poniedziałek, 19 października 2015

Recenzja - Bielenda Młodzieńczy Blask, odżywczy krem ultra nawilżający

Jak już nie raz wspominałam mam skórę mieszaną w kierunku suchej, która właściwie o każdej porze roku wymaga solidnego nawilżenia. Kremy stosuję więc regularnie, dwa razy dziennie, bez tego wyglądałabym jak zrzucający skórę wąż. Obecnie mam w użyciu kilka kremów, ale ponieważ lubię marki polskie postanowiłam przetestować krem marki Bielenda, który otrzymałam na jednym z blogerskich spotkań. Jak się sprawdził?


Bielenda Bio Technologia Ciekłokrystaliczna
Młodzieńczy Blask
Odżywczy krem ultra nawilżający



Skład: Długi i mocno średni. Wprawdzie nie znajdziemy w nim wszechobecnej parafiny, a znajdziemy glicerynę, masło shea, oliwę z oliwek, wyciąg z granatu, kwas hialuronowy, witaminę E czy skwalan, znajdziemy niestety także silikony (krem jest przeznaczony i na dzień i na noc!) i konserwant w postaci pochodnej formaldehydu. Ponadto duża ilość emolientów. Dramatu nie ma, producent jednak mógłby się bardziej postarać. 

Aqua - woda, rozpuszczalnik 
Ethylhexyl Stearate - emolient tłusty 
Caprylic/Capric Triglyceride - emolient tłusty, modyfikator reologii 
Sorbitan Stearate - emulgator W/O 
Sorbityl Laurate - emulgator, substancja powierzchniowo czynna 
Glycerin - humekant, hydrofilowa substancja nawilżająca 
Butyrospermum Parkii - emolient tłusty 
Glyceryl Stearate - emolient tłusty, emulgator W/O 
Glucose - humekant 
Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, substancja konsystencjotwórcza 
Olea Europea Oil - oliwa z oliwek, emolient 
Punica Granatum Fruit Extract - ekstrakt z owocu granatu, kondycjoner 
Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum - emolient, kondycjoner 
Caesalpinia Spinosa Gum - substancja filmotwórcza, kondycjoner, regulator lepkości 
Panthenol - prekursor witaminy B5, hydrofilowa substancja nawilżająca, ma działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka, humekant 
Hydrolyzed Glycosaminoglycans - humekant, kondycjoner 
Hyaluronic Acid - humekant, substancja nawilżająca, kondycjoner 
Lecithin - emolient, emulgator, kondycjoner 
Ubiquinone - antyoksydant, kondycjoner 
Tocopherol - witamina E, antyoksydant, przeciwutleniacz 
Squalene - antystatyk, emolient, substancja renatuszczająca, kondycjoner 
Ascorbyl Palmitate - antoksydant, substancja maskująca 
Dimethicone - silikon, emolient, kondycjoner, substancja ochronna 
Cyclopentasiloxane - silikon, emolient, kondycjoner, rozpuszczalnik 
Beta-Sitosterol - stabilizator emulsji, substancja maskująca, kondycjoner 
Hydroxyethylcellulose - substancja wiążąca, stabilizator emulsji, substancja filmotwórcza, regulator lepkości 
Ethylhexylglycerin - kondycjoner 
Citric Acid - substancja chelatująca, maskująca 
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant 
Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate - amolient, emulgator, kondycjoner, stabilizator 
Disodium EDTA - substancja chelatująca, regulator lepkości 
Potassium Sorbate - substancja konserwująca 
Sodium Benzoate - substancja konserwująca 
Phenoxyethanol - substancja konserwująca 
DMDM Hydantoin - sybstancja konserwująca, pochodna formaldehydu 
Parfum - substancje zapachowe 
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej 
Limonene - składnik kompozycji zapachowej 
Linalool - składnik kompozycji zapachowej 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Cena regularna: ok. 18 pln (sklep firmowy Bielenda on-line)
Pojemność: 50 ml
Dostępność: drogerie stacjonarne, np. Rossmann, a także internetowe


Krem znajduje się w zabezpieczonym folią szklanym słoiku z plastikową nakrętką, dodatkowo spakowany jest w kartonik pokryty folią, możemy mieć 100% pewności, że nikt wcześniej nie grzebał w naszym kremie. Opakowanie jest schludne i eleganckie. Krem ma przyjemną, dość lekką, gładką i kremową konsystencję koloru białego. Produkt bardzo przyjemnie, kremowo pachnie, jest też dość wydajny.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Zapewnienia producenta są bardzo obiecujące. Krem ma nie tylko nawilżać, ale ma nawilżać spektakularnie, ma też odżywiać skórę, wygładzać, odświeżać i dodawać blasku. Ma poprawiać elastyczność skóry, wyraźnie poprawiać jej stan i wygląd. Krem ma działać również przeciwutleniająco i przeciwstarzeniowo, ma odżywiać i rewitalizować zmęczoną skórę, poprawiać jej koloryt i ukrwienie, zmiękczać i uelastyczniać, ponadto aktywować procesy regeneracji skóry i przyspieszać gojenie podrażnień.

"POTWIERDZONA SKUTECZNOŚĆ KREMU*

EFEKT 7D – spektakularne rezultaty działania kremu aż na 7 płaszczyznach:
1. Wyjątkowa poprawa nawilżenia 98%
2. Skóra gładka, mocna i doskonale odżywiona 87%
3. Uczucie napięcia i pieczenia skóry zlikwidowane 80%
4. Zdrowa, świeża, rozświetlona, pełna blasku cera 97%
5. Skóra ukojona, podrażnienia zredukowane 85%
6. Zauważalny wzrost elastyczności skóry 79%
7. Mniejsza wrażliwość skóry na czynniki zewnętrzne 95%
* Test In Vivo przeprowadzony pod nadzorem dermatologów na grupie 25 kobiet przez okres 4 tygodni".

Wszystko brzmi pięknie i obiecująco. A jak jest na prawdę?

