sobota, 13 lipca 2013

Recenzja - BeBeauty - micelarny żel do mycia i demakijażu

Produkt znany niemal każdemu, tani, dobry i dostępny w każdej Biedronce. Obecnie zmienił opakowanie, ja recenzuję jeszcze starą wersję. A mowa o Żelu micelarnym BeBeauty.


Opis producenta (opakowanie):
Hypoalergiczny preparat w postaci żelu micelarnego delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy i oczu. Struktury micelarne zapewniają niezwykle wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka. Zawarty w preparacie d-panthenol zapewnia naturalny poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia oraz przynosi uczucie natychmiastowego ukojenia. Skóra staje się gładka i czysta. Odzyskuje uczucie świeżości i komfortu.

- dokładnie oczyszcza z makijażu i zanieczyszczeń
- zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia
- posiada właściwości nawilżające
- odświeża skórę i pozostawia uczucie komfortu

Micele to sferyczne cząsteczki składające się z cząstek wodnych i tłuszczowych. W zetknięciu ze skórą cząsteczki tłuszczowe łączą się z sebum i resztkami makijażu, natomiast cząsteczki wodne z kurzem i innymi zanieczyszczeniami. W ten sposób skóra jest dokładnie oczyszczona. 

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Dosodium Cocoamphodiacetate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Poloxamer 184, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sophora Japonica Leaf Extract, Panthenol, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone.

Cena: ok. 4 zł/150 ml 
Dostępność: Biedronka

Moja Opinia. 
Opakowanie: Tuba z dość miękkiego, białego plastiku z przezroczystą zakrętką typu 'klik', stojąca na zakrętce. Niestety  nie widać ile produktu zostało w środku. Graficznie czysto i oszczędnie, ale gustownie. (0,75 pkt/1).

Konsystencja/kolor: Kosmetyk ma postać dość gęstego żelu, nieźle rozprowadza się po skórze, ma dobry poślizg, nie pieni się. Żel jest zupełnie przezroczysty. (1 pkt/1).

Zapach: Bardzo przyjemny, pachnie głównie panthenolem. Mnie osobiście bardzo odpowiada, bo kojarzy mi się z wakacjami. (1 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: Ze względu na dużą gęstość, żel jest dość wydajny.Trudno mi to ocenić dokładnie, bo nie używam go codziennie, a zamiennie z innymi produktami. (1 pkt/1).


Działanie (4 pkt/6):
Używam go do usuwania resztek makijażu ze skóry, a ostatnio również posłużył mi do umycia pędzli. Demakijażu oczu nie oceniam, bo w tym celu służy mi mleczko.
+ doskonale usuwa puder, podkład, itp. ze skóry
+ pozostawia skórę czystą, niemal "piszczącą"
+ dobrze rozprowadza się po skórze
+ do umycia buzi wystarczy niewielka jego ilość
+ skóra jest gładka i miła w dotyku
+ doskonale sprawdził się do mycia pędzli
+/- nie pieni się
+/- trudno mi ocenić czy faktycznie łagodzi podrażnienia
- skóra po użyciu jest nieprzyjemnie ściągnięta (nie pozostawia uczucia komfortu)
- nie ma obiecywanego nawilżenia skóry

Podsumowanie: W tej cenie jest to bardzo dobry produkt, ładnie czyści skórę z resztek makijażu, choć niestety jej nie nawilża i zostawia spiętą. Ale później i tak zawsze nakładam krem. Do mycia buzi nadaje się świetnie.
Czy kupię ponownie? TAK
Ocena: 7,75 pkt/10
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ogłoszenia parafialne

Ostatnio spotkałam się z Alicją (klik). I choć Alicja twierdzi, że jestem sponsorką jej bloga (gruba przesada), to wierzcie, nie pozostaje mi dłużna. Przytaszczyłam od niej do domu wielką torbę wypełnioną samymi dobrociami.


Oddam w dobre ręce, zupełnie za darmo, jedną z płyt z ćwiczeniami Ewy Chodakowskiej z miesięcznika Shape. Mam jedną w nadwyżce, Turbo Spalanie. Jedyne za co będziecie musiały zapłacić to przesyłka, na Śląsku możliwy odbiór osobisty. Jeśli któraś z Was wyrazi chęć otrzymania płyty, proszę o informację w komentarzu pod spodem wraz z podaniem adresu e-mail w celu ustalenia szczegółów.








Przypominam również o trwającym konkursie, zachęcam Was do udziału.
Zgłaszać się możecie tutaj.


czwartek, 11 lipca 2013

Niekosmetycznie - TAG: Mój zwierzęcy przyjaciel - Luna i Kahlan

Od dłuższego czasu nie było u mnie niekosmetycznych tematów, dzisiaj więc taki właśnie temat i odpowiedź na TAG: Zwierzęcy Przyjaciel.
Do zabawy zaprosiła mnie Alicja (Kaprysek - klik).

Zawsze bardzo lubiłam zwierzęta, właściwie od dziecka jakiś zwierzak był u mnie w domu, od żółwia, krótkiej przygody z chomikiem (niestety dość szybko odszedł do świata wiecznej szczęśliwości), później był krótki epizod z owczarkiem niemieckim Max'e (niestety, piesek choć piękny okazał się być na tyle agresywny, że musieliśmy go oddać, poszedł w dobre ręce, do znajomego u którego dożył późnej starości w dobrych warunkach), rybki, kolejny żółw (który okazał się żółwiczką i nadal mieszka u mojego taty), papużki faliste, świnka morska (która również szczęśliwie dożyła późnej starości) oraz dwa bokserki, najpierw Udo obecnie, mieszkający u taty, potężny Gibson.

