Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neauty Minerals. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neauty Minerals. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2015

Mój codzienny makijaż w krótkich recenzjach

Makijaż noszę od 16. roku życia. Wtedy ograniczałam się do pudru, kredki do brwi i tuszu, obecnie kosmetyków jest trochę więcej, a sam makijaż zmienia się w zależności od nastroju, zawsze jednak jest to delikatny makijaż oczu, najczęściej równie subtelna pomadka czy błyszczyk, choć ostatnio zaczęłam używać trochę mocniejszych kolorów na ustach.

Ponieważ w ostatnim czasie wpadło mi kilka nowych produktów do makijażu, chciałabym się nimi z Wami podzielić w krótkich recenzjach dobrze jednak oddających czy produkty się u mnie sprawdziły czy też nie.


Poranne czynności higieniczno-makijażowe mojej twarzy zaczynam od przemycia twarzy płynem micelarny (obecnie jest to płyn z L'Oreal, brak na zdjęciu) oraz nałożenia kremu nawilżającego Oillan. Moja skóra jest ostatnio bardzo odwodniona i domaga się dodatkowej porcji nawilżenia, stąd bardzo się ucieszyłam, gdy dostałam ten krem na ostatnim Czerwcowym Spotkaniu Blogerek (relacja). Krem spisuje się bardzo dobrze, ale więcej przeczytacie o nim w osobnej recenzji TUTAJ. Pod oczy aplikuję krem Ziaja z bławatkiem. Pisałam o nim już w jednych z moich ulubieńców (KLIK). Krem świetnie nawilża skórę pod oczami, delikatnie ją napina, ma też rozjaśniać cienie, ale tego efektu niestety nie zauważyłam.



Gdy krem się wchłonie aplikuję na skórę krem z filtrem, w chwili obecnej jest to preparat marki Mustela Mleczko Przeciwsłoneczne, bardzo wysoka ochrona (SPF 50+). Jest to marka kosmetyków skierowanych do pielęgnacji dzieci i niemowląt, dlatego też nie miałam okazji wcześniej jej poznać. Krem nie bieli skóry, choć pozostawia na niej dość tłusty, nieprzyjemny film. Ma fajne opakowanie z pompką, która jednak z uwagi na to, że krem jest bardzo rzadki, niekoniecznie spełnia swoje zadanie. Ponadto produkt ten niestety niezbyt przyjemnie pachnie (a krem marki Soraya, którego używałam dotychczas, przyzwyczaił mnie, że filtry do twarzy pachną cudownie, kremowo i letnio). Jestem z niego zadowolona, bo zapewnia mi ochronę przeciwsłoneczną, której moja skóra twarzy, zwłaszcza latem, bardzo potrzebuje, jednak nie sądzę, abym zakupiła kolejne opakowanie. Krem znalazł sie również w moich ulubieńcach czerwca KLIK.
Następnie aplikuję na skórę serum LAMBRE DNA Shot Line Ultra Lift. Nie ma właściwości wygładzających zmarszczki, ale doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż. Więcej o tym serum przeczytacie TUTAJ.


Po nawilżeniu i ochronie przychodzi pora na odrobinę koloru. Obecnie używam rozświetlającego kremu CC marki Eveline Cosmetics, który niestety solo jest dla mnie trochę za ciemny, dlatego mieszam go z jednym z moich letnich ulubieńców, również marki Eveline Magical CC Cream, Diamond & 24k Gold do cery jasnej. Krem ten jest biały z zatopionymi beżowymi drobinami, które pod wpływem rozcierania na skórze uwalniają kolor. Połączenie tych dwóch kremów daje na mojej skórze przepiękny efekt wyrównanego koloru, ale skóra nadal wygląda naturalnie. Jest gładka, dobrze nawilżona, a drobne naczynka na policzkach ładnie przykryte. Podkłady nie ważą się i nie ścierają brzydko w ciągu dnia. Nie zauważyłam efektu rozświetlenia skóry, ale wygląda ona zdrowo, a kremy są lekkie. Idealne połączenie na gorące dni.
Kolejnym krokiem jest korektor pod oczy, u mnie to KOBO w odcieniu 101. Nie ma bardzo mocnego krycia, ale na moje drobne cienie zupełnie wystarczające, dobrze się utrzymuje, nie ciemnieje i nie wchodzi w załamania skóry.