Krem dobrze się rozprowadza po skórze, nie smuży, nie roluje się. Dość szybko się wchłania, choć pozostawia na skórze bardzo delikatny, satynowy film, zapewne za sprawą silikonów. Nie waży się pod podkładami i dobrze z nimi współpracuje. Niestety wbrew zapewnieniom producenta, nawilża bardzo przeciętnie, nie zauważyłam aby wyrównywał koloryt skóry czy łagodził podrażnienia. O ile na dzień, pod nawilżający podkład jest OK, na noc, dla mojej suchej skóry, jest zbyt słaby. Potrzebuję znacznie mocniejszego i głębszego nawilżenia. Wygładza skórę, pozostawią ją przyjemnie miękką w dotyku, nie powoduje nadmiernego błyszczenia. Ma w sobie delikatne, bardzo słabo widoczne, srebrne drobiny, które zapewne mają za zadanie rozświetlać skórę, ale są na niej właściwie niewidoczne. Dla mnie to plus, bo nie cierpię się błyszczeć jak bombka.



Mówiąc krótko i na temat, na dzień krem sprawdza się całkiem nieźle, na noc, dla mojej skóry efekt nawilżenia jest zbyt słaby, poza tym w kremie przeznaczonym na noc unikałabym raczej silikonów, przez które skóra nie może prawidłowo oddychać.


Czy kupię ponownie?
Raczej NIE

Ocena ogólna:
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Bielenda za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

środa, 14 października 2015

TAG: 30 Beauty Questions TAG

Ostatnie przestoje na blogu spowodowane są dużą ilościa pracy (pracuję niemal na dwóch etatach) a także faktem, że nastała jesień, dni są krótsze, nie chce się rano wstawać i ciężko mi się zebrać, aby z czymkolwiek się wyrobić. A blog ma być, jak podkreślałam wielokrotnie, przyjemnościa i hobby, więc nie chcę sie do tego zmuszać. Jednak pamiętam o Was i na pewno powrócę z regularniejszymi wspisami, musicie mi dać tylko trochę czasu, abym się ogarnęła...

Dzisiaj zapraszam Was na TAG podpatrzony u SpradaMakeup (KLIK).

1 - Czy pamiętasz swój pierwszy kosmetyczny zakup?
Wydaje mi się, że mógł to być puder Constance Carrol lub tusz do rzęs. Ewentualnie lakier do paznokci.

2 - Opisz swoją najlepszą maskarę. Czy znalazłaś taką, która spełnia Twoje wymagania?
Mam kilka ulubionych maskar, do tych, które lubię najbardziej na pewno zaliczyć można Eveline Volumix Fiberlast, Oriflame Wonderlash Mascara oraz Maybelline Illegal Length, chyba mój absolutny faworyt wśród maskar. W ostatnim czasie odkryłam również genialna maskarę Catrice, która rewelacyjnie rozczesuje i podkreśla moje jasne rzęsy.

3 - Jaki rodzaj krycia preferujesz w podkładzie?
Lubię podkłady mocno kryjące, jednak bez efektu maski, taki efekt uzyskuję przy użyciu Revlon ColorStay nakładanym jajkiem Ebelin, dobre efekty daje również Biodermic Perfect Matt & Cover. Wśród ostatnich ulubieńców znajduje sie również podkład L'Oreal True Match oraz Revlon PhotoReady.

4 - Ulubiona marka luksusowa?
Chyba nie mam takiej. Lubię markowe, drogie perfumy, zwłaszcza Tresor od Lancome czy DKNY Delicious, pozostałe kosmetyki mogą być tanie o ile spełniają swoje zadanie.

5 - Jakie firmy kosmetyczne chcesz wypróbować, a jeszcze tego nie zrobiłaś?
Najbardziej kusi mnie MAC oraz oryginalny Beauty Blender.

6 - Ulubiona firma drogeryjna?
Eveline, Soraya, Lirene.


7 - Czy nosisz sztuczne rzęsy?
Zdarza mi się, choć niezbyt często. Za dużo czasu zajmuje ich aplikacja.

8 - Czy jest jakiś makijaż, w którym nie wyszłabyś z domu?
Och, wiele jest takich makijaży, na pewno nie wyszłabym w makijażu artystycznym, z brwiami odrysowanymi od szklanki czy jasnoróżowymi, błyszczącymi brokatem ustami w stylu wczesnej Dody. A to tylko początek...

9 - Jaki kosmetyk jest przez Ciebie najbardziej wielbiony?
Z kolorówki - żaden. Jestem z tych osób, które mogłyby się obejść bez kosmetyków kolorowych. No dobra, może nie niezbędny, ale bardzo pożądany wydaje się produkt do brwi, bo moje własne niemal nie istnieją, obecnie jest to Maybelline Color Tattoo w odcieniu Permanent Taupe.

Z pielęgnacji niezbędny jest żel pod prysznic/mydło, szampon do włosów i pasta do zębów. Bez reszty się obejdę.

10 - Jak często kupujesz kosmetyki do makijażu? Czy lubisz kupować od czasu do czasu czy wszystko na raz?
Kupuję często, choć sporadycznie kilka na raz. Raczej pojedyncze sztuki, tak często, jak trafię na coś ciekawego lub coś mi się skończy (częściej jednak ten pierwszy przypadek).

11 - Czy masz ,,makijażowy budżet" czy kupujesz swobodnie?
Moje serce i chęć oszczędzania nie pozwala mi kupować drogich kosmetyków, z górnych półek, po prostu szkoda mi na nie pieniędzy zwłaszcza, gdy mogę je spokojnie zastąpić tańszymi produktami. Jednak nie jest tak, że się ograniczam i stawiam granicę na wydatki. Jak czegoś chcę to to kupuję, w granicach mojego finansowego rozsądku.

Źródło: freedigitalphotos.net by posterize

12 - Czy wykorzystujesz kupony, rabaty, punkty z kart kupując kosmetyki?
Zdarza mi się, choć raczej sporadycznie. Wiecznie zapominam tych kart zabrać ze sobą, zostawiam w drugim portfelu który radośnie został w domu, itd.

13 - Jaki typ produktu kupujesz najczęściej?
Hmm, czy ja wiem? Chyba podkłady, nie dlatego, że je zużywam, tylko lubię testować co rusz nowe produkty. Często kupuję też cienie do powiek/palety, a także tusze do rzęs.

14 - Czy jest jakaś firma, której nie możesz znieść?
Chyba nie ma marki, której kategorycznie bym nie lubiła, choć nie uważam za zasadne wydawania kupy kasy na kosmetyki Clinique, Vichy, Chanel czy MAC. Nie przepadam również za markami, które chcą sprawiać wrażenie luksusowych, z wywindowanymi cenami, a które tak na prawdę mają marne składy i nieadekwatne do nich ceny, jak np. Mary Key czy LR.