Ponieważ oboje z P. pracujemy, a ja nie wyobrażam sobie domu bez zwierzaka, podczas wyboru piesek z wiadomych względów odpadał. Nie miałabym serca zostawiać go na cały dzień samego na 36 metrach bez ogródka. Wybór więc padł na kotki.
Swoją drogą, bardzo długo nie mogłam się przekonać do kotów, dopiero gdy poznałam mojego P. byłam zmuszona zaakceptować ich obecność w moim życiu, gdyż u niego w domu były aż 3 takie futrzaki.
Najpierw chcieliśmy jednego kotka, jednak szybko doszliśmy do wniosku, że jedna kicia będzie się czuła samotna, stąd decyzja o dokoceniu drugiego kotka.

Po tym przydługim wstępie zapraszam Was już na część właściwą tagu :)

Luna

Kahlan

Jak nazywają się Twoje zwierzaki?
Luna i Kahlan. 

A tak spały razem bardzo często gdy były małe

Jakie to zwierzęta i jakiej są rasy?
Luna i Kahlan są kotkami, zwykłymi dachowcami, choć w Lunie płynie trochę perskiej krwi.
Luna jest trikolorką z przewagą białego, Kahlan to szaraczek z czarnymi i białymi akcentami. 

Gdy się jeszcze obie mieściły, lubiły spać razem w umywalce

Jak długo są już z Tobą?
Obydwie są z nami od września 2011 roku, przy czym Luna o około tydzień dłużej.



Jak znalazły się w Twoim domu?
Luna była pierwsza. Od dłuższego czasu zastanawialiśmy się nad kotkiem, gdy moja koleżanka zamieściła na FB informację, że jej znajomy ma 3 małe futrzaki do oddania. Szybko skonsultowałam się z P. i postanowiliśmy jedną kicię wziąć do siebie. Czekaliśmy na nią kilka tygodni, by we wrześniu pojawiła się w naszym domu. Ponieważ kicia czuła się jednak samotna, postanowiliśmy wziąć drugą do towarzystwa. Przeszukałam ogłoszenia na allegro i znalazłam jedno bardzo ciekawe. Państwo przywieźli nam do domu Kahlan, kotki przyzwyczajały się do siebie ok. dwóch dni, by w końcu bardzo się zaprzyjaźnić.
Teraz ich relacje nie są niestety tak ciepłe, ale nadal się tolerują. 

Jedno z ulubionych miejsc do spania

Ależ mi gorąco...

Ile mają lat?
Pomiędzy Luną i Kahlan jest około 7-10 dni różnicy, w czerwcu obydwie skończyły 2 lata.

Co jest dziwnego w charakterze Twojego zwierzaka?
Kahlan czasami zachowuje się jak pies. Powarkuje, poszczekuje zamiast miauczeć, gdy dostanie zabawkę bierze ją w zęby i idzie bawić się w samotności. Poza tym, choć nie wiem czy to dziwne, raczej urocze, gdy P. kładzie się spać, chodzi za nim aż się położy by w końcu wtulić się w niego i oddać przyjemności wieczornego smyrania.
Poza tym Kahlan jest strasznie ciekawska, ale to chyba normalne u kotów :)
I jest dość płochliwa.

Kahlan koniecznie musi sprawdzić co jest w mojej torebce

Luna natomiast jest bardzo kocia, uwielbia się tulić i miziać. Często wieczorem kładzie się na moich piersiach i zasypia. Gdy rano siedzę przed komputerem, kładzie się między mną i klawiaturą i zasypia. No i jest strasznym żarłokiem. Jest w stanie zjeść wszystko i w każdej ilości.

Lunka często kładzie się na stole między mną i komputerem
i tak zasypia


Co Twoja relacja ze zwierzakiem dla Ciebie znaczy?
Jak już wspomniała, uwielbiam zwierzaki i nie wyobrażam sobie domu bez nich. Są dla nas członkami rodziny i w ten sposób są traktowane. Dbamy o to, by było im dobrze, choć podobno kot, który jest udomowiony, z założenia jest nieszczęśliwy. Mam nadzieję, że naszych to nie dotyczy. 

Czasami nadal się tulą do siebie, ale jest to sporadyczne

Najmilsze wspomnienie związane z Twoim zwierzakiem?
Chyba jak każdy 'właściciel' zwierzaka, mam ich całe mnóstwo. Jak były małe, uwielbiałam gdy spały z nami w łóżku, teraz zdarza się to sporadycznie. Lubię jak Luna kładzie się na moim biuście, albo przybiega gdy wołam ją po imieniu.
Uwielbiam gdy Kahlan wieczorem wskakuje do łóżka i głośno mruczy podczas miziania.
Generalnie każda chwila z nimi spędzona jest wyjątkowa i wspaniała. 

Piętrowe spanie na suszarce ;)

Jak nazywasz swojego zwierzaka?
Luna - Lunka, kizia-mizia, diabeł tasmański
Kahlan - szczoch, (miała niestety kilka niemiłych incydentów. Na szczęście to już przeszłość), kicia

Alu, bardzo dziękuję za zaproszenie do TAG'u :)
Jeśli macie ochotę na niego odpowiedzieć, to zachęcam.

wtorek, 9 lipca 2013

Kolorowy wtorek - Lovely Gloss like gel - 100 - minirecenzja

Malinowa Akcja paznokciowa dobiegła końca, ale jak wspominałam mam jeszcze trochę lakierów do pokazania. Dzisiaj kolejna nowość w moim zestawie, pastelowa żółć od Lovely Gloss Like Gel czyli odcień numer 100.


Na paznokciach jak i w buteleczce jest to przepiękny pastelowy żółty. Na paznokciach wygląda delikatnie, słonecznie, ale jednocześnie dość dyskretnie. Bardzo mi się podoba.


