się nada do poprawek w ciągu dnia. Ponadto nie daje brzydkiego pudrowego efektu na twarzy w odróżnieniu do mojego ulubieńca, który lubi dawać ten efekt gdy zaaplikuję go odrobinę za dużo.


Kolejny krok to oczy. Na powieki aplikuję bazę pod cienie Avon (brak na zdjęciu), a następnie na całą powiekę aplikuję cień do powiek w kolorze jasnoróżowym marki HEAN, High Definition (odcień 841). Cień ładnie rozjaśnia skórę, pomimo widocznych w opakowaniu drobin nie daje efektu błyszczenia i bombki, wyrównuje kolor skóry dając piękne, satynowo-perłowe wykończenie i stanowi świetną bazę pod pozostałe cienie.
Następnie w zewnętrzny kącik aplikuję cień Neauty Minerals w odcieniu Silver Violet, rozcierając go trochę z załamanie i powyżej. Sam kącik akcentuję cieniem w odcieniu Volcanic Ash. W wewnętrzny kącik i na środek powieki nakładam cień w odcieniu In The Mist, który idealnie nadaje się do rozświetlenia powieki. Na zakończenie makijażu oczu powracam do cienia Volcano Ash i rysuję cieniutką kreskę tuż przy samej linii rzęs dla ich optycznego zagęszczenia. O wszystkich cieniach marki Neauty Minerals, które udało mi się przetestować, przeczytacie TUTAJ.


Pod łuk brwiowy i w wewnętrzny kącik aplikuję odrobinę rozświetlacza Paese, w pięknym, słonecznym odcieniu (numer 01, champagne). Idealnie nadaje się do rozświetlenia spojrzenia czy na szczyty kości policzkowych, choć moim zdaniem jego pojemność jest zdecydowanie za duża. Daje ładny efekt tafli, a odcień choć złoty jest jednak dość chłodny.


Kości policzkowe podkreślam różem do policzków, używam wielu różnych róży w zależności od nastroju, więc nie będę podawać jednego konkretnego odcienia i marki. Pod kości policzkowe aplikuje odrobinę matowego brązera Catrice.

Na koniec tuszuję rzęsy maskarą, w chwili obecnej jest to tusz Paese Adore 3D Lash Mascara, który pięknie wydłuża i rozczesuje rzęsy, nie osypuje się, ma wygodną, silikonową szczoteczkę lekko zwężającą się ku końcowi. Nie znałam wcześniej tuszy tej marki, ale z tego jestem bardzo zadowolona, więc możliwe, że to nie ostatni tusz Paese, który znalazł się w mojej kosmetyczce. Ma dość suchą formułę, jednak to nie przeszkadza zupełnie w jego używaniu, doskonale się spisuje na moich lichych rzęsach.


Uzupełnieniem makijażu są pomalowane usta, obecnie wykorzystuję w tym celu pomadkę JOKO w pięknym odcieniu żywego różu (fuksji?), o kokieteryjnej trochę nazwie Lola (numer 49). Pomadka idealnie podkreśla moje usta, uwydatnia biel zębów, ma satynowe wykończenie, dobrze się aplikuje, nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek, choć o nawilżeniu też nie można mówić. Jest również trwała, bez jedzenia i picia spokojnie wytrzyma na ustach nawet do czterech godzin. Jedyną jej wadą jest fakt, że kiepsko "się zjada", mianowicie schodzi z wewnętrznej części ust, a pozostaje na obrysie, co wygląda nieestetycznie.


Czasami, na sam koniec spryskuję twarz utrwalaczem makijażu z Inglota, ale nie zawsze stosuję ten krok.


I tak właśnie prezentuje się obecnie mój dzienny makijaż.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuje producentom marek: Eveline, Delia, Hean, Neauty Minerals,
Paese, Joko , Mustela, Oillan za możliwość przetestowania produktów.
Opinia o produktach jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

wtorek, 7 lipca 2015

Wyniki Konkursu Urodzinowego

Moi drodzy, dzisiaj post na który czekały wszystkie osoby biorące udział w moim urodzinowym konkursie.

Na wstępie jednak pragnę Wam serdecznie podziękować za zgłoszenia oraz inwencję twórczą w wymyślaniu życzeń. Jest mi niezmiernie miło, że komuś się jeszcze chce zrobić coś twórczego.

