poniedziałek, 19 grudnia 2016

Recenzja - CD dezodorant w kulce, lilia wodna

Antyperspirantów używam od lat. To chyba jeden z pierwszych kosmetyków jaki niezmiennie od najwcześniejszej nastoletniej młodości znajduje się w mojej kosmetyczce. Markę CD znam z widzenia, a także z recenzji, które jakiś czas temu wręcz zbiorowo pojawiały się na blogach. Dzięki Październikowemu Spotkaniu Blogerek i ja miałam okazję wypróbować produkty tej marki (sama pewnie bym się nie zdecydowała, bo mam już swoich ulubieńców w tej kategorii). Jak się spisały? Zapraszam na recenzję. Na pierwszy ogień idzie...

CD
Dezodorant w kulce
Lilia wodna


Skład:
Alcohol denat. - alkohol, rozpuszczalnik, promotor przenikania
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Parfum - kompozycja zapachowa
Hydroxypropylcellulose - substancja wiążąca, emulgator, stabilizator emulsji, filmotwórcza, regulator lepkości
Triethyl Citrate - substancja maskująca, zapachowa
Nymphaea Alba Flower Extract - wyciąg z kwiatu białej lilii wodnej, rozjaśnia skórę, działa przeciwutleniająco, przeciwzapalnie i łagodząco
Citric Acid - kwas cytrynowy, naturalny ekstrakt owoców cytrusowych, złuszcza skórę, zmiękcza i rozjaśnia, reguluje poziom pH, stosowana jako naturalny konserwant
Phenoxyethanol - związek alkoholi, substancja konserwująca, która zabezpiecza przed rozwojem bakterii w kosmetyku, jej stężenie nie może przekraczać 1,0 %, może wywołać uczulenie
Alpha-Isomethyl Ionone - składnik kompozycji zapachowej, znajduje się na liście potencjalnych alergenów, może wywoływać podrażnienia skóry
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej pochodzenia naturalnego, pozyskiwany z olejku eterycznego z goździka, może być wykorzystywany jako naturalny filtr przeciwsłoneczny, może wywoływać alergię
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej, znajduje się na liście potencjalnych alerenów, może wywoływać reakcje alergiczne w postaci zaczerwień i świądu skóry, podrażniać gruczoły łojowe skóry głowy
Citronellol - składnik kompozycji zapachowej pochodzenia naturalnego, znajduje się m.in. w róży, melisie, liściach róży i pomarańczy
Coumarin - składnik kompozycji zapachowych o woni trawy
Eugenol - składnik kompozycji zapachowej, organiczny związek chemiczny, podstawowy składnik olejku z goździków, znajduje się również w cynamonie, działa antyseptycznie, może podrażniać skórę i wywoływać alergie
Geraniol - składnik kompozycji zapachowej, organiczny związek chemiczny, pozyskiwany z roślin, wonią przypomina pelargonię, znajduje się na liście potencjalnych alergenów
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen
Linalool - składnik kompozycji zapachowej, organiczny związek chemiczny o intensywnym zapachu konwalii, otrzymywany z olejków eterycznych bądź syntetycznie, potencjalny alergen
Źródło: Kosmopedia.orgCosIngkosmeter

Na składach dezodorantów i antyperspirantów nie znam się wcale, lub prawie wcale. Wiem, że wiele z nich opartych jest jak ten, na alkoholu. Wiem też, że w składzie faktycznie nie ma kontrowersyjnych soli aluminium, czym producent chwali się wielkim napisem na opakowaniu, nie zawiera również olejów mineralnych, silikonów, parabenów, barwników czy składników pochodzenia zwierzęcego, co także przeczytamy na etykiecie, z mojej strony dodam, że brak w nim PEG-ów, PPG'ów czy donorów formaldehydu. Reszta dość średnia, ale przypuszczam, że dość typowa dla takich produktów.

Cena regularna: 9,90 zł (według ceneo.pl)
Pojemność: 50 ml
Dostępność: wydaje mi się, że kosmetyki marki widziałam w sieciowych drogeriach, na pewno też znajdziecie je on-line


Dezodorant zapakowany jest w butelkę z solidnego szkła, z plastikową nakrętką. Opakowanie wygląda elegancko, grafika jest minimalistyczna i przywołuje na myśl produkty apteczne. Aplikator w formie plastikowej kulki nie zacina się i aplikuje odpowiednią ilość produktu. Sam produkt to średniej gęstości, bezbarwny żel o bardzo przyjemnym, świeżym, kwiatowym zapachu. Wydajność oceniam jako przeciętną.

Obietnice producenta a rzeczywistość... 
Długotrwałe uczucie świeżości, pewności i pielęgnacji.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Odpowiedni dla skóry wrażliwej.
Nie pozostawia białych śladów.