Moja opinia.
+ śliczny kolor, słoneczny i wakacyjny, ale jednocześnie delikatny (pastelowy)
+ klasyczna dla lakierów tej marki buteleczka, bardzo podoba mi się jej kształt
+ wygodny pędzelek, średniej grubości, spłaszczony, włosie średniej sprężystości, dobrej długości - bardzo dobrze się nim maluje
+ doskonale się zmywa, nie pozostaje na skórkach, nie barwi paznokci
+/- czas schnięcia - średni
- słaba trwałość - odpryski już po jednym dniu
- lakier niestety smuży
- przy dwóch warstwach wciąż widoczne są prześwity, dla pełnego krycia potrzeba by było 3 warstw
- nie widzę efektu lakieru żelowego, który obiecuje producent



Dostępność: Rossmann
Cena: 5,69 zł
Pojemność: 8 ml
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przypominam o Rocznicowo-Wakacyjnym konkursie. Możecie się zgłaszać tutaj.


niedziela, 7 lipca 2013

Konkurs Rocznicowo-Wakacyjny

Tak jak obiecałam w dniu urodzin bloga, chciałabym Was serdecznie zaprosić na rocznicowo-wakacyjny konkurs.


Urodziny bloga zbiegły się trochę z 200. obserwatorami, za co bardzo Wam dziękuję. Mam nadzieję, że konkurs i nagrody przypadną Wam do gustu :)

Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. Zostać/być publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Na swoim blogu umieścić banner informujący o konkursie.
3. Opcjonalnie: informację o konkursie umieścić w notce na blogu, nie musi być osobna.
UWAGA! Blogi, które powstały tylko na potrzeby konkursów i rozdań nie będą brane pod uwagę!
4. Odpowiedzieć na pytanie konkursowe:
Opisz w kilku zdaniach wakacje swoich marzeń.
Gdzie byś pojechała, z kim, w jakim celu. Odpowiedź uzasadnij.
5. W komentarzu umieścić formularz zgłoszeniowy wg wzoru:
Obserwuję jako:
e-mail:
banner na blogu: link
notka na blogu: tak/nie, link
Odpowiedź na pytanie:

Co można wygrać?



1. Original Source - zestaw dwóch płynów do kąpieli o zapachu:
- olejku pomarańczowego z imbirem
- truskawki ze śmietanką
2. Technic High Lights - rozświetlacz w płynie
3. W7 - Honolulu - bronzer w kamieniu
4. Pure - zestaw dwóch rękawiczek z mikrofibry do oczyszczania skóry twarzy
5. EcoTools - zestaw 4 pędzelków kabuki
6. Technic Electric - 3 paletki cieni do powiek:


Regulamin:
1. W konkursie mogą brać udział tylko publiczni obserwatorzy bloga, będący osobami fizycznymi, pełnoletnie lub za zgodą rodziców (zgodę należy przesłać na mojego maila: katarzyna@seredin.pl, najpóźniej w dniu zgłoszenia się do konkursu. W przeciwnym wypadku zgłoszenie nie zostanie przyjęte).
2. Fundatorem nagród jestem ja, autorka bloga 'O kosmetykach spostrzeżenia własne' (kasias1980.blogspot.com).
3. Nagrody stanowią przedstawione na zdjęciach i opisane w punkcie 'Nagrody' (Co można wygrać) kosmetyki i akcesoria. Nie mogą zostać wymienione na jakikolwiek inny przedmiot czy też równowartość pieniężną.
4. Konkurs trwa od dzisiaj tj. 7. lipca do 31. lipca 2013 r. (do godziny 23:59).
Zgłoszenia wysłane po tym terminie nie będą brane pod uwagę,
5. Aby konkurs był ważny musi się zgłosić co najmniej 25 osób.
6. Aby zgłoszenie zostało przyjęte, należy spełnić wszystkie wymagania wymienione w punkcie 'Warunki uczestnictwa' (Aby wziąć udział w konkursie należy).
7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na moim blogu w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu, w osobnej notce.
8. Zwycięzca zostanie powiadomiony o wygranej e-mailem na adres pozostawiony w komentarzu.
9. Ze względu na okres wakacyjny, na podanie adresu do wysyłki nagrody czekam 14 dni. Po tym czasie wybrana zostanie kolejna osoba. Dalsza procedura zostaje niezmieniona.
10. Koszty pakowania i przesyłki nagrody pokrywam ja (paczką poleconą priorytetową), ale tylko wyłącznie na terenie Polski. Osoby z zagranicy biorące udział w rozdaniu w razie wygranej same pokrywają koszty przesyłki (na wpłatę za pośrednictwem przelewu na konto czekam 7 dni od podania wyników konkursu. Po tym czasie wybrana zostanie kolejna osoba).
11. W przypadku nie odebrania przesyłki i zwrotu jej do mnie, nagroda nie zostanie wysłana ponownie. Zostanie wtedy też wybrany kolejny zwycięzca. Dalsza procedura postępowania pozostaje bez zmian.
12. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

Zapraszam do udziału :)

sobota, 6 lipca 2013

Recenzja - Joanna Argan Oil - szampon i odżywka

Recenzje tych kosmetyków pojawiają się od jakiegoś czasu na licznych blogach. Ponieważ wiele się naczytałam o zbawiennych właściwościach olejku arganowego, jak tylko miałam okazję zaopatrzyłam się w zestaw z serii Joanna Argan Oil - szampon i odżywkę (swoją drogą taki sam zestaw wzbogacony o maskę dostałam kilka tygodni później na dużym zjeździe blogerek modowych w Katowicach, zestaw znalazł już nową właścicielkę - Alu, ciekawa jestem jak spisał się u Ciebie :)).
Jakie jest moje zdanie na temat tego zestawu? Zapraszam na recenzję.