15 -  Czy unikasz pewnych składników w kosmetykach, takich jak parabeny lub siarczany?
Staram się unikać pochodnych formaldehydu, fajnie jak w produktach nie ma parabenów, a także barwnika o nazwie błękit brylantowy, zwłaszcza w kosmetykach do oczu. Generalnie jednak nie mam tak, że nie użyje kosmetyku bo coś tam ma w swoim składzie.

16 - Czy masz ulubione miejsce gdzie kupujesz kosmetyki do makijażu?
Nie, korzystam z wielu sklepów, przy czym kolorówkę kupuję głównie on-line. Mam kilka ulubionych internetowych drogerii, m.in. cytrynowa.pl, ezebra.pl, kosmetykomania.pl, mintishop.pl, ladymakeup.pl i kilka innych.

17 - Czy lubisz próbować nowych produktów pielęgnacyjnych czy trzymasz się rutyny?
Uwielbiam testować nowe produkty i nie potrafię się oprzeć ich testowaniu. Zawsze mam w zapasach przynajmniej kilka nieznanych mi wcześniej preparatów.

Żródło: freedigotalphotos.net by stockimages

18 - Ulubiona marka do ciała i kąpieli?
Tu również nie mam jednej ulubionej marki, lubię różne produkty. Do kąpieli i do ciała produkty muszą ładnie pachnieć, dobrze oczyszczać skórę, nie przesuszać jej, ale też nie zostawiać na niej tłustego filmu. Marka jest sprawą drugorzędną, używam zarówno marek polskich jak i zagranicznych. Ostatnim hitem jest krem do kąpieli Organic Shop, który pachnie wprost obłędnie oraz żel pod prysznic Balea.

19 - Gdybyś mogła kupować tylko z jednej firmy to jaka by to była?
Chyba nie mogłabym wybrać, ale gdybym musiała wybrać byłoby to Sylveco.

20 - Jaka firma według Ciebie ma najlepsze opakowania?
Bardzo podobają mi się minimalistyczne opakowania Sylveco, jeśli chodzi o kolorówkę to najbardziej ujmują mnie opakowania marki Zao oraz Couleur Caramel.

21 - Jaka celebrytka ma zawsze perfekcyjny makijaż?
Nie śledzę życia celebrytów z zapartym tchem, ale najbardziej podoba mi się makijaż Małgosi Rozenek.

22 - Czy należysz do jakiejś internetowej, makijażowej społeczności?
Tylko wizaż.pl, ale rzadko tam bywam.

23 - 5 ulubionych Urodowych Guru.
Trudno mi wymienić tylko 5 osób, ale myślę, że jeśli chodzi o makijaż to wybrałabym Katosu, Maxineczkę, RedLipstickMonster, Agnieszkę Brodę oraz moja nauczycielkę ze szkoły panią Agnieszkę :) Jeśli chodzi o pielęgnacje to cenię rady Nieesia25, a także moich nauczycielek ze szkoły, pani Dominiki, pani Agaty oraz pani Ani, każda specjalizuje się w innej dziedzinie i każdej rady są bezcenne dla początkującej, od niedawna dyplomowanej, kosmetyczki. Przy okazji serdecznie pozdrawiam :)

Źródło: freedigitalphotos.net by Praisaeng

24 - Czy lubisz produkty wielozadaniowe jak stainy do ust i policzków?
Raczej nie używam takich produktów, wolę produkty przeznaczone konkretnie do danego zadania.

25 - Czy jesteś niezdarna podczas nakładania makijażu?
Hmm, czasem zdarza mi się umazać tuszem do rzęs powiekę, czasami osypie mi się mineralny eyeliner, zdarza mi się też włożyć spiralę z maskary w oko. Ale są to sporadyczne sytuacje.

26 - Czy używasz baz pod makijaż, na oczy?
Pod makijaż sporadycznie, na powieki bardzo często, obecnie jest to już drugi egzemplarz bazy z Avon.

27 - Jak dużo produktów do włosów używasz w typowy dzień?
Na co dzień zdarza mi się niczego nie używać, gdy myję głowę (co 3-4 dni) używam szamponu i odżywki/maski, czasem odżywki w spray'u i olejku wygładzającego. Gdy włosy wybitnie się nie układają dodaję spray prostujący z Kallos, a czasami lotion z Joanny, aby ujarzmić odstające baby hair. Gdy rano nie mam czasu umyc głowy, a włosy juz by tego wymagały, wspieram się suchym szamponem z Biedronki lub słynnym Batiste.

28 - Co pierwsze nakładasz, korektor czy podkład?
Zawsze podkład.

29 - Czy myślałaś kiedyś nad lekcjami z makijażu?
Tak, od lat marzy mi się kurs makijażu w Biar Beauty Group, niestety z uwagi na bardzo wysoką cenę tych kursów, a także ograniczone zasoby czasowe (wcześniej szkoła, obecnie dwie prace i hobby) jak na razie się nie zdecydowałam. Zastanawiam się również nad kursem wizażu w mojej szkole.

30 - Co kochasz w makijażu?
To, że podkreśla naturalne piękno, można nim doskonale poprawić swoja urodę, uwypuklić nasze atuty, a ukryć niedociągnięcia. Zabawa z makijażem często pozwala na zmienienie się w kogoś zupełnie innego. Jest to także dziedzina, w której zawsze pozostanie coś do odkrycia i nauczenia się.

Pozdrawiam,

poniedziałek, 5 października 2015

Sześciu wspaniałych, czyli ulubieńcy miesiąca - wrzesień 2015

Ponieważ skończył się wrzesień, a rozpoczął październik, mój ukochany, jesienny miesiąc, pora na kosmetyki, które najczęściej towarzyszyły mi podczas minionych 30 dni, czyli...



Dzisiaj trochę wyjdę poza konwencję, bo ulubieńców będzie nie pięciu, a sześciu, po prostu nie mogłam się zdecydować, którego odrzucić.