Kolej na brwi, wypełniłam je pudrem do brwi Golden Rose (odcień 102), a następnie przeczesałam korektorem do brwi Catrice w odcieniu brązowym.


Następnie lekko opruszam twarz pudrem, pod oczami jest to biały puder BeBeauty HD, resztę twarzy traktuję nowością w mojej kosmetyczce, Pudrem Delia (odcień 04 brzoskwiniowy). W opakowaniu ma dość ciemny kolor, ale dobrze stapia się z cerą, trudno go nabrać na miękki pędzel, jest dość zbity i matowi skórę niestety na bardzo krótki czas, już po 2 godzinach widzę błyszczenie na policzkach w okolicach skrzydełek nosa oraz na czole. Za to ładne, solidne opakowanie z lusterkiem sprawia, że świetnie się nada do poprawek w ciągu dnia. Ponadto nie daje brzydkiego pudrowego efektu na twarzy w odróżnieniu do mojego ulubieńca, który lubi dawać ten efekt gdy zaaplikuję go odrobinę za dużo.


Kolejny krok to oczy. Na powieki aplikuję bazę pod cienie Avon (brak na zdjęciu), a następnie na całą powiekę aplikuję cień do powiek w kolorze jasnoróżowym marki HEAN, High Definition (odcień 841). Cień ładnie rozjaśnia skórę, pomimo widocznych w opakowaniu drobin nie daje efektu błyszczenia i bombki, wyrównuje kolor skóry dając piękne, satynowo-perłowe wykończenie i stanowi świetną bazę pod pozostałe cienie.
Następnie w zewnętrzny kącik aplikuję cień Neauty Minerals w odcieniu Silver Violet, rozcierając go trochę z załamanie i powyżej. Sam kącik akcentuję cieniem w odcieniu Volcanic Ash. W wewnętrzny kącik i na środek powieki nakładam cień w odcieniu In The Mist, który idealnie nadaje się do rozświetlenia powieki. Na zakończenie makijażu oczu powracam do cienia Volcano Ash i rysuję cieniutką kreskę tuż przy samej linii rzęs dla ich optycznego zagęszczenia. O wszystkich cieniach marki Neauty Minerals, które udało mi się przetestować, przeczytacie TUTAJ.


Pod łuk brwiowy i w wewnętrzny kącik aplikuję odrobinę rozświetlacza Paese, w pięknym, słonecznym odcieniu (numer 01, champagne). Idealnie nadaje się do rozświetlenia spojrzenia czy na szczyty kości policzkowych, choć moim zdaniem jego pojemność jest zdecydowanie za duża. Daje ładny efekt tafli, a odcień choć złoty jest jednak dość chłodny.


Kości policzkowe podkreślam różem do policzków, używam wielu różnych róży w zależności od nastroju, więc nie będę podawać jednego konkretnego odcienia i marki. Pod kości policzkowe aplikuje odrobinę matowego brązera Catrice.

Na koniec tuszuję rzęsy maskarą, w chwili obecnej jest to tusz Paese Adore 3D Lash Mascara, który pięknie wydłuża i rozczesuje rzęsy, nie osypuje się, ma wygodną, silikonową szczoteczkę lekko zwężającą się ku końcowi. Nie znałam wcześniej tuszy tej marki, ale z tego jestem bardzo zadowolona, więc możliwe, że to nie ostatni tusz Paese, który znalazł się w mojej kosmetyczce. Ma dość suchą formułę, jednak to nie przeszkadza zupełnie w jego używaniu, doskonale się spisuje na moich lichych rzęsach.