Dezodorant, jak już wspomniałam, bez problemu aplikuje się na skórę dość cienką warstwą. Z uwagi na brak koloru, faktycznie nie pozostawia śladów na ubraniach, szybko też się wchłania pozostawiając na skórze przyjemny, kwiatowy zapach. Choć jest on wyczuwalny, to nie jest w żaden sposób nachalny, nie będzie zatem kolidował z naszymi ulubionymi perfumami. Duży plus za skład, a także za fakt, że produkty marki nie są testowane na zwierzętach.
Mam jednak z tym produktem pewien problem. Z jednej strony, nigdzie na opakowaniu nie jest napisane, że to antyperspirant. Produkt nazywany jest dezodorantem, a więc nie ma nigdzie słowa o jego działaniu przeciw poceniu. Z drugiej strony, na opakowaniu producent zapewnia 24h, choć nie pisze czego konkretnie, gwarantuje też długotrwałe uczucie świeżości, pewności i pielęgnacji.
No i niestety z tych obietnic produkt się nie wywiązuje. Owszem, zapach na początku jest świeży, ale po zaledwie 2-3 godzinach przestaję odczuwać tę świeżość i przydałoby się produkt zaaplikować ponownie. Także 24h czegokolwiek możecie włożyć między bajki. A dezodorant testowany był podczas jesiennych chłodów, także nie musiał sobie radzić z problemem 30-stopniowych upałów czy nadmiernym wydzielaniem potu.


Podsumowując, mam odnośnie tego produktu bardzo mieszane uczucia i trudno mi go jednoznacznie ocenić. Z jednej strony bardzo przyjemny zapach i szybkie wchłanianie, z drugiej, świeżość utrzymująca się zaledwie 2-3 godziny, w warunkach chłodnej jesieni. Dezodorant nie zapobiega wydzielaniu potu, ale producent tego nie obiecuje, a jednak zapewnia o długotrwałym uczuciu świeżości i pewności z czym niestety zgodzić się nie mogę. Do produktu nie powrócę, ponieważ mam już swoich ulubieńców, którzy faktycznie dają mi długotrwałe poczucie świeżości i pewności.

Czy kupię ponownie? 
NIE

Ocena ogólna:

Pozdrawiam,


Bardzo dziękuję producentowi marki CD za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

czwartek, 15 grudnia 2016

Recenzja - Vellie Natural Oils, arganowa maska do włosów suchych i zniszczonych

Maski i odżywki do włosów nauczyłam się używać niemal zawsze. Piszę niemal, bo zdarza mi się, że mój wewnętrzny leń wygrywa i po myciu włosów nie nakładam na nie nic, ale to sytuacje sporadyczne. Ponieważ nie lubię zbyt wiele czasu spędzać w łazience czy z turbanem na głowie, najczęściej wybieram kosmetyki błyskawiczne, które działają w ciągu kilku minut, mogę je zmyć i mam z głowy ;)
Lubię gdy po użyciu maski lub odżywki, moje, lubiące się puszyć, zwłaszcza pod wpływem wilgoci, włosy, są gładkie, dociążone, błyszczące i wyglądają na zdrowe, a do tego nie mają tendencji do wspomnianego, nadmiernego puszenia się. Czy maska o której napiszę dzisiaj spełniła te wymagania? Zapraszam na recenzję.

Vellie Cosmetics
Natural Oils of the World, Argan Repair Mask
Maska do włosów suchych i zniszczonych


Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Cetearyl Alcohol - emolient tłusty, nie drażni skóry, pozyskiwany z oleju kokosowego, może działać komedogennie, zastosowany na skórę i włosy, tworzy warstwę okluzyjną, zapobiegającą nadmiernemu odparowywaniu wody
Behentrimonium Chloride - substancja antystatyczna, kondycjonująca, konserwująca
Cetyl Esters - emolient, kondycjoner
Polyquaternium-37 - substancja antystatyczna, filmotwórcza
Hydroxypropyl Starch Phosphate - substancja wypełniająca, regulator lepkości
Cyclopentasiloxane - silikon lotny, po pewnym czasie wyparowuje z miejsca aplikacji,. nie jest komedogenny, nie obciąża włosów, tworzy warstwę okluzyjną, zabezpieczającą przed odparowaniem nadmiaru wody, emolient, wygładza i zmiękcza skórę i włosy
Dimethicone - polimer na bazie silikonu, emolient suchy, nie jest komedogenny, ma pośrednie działanie nawilżające, ponieważ ogranicza wyparowanie wody pozostawiając warstwę okluzyjną, wygładza, nabłyszcza, zapobiega ważeniu się kosmetyku, zmniejsza pienienie się kosmetyku, ułatwia rozprowadzenie produktu
Parfum - kompozycja zapachowa
Panthenol prowitamina B5, działa przeciwzapalnie i przyspiesza regenerację skóry, natłuszcza i łagodzi stany zapalne, łagodzi oparzenia, wygładza skórę, humekant
Hydrolyzed Silk - hydrolizat jedwabiu, pielęgnuje, zmiękcza, wygładza, nawilża skórę i włosy, łagodzi podrażnienia, zmniejsza elektryzowanie się włosów, chroni je przed zniszczeniem, zwiększa elastyczność, zmniejsza pienienie się kosmetyku, zapobiega wysychaniu kosmetyku, zwiększa jego lepienie
Phenoxyethanol - związek alkoholi, substancja konserwująca, która zabezpiecza przed rozwojem bakterii w kosmetyku, jego stężenie nie może przekraczać 1,0 %, może wywołać uczulenie
Sorbic Acid - deliakatny konserwant, dopuszczony do stosowania m.in. w kosmetykach naturalnych, przedłuża trwałość kosmetyku, utrzymuje w nim odpowiednią wilgoć, działa słabiej niż inne konserwanty, może być stosowany w ograniczonym stężeniu
Plukenetia Volubilis Seed Oil - olej Inca Inchi, emolient, humekant, substancja ochronna
Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie, regeneruje, działa przeciwstarzeniowo, nawilża, chroni przed szkodliwymi warunkami atmosferycznymi (wiatr, słońce), zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe oraz wit. E, posiada silne właściwości antyoksydacyjne
Methylchloroisothiazolinone - substancja konserwująca, potencjalny alergen, jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 0,0015%
Methylisothiazolinone - substancja konserwująca, potencjalny alergen, jego dopuszczalne maksymalne stężenie w preparacie gotowym do użycia wynosi 0,01%
Źródło: Kosmopedia.orgCosIngkosmeter