Avon Naturals, mgiełka do ciała wanilia i śliwka
Gdy minęły tropikalne upały z przyjemnością powróciłam do tego słodkiego, ale nie mdłego zapachu. Choć kupując tę mgiełkę nie byłam przekonana do zapachu, gdy pierwszy raz jej użyłam zakochałam się. Połączenie wanilii i śliwki jest kompozycją idealna, słodką, ale nie przesadnie. Zapach jest dość intensywny, wystarczy go niewiele na skórze, utrzymuje się cały dzień otulając nas tym zapachem. Idealna propozycja na chłodniejsze dni.


L'Oreal Paris, La Couleur Infallible, 016 Coconut Shake
W minionym miesiącu na moich oczach królował prosty makijaż złożony z kreski i podstawowego cienia, powróciłam więc do słynnych, sypkich i sprasowanych cieni L'Oreal, u mnie w odcieniu pięknej wanilii. Odcień Coconut Shake jest matowy, idealnie wyrównuje koloryt powieki i pięknie utrzymuje się na niej nawet bez bazy, dodatkowo doskonale sprawdza się jako baza pod czarny eyeliner, nie osypuje się. To jeden z moich ulubionych obecnie kolorów i produktów.


L'Oreal Paris, Superliner Luminizer, Blue Eyes
Jak już wspomniałam przy okazji cienia, w mimionym miesiącu mój maijaż oczu ograniczał się do matowego cienia bazowego i kreski wykonanej eyelinerem. Po długiej przerwie płynny eyeliner powrócił do łask pod postacią Superliner Luminizer od L'Oreala w ocieniu dla oczu niebieskich. Dla mnie kolor tego linera jest czarny, jednak jak się dobrze przyjrzeć ma w sobie niebieskie tony, co ma podobno podkreślać odcień niebieskich oczu. Liner ma świetny aplikator w postaci ściętej gąbeczki, doskonale i bezproblemowo się aplikuje, nie rozlewa, nie kruszy się, kolor jest intensywny. Po linerze z Sephory w odcieniu grafitowym, który miałam okazję używać lata temu a nie jest już niestety dostępny, nad czym bardzo ubolewam, to mój ulubiony eyeliner płynny i z pewnością jeszcze długo pozostanie w mojej kosmetyczce. Myślę, że ma również szanse doczekać się szerszej recenzji.


Maybelline Color Tattoo, cień do powiek w kremie, Permanent Taupe
Jak zapewne wiecie z licznych postów moje brwi praktycznie nie istnieją. Są bardzo rzadkie i jasne, więc gdy ich po prostu nie dorysuję, nie mam absolutnie czym się pochwalić. Od długiego już czasu do ich wypełnienia używam legendarnego już cienia z Maybelline. Po licznych próbach z różnymi produktami, od kredek począwszy, poprzez słynny Aqua Brow na pudrach do brwi Golden Rose skończywszy, zawsze powracam do tego magicznego niemal produktu. Pozwala mi idealnie narysować kształt, jaki lubię, utrzymuje się cały dzień, ma piękny, chłodny, naturalnie wyglądający odcień, którym wygrywa wyścig z każdym innym produktem do brwi. Do tego jest szalenie wydajny. Z pewnością jak długo będzie dostępny na rynku, tak długo będzie gościł w mojej kosmetyczce.
Cień ten znalazł się już w ulubieńcach lipca.


Balea, After sun dusche, żel pod prysznic
Ten produkt również gościł już w moich lipcowych ulubieńcach, ale pokochałam go tak bardzo, że oszczędzam jak tylko się da. Cudowny, delikatny aromat kokosu, kremowa piana, brak uczucią ściągnięcia po kąpieli oraz subtelny zapach, który na długo pozostaje na skórze to tylko niektóre z zalet które czynią ten produkt wyjątkowym. Ten żel pozwala mi zrozumieć fenomen broduktów marki Balea i sprawia, że żałuję, iż nie są one u nas dostępne.


Embryolisse Lait-Creme Concentre, odżywczo nawilżający krem do twarzy
Moja skóra po lecie wyjątkowo mocno domaga się dodatkowego nawilżenia. Próbkę tego kremu otrzymałam dawno temu na spotkaniu blogerskim i z początku podchodziłam do niego bardzo sceptycznie. Średni skład i bardzo wysoka cena sprawiały, że nie miałam specjalnej ochoty, aby go przetestować, jednak w końcu się zdecydowałam i... przepadałam. Krem fenomenalnie wręcz nawilża moją skórę. Po jednym użyciu jest ona gładka, miękka, a suche skórki odchodzą w niebyt. Używany codziennie wyraźnie poprawia stan nawilżenia mojej skóry, pomimo parafiny na wysokim miejscu składu. Nadal uważam, że jego cena jest nieadekwatna do składu, jednak za takie efekty jestem w stanie ją zapłacić, zwłaszcza, że produkt jest szalenie wydajny. Z pewnością za jakiś czas pojawi się jego pełniejsza recenzja.

I to by było na tyle jeśli chodzi o ulubione kosmetyki w minionym wrześniu. A jak u Was z ulubieńcami?


 Pozdrawiam,

środa, 30 września 2015

Recenzja - L'Oreal True Match

Jakiś czas temu recenzowałam starą wersję tego podkładu (klik) w odcieniu N1 Ivory, która niestety zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Jakież było moje zdziwienie gdy otrzymałam maila z propozycją przetestowania nowej formuły kosmetyku, na którą z przyjemnością przystałam. Jakiś czas później otrzymałam przepięknie zapakowaną przesyłkę, a w niej 3 podkłady True Match w różnych odcieniach: najjaśniejszy, 1.N Nude Ivory, 2.N Vanilla oraz 4.N Nude Beige.


Najciemniejszy z założenia odrzuciłam, wybrałam do testowania odcień najjaśniejszy 1.N Ivory, który w lecie okazał się ciut zbyt jasny (będzie za to idealny na okres zimowy), testy więc ostatecznie przeprowadziłam na odcieniu o ton ciemniejszym, 2.N Vanilla. Czy produkt się sprawdził? Zapraszam na recenzję.

L'Oreal Paris
True Match 2.N Vanilla


Co mówi producent? (opakowanie) 
Podkład idealnie dopasowujący się do koloru i struktury skóry.
Zawiera mineralne pigmenty. Idealnie dopasowuje się do odcienia i tonacji skóry. Kremowa konsystencja bardzo łatwo się rozprowadza dla idealnego krycia bez efektu maski.