Chciałabym móc nagrodzić Was wszystkie, jednak niestety muszę wybrać dwie osoby, co niniejszym czynię. Przechodząc do meritum :)



Z uwagi na to, że wybór zwycięzców był na prawdę trudnym zadaniem, postanowiłam również przyznać kilka wyróżnień specjalnych.


Wszystkim serdecznie gratuluję.

Zarówno zwycięzców jak i wyróżnionych (dla Was drobne upominki) proszę o przesłanie adresów pocztowych na maila katarzyna@seredin.pl.
Na maile czekam do piątku, paczki natomiast zostana wysłane w przyszłym tygodniu.

Pozdrawiam,



poniedziałek, 6 lipca 2015

Pielęgnacja stóp w minirecenzjach

O stopy należy dbać. Muszą nas nosić całe nasze życie, a wierzcie mi, nie mają lekko. Sztuczne włókna, za ciasne buty, szpilki czy niewygodne wkładki, z tym muszą zmagać się na co dzień. Osobiście staram się regularnie wykonywać domowy pedicure, choć ciężko u mnie z systematycznością. Zazwyczaj rytuał taki obejmuje kilka prostych kroków o których opowiem Wam dzisiaj.


KROK 1: moczenie stóp
Biorę miskę, wypełniam ją ciepłą (ale nie gorącą wodą), wsypuję sól zmiękczającą i funduję moim stopom 10-15 minutową kąpiel. Tym razem użyłam soli marki Secret Soap Store o zapachu grejpfruta. Choć sól nie jest przeznaczona stricte do kąpieli stóp, całkiem fajnie się sprawdziła w tej roli.
Sól pachnie absolutnie bosko, a zapach utrzymuje się nawet w kontakcie z wodą. Ma duże kryształki, które ciężko się rozpuszczają, delikatnie barwi wodę na różowo, nie pieni się. Zmiękcza skórę, pozostawia na niej delikatny, satynowy film, nie przesusza.

KROK 2: ścieranie martwego naskórka
Osobiście używam do tego celu tarki marki Scholl kupionej lata temu, ale nadal w doskonałym stanie. Tarka jest metalowa, więc łatwa do utrzymania w czystości, ma dwie strony ścierające, grubo i drobnoziarnistą, doskonale radzi sobie z martwym naskórkiem nie uszkadzając zdrowej skóry. Powinna być stosowana na suchej skórze, ja jednak używam jej na wilgotnych, wcześniej wymoczonych stopach i bez problemu daje radę. To moja ulubiona tarka do stóp od lat.

KROK 3: wygładzenie skóry
Zazwyczaj jest to po prostu użycie peelingu do stóp. Mam kilka ulubionych produktów, tym razem postawiłam na proszek peelingujący otrzymany na blogerskim spotkaniu od marki Pumice SPA.
Granulki bardzo drobne, przypominają korund, a jest to po prostu pumeks w proszku. Doskonale radzi sobie z wygładzeniem skóry, usuwa resztki martwego naskórka i nadaje stopom ostateczny szlif. Proszek nie pieni się, nie rozpuszcza w kontakcie z wodą, jest szalenie wydajny, bo wystarczy go odrobina, aby zetrzeć naskórek ze stóp. Proszek jest bezzapachowy, ma delikatnie różowy kolor. Wiem, że jest dostępny również w innych wersjach zapachowych.

KROK 4: nawilżenie
Mam już swój ulubiony krem nawilżający do stóp, tym razem jednak chciałam wypróbować maskę do ciała z Secret Soap Store, której próbkę otrzymałam. Ilość maski wygląda niepozornie, ale jest ona szalenie wydajna. Ma gęstą, żelową konsystencję, czerwony, transparentny kolor i fenomenalnie pachnie grejpfrutem. Maska nie zostawia lepiącej warstwy na skórze, szybko się wchłania, ale nawilżenie oceniłabym jako bardzo przeciętne. Wiem, że nie jest to produkt przeznaczony do pielęgnacji stóp, jednak maska do ciała powinna mieć na tyle mocne działanie, że i stopy powinna odpowiednio nawilżyć. Raczej nie skuszę się na nią ponownie, pomimo, że maska jest produktem bez spłukiwania i fajnie się ją stosuję.


Po takim zabiegu moje stopy są dobrze złuszczone i gotowe na kolejny tydzień. Zabiegi staram się powtarzać nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie (co nie zawsze mi się udaje). O ile sól i proszek do peelingu na pewno w tym celu zużyję (sól wystarczy mi na jeszcze jeden zabieg, proszek na pewno na dużo dłużej) o tyle maskę przetestuję również na ciało, może tam sprawdzi się lepiej.