Skład taki sobie, oparty na emolientach, silikonach i antystatyku. Owszem, znajdziemy tutaj olej arganowy, ale tuż przed konserwantami. Pantenol czy jedwab znajdziemy już po substancjach zapachowych (podobnie, jak wspomniany olej arganowy), a więc w ilościach śladowych.

Cena regularna: nieznana
Pojemność: 200 ml
Dostępność: niestety nawet producent na swojej stronie nie podaje, gdzie maskę można kupić


Maska umieszczona została w elastycznej tubie z białego plastiku, pod światło widzimy jej ubytek w opakowaniu. Zamykanie na "klik" bardzo ułatwia używanie. Maska ma średnio gęstą, gładką i kremową konsystencję, dobrze się aplikuje na włosy. Zapach w opakowaniu "kosmetyczny", trudny do określenia, na włosach typowy dla kosmetyków z olejem arganowym, nie jest nieprzyjemny, ale po serii agranowych kosmetyków od Joanny, którą miałam okazję testować kilka lat temu, nie jestem w stanie na dłuższą metę znieść tego zapachu. Wydajność oceniam jako przeciętną.

Obietnice producenta a rzeczywistość... 
Maska z olejem arganowym została specjalnie opracowana do włosów suchych i zniszczonych. Starannie wyselekcjonowana formuła regeneruje włosy, nie obciążając ich. Kompleks aktywnych składników odżywia włosy ułatwiając rozczesywanie i stylizację włosów. Włosy stają się zdrowe i pełne blasku dzień po dniu.

Przykro to mówić, ale producenta mocno poniosło w tym opisie. Czy tym kompleksem starannie wyselekcjonowanych składników jest popularny emolient, silikony czy niebezpieczne konserwanty? No chyba, ze chodzi o olej aganowy i proteiny jedwabiu, które znajdziemy, jak już wspomniałam, w ilościach śladowych, tuż za kompozycją zapachową, której według wszelkich prawideł w kosmetyku jest maksymalnie 0,5%? Nie mam nic do tej marki, ale nie lubię być nabijana w butelkę. Produkt, który w nazwie ma olej arganowy, powinien się na tym składniku opierać. To jest tylko moje zdanie, możecie się z nim nie zgodzić, ale nie uważam, aby takie podejście do konsumenta było uczciwe. Ja się trochę znam na składach i po takim opisie w relacji do takiego składu wierzcie, że tej maski bym nie kupiła.

No dobra, dosyć wylewania żalów, przejdźmy do działania. Maska dobrze się aplikuje na włosy, podczas spłukiwania lekko się pieni. Dobrze się też z nich zmywa, choć silikony pozostawiają wyczuwalną wygładzającą warstwę. Po wysuszeniu włosy są dość gładkie i zdyscyplinowane, ale nie na tyle, na ile bym chciała. Niestety maska nie zmniejsza ich podatności na puszenie w warunkach zwiększonej wilgotności powietrza, mam też niestety nieodparte wrażenie, że obciąża moje włosy i prowadzi do ich szybszego przetłuszczania, ale może to kwestia niesprzyjającej pory roku i stałego noszenia czapki (choć nigdy wcześniej nie miałam takich problemów).
EDIT: okazuje się, że to jednak wina maski. Po zastosowaniu innego produktu nie mam tego problemu.
Mnie niestety drażni również zapach tej maski, ale to bardzo osobiste odczucie.


Podsumowując, maska nie ma mi nic do zaoferowania. Nie zrobiła mi wprawdzie krzywdy, ale efekty jej stosowania są bardzo przeciętne, skład jeszcze bardziej, dlatego z pewnością do tej maski nie wrócę. Zaznaczam, nie jest ona zła, ale na rynku jest z czego wybierać zarówno pod względem wspaniałego działania, jak i naturalnych składów, dlatego też nie widzę żadnego powodu, aby wybrać właśnie ten produkt.

Czy kupię ponownie? 
NIE

Ocena ogólna:

Pozdrawiam,


Bardzo dziękuję producentowi marki Vellie Cosmetics za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

wtorek, 13 grudnia 2016

Recenzja - TianDe City Style, cień w kredce

Makijaż to mój codzienny atrybut kobiecości. Choć nie jest tak, że nigdzie nie ruszam się bez niego, lubię jednak podkreślić moją urodę kilkoma kosmetykami kolorowymi. Cieniami bawię się rzadko, najczęściej wybieram odcienie brązu bądź beżu i większość moich palet zachowana jest właśnie w tej tonacji. Cieni w kredkach i kremach używam jeszcze rzadziej (poza makijażem brwi), jednak nie mogłam oprzeć się pokusie wypróbowania właśnie takiego kosmetyku, o którym dzisiaj Wam opowiem.