Skład: Skład jest bardzo długi, formuła produktu opiera się na wodzie, następnie mamy silikony i glicerynę. W składzie znajdziemy witaminę E i panthenol, ale dość daleko. Jednak mnie skład nie przeszkadza, wszak nie jest to produkt pielęgnacyjny.

Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik 
Dimethicone - silikon, emolient, kondycjoner, substancja ochronna 
Isododecane - emolient, substancja perfumująca, rozpuszczalnik 
Cyclohexasiloxane - silikon, emolient, kondycjoner, rozpuszczalnik 
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant 
PEG-10 Dimethicone - silikon, kondycjoner 
Methyl Methacrylate Crosspolymer - substancja filmotwórcza 
Butylene Glycol - humekant, substancja maskująca, kondycjoner, rozpuszczalnik, regulator lepkości 
Pentylene Glycol - kondycjoner, rozpuszczalnik 
Synthetic Fluorphlogopite - substancja wypełniająca, regulator lepkości 
Disteardimonium Hectorite - substancja stabilizująca, regulator lepkości 
Hydroxyethylpiperazine Ethane Sulfonic Acid - substancja buforująca 
Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone - kondycjoner, emulgator, substancja powierzchniowo czynna 
Sodium Chloride - substancja wypełniająca, maskująca, regulator lepkości 
Polyglyceryl-4 Isostearate - emulgator 
Hexyl Laurate - emolient 
Caprylyl Glycol - emolient, humekant, kondycjoner 
Phenoxyethanol - substancja konserwująca 
Disodium Stearoyl Glutamate - kondycjoner, substancja powierzchniowo czynna 
Tocopherol - witamina E, antyoksydant, substancja aktywna 
Panthenol - substancja aktywna, łagodząca, przyspieszająca regenerację naskórka 
Aluminium Hydroxide - barwnik, emolient, humekant, substancja zmętniająca, ochronna, regulator lepkości 
Hydroxyethyl Urea - humekant, kondycjoner 
Hydrated Silica - substancja chłonna, przeciwzbrylająca, wypełniająca, amętniająca, regulator lepkości 
Methicone - silikon, substancja antystatyczna, kondycjoner, emolient 
[+/- May contain]
CI 77891 Titanium Dioxide - barwnik, filtr mineralny 
CI 77491, CI 77492 - barwniki 
CI 77499 Iron Oxides - barwnik 
Mica - substancja zmętniająca, nadająca prłowy połysk 
CI 15985 Yellow 6 Lake, CI 42090 Blue 1 Lake, CI 77510 Ferric Ammonium Ferrocyanide, CI 45410 Red 28 Lake, CI 15850 Red 7- barwniki 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Cena regularna: od 30 do 50 zł
Pojemność: 30 ml
Dostępność: drogerie stacjonarne, np. Rossmann, a także internetowe

O produkcie.
Podkład ma przyjemną, kremową, lejącą się konsystencję. Znajduje się w eleganckiej, szklanej buteleczce z pompką, która nie do końca jest przemyślana - podczas aplikacji łatwo ubrudzić ją i buteleczkę. Opakowanie jest schludne i eleganckie. Zapach delikatny, słabo wyczuwalny. Wydajność oceniam na wysoką.

Moja opinia.
Podkład dobrze rozprowadza się na skórze, zwłaszcza za pomocą jajeczka (w moim przypadku Ebelin). Nie smuży, nie pozostawia na skórze efektu maski. Krycie oceniam jako średnie, jednak można je budować dokładając kolejne warstwy. Nie podkreśla rozszerzonych porów, ładnie stapia się ze skórą wyrównując koloryt i tuszując delikatnie niedoskonałości, zaczerwienienia czy przebarwienia. Dobrze współpracuje z innymi produktami, nie waży się i nie roluje, nie zmienia kolory w ciągu dnia. Trwałość jest dobra, choć w miejscach, których często dotykami lubi się ścierać, jednak nie daje efektu pustych plam, jeśli wiecie o co mi chodzi. W buteleczce widać połyskujące, złote drobiny, jednak na skórze stają się one zupełnie niewidoczne.
Podkład nie przesusza skóry, nie podkreśla suchych skórek, dobrze się aplikuje i nosi.



Generalnie jestem z podkładu szalenie zadowolona, sprawdził się o niebo lepiej niż jego poprzednia wersja. Dobre krycie, idealne stapianie się z cerą, jasny kolor i przyjemna konsystencja sprawiają, że aplikacja tego produktu jest prawdziwą przyjemnością. W zimie z pewnością przerzucę się na najjaśniejszy odcień, sam produkt jednak z czystym sumieniem polecam.





Czy kupię ponownie?
MOŻE

Ocena ogólna:
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki L'Oreal Paris za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

czwartek, 24 września 2015

Recenzja - Mustela Bebe Enbant, spray po opalaniu

Mam bardzo jasną karnację, co skutkuje latem zaczerwienieniem skóry po każdej dłuższej ekspozycji na słońce, nawet jeśli skóra zabezpieczona jest kremem z filtrem. Do tej pory moim ulubieńcem na odrażnioną słońcem skórę były żele, najpierw z Ziai, w ubiegłym roku z Soraya. W tym roku mogłam wypróbować nowy produkt nieznanej mi wcześniej marki, przeznaczony głównie do ochrony delikatnej skóry dzieci, a mowa o...

Mustela Bebe Enbant
Spray po opalaniu


Co mówi producent? (opakowanie) 
0% parabenów. Produkt przygotowany z uwzględnieniem potrzeb wrażliwej skóry dziecka.
Natychmiast łagodzi, nawilża i odświeża skórę. Wzbogacony o olejek jojoba i masło capuacu, pozostawia delikatny zapach i nadaje skórze miękkość.

Skład: Skład nie powala. Wysoko parafina, w składzie znakdziemy olej jojoba oraz masło kakaowe, na szarym końcu ekstrakt z awokado. Plus za brak parabenów i pochodnych formaldehydu, choć produkt za taką cenę mógłby jednak pochwalić się nieco lepszym składem.

Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik 
Trilaureth-4 Phosphate - emulgator, substancja powierzchniowo czynna 
Butylene Glycol - humenkant, substancja maskująca, kondycjoner, rozpuszczalnik, regulator lepkości 
Dicaprylyl Carbonate - emolient, kondycjoner 
Paraffinum Liquidum / Mineral Oil / Huile minérale - parafina, emolient tłusty 
Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate - emolient, regulator lepkości 
1,2-Hexanediol - rozpuszczalnik 
Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil - emolient, kondycjoner 
Theobroma Grandiflorum Seed Butter - masło kakaowe, emolient, kondycjoner, naturalny fitr UV 
Parfum (Fragrance) - substancje zapachowe 
Glyceryl Caprylate - emolient, emulgator 
Carbomer - stabilizator emulsji, regulator lepkości 
Tetrasodium Glutamate Diacetate - substancja chelatująca 
Xanthan Gum - substancja wiążąca, emulgator, stabilizator emulsji, kondycjoner, substancja powierzchniowo czynna, regulator lepkości 
Sodium Hydroxide - substancja buforująca, dezynfekująca 
Citric Acid - substancja buforująca, chalatująca, maskująca 
Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract - emolient, substancja nawilżająca, kondycjoner, substancja wygładzająca 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Cena regularna: od 39,90 zł [wg ceneo.pl]
Pojemność: 125 ml 
Dostępność: apteki internetowe, podejrzewam, że może być również dostępny w aptekach stacjonarnych, np. Superpharm

O produkcie.
Produkt ma postać lekkiego, dość płynnego mleczka, zapakowanego w miękką tubę z aplikatorem w postaci spray'u. Dobrze się aplikuje, atomizer nie zacina się, aplikuje produkt na skórę w postaci mgiełki. Mleczko ma kolor biały i dość intensywny choć przyjemny zapach. Jest bardzo wydajne.

Moja opinia.
Jak już wspomniałam, mleczko świetnie aplikuje się na skórę przyjemną mgiełką, ułatwia to rozprowadzenie produktu po skórze. Szybko się wchłania pozostawiając skórę przyjemnie miękką i gładką w dotyku, delikatny film szybko się wchłania. Doskonale łagodzi podrażnienia wywołane promieniami słonecznymi, niweluje zaczerwienienia, nawilża skórę. Przy mocnym zaczerwienieniu wymaga powtórzenia aplikacji. Nie podrażnia skóry.


Podsumowując, jest to bardzo poprawny produkt. Doskonale spełnia swoje zadanie łagodząc skutki nadmiernej ekspozycji na słońce, choć trudno stwierdzić jaki składnik preparatu tak działa, bo skład nie jest powalający jak za produkt w takiej cenie. Wadą jest też dość intensywny zapach oraz mocno wygórowana cena. Dodatkowo produkt jest bardzo wydajny co może być problemem, bo należy go zużyć w ciągu sześciu miesięcy od otwarcia.

Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Mustela za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

poniedziałek, 21 września 2015

Recenzja - Farmona Sun Balance, rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę

Kosmetyki marki Farmona lubię, cenię bardzo ich profesjonalne serie, które doskonale sprawdzają się w mojej "pracy". Detaliczne produkty również nie są mi obce, choć nie goszczą u mnie z dużą częstotliwością.

Gdy pierwszy raz wzięłam ten produkt do ręki pomyślałam, że mnie niestety się nie przyda, bo się nie opalam nie ma więc czego utrwalać. Dopiero po przeczytaniu jednej z recenzji doczytałam na opakowaniu maleńki napis "brązuje", postanowiłam go zatem wypróbować, aby nie straszyć mlecznobiałymi nogami podczas upalnych, letnich dni. Czy się spisał w roli balsamu brązującego?

Farmona Sun Balance
Rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę


Co mówi producent? (www) 
Rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę posiada zaawansowaną formułę DHA RAPID – SYSTEM pogłębia i utrwala opaleniznę. Intensywnie nawilża i łagodzi podrażnienia,  skutecznie regenerując skórę po kąpielach słonecznych lub po opalaniu w solarium. Złote drobinki rozświetlają i podkreślają piękny kolor opalenizny.  Stosuj go codziennie, by cieszyć się złotą opalenizną przez cały rok.

Skład: Na drugim miejscu odżywcze i bogate masło shea, dalej olejk słonecznikowy, na jeszcze dalszych miejscach znajdziemy łagodzący pantenol oraz olej arganowy. Jest oczywiście również popularna substancja brązująca, nie ma natomiast parafiny czy parabenów, jednym z konserwantów jest natomiast pochodna formaldehydu. Skład nie jest zły. 

Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik 
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter - masło shea, substancja natłuszczająca, nawilżająca, łagodząca podrażnienia 
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil - olej słonecznikowy, emolient 
Caprylic/Capric Triglyceride - kondycjoner, substancja zapachowa 
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant 
Cetearyl Alcohol - emolient, emulgator, stabilizator emulsji, substancka powierzchniowo czynna, regulator lepkości 
Glyceryl Stearate Citrate - emolient, emulgator, kondycjoner 
Dihydroxyacetone - substancja brązująca, samoopalająca 
CI 77019 (Mica) - barwnik 
CI 77891 (Titanium Dioxide) - barwnik, mineralny filtr UV 
Dimethicone - emolient, kondycjoner, substancja ochronna, filmotwórcza, silikon 
Panthenol - substancja łagodząca, regenerująca naskórek, nawilżająca 
Troxerutin - kondycjoner 
Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil - olej arganowy, emolient  
Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum - emolient, kondycjoner 
Caesalpinia Spinosa Gum - substancja filmotwórcza, kondycjoner, regulator lepkości 
Xanthan Gum - substancja wiążąca, emulgator, stabilizator emulsji, kondycjoner, substancja powierzchniowo czynna, regulator lepkości 
Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer - substancja konsystencjotwórcza, regulator lepkości 
Isohexadecane - emolient, kondycjoner, rozpuszczalnik 
Polysorbate 80 - emulgator, substancja powierzchniowo czynna 
Phenoxyethanol - substancja konserwująca 
Ethylhexylglycerin - kondycjoner 
2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol - substancja konserwująca, pochodna formaldehydu 
BHA - antyoksydant, substancja maskująca 
Disodium EDTA - chelat, regulator lepkości 
Parfum (Fragrance) - substancje zapachowe 
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej 
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej 
Limonene - składnik kompozycji zapachowej 
Linalool - składnik kompozycji zapachowej 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Cena regularna: 16,90 zł [sklep producenta]
Pojemność: 200 ml 
Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe, m.in. Rossmann

O produkcie.
Balsam zapakowany jest w wygodną tubę z miękkiego plastiku stojącą na klapce typu "klik". Produkt ma postać lekkiego balsamu w delikatnie żółtym kolorze, podobno ma rozświetlające drobiny, ale ja ich, na szczęście, nie widzę. Pachnie bardzo przyjemnie, słodko, lekko owocowo, niezbyt intensywnie, choć zapach jest wyczuwalny. Wydajność oceniam na wysoką.