Uzupełnieniem makijażu są pomalowane usta, obecnie wykorzystuję w tym celu pomadkę JOKO w pięknym odcieniu żywego różu (fuksji?), o kokieteryjnej trochę nazwie Lola (numer 49). Pomadka idealnie podkreśla moje usta, uwydatnia biel zębów, ma satynowe wykończenie, dobrze się aplikuje, nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek, choć o nawilżeniu też nie można mówić. Jest również trwała, bez jedzenia i picia spokojnie wytrzyma na ustach nawet do czterech godzin. Jedyną jej wadą jest fakt, że kiepsko "się zjada", mianowicie schodzi z wewnętrznej części ust, a pozostaje na obrysie, co wygląda nieestetycznie.


Czasami, na sam koniec spryskuję twarz utrwalaczem makijażu z Inglota, ale nie zawsze stosuję ten krok.


I tak właśnie prezentuje się obecnie mój dzienny makijaż.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuje producentom marek: Eveline, Delia, Hean, Neauty Minerals,
Paese, Joko , Mustela, Oillan za możliwość przetestowania produktów.
Opinia o produktach jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

wtorek, 23 czerwca 2015

Recenzja - Neauty Minerals - mineralne cienie do powiek

W ubiegłym roku miałam okazję nawiązać współpracę z marką Neauty Minerals, polskim producentem kosmetyków mineralnych, W wyniku tej współpracy recenzowałam dla Was bazę i podkład mineralny tej marki. W bieżącym roku firma wprowadziła do swojej oferty cienie mineralne, które również bardzo mnie zainteresowały. Napisałam więc do Pani Agaty z pytaniem, czy jest szansa, aby i te produkty przetestować. Odpowiedź była pozytywna, z czego bardzo się ucieszyłam. Do testów wybrałam trzy odcienie cieni, jeszcze dwa otrzymałam na Czerwcowym Spotkaniu Blogerów w Katowicach (relacja), a dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat.

Neauty Minerals
Cienie Mineralne
In The Mist, Volcanic Ash, Silver Violet, Frosty Peach


Dostępność: Nie wiem czy produkty tej marki są już dostępne stacjonarnie, na pewno możecie je zakupić w sklepie internetowym producenta TUTAJ
Cena: 14,90 zł
Pojemność: 1g

Co mówi producent:
Producent niestety nie mówi nic na temat tego produktu, na stronie można natomiast znaleźć skład, za co duży plus.

Moja opinia.
Cienie zapakowane są w maleńkie, plastikowe, przezroczyste pojemniczki z sitkiem, zabezpieczone przed pierwszym użyciem przylepcem. Całości dopełnia biała nakrętka z logo producenta. Na tylnej etykiecie znajdziemy nazwę cienia, skład i pojemność. Wydawałoby się, że 1 gram produktu to niewiele, jednak cienie są bardzo wydajne i takie opakowanie pozwoli nam się cieszyć wybranym kolorem przez długi czas.
Sama wybrałam dla siebie odcienie:
In The Mist - perłowa wanilia, idealna do rozświetlania środka powieki czy kącika. Bardzo ładnie się aplikuje, troszeczkę osypuje, ale bez dramatu. Dobrze współgra z innymi cieniami. Daje na powiece przepiękny, perłowy efekt tafli. Na powiece utrzymuje się cały dzień, choć z upływem czasu może trochę blaknąć. Generalnie jednak jest to piękny, rozświetlający kolor.
Volcanic Ash - ten sam kolor otrzymałam na blogerskim spotkaniu. Jest to odcień średniej szarości, zupełnie matowy, faktycznie wygląda trochę jak wulkaniczny pył. Cień ma doskonałą pigmentację, niestety bardzo słabo się blenduje, przez co trudno się z nim pracuje, bo zaaplikowany w jedno miejsce zostaje tam praktycznie nieporuszony. Kolor śliczny, jednak współpraca dość ciężka. Doskonale sprawdza się do kresek, lub punktowego zaznaczania zewnętrznego kącika oka.
Silver Violet - to trzeci wybrany przeze mnie kolor, to piękny fiolet wpadający trochę w stalową szarość, o perłowym wykończeniu. Z tym cieniem wspaniale się pracuje. Trochę się osypuje przy aplikacji, ale bez problemu daje się usunąć ze skóry. Doskonale się go rozciera, ładnie łączy się z innymi kolorami, podczas blendowania minimalnie blaknie, ale załatwia to kolejna warstwa. Utrzymuje się na powiece cały dzień w niezmienionym praktycznie odcieniu i stanie.
Frosty Peach - bardzo jasny odcień brzoskwini, perłowy z dodatkowymi drobinami. Gdyby nie te drobiny, byłby to idealny odcień na całą powiekę lub do rozświetlania kącika oka. Mnie osobiście drobiny przeszkadzają. Na powiece daje pół transparentny efekt z dość mocno połyskującym wykończeniem. Podczas blendowania niestety lubi znikać z powieki, nałożony palcem utrzymuje się cały dzień trochę tylko blaknąc. Generalnie cień jest piękny, ale drobiny to nie moje klimaty.