TianDe
City Style
Cień do powiek w kredce, ton 3

Skład: Niestety ani na opakowaniu ani na stronie nie znajdziemy informacji o składzie produktu.

Cena regularna: 17 zł (według strony producenta)
Pojemność: nieznana
Dostępność: sklep internetowy producenta



Cień, jak sama nazwa wskazuje, ma formę sztyftu zamkniętego w drewnianej kredce, z przezroczystą zatyczką. Na opakowaniu brakuje jakichkolwiek informacji na temat składu, daty trwałości czy choćby odcienia, poza kolorem na końcu kredki. Wydajność oceniam jako niską, już po pierwszym uzyciu kredka wymagała ponownego naostrzenia.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Cienie mają bardzo wygodną konsystencję, która nie powoduje rozciągania delikatnej skóry powiek. Cienie mogą być używane jako odcień oraz jako środek konturu. Podkreślają naturalne piękno oczu, a także stanowią doskonałe uzupełnienie lśniących cieni City Style. Zapewniają nieograniczone warianty aplikacji. Możesz używać cieni jako cienkiego eyelinera lub pomalować powiekę całkowicie; można nałożyć gęstą warstwą lub delikatnie rozprowadzić, tworząc efekt lekkiego zamglenia oka. Efekt w każdym przypadku będzie doskonały.


Niestety już od pierwszego momentu czeka nas rozczarowanie. Kredka jest dość tępa w aplikacji, jeśli chcemy osiągnąć widoczny efekt na powiece wymaga dość mocnego przyciskania, sztyft nie sunie gładko po skórze, a ciągnie ją i nieprzyjemnie szarpie. Jak już wspomniałam, kredka niesamowicie szybko się tępi, już po pierwszym użyciu wymagałaby właściwie naostrzenia. Odcień, który do mnie trafił, to przyjemny, chłodny, metaliczny brąz. Ładnie wygląda na całej powiece w połączeniu z czarnym linerem płynnym, żelowym lub mineralnym czy też kreską zrobioną cieniem. Cień pięknie się mieni na skórze dodając jej trójwymiarowego efektu. Żeby jednak osiągnąć ładny i głęboki odcień wymaga aplikacji 2-3 warstw produktu, jedna warstwa jest na powiece praktycznie niewidoczna.
Ponieważ sztyft szybko się tępi, nie wyobrażam sobie rysowania nim precyzyjnej kreski gdyż jest za gruby i zbyt suchy. Nie sprawdzi się również przy smoky, bo jest bardzo oporny podczas blendowania. Przepięknie za to wygląda nałożony jako baza pod inny cień, np. jasny, szampańsko-złoty odcień. Wtedy też utrzymuje się w niezmienionej formie cały dzień. Nałożony solo, bez względu na to czy na bazę czy bez niej, pod koniec dnia jest nieestetycznie zrolowany, zbiera się w załamaniu powieki, a z samej powieki zwyczajnie znika. Co za tym idzie, nie ma najmniejszych problemów ze zmyciem jego resztem za pomocą płynu micelarnego.
Kredka nie jest wysuwanym sztyftem, a wymaga temperowania, za co kolejny, niestety, minus.


Podsumowując, cień na pewno nie jest wart tak wysokiej ceny. Dobrze się sprawdzi jako baza pod inne cienie, ładnie z nimi się komponuje i jest wtedy najtrwalszy, niestety nie daje żadnych możliwości blendowania czy łączenia kolorów, bo cienie pudrowe czy sypkie po prostu się do niego przyklejają na mur. Jednak jako baza pod inny cień wygląda ładnie i wytrzymuje od rana do późnego wieczora. Solo absolutnie odradzam, gdyż w ciągu dnia zbiera się w załaniu i znika. Jest także dość nieprzyjemny w aplikacja, a kredka wymaga temperowania niemal po każdym użyciu. Nie jest to zły produkt, jednak raczej do niego nie powrócę, zwłaszcza, że znalazłam znacznie przyjemniejszy w stosowaniu jego zamiennik, o którym napiszę Wam wkrótce.

Czy kupię ponownie? 
NIE

Ocena ogólna:

Pozdrawiam,

Bardzo dziękuję producentowi marki TianDe za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

sobota, 10 grudnia 2016

Zgarnij paczkę - niespodziankę od Świętego Mikołaja - WYNIKI ROZDANIA

Wiem, że wyniki miały się pojawić dwa dni temu, ale przyznam Wam się szczerze, że te dwa dni mi gdzieś po prostu uciekły i dzisiaj się zorientowałam, że nie dotrzymałam terminu, za co bardzo Was przepraszam.


Na wstępie bardzo Wam dziękuję za liczny udział w rozdaniu, to nietypowe w dzisiejszych czasach, zazwyczaj zgłasza się znacznie mniej osób. Dziękuję i stałym czytelnikom i tym, którzy dopiero mnie zaobserwowali, mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej.

Nie przedłużając i przechodząc do meritum, osobą do której poleci paczka - niespodzianka od Świętego Mikołaja Kasi jest...