Niestety żadnego z tych produktów nie znalazłam w pełnej pojemności, nie wiem więc jakie są ich ceny. Z tego co mi wiadomo, produkty Secret Soap Store należą do linii profesjonalnej i nie są dostępne w sprzedaży detalicznej.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję Scandia Cocmetics, producentowi marki Secret Soap Store
oraz Pumice SPA za możliwość przetestowania produktów.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,




niedziela, 5 lipca 2015

Niekosmetyczna niedziela - zapachy mojego domu czyli Goose Creek Candle Spice Cake


Od czasu jak wypróbowałam swój pierwszy wosk kultowej marki Yankee Candle, moja kolekcja tart stale rośnie i wzbogaca się o nowe zapachy. Jedne lubię mniej, inne bardziej, są takie, które na stałe zagościły w przeznaczonym na woski pudełeczku, różnorodność rośnie nie tylko wśród zapachów, ale i marek.
Na Czerwcowym Spotkaniu Blogerek (relacja) otrzymałyśmy m.in. od sklepu Pachnąca Wanna woski zapachowe. Czy wosk nieznanej mi dotąd marki Goose Creek spełnił moje oczekiwania?

Goose Creek Candle
Spice Cake


Dostępność: Pachnąca Wanna (klik)
Cena: 22 zł
Pojemność: 59 g

Co mówi producent (www):
Stwórz w domu ciepłą, smaczną atmosferę - wystarczy odpalić świecę aby rozniósł się apetyczny aromat korzennych przypraw, pieczonych jabłek, orzechów i brązowego cukru.
Taki jest Wosk zapachowy SPICE CAKE Goose Creek Candle
Woski zapachowe Goose Creek Candle wykonane są z najwyższej jakości wosku sojowego, nasyconego bardzo dużą iloscią olejków zapachowych. Każdy wosk podzielony jest na 6 kawałków i zamknięty w wygodnym, ułatwiającym przechowywanie pojemniczku. Z uwagi na wyjątkowo wysoką moc zapachu zalecamy jednorazowo umieszczać w kominku zapachowym pół kostki wosku.
Wosk sojowy jest bardzo plastyczny aby ułatwić jego usunięcie z kominka po skończonym użytkowaniu, proponujemy wytrzeć roztopiony wosk ręcznikiem papierowym (ostrożnie ze wzgledu na temperaturę wosku), lub zaczekać na zestalenie wosku, lekko podgrzać miseczkę za pomocą tealighta i wysunąć wosk, lub używać do palenia silikonowych foremek.

Moja opinia.
Wosk zapakowany jest w wygodne, plastikowe opakowanie, podzielony na 6 równych części. Podczas dzielenia nie kruszy się, nie osypuje wszędzie naokoło, a opakowanie możemy szczelnie zamknąć, aby zapach się nie ulatniał. Zapach, który otrzymałam losowo, jest absolutnie genialny i idealnie trafia w gusta mojego nosa. Podczas palenia wosk bardzo intensywnie pachnie ciastem korzennym, wyczuwam w nim aromat miodu, jabłek, korzennych przypraw i ciasta. Zupełnie, jakby właśnie piekło się ono w piekarniku. Dodatkowo jeden fragment paliłam już cztery razy i nadal bardzo intensywnie pachnie, choc oczywiście z każdym paleniem intensywność zapachu się zmniejsza..

Krótko i na temat. Jestem absolutnie oczarowana zapachem, jego intensywnością oraz łatwością dzielenia tych wosków. To moja pierwsza styczność z marką, ale na pewno nie ostatnia. Choć cenowo wychodzi drożej niż YC czy Kringle Candle, jednak pojemność również jest znacznie większa. Jeśli lubicie słodkie, korzenne zapachy, to ten wosk jest zdecydowanie dla Was.
Od sklepu otrzymałyśmy również urocze torby ekologiczne, wykonane z lnu, które idealnie sprawdzają się na co dzień.