Na dłoni

Krótko i na temat.
Są to moje pierwsze, typowo mineralne cienie i jestem z nich bardzo zadowolona. Pigmentacja cieni jest świetna, poza drobnymi wyjątkami doskonale się z nimi pracuje, ładnie trzymają się powieki, nie osypują w ciągu dnia. W tej cenie na pewno są godne polecenia.

W makijażu.

Ocena ogólna:
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Neauty Minerals za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Przypominam również o Urodzinowym Konkursie. Szczegóły TUTAJ.
Pozdrawiam,

wtorek, 21 października 2014

Rozdanie z Neauty Minerals - WYNIKI

Dzisiaj chwila, na którą czekali wszyscy uczestnicy rozdania czyli... WYNIKI.


Przede wszystkim jednak chciałabym Wam serdecznie podziękować za dość liczny udział w rozdaniu. Miło jest, gdy do rozdania zgłasza się trochę osób. Dziękuję Wam.

Nie przedłużając przechodzimy do ogłoszenia zwycięzcy którym jest...

kathyleonia88.blogspot.com

Bardzo proszę Cię o przesłanie na mojego maila katarzyna@seredin.pl
adresu do wysyłki. Na adres czekam 3 dni (czyli do piątku), jeśli jednak uda Ci się go podać do czwartku, nagroda zostanie wysłana jeszcze w tym tygodniu.

Zwyciężczyni serdecznie gratuluję, a Was już teraz zapraszam na kolejne rozdania, które z pewnością będą się pojawiać :)

Pozdrawiam,

środa, 8 października 2014

Rozdanie z Neauty Minerals

We wczorajszym poście, recenzji kosmetyków mineralnych marki Neauty Minerals zapowiadałam dla Was małą niespodziankę. I dzisiaj właśnie wracam ze szczegółami tejże niespodzianki :)

Dzięki współpracy z firmą Neauty Minerals otrzymałam nie tylko produkty do testowania dla mnie, ale również jeden Matujący Podkład Mineralny dla Was :)


Aby wziąć udział w rozdaniu należy:
- być publicznym obserwatorem bloga "O kosmetykach spostrzeżenia własne" (kasias1980.blogspot.com)
- wyrazić chęć udziału w rozdaniu w komentarzu pod tym postem.

Do wygrania:
Mineralny Podkład Matujący marki Neauty Minerals
w odcieniu Neutral Light (trzeci w kolejności).




Produkt jest pełnowartościowy, fabrycznie nowy i nieużywany.

Sponsorem nagrody jest Neauty Minerals, z którego pełną ofertą możecie się zapoznać TUTAJ.
Koszt przesyłki na terenie Polski pokrywam ja.

Rozdanie trwa 11 dni (od dzisiaj tj. 8. października do niedzieli 19 października 2014 roku włącznie), wtedy też zostanie wyłoniony zwycięzca.

Zachęcam do udziału i życzę powodzenia.
Szczegółowy regulamin dostępny TUTAJ.