Joanna Argan Oil - szampon z olejkiem arganowym


Opis producenta (opakowanie):
Włosy suche, zniszczone, potrzebujące wyjątkowej pielęgnacji.
Szampon, który trzymasz w dłoni został wzbogacony o niezwykle cenny olejek arganowy*, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:
- Witalność i czystość
- Odżywienie i wzmocnienie
- Zmysłowy połysk
- Regenerację zniszczonych partii
- Ochronę przed puszeniem się

Cudownie krystaliczna konsystencja i piękny zapach szamponu sprawiają, że mycie włosów stanie się wyjątkowym rytuałem przywracającym naturalne piękno.
* Olejek arganowy uzyskiwany jest z upraw ekologicznych i posiada certyfikat Ecocert.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate. Cocamidopropyl Betaine, Cocamidopropylamine Oxide, Cocamide Dea, Soyamide Dea, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polyquaternium-10, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Laureth-10, Sodium Laureth-5 Carboxylate, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Chloride, Citric Acid, Disodium EDTA, Parfum, Hexyl Connamal, Limonene, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Cl 19140, Cl 17200. 

Cena: ok. 6 zł/200 ml 
Dostępność: ja kupiłam on-line, z tego co wiem jest w małych, nie sieciowych drogeriach

Moja Opinia. 
Opakowanie: klasyczna butelka dla szamponów marki Joanna, plastikowa, w kolorze złotawym, lekko przezroczysta (widać ile produktu jest w środku), z klapką typu 'klik' w kolorze złotym, perłowym. Klapka dobrze się otwiera i zamyka, jednak otwór jest trochę za duży i butelka przy otworze się brudzi. (0,75 pkt/1).

Konsystencja/kolor: szampon ma konsystencję płynnego miodu i kolor zbliżony do bursztynowego, ale dość jasny (niestety na zdjęciu nie udało mi się go uchwycić). Bez problemu można go wydobyć z butelki. Ze względu na krystaliczny kolor nie powinien obciążać włosów. (1 pkt/1).

Zapach: przyjemny, słodki, choć po pewnym czasie staje się męczący. Jestem w połowie butelki i zaczyna mnie drażnić. (0,5 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: opakowanie 200 ml jest bardzo wydajne, wystarczy niewielka ilość aby umyć włosy, dobrze się rozprowadza i pieni choć włosy muszą być mocno wilgotne, w przeciwnym razie może je 'oblepiać'. Męczę się już z nim trochę, dlatego dobra wydajność nie wpływa na jego korzyść. (0,75 pkt/1).

Działanie (2 pkt/6):
Obietnice producenta niestety nie są spełnione. Jak na chwalenie się, że produkt zawiera olejek arganowy, jest on dość daleko w składzie, a sam skład mógłby być lepszy.
+ nieźle zmywa z włosów zanieczyszczenia
+ dobrze się rozprowadza po wilgotnych włosach
+ doskonale się pieni
+ łatwo się zmywa z włosów
- delikatnie plącze włosy
- nie zauważyłam połysku włosów, wręcz mam wrażenie, że lekko je matowi
- nie zauważyłam odżywienia czy wzmocnienia włosów
- nie zauważyłam regeneracji włosów
-- niestety powoduje puszenie się moich włosów jednocześnie je obciążając - nie wiem za bardzo jak to opisać, włosy są po niem niesamowicie trudne do ułożenia, każdy żyje własnym życie, a jednocześnie sprawiają wrażenie obciążonych



Podsumowanie: Niestety szampon nie skradł mojego serca, do tego po pewnym czasie zapach stał się dla mnie strasznie męczący, a obietnice producenta zupełnie niespełnione. Nie polecam.
Czy kupię ponownie? NIE
Ocena: 5 pkt/10
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Joanna Argan Oil - odżywka z olejkiem arganowym


Opis producenta (opakowanie):
Włosy suche, zniszczone, potrzebujące wyjątkowej pielęgnacji.
Odżywka, którą trzymasz w dłoni została wzbogacona o niezwykle cenny olejek arganowy*, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:
- Odżywienie i wzmocnienie
- Łatwość rozczesywania
- Zmysłowy połysk
- Regenerację zniszczonych partii
- Ochronę przed puszeniem się
Cudowna konsystencja i piękny zapach odżywki sprawiają, że pielęgnacja włosów stanie się wyjątkowym rytuałem przywracającym naturalne piękno.
* Olejek arganowy uzyskiwany jest z upraw ekologicznych i posiada certyfikat Ecocert.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Glycerin, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Argania Spinosa Kernel Oil, Triethanolamine, Parfum, Hexyl Cinnamal, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazoline, Methylisothiazoline, Cl 19140, Cl 17200.


Cena: ok. 6 zł/200 ml 
Dostępność: ja kupiłam on-line, z tego co wiem jest w małych, nie sieciowych drogeriach

Moja Opinia. 
Opakowanie: klasyczna butelka dla odżywek marki Joanna, plastikowa, w kolorze złotawym, lekko przezroczysta (widać ile produktu jest w środku), z klapką typu 'klik' w kolorze brązowym, perłowym. Klapka dobrze się otwiera i zamyka, jednak otwór jest trochę za duży i butelka przy otworze się brudzi (widać to na zdjęciu). Butelkę można postawić 'na głowie'. (0,75 pkt/1).

Konsystencja/kolor: odżywka ma dość gęstą, kremową konsystencję, gładką, w kolorze żółtawym. Pod koniec może być ją trudno wydobyć z opakowania. (0,75 pkt/1).

Zapach: bardzo podobny do zapachu szamponu, przyjemny, słodki, również po pewnym czasie staje się męczący. Również jestem w połowie butelki odżywki i zaczyna mnie drażnić. (0,5 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: opakowanie 200 ml jest bardzo wydajne, odżywki potrzeba niewiele aby nałożyć na całe włosy, niestety przez męczący już zapach wydajność podobnie jak przy szamponie nie wpływa na jej korzyść. (0,75 pkt/1).