Ocena ogólna:
 ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję sklepowi Pachnąca Wanna za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

piątek, 3 lipca 2015

Recenzja - Barwa, mydło peelingujące

Dzisiaj opowiem Wam o pewnej niepozornej kostce mydła, która nie wygląda, ale za to działa.
Osobiście preferują żele peelingujące niż peelingi, niepotrzebne mi silne zdzieranie, a żele najczęściej nie pozostawiają filmu, tak typowego dla peelingów czy to parafinowych czy naturalnych. Kostki peelingujące wybieram rzadko, bo są mniej wygodne zarwno w transporcie (wymagają dodatkowej mydelniczki) jak i użytku. Tę kostke otrzymałam na spotkaniu blogerek w Katowicach, ale miałam ją już wcześniej z innego blogerskiego spotkania. Kostka ta nie jest dostępna w sprzedaży i poza spotkaniami blogerskimi nigdzie jej nie spotkałam, niemniej jest ona warta wspomnienia.

BARWA
Barwy Harmonii, mydło peelingujące


Co mówi producent?

Niestety mydełko nie ma absolutnie żadnego opisu, nie znajdziemy go również na stronie producenta.

Skład: Jego również na opakowaniu brakuje :( Podejrzewam, że nie jest za specjalny.
Pojemność: 200 g (zgaduję)

O produkcie.
Jak już wspomniałam, mydełko nie jest w żaden sposób zapakowane. Ot kostka obwinięta papierową banderolą z nazwą producenta i już. Mydło ma klasyczny kształt prostokątnej kostki, z ostrymi brzegami. Zapach typowo mydlany, wydajność wysoka.

Moja opinia.

Mydełko peelingujące, choć wygląda niepozornie, ma zatopione mnóstwo bardzo ostrych drobin. Należy je aplikować na mocno zwilżoną skórę i mimo wszystko postępować bardzo ostrożnie, bo możemy sobie zrobić krzywdę. Peeling nim wykonany będzie bardzo solidny, dodatkowo zafundujemy sobie porządny masaż. Kostka jest dość niewygodna do trzymania z uwagi na ostre krawędzie, lepszy byłby bardziej opływowy kształt. Ponadto mydełko może niestety wysuszać skórę, a balsam po jego użyciu jest niezbędny, pomimo, że nie powoduje nieprzyjemnego ściągnięcia skóry.

Jeśli lubicie ostre zdzieraki to to mydło jest dla Was stworzone. Z tego punktu widzenia ogromna szkoda, że jest to wersja limitowana, niedostępna w sprzedaży.



Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Barwa za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Przypominam, że jeszcze tylko do jutra możecie się zgłaszać do udziału w konkursie urodzinowym.
Szczegóły TUTAJ.

Pozdrawiam,

czwartek, 2 lipca 2015

Recenzja - Beauty Face - płatki kolagenowe pod oczy

Na szczęście należę do osób, które nie mają dużego problemu z cieniami pod oczami, często daję radę nawet bez korektora, jednak po ubiegłorocznym lecie nadal pozostają mi pod oczami dość spore przebarwienia. Warto też nawilżać te okolice, żeby skóra jak najdłużej była gładka, doskonale odżywiona i młoda. Mają nam w tym pomóc kremy nawilżające, a także stosowane rzadziej płatki pod oczy, czy to kolagenowe, czy flizelinowe. Mam już swoje ulubione płatki, właśnie flizelinowe. Dobrze nawilżają, są dobrze nasączone, a także tanie. Jednak chętnie testuję nowe produkty. Z firmą Beauty Face miałam już okazję współpracować jakiś czas temu, tym razem otrzymałam od firmy 3 zestawy płatków pod oczy i dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o pierwszym z nich.

Beauty Face
Wygładzające płatki kolagenowe pod oczy przeciw cieniom i opuchliźnie


Co mówi producent? (www) 
Przeznaczenie: skóra dojrzała, z widocznymi zmarszczkami lub tzw. kurzymi łapkami, zwiotczała, pozbawiona elastyczności i napięcia, przesuszona, szorstka, matowa, potrzebująca silnej szokowej kuracji przeciwzmarszczkowej i odmładzającej.

Działanie:
- usuwają lub zmniejszają wszelkiego typu zmarszczki
- zapewniają natychmiastowy efekt odmłodzenia i odświeżenia
- dzięki zawartości kolagenu uzupełniają ubytki białka, wypełniając skórę
- stymulują odbudowę kolagenu i elastyny - opóźniają proces starzenia
- głęboko nawilżają, odżywia i regenerują
- przywracają jędrność, witalność i blask,
- likwidują opuchlizny, plamy i przebarwienia

Opis: Hydrożelowe płatki pod oczy na bazie naturalnego kolagenu morskiego, z dodatkiem 24 K złota, kwasu hialuronowego oraz kompleksu peptydowego o silnym działaniu przeciwzmarszczkowym, liftingującym odraz obudowującym skórę.