Pozdrawiam, 

wtorek, 7 października 2014

Recenzja - Neauty Minerals - mineralny podkład matujący i mineralna baza pod pokład

Z kosmetykami mineralnymi miałam dotąd niewiele styczności, mam jedynie dwa róże, które bardzo lubię, nie miałam natomiast okazji stosować podkładów czy pudrów mineralnych (ale na prawdę mineralnych, a nie takich, które noszą taką nazwę w rzeczywistości minerałami nie będąc!) aż do teraz.
Jakiś czas temu zwróciła się do mnie pani Agata, przedstawicielka nowo wchodzącej na nasz rynek firmy produkującej kosmetyki mineralne, Neauty Minerals, w propozycją testowania produktów firmy. A ponieważ właśnie nie miałam wcześniej takiej możliwości, z dużą chęcią się zgodziłam i wielką przyjemnością przystąpiłam do testowania.


Kilka słów o firmie Neauty Minerals
"Jesteśmy polską marką oferującą najwyższej jakości kosmetyki mineralne do makijażu. Naszą inspiracją jest piękno pochodzące z natury i to właśnie natura i piękno połączone razem stanowią nazwę naszych produktów – Neauty".

Produkty Neauty Minerals powstały z ogromnego zamiłowania do kosmetyków mineralnych. Można powiedzieć, że historia firmy sięga roku 2007, kiedy to jej przyszła założycielka zakupiła pierwszy w swoim życiu podkład mineralny i szybko zaraziła się miłością do minerałów. Po kilku latach stosowania lepszych i gorszych produktów różnych firm cały czas nie udawało jej się znaleźć na rynku produktu „idealnego”. Zrażona ciągłymi testami postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Nawiązała współpracę ze sztabem specjalistów chemii kosmetycznej, aby wykorzystując swoją wiedzę na temat wad i zalet już istniejących kosmetyków mineralnych stworzyć produkt, który łączyłby w sobie wszystkie najlepsze cechy znanych jej produktów. Owocem ponad rocznej, wytężonej pracy, formułowania i testowania różnych receptur oraz badań laboratoryjnych są pierwsze produkty Neauty.
Jednak aktualna oferta jest jedynie niewielką częścią tego, co firma zamierza zaproponować już wkrótce. Firma stale pracuje nad kolejnymi produktami, które, jeśli dopisze jej szczęście, będzie mogła zaprezentować już w najbliższym czasie.


Do testowania wybrałam sobie podkład mineralny oraz bazę pod podkład, dodatkowo otrzymałam próbki wszystkich pozostałych produktów dostępnych w ofercie.
W ofercie firmy znajdziecie bardzo szeroką gamę kolorystyczną podkładów w trzech odcieniach: Olive, Neutral i Golden, i aż 8 kolorach w każdym odcieniu: od najjaśniejszego pale, poprzez sześć odcieni pośrednich: fair, light, medium light, medium, medium dark, po najciemniejszy w gamie dark.

Ponadto w ofercie firmy znajdują się również:
- Mineralny puder matujący (1 odcień)
- Mineralny puder rozświetlający (1 odcień)
- Mineralna baza pod pokład

A jak wygląda współpraca moich pierwszych kosmetyków mineralnych z moją suchą skórą?

Neauty Minerals
Mineralny podkład matujący 
Neutral Pale

Neauty Minerals
Mineralna baza pod pokład

U góry - podkład, na dole - baza


Co mówi producent?
Podkład (www):
Neutralny odcień z brzoskwiniowymi tonami, idealny dla bardzo jasnej karnacji.
Podkład zapewnia długotrwały efekt matowej twarzy. W zależności od liczby nałożonych warstw umożliwia uzyskanie od lekkiego do średniego krycia. Doskonale wyrównuje koloryt cery oraz pozwala ukryć drobne niedoskonałości.

Baza (www):
Puder w białym kolorze, na twarzy transparentny.
Puder stanowi idealną bazę pod podkład. Matuje cerę, wygładza ją i sprawia, że staje się ona aksamitna w dotyku. Może być również stosowany jako puder wykańczający.