Serdeczne gratulacje :)
Z racji tego, że wyniki są opóźnione o dwa dni, czekam na Twój adres do wysyłki paczki do wtorku (13. grudnia) włącznie, za chwilę też otrzymasz ode mnie e-mail z informacją o wygranej :)
Paczka - niespodzianka od Świętego Mikołaja zostanie wysłana jeszcze w tym tygodniu, by przed Świętami była u Ciebie :)

Raz jeszcze dziękuję Wam za wszystkie zgłoszenia i zapraszam do udziału w kolejnych rozdaniach :)

Pozdrawiam,

środa, 7 grudnia 2016

Recenzja - Pierre Rene Professional, Genial Volume

Każdy kto mnie czyta wie, że mam już swoje ulubione tusze do rzęs. To mnie jednak nie powstrzymuje przed próbowaniem kolejnych nowości, a nuż odnajdę swoją maskarę idealną?
Od tuszu oczekuję wydłużenia, zagęszczenia i doskonałego rozczesania moich lichawych rzęs. Czy maskara o której napiszę dzisiaj spełniła te niewygórowane wymagania? Zapraszam na recenzję.

Pierre Rene Professional
Genial Volume
Tusz do rzęs


Skład:
AQUA - woda, rozpuszczalnik
GLYCERYL STEARATE - emolient tłusty pochodzenia naturalnego, może działać komedogennie, natłuszcza, wygładza, zmiękcza skórę i włosy, chroni przed wolnymi rodnikami, emulgator W/O
STEARIC ACID - stabilizator i przekaźnik substancji czynnych wgłąb skóry, substancja renatłuszczająca, emulgator
CARNAUBA WAX - wosk pochodzenia naturalnego, działa natłuszczająco i zmiękczająco, hamuje wysuszanie skóry, regulator konsystencji i lepkości
CANDELILLA WAX - wosk pochodzenia naturalnego, nadaje kosmetykowi aksamitną konsystencję, posiada właściwości pielęgnacyjne, natłuszcza, nabłyszcza, odżywia i wygładza skórę
POLYVINYL ALCOHOL - substancja filmotwórcza, pełni funkcję zagęszczacza i środka wiążącego, może powodować podrażnienie wrażliwej skóry
RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL - olejek rycynowy, odżywia skórę, włosy, wzmacnia cebulki, bogaty w kwasy tłuszczowe, działa zmiękczająco
PROPYLENE GLYCOL - substancja hydrofilowa, pełni rolę przekaźnika innych składników kosmetyku wgłąb skóry, nadaje emulsji odpowiednią konsystencję, humekant, składnik nawilżający skórę, wspiera działanie konserwantów
GLYCERYL HYDROGENATED ROSIN - plastyfikator, zagęszczacz i stabilizator
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng, kosmeter
 
Nie znam się na składach tuszy do rzęs i nie będę nawet udawać, że jest inaczej, ale skład wygląda ciekawie. Jest niedługi, treściwy, bazuje na naturalnym emoliencie i woskach.

Cena regularna: 20,99 zł (wg strony producenta)
Pojemność: 12 ml
Dostępność: swój dostałam w jednym z kosmetycznych pudełek, podejrzewam, że jest dostępny w drogeriach, w szafach marki, na pewno szeroko dostępny jest w sprzedaży internetowej



Tusz zapakowany jest w eleganckie, białe opakowanie o bardzo nietypowym kształcie. Szczoteczka dość spora, z dużą ilością silikonowych wypustek różnej wielkości, nie ma jednak bardzo długich wypustek. Zapach delikatny, jakby lekko kremowy, słabo wyczuwalny. Wydajność oceniam jako przeciętną.

Obietnice producenta a rzeczywistość... 
Wielofunkcyjny tusz do rzęs - pogrubia, wydłuża, definiuje makijaż!
Aplikacja ułatwia indywidualną kreację makijażu:
1 warstwa - efekt naturalnych rzęs
2 warstwa - efekt sztucznych rzęs
Komfortowa silikonowa szczoteczka z innowacyjną końcówką optymalnie modeluje rzęsy.


Według producenta, maskara jest tuszem zwiększającym objętość z silikonową szczoteczką. Opakowanie nie niszczy się podczas użytkowania, nie brudzi, a napisy się nie ścierają.
Początki z tym tuszem były dość trudne. Użyłam go kilka razy i strasznie sklejał moje rzęsy, dlatego odłożyłam go do kosmetyczki i chwilowo zapomniałam. Powróciłam do niego po kilku tygodniach, by absolutnie się w nim zakochać.
Szczotka, choć dość spora, nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji tuszu na rzęsy, nawet przy moich dość małych oczach. Odpowiednio ułożona, przepięknie pogrubia i wydłuża rzęsy, doskonale je rozczesuje dając przepiękny efekt. Nie jest to może efekt sceniczny, ale na co dzień w zupełności wystarczy.
Maskara nie osypuje się, nie powoduje uczulenia czy podrażnienia, utrzymuje się cały dzień, aż do zmycia i dobrze się zmywa płynem micelarnym, bez pocierania. Kontaktu z wodą niestety nie wytrzymuje, ale producent tego nie obiecuje.