Działanie (3 pkt/6):
Tutaj również obietnice producenta nie zostają spełnione, a odżywka niestety obciąża włosy. Skład znacznie krótszy niż w szamponie, jednak również nie najlepszy, olejek arganowy mniej więcej w jego połowie. Poza tym drażni mnie, że producent nie wysilił się żeby choć trochę zmienić opis na odżywce w stosunku do szamponu :( Zmiany w tekście są kosmetyczne.
+ dobrze się aplikuje
+ łatwo się zmywa z włosów nie pozostawiając filmu
+ ułatwia rozczesywanie włosów
- nie zauważyłam odżywienia czy wzmocnienia włosów
- nie zauważyłam regeneracji włosów
- obciąża włosy co bardzo mnie denerwuje



Podsumowanie: Choć odżywka jest nieco lepsza niż szampon z tej samej serii, ja do niej nie wrócę. Zużyję to opakowanie do końca (jestem w połowie), męcząc się przy tym niemiłosiernie.
Czy kupię ponownie? NIE
Ocena: 6 pkt/10

środa, 3 lipca 2013

Recenzja - Ziaja Nuno - antytrądzikowy krem tonujący

Jak zapewne już wiecie, zamiast podkładów najczęściej używam kremów tonujących. Lubię je przede wszystkim za naturalne stapianie się z kolorem skóry i nie tworzenie na skórze efektu maski, poza tym nawet jeśli kolor jest ciemniejszy ładnie stapia się ze skórą nie tworząc nieestetycznych plam.
Jednym z moich ulubionych kremów tonujących jest Ziaja Nuno, antytrądzikowy krem tonujący w odcieniu naturalnym (01).


Opis producenta (opakowanie):
- Tuszuje niedoskonałości skóry, nadaje równomierny odcień i poprawia koloryt.
- Zmniejsza wydzielanie sebum.
- Ogranicza rozwój bakterii.
- Doskonale nawilża skórę.
- Nie zatyka porów.

Skład: aqua, butylene glycol dicaprylate/dicaprate, aluminum starch, octelynsuccinate, cetearyl glucoside, cetearyl alcohol, octyldodecanol, glycerin, titanium dioxide, butyrospermum parkii butter, ceteareth20, cyclomethicone, dimethicone, elaeis guineensis oil, butylene glycol, peg-60 almond glycerides, caprylyly glycol, carbomer, nordihydroguaiaretic acid, oleanolic acid, sodium acrylate/sodium acryolyldimethyl taurate copolymer, isoheadecane, polysorbate 80, panthenol, propylene glycol, porphyra umbilicalis extract, tocopheryl acetate, sodium polyacrylate, diazolidinyl urea, phenoxyethanol, methylparaben, propylparaben, 2 bromo 2 nitropropane 1,3 diol, cl 77492, cl 77491, cl 77499, parfum, butylphenyl methylpropional, linalool, benzyl salicylate, geraniol, citronellol, limonene, hexyl cinnamal, cinnamyl alcohol, citric acid.

Cena: ok. 6 zł/60 ml 

Moja Opinia. 
Opakowanie: klasyczna tubka Ziai zamykana na wygodną klapkę typu 'klik'. Ładna kolorystyka (biel z odrobiną różu, fuksji?), grafika bardzo oszczędna, pod światło widać ile produktu zostało w środku, otwór odpowiedniej wielkości, zapewnia dobre dozowanie produktu. (1 pkt/1).

Konsystencja/kolor: mój kolor (01) nie jest bardzo ciemny, jednak ciemniejszy od skóry. Ładnie się jednak stapia z jej kolorem i przy odpowiednim rozprowadzeniu nie odcina się. Konsystencja aksamitna, lekko kremowa, łatwo się rozprowadza, nie powoduje powstawania smug. (1 pkt/1).

Zapach: dla mnie bardzo przyjemny, czuć go tylko podczas aplikacji, później znika. Pachnie trochę podobnie do BB kremu Garniera, ale mniej intensywnie. (1 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: opakowanie 60 ml jest bardzo wydajne. Używam go już przynajmniej rok z małymi przerwami, a wciąż mam go bardzo dużo. Do równomiernej aplikacji na całą twarz nie potrzeba jego dużej ilości. (1 pkt/1).



Działanie (5 pkt/6):
+ bardzo dobrze się rozprowadza po skórze
+ nawilża skórę na cały dzień
+ utrzymuje się na skórze cały dzień, nie wymagając większych poprawek
+ ściera się równomiernie, nie tworzy plam i zacieków
+ nie zatyka porów (jednak ja nie mam z tym problemów)
+/- matowienie jest bardzo delikatne, przydaje się dodatkowo warstwa pudru
+/- bardzo delikatnie wyrównuje koloryt skóry
- nie sprawdzi się przy dużych niedoskonałościach
- nie zauważyłam aby ograniczał wydzielanie sebum (ale ja również nie mam z tym problemów)


Podsumowanie: Moim zdaniem jest to doskonały krem tonujący. Sprawdza się na mojej skórze (mieszana w kierunku suchej), stąd nie wiem czy na tłustej też zdałby egzamin. Długo się utrzymuje, ściera równomiernie, jest tani i bardzo wydajny. 
Czy kupię ponownie? TAK, gdy zużyję wszystkie inne kremy jakie mam w kolekcji (a trochę mi to zajmie :))
Ocena: 9 pkt/10

wtorek, 2 lipca 2013

Akcja Cięcie - podsumowanie






Czerwiec minął niepostrzeżenie, równie szybko skończyła się akcja Cięcie z blogiem Psychodietetyka z czerwienią na ustach (klik).

Jak oceniam akcję?
Ćwiczenia okazały się łatwe, przyjemne, szybkie i bardzo skuteczne. Nie sądziłam, że zaledwie 10 minut ćwiczeń dziennie może się przyczynić do 7 cm spadku w talii. Fakt, w tym samym czasie starałam się trzymać dietę i ćwiczyć 3 x tygodniowo na siłowni, jednak ćwiczenia same w sobie na pewno bardzo pomogły w osiągnięciu tego wyniku.
Jestem bardzo zadowolona. Warto było codziennie rano zmuszać się do tych ćwiczeń.