Dzięki nowoczesnej technologii mikromolekuł, substancje aktywne zawarte w masce są doskonale wchłaniane i wnikają nawet w głębokie warstwy skóry. Opakowanie składa się z hydrożelowego płata, zatopionego w aktywnym serum, zawierającym kolagen najbardziej zbliżony do struktury białka ludzkiej skóry, o cząsteczce 3 tysiące razy mniejszej od zwykłego kolagenu, co sprawia że jest on znacznie silniej wchłaniany oraz przyswajany przez komórki skóry. Płat hydrożelowy spełnia rolę filtra, który w połączeniu z ciepłotą ciała stopniowo uwalnia aktywne składniki i pomaga wnikać im w głębokie warstwy skóry.

Maska głęboko nawilża, wypełnia komórki skóry, by była grubsza, bardziej gęsta, jędrna i napięta. Likwiduje lub spłyca wszystkiego typu zmarszczki. Kompleks peptydowy stymuluje produkcję kolagenu i elastyny - białek odpowiedzialnych za jędrność skóry i jednocześnie zapobiega ich rozkładowi - hamuje działanie enzymów elastazy i kolagenazy, których aktywność wzrasta z wiekiem oraz pod wpływem czynników środowiska, zwłaszcza promieniowania słonecznego. Dzięki temu, poprawia jędrność, elastyczność i strukturę skóry. Kwas hialuronowy o silnym działaniu wiązania wody intensywnie nawilża skórę, dzięki czemu staje się ona miękka, wygładzona a zmarszczki ulegają spłyceniu. Maska dostarcza skórze wielu cennych witamin i substancji odżywczych. Dodatkowo wzmacnia ścianki naczynek krwionośnych.

Już po pierwszym użyciu widać efekty – delikatna skóra pod oczami jest pełna i wygładzona a zmarszczki i przesuszenia zniwelowane. W celu osiągnięcia trwałych efektów odmłodzenia najlepiej używać płatki 2-3 razy w tygodniu.

Składniki aktywne: naturalny kolagen morski, kwas hialuronowy, nano drobinki złota, peptydy, Witamina C, ekstrakt z pestek winogron, olejek różany, alantolina, elastyna i gliceryna.

Skład: Cóż, nie jest najgorszy, ale też nie powala. Głównym składnikiem aktywnym jest gliceryna, potem kolagen, w składzie znajdziemy również ekstrakt z korzenia lukrecji, puder perłowy, kwas hialuronowy i askorbinowy czy alantoinę, za to jednym z konserwantów jest pochodna formaldehydu. Problemem jest również to, że kwas hialuronowy i kolagen mają niestety zbyt duże cząsteczki aby wniknąć wgłąb skóry bez przerywania ciągłości naskórka, dlatego w takich produktach działają jedynie powierzchniowo.

Aqua - woda, rozpuszczalnik
Glycerin - humekant, hydrofilowa substancja nawilżająca
Collagen - kondycjoner, substancja nawilżająca, naturalny budulec skóry
Propylene Glycol - humekant, kondycjoner, rozpuszczalnik, regulator lepkości
Glycyrrhiza Glabra Root Extract - ekstrakt z korzenia lukrecji, substancja rozjaśniająca, emolient, kondycjoner, substancja wygładzająca skórę
Pearl Powder Extract
Hyaluronic Acid - substancja silnie nawilżająca, kondycjoner, naturalnie występuje w organizmie
L-Ascorbic Acid - witamina C, działa rozjaśniająco
Methyl Methacrylate Crosspolymer - substancja filmotwórcza
Arbuttin - antyoksydant, kondycjoner, substancja wybielająca
Allantoin - kondycjoner, substancja wygładzająca i ochronna
Diazolidinyl Urea - substancja konserwująca, pochodna formaldehydu
Iodopropynyl Butylcarbamate - substancja konserwująca

Cena regularna: 12,00 zł (obecnie w promocji 6,99 zł) [sklep]
Pojemność: 2 sztuki
Dostępność: sklep internetowy Beauty Face

O produkcie.
Płatki znajdują się w foliowym opakowaniu. Leżą na plastikowej tacce, więc nie ma problemu z ich wydobyciem. Pachą kosmetykami do demakijażu, trudno mi jednak określić dokładniej ten zapach jest on jednak przyjemny. Opakowanie dobrze się otwiera. Płatki wystarczają na jednorazową aplikację.