Skład: krótki, zwięzły, kosmetyki faktycznie są w 100% mineralne, bez zbędnych składników i ulepszaczy

Podkład: 
Mica - pigment mineralny, daje efekt rozświetlonej skóry [moim zdaniem składnik ten nie powinien się znaleźć w podkładzie matującym]
Titanium Dioxide - filtr UV 
Zinc Oxide - filtr UV, substancja matująca 
Boron nitride - absorbent, środek zmętniający 
CI 77491, CI 77492, CI 77499 - barwniki

Baza: 
Mica - pigment mineralny, daje efekt rozświetlonej skóry [moim zdaniem składnik ten nie powinien się znaleźć w podkładzie matującym]
Bambusa Arundinacea Stem Powder - puder bambusowy, środek matujący 
Zinc Oxide - filtr UV, substancja matująca 
Silk - jedwab, substancja wygładzająca 
Źródło: CosIng, kosmopedia.org


Cena regularna: 44,90 zł
Pojemność: 8g
Dostępność: on-line

Moja opinia.
Mineralny podkład matujący, Neutral pale

Mineralna baza pod podkład
Opakowanie +/-
Podkład/Baza: Typowe dla tego typu produktów, wykonane z solidnego plastiku z dość opornie chodzącą nakrętką. Duży plus za zabezpieczane obracanym elementem sitko dzięki czemu możemy go spokojnie nosić w kosmetyczce bez obawy o wysypanie się. Ponadto przed pierwszym użyciem sitko zabezpieczone jest przezroczystym elementem z taśmy klejącej [?].

Konsystencja/kolor +
Podkład ma konsystencję aksamitnego proszku, dobrze się aplikuje na skórę, choć trochę pyli podczas aplikacji. Kolor: neutral pale - jasny cielisty, idealnie dopasowany do koloru mojej cery.
Baza jest bardziej zbita w grudki i mniej gładka w aplikacji, również w formie sypkiej. Kolor: biały.

Zapach +/-
Zarówno podkład jak i baza są bezzapachowe.

Pojemność/wydajność +
Zarówno baza jak i podkład zawierają 8 gramów produktu, bazę oceniam jako bardzo wydajną, podkład również jest bardzo wydajny, choć z uwagi na nakładane warstwy podejrzewam, że skończy się szybkiej niż baza.

Stosowanie
Punkt, który pojawia się w moich recenzjach po raz pierwszy, a jest konieczny, bo dość długo szukałam idealnego zastosowania dla podkładu mineralnego, zaznaczę tutaj, że zawsze był stosowany łącznie z bazą.

Baza i podkład nakładane na sucho, wykończony pudrem sypkim (Ben Nye w odcieniu Fair) -
Niestety nie byłam zadowolona ani z aplikacji, ani z krycia, ani z matowienia. Podkład szybko ścierał się w ciągu dnia, schodził jednak równomiernie. Pomimo, że nie lubię mocnego krycia, tutaj było ono nawet dla mnie niewystarczające. Dodatkowo bez przypudrowania skóra strasznie się świeciła :(

Baza nakładana na sucho, podkład nakładany na mokro, wykończony pudrem sypkim (Ben Nye w odcieniu Fair) -
Tutaj również się nie sprawdził, bo szalenie wysuszał mi skórę, a pojawiały się te same problemy, co w przypadku nakładania na sucho. Dodatkowo można było zrobić sobie nieestetyczne plamy wynikające z nagromadzenia produktu, bardzo trudne do roztarcia.

Baza i podkład nakładane na sucho na podkład kremowy (BioDermic, Perfect Matt&Cover, No. 2), wykończenie pudrem sypkim (Ben Nye, Fair) --
Kolejna próba zakończona fiaskiem. Z uwagi na krycie podkładu kremowego, krycie było już zadowalające, a puder sypki dawał odpowiedni mat. Niestety taka aplikacja podnosiła znacząco widoczność porów (sam podkład kremowy tego nie robi), a po kilku godzinach na skórze robił się efekt ciasta. To zdecydowanie najgorsza próba nakładania tego podkładu.