Oko po lewe: 1 warstwa tuszu
Oko po prawej: saute

Oko po lewek: 2 warstwy tuszu
Oko po prawej: 1 warstwa tuszu

2 warstwy tuszu

Choć początki z maskarą Pierre Rene były trudne, z czasem nauczyłam się doceniać jej właściwości. Przepięknie podkreśla moje rzęsy, zagęszcza je, wydłuża i fenomenalnie rozczesuje. Z pewnością będę do niej jeszcze powracać.


Czy kupię ponownie? 
Zapewne TAK.

Ocena ogólna:

Pozdrawiam,

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Przypomnienie o rozdaniu - zgarnij paczkę od Świętego Mikołaja

Jeszcze do jutra możecie zgłaszać się do mikołajowego rozdania, w którym do zgarnięcia mikołajowy boks po brzegi wypełniony smakowitymi kąskami, nie tylko kosmetycznymi.


Do rozdania zgłaszacie się pod postem konkursowym TUTAJ.

Zachęcam Was do udziału i życzę powodzenia :)

Szczegółowy regilamin rozdań na moim blogu dostępny TUTAJ.

Pozdrawiam,

piątek, 2 grudnia 2016

Pięciu wspaniałych, czyli ulubieńcy miesiąca - listopad 2016

Dawno nie było już ulubieńców, a to dlatego, że przez dłuższy czas nie używałam produktów nowych, które skradłyby moje serce, a nie chciałam pokazywać Wam tego samego po raz kolejny. Miniony miesiąc obfitował jednak w kosmetyczne premiery, które dodatkowo okazały się hitem, zapraszam zatem na Pięciu Wspaniałych minionego już listopada.


Mohani, Olej z pestek malin
Oleje w pielęgnacji to nie moi faworyci. Nie cierpię tego, że się długo wchłaniają, a na mojej skórze praktycznie zawsze zostawiają tłusty film. Tyle jednak czytałam o ich dobroczynnych właściwościach, że nie mogłam w końcu jakiegoś wypróbować. Podczas wizyty w katowickim Helfy (KLIK) wybór padł na olej z pestek malin. Trochę odczekał na swoją kolej, jednak późną jesienią moja skóra zaczęła się bardzo mocno przesuszać, więc pomyślałam raz kozie śmierć. Użyłam pierwszy raz i... przepadłam. Olej nie ma bardzo tłustej konsystencji, jest szalenie wydajny, zaledwie 3-4 krople wystarczą na dokładne pokrycie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Wprawdzie pozostawia na skórze tłusty film, ale nie jest on bardzo męczący, a rano nie ma po nim śladu. Za to skóra... Jest miękka, gładka, idealnie nawilżona. Pozbyłam się problemu drobnej kaszki na żuchwie. Jestem zakochana w tym oleju pomimo dość nietypowego zapachu i z pewnością doczeka się on pełniejszej recenzji niebawem.


Make Up Revolution, Goddes Of Love, rozświetlacz
Rozświetlaczy używam głównie jako cieni do powiek, i to wypiekane serduszko również w tym celu przede wszystkim mi służy. Puder ma zbitą konsystencję, ale nie pyli i nie osypuje się podczas aplikacji. Ma wspaniały jasny kolor połyskujący na różowo, który genialnie wygląda na powiekach, zwłaszcza w połączeniu z czarną kreską. Na bazie utrzymuje się cały dzień, dając subtelny, acz rozświetlający makijaż oczu. Niestety nie mam pojęcia jak sprawdza się w swojej podstawowej roli, bo choć mam go już 2 czy 3 miesiące, ani razu nie używałam go do rozświetlania twarzy. Jako cień do powiek polecam jednak z całego serca.


Lovely, Oh Oh Blusher, róż do policzków
Róż kupiłam zupełnie przypadkowy, zachęcona przez Łukasza spotkanego w katowickim Rossmanie w SCC, gdzie pracuje. Podobno jest to odpowiednik słynnego Orgasm by NARS, nie zweryfikuję tego, bo oryginału niestety w rękach nie miałam. W niepozornym opakowaniu znajduje się róż o wyjątkowej urodzie. Kolor jest połączeniem brzoskwini z jasnym różem, ale najcudowniejsze w tym kosmetyku jest jego holograficzne wykończenie, które nie tylko wspaniale mieni się w zależności od padania światła, ale też dodaje makijażowi trzeciego wymiaru bez efektu wiejskiej dyskoteki. Róż nie jest trudny w obsłudze, nie musimy się obawiać plam czy zacieków, bo nawet, jeśli damy go zbyt wiele, roztarcie pędzlem do pudru załatwi sprawę. Policzki potraktowane tym produktem są lekko zaróżowione, jakbyśmy właśnie wrócili z zimowego spaceru. Zakochałam się w tym kosmetyku, a wszystko za kilka złotych.


Felicea, puder naturalny 101
O tym produkcie powiedziałam już wszystko. Był ze mną przez ostatnie półtora miesiąca i nadal sprawdza się świetnie. Daje na skórze piękne, satynowe wykończenie, utrzymuje się cały dzień, kolor ładnie stapia się z cerą i współpracuje z podkładami, kremami BB czy tonującymi. Ado tego ma wspaniały, naturalny skład i jest produktem polskim. Czego chcieć więcej?
Szerszą recenzję na temat tego produktu znajdziecie TUTAJ.