Czy będę kontynuować?
Myślę, że na pewno będę chciała nadal rano ćwiczyć. Zawsze jest to dodatkowa porcja ruchu, a programy są na tyle krótkie, że bez problemu można je wpleść w poranny schemat dnia.
Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tej akcji, bo na pewno zmuszało mnie to do codziennego porannego wysiłku, było motorem napędowym, żeby nie powiedzieć 'a, dzisiaj nie ćwiczę'. Dawało motywację i zachęcało do tego, żeby się ruszyć, włączyć program i poćwiczyć.
Było fajnie, jeszcze lepiej byłoby nadal coś ze sobą rano robić :) 



Chętnie wezmę udział w kolejnej akcji, bo sprawiają, że mi się chce :)
A jak Wam się podobała akcja? Brałyście udział?

poniedziałek, 1 lipca 2013

Wiele hałasu o nic...

Od kilku miesięcy na licznych blogach można było przeczytać informację, że od 1. lipca znika google reader. Nie mam pojęcia co to jest i do czego służy, bo korzystałam (i nadal korzystam) z listy czytelniczej na bloggerze. Nie wiem też dlaczego, ale większość zrozumiała to tak, że nie będzie można przez bloggera obserwować ulubionych blogów oraz zniknie zakładka 'obserwatorzy'. Blogerzy tłumnie zaczęli szukać alternatyw, przenosić się na Google+, bloglovin' (twórcy musieli być zachwyceni) czy zakładać konta blogowe na FB (to akurat fajny pomysł). Ja natknęłam się gdzieś na blogu na wyjaśnienie, że zniknie google reader, czyli coś o czego istnieniu nie miałam pojęcia, bo ulubione blogi czytałam poprzez bloggera, a nie google readera. Postanowiłam więc spokojnie przeczekać i zobaczyć co się wydarzy.

I co się wydarzyło?
Z mojego punktu widzenia - absolutnie nic. Obserwatorzy widnieją na blogu w tym samym miejscu, w którym byli, ulubione blogi nadal znajdują się na bloggerowej liście, z której mam bezpośredni dostęp do interesujących mnie, nowych notek. Krótko mówiąc, wiele hałasu o nic.
Owszem, jeśli ktoś korzystał z google readera, dla niego pewnie wiele się zmieniło. Ja nie korzystałam, bo z tego co mi wiadomo lista czytelnicza na bloggerze, choć korzysta z tych samych schematów jest jednak czymś zupełnie innym. Ktoś coś powiedział, rzucił hasło, ludzie zamiast to sprawdzić rzucili się szukać rozwiązania na nieistniejący problem... Proza życia.

Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam Was serdecznie i życzę wspaniałego poniedziałku.

sobota, 29 czerwca 2013

'Testuję z Maliną' - Eveline Cosmetics Slim Extreme 4D - Złote serum wyszczuplająco modelujące - Recenzja


Wczoraj peelingujący masaż, a dzisiaj przyszła pora na kolejny produkt, który otrzymałam w ramach Malinowego klubu czyli Eveline Cosmetics z serii Slim Extreme 4D i Złote serum wyszczuplająco modelujące. Kosmetyk używany był w tym samym czasie co peeling-masaż z tej samej serii, przez ostatnie 2 tygodnie. Zapraszam na recenzję. 


Opis producenta (opakowanie):
Złote serum wyszczuplająco-modelujące to luksusowa kuracja redukująca tkankę tłuszczową zainspirowana najnowszymi osiągnięciami światowej kosmetologii i medycyny estetycznej. Innowacyjna formuła, bogata w czyste 24-karatowe złoto oraz unikalną kompozycję składników aktywnych, stymuluje proces spalania tkanki tłuszczowej o pozwala na uzyskanie perfekcyjnie proporcjonalnych kształtów.


Przełom w wyszczuplaniu i modelowaniu sylwetki
24-karatowe złoto, działając w synergii z bogatym w  kwas hialuronowy bio-Hyaluron Slim Complex (TM) i ekstraktem z miłorzębu japońskiego, skutecznie stymuluje mikro-krążenie w tkance podskórnej, usuwa gromadzące się w komórkach toksyny, w rezultacie zauważalnie redukując cellulit. Złote serum pozostawia na skórze delikatny film, tworząc niewidzialny gorset rozświetlający i wygładzający ciało - subtelnie mieniący się złotymi drobinkami. Kompleks Lipocell-Slim (TM) wykazuje silne działanie wyszczuplające i modelujące sylwetkę. Napina skórę, zwiększa jej odporność na rozciąganie i pomaga utrzymać optymalną elastyczność (np. przy zmianach wagi ciała). Roślinne komórki macierzyste - PhytoCellTec(TM), aktywizują osłabione i uśpione komórki macierzyste w skórze, przez co stymulują jej regenerację. Pozwala to w naturalny sposób zwalczać cellulit. Olejek arganowy skutecznie redukuje nawet zaawansowany cellulit oraz wyraźnie zmniejsza widoczność rozstępów. Mleczko roślinne Chufa Milk EC, algi laminaria oraz kompleks witamin A, E, F głęboko odżywiają, nawilżają i rewitalizują. 

Potwierdzona skuteczność:
- wyraźnie zmniejszenie cellulitu
- ujędrniona, aksamitnie gładka skóa
- wygładzenie nierówności skóry

Efekt 4D
Wyszczuplanie i modelowanie sylwetki w czterech wymiarach:
- zwalcza zaawansowany cellulit
- redukuje tkankę tłuszczową
- modeluje i wyszczupla sylwetkę
- działa do 48h

Sposób użycia:
Niewielką ilość preparatu wmasuj dwa razy dziennie okrężnymi ruchami w miejsca zaatakowane cellulitem. Przyjemne uczucie chłodzenia towarzyszące aplikacji jest gwarancją natychmiastowego działania. Pierwsze rezultaty widoczne są po ok. 3-4 tygodniach regularnego stosowania. Dla podtrzymania uzyskanego efektu zaleca się stosować serum przez cały rok, 2-3 razy w tygodniu. Po użyciu preparatu należy umyć dłonie. 