Moja opinia.
Balsam dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Nie bieli skóry, pozostawia ją elastyczną, gładką i przyjemnie miękką w dotyku. Pozostawia na skórze przyjemny, owocowy, słodkawy zapach, który nie zmienia się z czasem w typowy dla samoopalaczy smrodek. Nie wiem jak radzi sobie z utrwaleniem opalenizny, bo ja takowej w tym roku nie posiadam, niestety nie brązuje skóry. Stosowany codziennie, po kilku dniach nie było widać absolutnie żadnego efektu brązowienia. Podobno ma w składzie rozświetlające drobiny, ja ich jednak zupełnie nie widzę, ale dla mnie to wielki plus.


Pomimo przyjemnego zapachu i gładkości skóry po użyciu, produkt nie spełnia swojej podstawowej funkcji - nie brązuje skóry. Poza tym wszystko tip top.

Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:
Balsam nie spełnia swojego podstawowego zadania :(
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Farmona za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

czwartek, 17 września 2015

Recenzja - Kailas, ajurwedyjski krem z himalajskich ziół

Moja skóra nie sprawia mi większych problemów. Czasami jest przesuszona, raz na jakiś czas pojawi się jakiś wyprysk, ma też tendencję do rozszerzonych naczynek i wrażliwości, generalnie jednak jak na moje lata jest w świetnej kondycji, pomimo, że czasem niespecjalnie o nią dbam. Jednak od czasu jak mam w domu małą kulę futra uzbrojoną w ostre pazury, moje ręce i nogi co chwilę zdobią nowe zadrapania, które goją się wolno, jednak na szczęście nie pozostawiają śladu.
Gdy odezwał się do mnie pan Marek Mól, przedstawiciel firmy Ayurvedik z propozycją przetestowania pewnego produktu, nie mogłam się oprzeć.

Kailas
Ajurwedyjski krem z himalajskich ziół na problemy skórne


Co mówi producent? (www)
Receptura produkcji kremu Kailas jest rezultatem wieloletniej pracy ekspertów ajurwedyjskich zajmujących się badaniem właściwości ziół rosnących w Himalajach.W oparciu o receptury zawarte w ajurwedzie , we współpracy z dermatologami stworzony został krem jakiego jeszcze nie było!
Wyjątkowa skuteczność i szerokie spektrum działania kremu Kailas wynika z tego iż do jego produkcji używa się wielu rzadkich esencji ziołowych pochodzących z dziewiczo czystych terenów Himalajów, jak również jest to zasługa prastarej ajurwedyjskiej metody łączenia esencji ziołowych w odpowiedniej kolejności i w specjalnych proporcjach, dzięki czemu uzyskuje się zwielokrotnienie ich mocy.

Zastosowanie
Krem KAILAS to mieszanina odżywiających i nawilżających skórę olejów roślinnych połączona z ekstraktami roślinnymi o działaniu łagodzącym , stymulującym regenerację naskórka oraz mikrokrążenie skórne, a także usuwającymi przebarwienia.
Produkt działa również antybakteryjnie oraz przeciwgrzybicznie.

Produkt polecany do pielęgnacji skóry:
- łojotokowej,
- trądzikowej,
- z przebarwieniami KAILAS zalecany jest także przy problemach z nadmiernie wysuszoną i pękającą skórą oraz przy nadmiernym rogowaceniu skóry.

Łagodzi skutki:
- ukąszeń owadów,
- otarć,
- podrażnień skóry np. po goleniu i depilacji. 

Skład: Fantastyczny. Bazą jest olej kokosowy, następna cała gama ekstraktów roślinnych głównie stosowanych w medycynie indyjskiej. Na końcu substancja buforująca i woda. Nie ma się absolutnie do czego przyczepić. 

Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy, emolient tłusty, rozpuszczalnik dla substancji hydrofobowych
Shorea Robusta Resin - damarzyk nocny, substancja tonizująca skórę
Santalum Album Oil - olejek z drzewa sandałowego, działa antyseptycznie, łagodząco, przeciwzapalnie, substancja zapachowa
Camphor - kamfora, substancja dezynfekująca, maskująca, konsystensjotwórcza, zapachowa
Azadirachta Indica Leaves Extract - ekstrakt z miodly indyjskiej, ma właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze, antywirusowe
Tribulus Terrestris Fruit Extract - ekstrakt z buzdyganka naziemnego, środek tonizujący
Cynodon Dactylon Extract - ekstrakt z trawy bermudzkiej, kondycjoner
Cissampelos Pareira Bark Extract - ekstrakt roślinny, kondycjoner
Calcium hydroxide - substancja buforująca
Aqua - woda, rozpuszczalnik 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Cena regularna: 19,99/12 zł
Pojemność: 20g/8g
Dostępność: apteki internetowe

O produkcie.
Krem zapakowany jest w miękką tubkę z plastiku zamykaną na klasyczną nakrętkę. Konsystencją bardziej przypomina gęstą maść niż krem, jak dla mnie nie pachnie nieprzyjemnie, lekko ziołowo, niektórym jednak zapach może przeszkadzać. Z uwagi na konsystencję oraz fakt, iż nie stosowałam go na całą twarz i codziennie, jego wydajność oceniam jako wysoką.