Eveline Cosmetics, SOS Lash Booster, serum do rzęs
Po dość nieudanym pierwszym kontakcie z serum do rzęs tej marki (KLIK), ten produkt długo musiał czekać na swoją kolej. Ale ostatecznie stwierdziłam, że co mi zależy i otworzyłam opakowanie.
Po kilku tygodniach stosowania okazało się, że choć moje rzęsy nadal nie przypominają firanek jednej z moich koleżanek z poprzedniej pracy, to jednak poprawiła się ich kondycja, są trochę dłuższe i jest ich trochę więcej. Serum używałam w roli bazy pod tusz do rzęs i świetnie spisywało się w tej roli wstępnie rozczesując rzęsy i dodając im grubości oraz długości. Dobrze współpracuje z moimi maskarami, ale trzeba z nim dość szybko pracować bo zasycha i trudno wtedy rzęsy rozczesać.
Choć nie ma może skuteczności serum z bimatoprostem, to jednak jestem z niego zadowolona, bo dobrze spełnia swoją rolę.


I tak właśnie prezentują się ulubieńcy minionego już listopada.
Znacie któryś z produktów? Lubicie?

Przypominam także o mikołajowym rozdaniu, do którego jeszcze do wtorku możecie zgłaszać się TUTAJ.


Pozdrawiam,

poniedziałek, 28 listopada 2016

Zgarnij paczkę - niespodziankę od Świętego Mikołaja

Czy Wy też lubicie niespodzianki? Ja uwielbiam :)
Na fali popularnych kosmetycznych boksów postanowiłam stworzyć swój własny, mikołajowy boks, w którym znajdą się nie tylko kosmetyki, ale i inne dobroci :)


Zapraszam Was do wzięcia udziału w mikołajowym rozdaniu na moim blogu.
Do wygrania paczka - niespodzianka.

Co się w niej znajdzie? Weź udział w rozdaniu, a nuż wygrasz i przekonasz się jakie wspaniałości kryje mikołajowa paczka.

Aby wziąć udział w rozdaniu, należy:
1. Być publicznym obserwatorem bloga
2. Zgłosić się pod tym postem według wzoru:
Biorę udział w rozdaniu.
Obserwuję jako:
e-mail:

Będzie mi miło, jeśli udostępnicie banner konkursowy na swoim blogu i/lub FB, ale nie jest to obowiązkowe.

Rozdanie trwa od 28. listopada do 6. grudnia 2016 roku włącznie (do godziny 23.59).
Wyniki rozdanie zostaną opublikowane na blogu najpóźniej 8. grudnia.
Adres do wysyłki należy wysłać na mojego maila (katarzyna@seredin.pl) najpóźniej do 11. grudnia, a paczka z nagrodą zostanie wysłana w ciągu 5 dni roboczych od otrzymania adresu wysyłki.

Zachęcam Was do udziału i życzę powodzenia :)

Szczegółowy regilamin rozdań na moim blogu dostępny TUTAJ.

Pozdrawiam,


EDIT: Wszystkie komentarze ze zgłoszeniami konkursowymi zostały usunięte z uwagi na ochronę Waszych danych osobowych (adresu e-mail).

piątek, 25 listopada 2016

Makijaż z ChrisCosmetics E-style - recenzja

Makijaż noszę regularnie, niemal codziennie, od 16-go roku życia. Zaczynałam od pudru, kredki do brwi i tuszu do rzęs, dzisiaj doszło na stałe kilka produktów, ale na co dzień ograniczam się do minimum. Na ostatnim spotkaniu blogerek otrzymałyśmy do testowania m.in. zestawy kosmetyków kolorowych nieznanej mi wcześniej marki E-style. Do mnie niestety nie trafiła jedna z opisywanych już przez dziewczyny palet cieni, ale napiszę Wam dzisiaj o trzech produktach, które udało mi się przetestować.

ChrisCosmetics E-style
Róż do policzków 01 Peach, Kajal Eyeliner 03 Black, Mega Volume Effect Mascara 01 Black


Cena regularna: tusz - 16,60 pln / kajal - 8 pln / róż -
Pojemność: 10 ml / 1,6 g / 3,6 g
Dostępność: nie wiem jak jest z dostępnością stacjonarną, wszystkie kosmetyki marki możecie kupić bezpośrednio u producenta KLIK


Kredka i tusz pochodzą z zestawu trzech produktów, niestety błyszczyk jest kompletnie nie w moim stylu więc nie doczeka się prezentacji. Róż natomiast był spakowany w przepiękną i praktyczną kosmetyczkę wraz z metalicznym cieniem w kolorze srebrnym, który z uwagi na kolor również raczej nie doczeka się prezentacji.



Tusz spakowany jest w typową dla tego typu produktów "tubkę", z klasyczną, włosianą szczoteczką lekko zaokrągloną i zwężającą się ku końcowi. Opakowanie niestety wygląda dość tandetnie i tanio. Ma bardzo suchą konsystencję i dość nieprzyjemny, choć słabo wyczuwalny zapach. Szczoteczka jest dość wygodna i niewielka. Z uwagi na dużą suchość tuszu wydajność oceniam jako słabą.


Kajal to klasyczna kredka w głębokim, czarnym odcieniu. Rysik jest dość twardy i trudno się nim operuje przy powiece, zwłaszcza na początku stosowania. Jeśli chodzi o stronę graficzną wygląda całkiem przyzwoicie, zatyczka dobrze trzyma się kredki i nie ma ryzyka, że z niej spadnie.
Wydajność oceniam jako przeciętną.