Skład: Aqua, Butylene Glycol, Centella Asiatica Leaf Extract, Glycerin, Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Polyacrylate, Paraffinum Liquidum, Trideceth-6, Hyaluronic Acid, Caffeine, Cyperus Esculentus Tuber Extract, Xanthan Gum, Cetearyl Alcohol, Sodium Salicylate, Lecithin, Silica, Laminaria Hyperborea Extract, Propylene Glycol, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Betaine, Gold, Menthol, Polisilicone-11, Laureth-12, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Panthenol, Allantoin, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiasolinone, Methylsothiasolinon, Parfum, Mica, Cl 77491, Cl 77492. 

Cena: ok. 20 zł/250 ml 

Moja Opinia. 
Opakowanie: Tuba z plastycznego plastiku w kolorze "złotym", stojąca na zakrętce typu klik. Zakrętka nie otworzy się w kosmetyczce, ale jednocześnie jej otwarcie nie powoduje łamania paznokci. Szata graficzna klasyczna dla kosmetyków Eveline z serii 3D i 4D, utrzymana w tonacji złota, szarości, bieli i czerwieni. Pod światło możemy zobaczyć ile produktu zostało w środku. (1 pkt/1).

Konsystencja/kolor: Serum ma konsystencję dość gęstego balsamu, nie spływa ze skóry, rozprowadza się bardzo dobrze, trzeba jednak uważać z ilością aby nie przesadzić, bo wtedy kiepsko się wchłania. Kolor lekko kremowy z zatopionymi złotymi drobinami. W produkcie są widoczne tylko w świetle, na skórze niestety zostają złote drobiny. Są maleńkie, ale dość mocno widoczne. (0,75 pkt/1).

Zapach: Bardzo zbliżony do zapachu peelingu z tej samej serii, jednak aromat mięty jest bardziej wyczuwalny. Zapach jest odświeżający, z początku trochę mi przeszkadzał, teraz już się przyzwyczaiłam. (0,75 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: Opakowanie zawiera 250 ml produktu. Ponieważ na jedną aplikację wystarcza go na prawdę niewiele, tuba może wystarczyć nawet na 1,5-2 miesiące codziennego stosowania 2x dziennie. (1 pkt/1).


Działanie (3 pkt/6):
+ doskonale rozprowadza się po skórze, aplikacja nie sprawia żadnych problemów
+ jeśli nałożymy odpowiednią ilość, szybko się wchłania, nie brudzi ubrań
+ nie pozostawia na skórze wyczuwalnego filmu
+ odczuwalnie wygładza skórę
+ lekko napina skórę, ujędrnia ją, dzięki czemu podczas odchudzania może zapobiegać obwisaniu skóry
+ skóra jest miękka i bardzo miła w dotyku, ten stan utrzymuje się cały dzień
+ daje bardzo przyjemne uczucie chłodzenia, w sam raz na upały, które utrzymuje się ok. 15-20 minut
+ dobrze nawilża skórę
(+) po 2. tygodniach stosowania trudno ocenić realne działanie antycellulitowe, poprawia jednak wyraźnie stan skóry (w połączeniu z ćwiczeniami i dietą)
- pozostawia na skórze błyszczące drobiny, które ścierają się w kontakcie z ubraniem, nie zostają jednak na ubraniu; błysk nie jest perłowy i rozświetlający, ale taki 'brokatowy'. Wiem, że to złoto, jednak tak czy inaczej nie lubię takiego efektu
- oczywiście sam balsam nie odchudzi naszego ciała, ale ja już przestałam wierzyć w takie bajki. Niemniej ta obietnica producenta pozostaje niespełniona
- trudno odnieść się do 48-godzinnego działania, bo należy go używać 2x dziennie, poza tym chyba każda z nas przynajmniej raz dziennie bierze prysznic
- nie sądzę aby był w stanie zwalczać zaawansowany cellulit, poza tym jest to określenie, które tak na prawdę niewiele mówi, jest niemierzalne
- nie redukuje tkanki tłuszczowej

Podsumowanie: Generalnie lubię kosmetyki Eveline z serii Slim Extreme, ten również bardzo przypadł mi do gustu, pomimo złotych drobinek. Dobrze nawilża skórę, napina ją i daje przyjemne uczucie chłodzenia (jednak nie zimna), bardzo miłe po treningu czy w upalne dni. Oczywiście nie redukuje tkanki tłuszczowej i nie odchudza, bo tego nawet najdroższe kosmetyki nie robią. Choć się tego po nim nie spodziewałam, w recenzji muszę się jednak odnieść i do tych obietnic producenta.
Balsam się sprawdził, bo ładnie działa na skórę, choć osoby, które oczekiwały po nim wyszczuplenia będą się czuły zawiedzione. Mnie przypadł do gustu.

Czy kupię ponownie? TAK, na zmianę z innymi kosmetykami tego typu 
Ocena: 6,5 pkt/10

piątek, 28 czerwca 2013

'Testuję z Maliną' - Eveline Cosmetics Slim Extreme 4D - Złoty peeling-masaż drenujący - Recenzja


Dzisiaj zapraszam Was na pierwszą recenzję produktów Eveline otrzymanych do testowania w ramach Malinowego Klubu.
Na pierwszy ogień idzie Złoty Peeling-Masaż Drenujący z kofeiną.


Opis producenta (opakowanie):
Złoty peeling-masaż drenujący to innowacyjny produkt wyszczuplający zainspirowany najnowszymi osiągnięciami światowej kosmetologii i medycyny estetycznej. Peeling-masaż skutecznie złuszcza martwy naskórek, przywracając skórze blask i świeżość. 