Moja opinia.
Produkt dostępny jest w dwóch pojemnościach: 8g i 20g. Jeśli podobnie jak ja nie macie większych problemów skórnych zalecam zakup mniejszego opakowania, bo należy go zużyć w ciągu 6 miesięcy od pierwszego otwarcia. Krem dobrze rozprowadza się po skórze, choć w pierwszym momencie ma konsystencję mocno zbitą, po chwili, w kontakcie ze skórą, wytrąca się z niego woda, przez co powinien się rozmazywać, wbrew pozorom jednak nie utrudnia to aplikacji. Nie wchłania się od razu całkowicie pozostawiając na skórze tłusty, ochronny film, który po pewnym czasie znika. Rewelacyjnie radzi sobie z podrażnieniami czy otarciami przynosząc natychmiastową ulgę i znacznie skracając czas gojenia. Nałożony na świeże, płytkie zadrapanie (przed pojawieniem się krwi czy strupka) praktycznie natychmiast goi skórę zapobiegając pojawieniu się jakiejkolwiek oznaki tego zadrapania (przetestowane). W przypadku starszych lub głębszych zadrapań przyspiesza czas gojenia i regeneracji. Dobrze sprawdził się na ukąszenia komarów, łagodząc ich objawy i niwelując swędzenie. Dobrze też spisuje się na wypryski skórne, aczkolwiek ich proces gojenia na mojej skórze zawsze trwa bardzo długo. Nieźle radzi sobie z przesuszona skórą nawlżając ją i uelatyczniając.


Sowem, krem w 100% spełnił swoje zadanie pozostając moim ulubieńcem ostatnich, letnich tygodni. Niektórym może przeszkadzać jego charakterystyczny zapach, ale warto się przemóc dla takich efektów. Jeśli szukacie uniwersalnej "maści" na wszelkie skórne problemy, ten krem powinien sięznaleźć w Waszej kosmetyczce. Polecam.

Czy kupię ponownie?
TAK
Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję panu Markowi z Ayurvedik za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,

środa, 9 września 2015

Recenzja - Monpler Deofeet, Dezodorant do stóp o przedłużonym działaniu

Dezodorantów do stóp używam regularnie, zwłaszcza w okresie letnim. Pozwalają zachować świeżość na dłużej, a także odzyskać ją w sytuacjach ekstremalnych, gdy nie mam możliwości odświeżenia się w tradycyjny sposób. Zazwyczaj wybieram spreje z Avon, bo mają przyjemne zapachy, jednym z moich ulubieńców jest również aerozol marki Farmona Nivelazione, bo nadaje się nie tylko do skóry, ale i do butów (idealna opcja do snikersów na siłowni).
Dzięki spotkaniu blogerek miałam jednak okazję wypróbować produkt nieznanej mi wcześniej marki i w dość nietypowej formie. Zapraszam na recenzję.

Monpler Deofeet
Dezodorant do stóp w żelu, o przedłużonym działaniu 


Co mówi producent? (www) 
Dezodorant do stóp w postaci żelu o silnym działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybiczym – zawiera triclosan i chlorek benzalkonium. Skutecznie chroni skórę przed infekcjami, zapewniając jednocześnie uczucie świeżości i długotrwałą ochronę przed nieprzyjemnym zapachem. Lekki kosmetyk szybko się wchłania, nie pozostawiając śladów na odzieży. Dodatek aloesu głęboko nawilża i pielęgnuje suchą skórę stóp.

Skład: Na pierwszym miejscu alkohol, nie jest to jednak zaskoczenie w tego typu produkcie. Póżniej woda, substancja nawilżająca. W składzie znajdziemy menthol i sok z aloesu, a także popularny w takich produktach triclosan. Skład jest ok, krótki i bez zbędnych substancji (może poza barwnikami).

Alcohol Denat. - działa antybakteryjnie i wysuszająco
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, pełni role promotora przenikania, humekant
Carbomer - modyfikator reologii
Menthol - substancja odświeżająca, dezynfekująca, zapachowa, maskująca
Aloe Barbadensis Leaf Juice - kondycjoner, substancja silnie nawilżająca, łagodząca podrażnienia
Benzalkonium Chloride - kationowa substancja powierzchniowo czynna, kondycjoner, antyseptyk, substancja dezodoryzująca, konserwant
Triclosan - substancja o właściwościach grzybobójczych i bakteriostatycznych, substancja konserwująca
Parfum - substancje zapachowe
Triethanolamine - regulator pH
CI 19140, CI 42090 - barwniki 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Cena regularna: 20,15 zł [wg ceneo.pl]
Pojemność: 50 ml 
Dostępność: znalazłam go jedynie w sklepie internetowym bdsklep.pl, nie wiem jak wygląda jego dostępność w sklepach stacjonarnych

O produkcie.
Dezodorant znajduje się w miękkiej, plastikowej tubie, stojącej na nasuwanej zakrętce. Produkt ma postać lekkiego żelu o delikatnie błękitnej barwie, pod wpływem ciepła skóry szybko zamienia się w wodę. Zapach jest bardzo subtelny i delikatny, trudny do określenia, w kontakcie ze skórą czuć głównie alkohol, po chwili subtelny aromat mięty ;) Z uwagi na to, że potrzeba go niewiele na jednorazową aplikację, wydajność oceniam jako wysoką.

Moja opinia.
Generalnie nie przepadam za taką formą dezodorantów do stóp.Aerozol jest łatwiejszy w użyciu i nie brudzi dłoni. Ten dezodorant ciężko się aplikuje, bo żel w kontakcie ze skórą zmienia się w wodę. Po aplikacji pachnie bardzo mocno alkoholem, który dopiero po chwili przechodzi w delikatny zapach mięty i aloesu. Nie wchłania się bardzo szybko, pozostawia też na skórze lepki film, który po pewnym czasie znika. Po aplikacji wymaga umycia rąk, bo aplikator nie umożliwia równomiernej i bezdotykowej aplikacji produktu, jest też bardzo niehigieniczny. Może i odświeża skórę, nie jest to jednak efekt spektakularny, dodatkowo nie nadaje się do butów, a aplikacja jest bardziej problematyczna niż w przypadku spreju. Może też bardzo wysuszać skórę, choć akurat alkohol na pierwszym miejscu składu w takich produktach nie jest niczym zaskakującym, na pewno jednak nie działa nawilżająco, jak zapewnia producent, a jego działanie nie jest długotrwałe.


Generalnie, choć produkt nie jest bublem, bo rzeczywiście odświeża skórę, to efekt jest krótkotrwały i trudny do zauważenia przez ten lepki film zaraz po aplikacji. Nie powrócę do niego również z uwagi na wysoką cenę, słabą dostępność i problematyczną aplikację.

Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Monpler Deofeet za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu. 

Pozdrawiam,