Róż  zapakowany jest w czarne, odkręcane opakowanie z taniego plastiku. Na froncie jest podatne na zarysowania okienko z logo producenta i nazwą produktu. Niestety opakowanie także wygląda tandetnie, ale wbrew pozorom jest dość solidne. Róż ma przyjemny, brzoskwiniowo-ceglasty odcień, w opakowaniu wygląda na lekko perłowy, ale po aplikacji pozbawiony jest drobin, konsystencja jest przyjemnie satynowa. Zapachu brak. Wydajność oceniam jako doskonałą.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Tusz do rzęs zwiększający objętość
Specjalny skład tuszu zapewnia rzęsom maksymalną objętość od nasady po końcówki. Klasyczny kształt szczoteczki umożliwia równomierne rozprowadzenie tuszu i dokładne rozdzielenie rzęs. Woski naturalne i witaminy E, C, F gwarantują kompleksowe odżywianie i wzmocnienie rzęs, chronią przed wypadaniem oraz wspomagają naturalną strukturę rzęs. Formuła tuszu E style została wzbogacona o elastyczny polimer, który zapobiega rozmazywaniu się tuszu oraz tworzeniu grudek. Intensywny czarny kolor zapewnia perfekcyjne i uwodzicielskie spojrzenie.


Kredka do powiek Kajal 
Miękka kredka do powiek Kajal E style jest testowana oftalmologicznie i z uwagi na swoje specyficzne właściwości może być stosowana zarówno na wewnętrznej, jak i zewnętrznej stronie oka. Koncentracja olejków i pigmentów zapewnia przyjemną i miękką aplikację oraz długotrwały efekt. Intensywne pigmenty i kremowa tekstura gwarantują wysokie krycie i perfekcyjną przyczepność.
Kredka dostępna jest w 6. odcieniach.

Róż do policzków w kompakcie 
Róż do policzków E style w kompakcie perfekcyjnie rozjaśnia twarz i nadaje jej świeżości. Aksamitna i delikatna formuła kosmetyku zapewnia doskonałą aplikację. Róż ma działanie kryjące, matujące i długotrwałe. Maskuje ślady zmęczenia oraz nadaje cerze zdrowy i nieskazitelny wygląd. Róż doskonale modeluje rysy twarzy.
Róż dostępny jest w 4. odcieniach.


Tusz, jak już wspomniałam, ma bardzo suchą konsystencję i wymaga sporo wysiłku przy aplikacji aby na moich jasnych rzęsach był widoczny. Na szczęście dwie warstwy tuszu nie sklejają rzęs, ale efekt jest bardzo subtelny i dzienny. Po całym dniu noszenia tusz się nie osypuje, nie rozmazuje, nie daje efektu pandy, jednak mam wrażenie, że blaknie i wieczorem jest praktycznie niewidoczny - wygląda jak naturalnie ciemne, niezbyt długie i średnio gęste rzęsy. Dobrze się zmywa, nie wymaga mocnego tarcia czy silnych środków.


Kajal ma niestety dość twardy rysik, przez co jego kontakt z powieką nie jest doznaniem przyjemnym. Trudno zrobić nim precyzyjną, cienką kreskę. Podczas aplikacji ma głęboko czarny odcień. W ciągu dnia nie rozmazuje się, ale również blaknie, a miejscami po prostu znika z powieki, także po kilku godzinach makijaż nie wygląda już ładnie i estetycznie. Dobrze się zmywa, nie pozostaje trwale na powiece.


Róż to zdecydowanie najlepszy z tych trzech produktów. Jest doskonale napigmentowany i wystarczy go na prawdę odrobina aby zaróżowić policzki. Trzeba uważać, aby nie zrobić sobie wielkich plam, ale poddaje się rozcieraniu i szybko można naprawić wyrządzoną krzywdę. Podczas aplikacji może delikatnie pylić. Z twarzy nie znika zbyt szybko, po całym dniu jest jaśniejszy, ale nadal doskonale widoczny pomimo mojej tendencji do dotykania twarzy. Ma ładny, satynowy odcień, nie podkreśla porów, pozwala na ładne stopniowanie efektu. Jak już wspomniałam, choć w opakowaniu wygląda perłowo na skórze nie ma takiego efektu.



Podsumowując, tusz i kajal były wielkim rozczarowaniem. Tusz jest bardzo suchy i trudny w aplikacji, a w ciągu dnia po prostu znika z rzęs, na szczęście nie osypując się i nie rozmazując. Kajal jest trudny w aplikacji, bo ciągnie skórę, a kolor z początku głęboko czarny w ciągu dnia blaknie i ściera się.
Zdecydowanie najlepszy z tej trójki róż pięknie wygląda na skórze, utrzymuje się cały dzień, jest doskonale napigmentowany i wystarczy jego odrobina, aby osiągnąć wymarzony efekt i ten produkt mogę Wam z czystym sumieniem polecić.

Czy kupię ponownie? 
Tusz i kajal NIE
Róż MOŻE wypróbuję inne odcienie

Ocena ogólna:
Maskara / Kajal
Róż

Pozdrawiam,

Bardzo dziękuję producentowi marki ChrisCosmetics E-style za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.