Baza i podkład nakładane na sucho na krem 'CC' (Bell, Smart Make-up CC Cream, 020 Nude), wykończenie pudrem mineralnym matującym tej samej marki (Neauty Minerals) +/-
Efekt był już lepszy, zadowalające krycie, brak podkreślonych porów czy efektu ciasta, ścierał się równomiernie, niestety puder matujący nie daje zadowalającego matu w miejscach strategicznych.

Baza i podkład nakładane na sucho na krem 'CC' (Bell, Smart Make-up CC Cream, 020 Nude), wykończenie pudrem sypkim (Ben Nye, Fair) +
To zdecydowanie mój ulubiony sposób aplikacji. Dzięki kremowi 'BB' krycie jest zadowalające, nie za mocne i nie za słabe, podkład mineralny wyrównuje dodatkowo koloryt, dobrze się utrzymuje na skórze, a ściera się bardzo równomiernie. Nie podkreśla porów, nie powoduje efektu maski czy ciasta na skórze, wygląda bardzo naturalnie i dyskretnie. Ja zużyję te produkty właśnie w takim połączeniu.

UWAGA: produkty nakładam na skórę metodą stempelkową, lekko zaokrąglonym, gęstym pędzlem (Hakuro H52), a następnie rozcieram miękkim pędzlem typu flat top.

Podkład
Baza

Ogólnie:
Co mi się podoba:
Podkład:
+ idealnie dopasowany kolor do mojej cery
+ szeroka gama kolorów dostępna w trzech odcieniach
+ bardzo przyjemna, aksamitna konsystencja
+ krycie można budować dokładając kolejne warstwy produktu
+ nakładany na krem 'CC' daje bardzo naturalnie wyglądający i subtelny efekt
+ ściera się równomiernie

Co jest mi obojętne:
+/- wymagają wykończenie pudrem matującym
+/- produkty należy zużyć w 12 miesięcy od otwarcia opakowania

Co mi się nie podoba:
- trudno jest wydobyć produkt na pokrywkę, aby go zaaplikować, przy czym podkład jest w tej kwestii mniej problematyczny niż zbijająca się w małe grudki baza
- podkład niestety zupełnie nie matuje skóry, w miejscach, gdzie się ona naturalnie błyszczy (u mnie czoło i przy nosie, a także sam nos) skóra pozostaje nadal błyszcząca, dodatkowo po roztarciu daje lekko perłowe wykończenie [?]
- jeśli skóra się spoci wytrąca biały osad, który na szczęście łatwo usunąć po przetarciu dłonią(nie wiem jednak czy to wina podkładu czy bazy)
- baza: nie widzę sensu jej stosowania jeśli nakładam na skórę jako bazę krem 'CC'

Podkład - kolor niestety bardzo przekłamany :(
W rzeczywistości jest dużo jaśniejszy i zupełnie nie żółty
Baza - w rzeczywistości jest zupełnie biała

W kilku słowach: Moją pierwszą przygodę z podkładami mineralnymi mogę uznać za średnio udaną. Spodziewałam się znacznie lepszego efektu, podejrzewam jednak, że duże znaczenie ma tutaj rodzaj cery. Nakładany na krem 'CC' daje bardzo przyzwoity, zadowalający efekt, wygląda naturalnie, równomiernie się ściera, nie tworzy plam i zacieków. Stosowany solo niestety jest zdecydowanie za słaby.
Mam co do tego produktu bardzo mieszane uczucia, z jednej strony jestem zadowolona z efektu jaki daje nakładany na krem 'CC' i przypudrowany, z drugiej - miałam większe oczekiwania.
Niemniej nie oceniam produktu pod kątem spełniania moich oczekiwań, a jego wartości użytkowych.

Czy kupię ponownie? 
Baza: NIE
Podkład: MOŻE

Ocena ogólna (max. 10 pkt.): 
Baza:
Podkład:
W połączeniu z kremem 'CC' sprawdza się całkiem dobrze,
solo niestety jak dla mnie jest za słaby
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję marce Neauty Minerals za możliwość przetestowania produktów.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

 W związku z nawiązaniem współpracy z marką, mam dla Was niespodziankę,
szczegóły już jutro :)

Pozdrawiam,