Moja opinia.
Płatki są żelowe, dość trwałe, dobrze się je aplikuje i bez problemu dopasowuje do kształtu twarzy. Podczas zabiegu dają bardzo przyjemny efekt chłodzenia. Po usunięciu płatków skóra była nawilżona, lekko napięta i delikatnie rozjaśniona. Nie pozostawiają na skórze tłustego czy lepkiego filmu, nie spływają ze skóry pomimo pozycji półsiedzącej. Niestety na opakowaniu brakuje informacji jak długo należy je mieć na skórze, ja trzymałam ok. 25 minut.
Efekt działania płatków jest zadowalający, jednak znam płatki nie gorzej działające, a dużo tańsze, raczej nie skuszę się więc ponownie.


Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Beauty Face za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

środa, 1 lipca 2015

Pięciu wspaniałych, czyli ulubieńcy miesiąca - Czerwiec 2015

Kolejny miesiąc dobiegł końca, pora zatem na kosmetycznych ulubieńców, którzy towarzyszyli mi najczęściej w czerwcu.



Oillan Balance - hydro-lipidowy krem przeciwzmarszczkowy
Rewelacyjny krem silnie nawilżający. Pięknie współgra z makijażem, doskonale nawilża moją skórę i wyrównuje jej gospodarkę hydro-lipidową. Pewnie będzie moim ulubieńcem aż nie sięgnie dna :) Pełna recenzja TUTAJ. 

Mustela Sun - mleczko przeciwsłoneczne do twarzy, SPF 50+
Skończył mi się ulubiony filtr z Soraya, więc przyszła pora na coś nowego.
Krem marki Mustela nie bieli skóry, zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną, dobrze sprawdza się pod makijażem pomimo tłustej konsystencji i filmu, który zostawia na skórze. Jest bezzapachowy, ma dość płynną konsystencję więc trzeba z nim uważać podczas aplikacji, opakowanie ma pompkę jednak przy tej konsystencji jest ona nie do końca przemyślana. Opakowanie zawiera 40 ml produktu, powinno to nam wystarczyć na cały sezon (dla jednej osoby). Można je stosować nawet u dzieci od pierwszych dni życia, Cena mleczka to ok. 30 zł, jednak nie widzę go na stronie producenta. W minionym miesiącu "męczony" niemal codziennie. 
http://www.mustela.pl/

BioDermic - podkład wygładzająco-kryjący (odcień no. 1)
Ponieważ skończył mi się mój ulubiony podkład tego producenta, o którym mogliście przeczytać w  ulubieńcach maja (KLIK) musiałam się przerzucić na ten. Nie jest tak dobry jak wersja matująco-kryjąca, ale sprawdza się nieźle, ładnie kryje niedoskonałości i zaczerwienienia, kolor pomimo, że różowy dobrze współgra z odcieniem mojej skóry. Utrzymuje się na twarzy cały dzień, nie ciemnieje, nie zbiera się w zmarszczkach czy załamaniach skóry, jest wydajny. Być może pojawi się jego pełniejsza recenzja. 

HEAN High Definition Mono - Cień do powiek (nr 841)
Bardzo fajny cień w bardzo jasnoróżowym odcieniu i satynowym wykończeniu, idealnie sprawdza się w codziennym makijażu na całą powiekę, do wyrównania jej kolorytu i jako baza pod inne cienie. Dobrze współgra z innymi cieniami, nie pyli i nie osypuje się, wytrzymuje na powiece cały dzień bez rolowania się i ważenia. Bardzo go polubiłam i używałam właściwie codziennie. 
Cienie dostępne są w bardzo szerokiej gamie kolorystycznej, a ich cena to niespełna 10 zł.
HEAN

Paese Adore 3D Lash Mascara, Eveline Big Volume Lash - tusze do rzęs
Obydwa bardzo lubię i stosowałam je zamiennie przez cały miesiąc. Obydwa dają przepiękny efekt na moich rzęsach, wydłużają je, delikatnie zagęszczają, mają głęboki, czarny kolor, doskonale rozczesują rzęsy. Obydwie lubię w tym samym stopniu, dlatego trochę oszukałam i dałam do ulubieńców obydwa produkty. Dodatkowo Eveline był już w moich ulubieńcach poprzedniego miesiąca (KLIK), to chyba najlepiej świadczy o tym jak bardzo się z nim polubiłam.
PAESE EVELINE

Jeszcze tylko do soboty możecie się zgłaszać do udziału w konkursie urodzinowym.
Szczegóły TUTAJ.

Pozdrawiam,