Przełom w wyszczuplaniu i modelowaniu sylwetki
Czyste 24-karatowe złoto, działając w synergii z bogatym w kwas hialuronowy bioHyaluron Slim Complex (TM), guaraną i kofeiną, skutecznie stymuluje mikro-krążenie w tkance podskórnej, usuwa gromadzące się w komórkach toksyny, w rezultacie zauważalnie redukując cellulit. Innowacyjny kompleks Lipomoist 2013 zawierający ekstrakt z alg, bogaty w peptydy, mikroelementy oraz witaminy tworzy na powierzchni skóry mikrosiateczkę zapobiegającą parowaniu wody z naskórka. Nawilża, wygładza, ujędrnia otraz zwiększa przenikanie składników aktywnych w głąb skóry, intensywfikując efekt wyszczuplający. D-panthenol koi i łagodzi podrażnienia.

Efekt 4D
Wyszczuplanie i modelowanie sylwetki w czterech wymiarach:
- nawilża i wygładza
- rewitalizuje
- napina i ujędrnia
- działa do 48 godzin

Inniowacyjna formuła bogata w aktywne mikrogranulki delikatnie usuwa obumarłe komórki, likwidując szorstkość i łuszczenie się naskórka. Rewitalizujący masaż odświeża i dodaje energii, pozostawiając skórę jedwabiście gładką. Wygładzona i rozgrzana skóra jest gotowa na kurację antycellulitową.

Sposób użycia: podczas kąpieli rozprowadzić preparat na wilgotnej skórze ciała w partiach szczególnie wymagających wzmocnionej pielęgnacji antycellulitowej. Intensywnie masować okrężnymi ruchami przez 3 do 5 minut. Dokładnie spłukać wodą, osuszyć i zastosować odpowiedni preparat pielęgnacyjny z linii Slim Extreme 4D. Polecamy używać 1-3 razy w tygodniu w zależności od potrzeb. 

Skład:  Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Cocamide DEA, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Caffeine, Glycerin, Butylene Glycol, Paullinia Cupana Seed Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Urea, Poliquaternium-7, Hyaluronic Acid, Gold, Xanthan Gum, Carrageenan (Chondrus Crispus), Glucose, Panthenol, Allantoin, Methylchloroisothiasolinine, Methylisothiasolinon, Parfum, Mica, Cl 77491, Cl 77492. 

Cena: ok. 20 zł (?)/200 ml + 50 ml gratis

Moja Opinia. 
Opakowanie: Tuba z miękkiego, matowego, przezroczystego plastiku, widać ile produktu zostało w środku. Tubka stoi na zakrętce typu 'klik' w kolorze złotym. Oprawa graficzna typowa dla produktów Eveline z tej serii, zachowana w kolorach czerwieni, szarości, złota i bieli, oszczędna i gustowna. Produkt bez problemu możemy zużyć do końca. Zamknięcie jest na tyle solidne, że nie otworzy się nam w kosmetyczce, nie sprawia jednocześnie problemów przy otwieraniu tuby. (1 pkt/1).

Konsystencja/kolor: Produkt jest bardzo gęsty, dzięki czemu wystarczy niewielka jego ilość. Wymaga rozprowadzenia na mocno wilgotnej skórze, można spróbować na skórze bardziej suchej, jednak wtedy jego wydajność drastycznie spadnie. Słabo się pieni. Drobin ścierających jest dużo, ale są one dość małe, przez co produkt sprawia wrażenie miałkiego. Kolor - lekko żółtawy, 'prześwitujący', z widocznymi maleńkimi drobinami złota. (1 pkt/1).

Zapach: Peeling pachnie jakimś owocem, trudno mi niestety określić czy jest to mango, brzoskwinia, morela czy cokolwiek innego, w każdym razie coś w tym stylu. Dodatkowo czuć wyraźnie przebijający się aromat mięty i cytryny. Zapach robi wrażenie, jakby nie mógł się zdecydować czym chce pachnieć, nie jest to zapach, w którym można się zakochać, ale nie przeszkadza, jest orzeźwiający, nie pozostaje na skórze. (0,75 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: Opakowanie zawiera 250 ml produktu. 'Na oko' oceniam, że przy stosowaniu 3x w tygodniu tubka powinna wystarczyć na miesiąc stosowania, może trochę więcej. (1 pkt/1).


Działanie (5 pkt/6):
+ jeśli skóra jest dobrze nawilżona, dobrze się po niej rozprowadza
+ nieźle złuszcza naskórek, choć nie należy do mocnych zdzieraków
+ wyraźnie wygładza skórę
+ nie pozostawia tłustego filmu
+ doskonale się spłukuje
+ działa odświeżająco i orzeźwiająco
+ lekko chłodzi
+ jest wydajny - wystarczy niewielka ilość do peelingu newralgicznych miejsc
+ pozostawia skórę gładką, miękką i miłą w dotyku
+ lekko napina skórę
+ wyraźnie poprawia kondycję skóry, jednak w połączeniu z aktywnością fizyczną i dietą - działa wspomagająco
+ nie wysusza skóry
+ dobrze przygotowuje skórę do dalszych zabiegów
+/- pieni się bardzo delikatnie
+/- drobiny są średniej wielkości, na pewno nie jest to bardzo mocny zdzierak, ale ściera naskórek w stopniu wystarczającym
(-) drobiny złota jak dla mnie są zbędne, i tak spłukujemy ten produkt ze skóry
(-) trudno ocenić czy faktycznie działa 48 godzin, bo w międzyczasie stosuję też inne produkty
(-) po tak krótkim stosowaniu (2 tygodnie) trudno ocenić działanie antycellulitowe

Podsumowanie: W porównaniu z peelingiem-masażem z serii 3D jest dużo gęstszy, dzięki czemu bardziej wydajny. Doskonale sprawdza się jako peeling do stosowania np. po siłowni 3x w tygodniu, dobrze złuszcza naskórek i napina skórę, nie przesuszając jej, wygładza i pozostawia przyjemnie miękką i gładką w dotyku. Produkt godny uwagi. 
Czy kupię ponownie? TAK
Ocena: 8,75 pkt/10