Obserwatorzy

piątek, 29 kwietnia 2016

Recenzja - Świt Pharma CleanHands, antybakteryjny żel do rąk z kolagenem i witaminą E

Rzadko używam żeli antybakteryjnych, ale czasem bardzo się przydają. Przetestowałam już kilka produktów tego typu i jak dotąd najbardziej przypadł mi do gustu żel z Farmony Nivelazione (RECENZJA) ale jestem otwarta na nowości, więc z przyjemnością zabrałam się za testowanie żelu o którym napiszę Wam dzisiaj.

Świt Pharma CleanHands
Antybakteryjny żel do rąk z kolagenem i witaminą E



Skład:
Alcohol Denat. - rozpuszczalnik, substancja dezynfekująca, antybakteryjna
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Collagen Amino Acids - substancja nawilżająca włosy i skórę, działa na powierzchni, wiążąc wodę, kondycjonuje skórę i włosy, zmiękcza i wygładza
Panthenol - prekursor witaminy B5 (kwasu pantotenowego), prowitamina B5, Hydrofilowa substancja nawilżająca, substancja aktywna, działa przeciwzapalnie, przyspiesza procesy regeneracji naskórka, nadaje skórze uczucie gładkości, humekant
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, promotor przenikania, humekant, wspomaga działanie konserwujące
Aloe Barbadensis Leaf Juice - sok z aloesu, działa kondycjonująco, łagodzi podrażnienia, nawilża
Triclosan - substancja o działaniu grzybo- i bakteriobójczym, substancja konserwująca
Parfum - kompozycja zapachowa
Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - substancja kondycjonująca, działa wygładzająco i zmiękczająco, substancja filmotwórcza, modyfikator reologii
Triethanolamine - regulator pH
Sorbitan Stearate - emulgator W/O
Synthetic Wax - emolient tzw. tłusty, tworzy warstwę okluzyjną, kondycjonuje, zmiękcza i wygładza skórę, przedłuża jego trwałość, modyfikator reologii, lepiszcze
Polysorbate 60 - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, solubilizator
Tocopheryl Acetate - witamina E w formie estru, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry, wzmacnia barierę naskórkową, zapobiega podrażnieniom, hamuje TEWL, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry, modyfikator właściwości aplikacyjnych
Potassium Sorbate - substancja konserwująca
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Ethylhexyglycerin - substancja kondycjonująca
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Citronellol - składnik kompozycji zapachowej
Coumarin - składnik kompozycji zapachowej
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej
[+/-] Mica - daje efekt rozświetlonej skóry
CI 77891, CI 77510, CI 77007, CI 16185 - barwniki
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Hmm, skład niby oczywisty, na pierwszym miejscu antybakteryjny alkohol, troche dalej aminokwasy kolagenu i pantenol, sok z aloesu i działający antybakteryjnie triclosan. Już za kompozycją zapachową znalazła się pochodna witaminy E, konserwanty, dużo substancji zapachowych, mica i barwniki. Skład jest dość długi, mógłby być krótszy i bardziej treściwy, ale nie ma co się nad nim rozwodzić. Nie ma parabenów czy donorów formaldehydu, za co duży plus.

Cena regularna: 5,99 zł
Pojemność: 50 ml
Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne (np. Rossmann), sklep producenta

Preparat otrzymujemy w plastikowej, przezroczystej, niewielkiej i poręcznej buteleczce z zamknięciem typu "press". Wygodniejsze są buteleczki z pompką, ale cóż... Bez problemu zmieści sie ona do każdej damskiej torebki. Produkt ma postać średnio gęstego żelu w kolorze różowym, z zatopionymi niebieskimi kuleczkami. Pod wpływem ciepła skóry rąk przybiera bardziej wodnistą konsystencję, dobrze sie rozprowadza. Pachnie przyjemnie, słodko, owocowo, jednak po jakimś czasie zapach ten zaczyna mnie drażnić. Opakowanie zawiera 50 ml żelu, wydajność oceniam poniżej przeciętnej.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Antybakteryjny żel do mycia rąk eliminuje bakterie bez użycia wody. Zapobiega nadmiernemu wysuszaniu skóry rąk, pielęgnuje ją, odżywia i chroni. Zabija 99,9% zarazków, w tym bakterie Salmonelli, E. Coli oraz wirusy grypy.
 
ZAWIERA:
KOLAGEN – spowalnia proces starzenia się skóry. Uelastycznia, zmiękcza oraz pomaga utrzymać odpowiedni poziom jej nawilżenia. Już po pierwszej aplikacji odczuwalne jest wyraźne wygładzenie skóry, gdyż ulega ona delikatnemu napięciu i ujędrnieniu.
WITAMINA E  – inaczej nazywana witaminą młodości, gdyż opóźnia proces starzenia się skóry. Jest silnym przeciwutleniaczem który chroni organizm przed uszkodzeniem komórek wywoływanych przez wolne rodniki.


Żel ma wygodny aplikator, dzięki czemu jego aplikacja na skórę nie jest utrudniona. W opisie ze strony widnieje informacja, że żel służy do mycia rąk, natomiast na opakowaniu czytamy, że należy go używać na czystych dłoniach, nie wiem w końcu jak z tym jest.
Żel dobrze się rozprowadza, szybko paruje pozostawiając dłonie czyste i pachnące, dla mnie jest to zapach moreli. Producent zaleca także, aby preparatu użyć co najmniej dwa razy, co będzie wpływać na jego wydajność. Denerwują mnie także niebieskie drobiny, którym zajmuje trochę czasu zanim się rozpuszczą. Żel nie pozostawia na skórze lepkiego filmu, a po jego użyciu skóra dłoni przypomina tę wymytą mydłem i wodą.
Nie zauważyłam, aby produkt przesuszał skórę dłoni czy wpływał na nią niekorzystnie.
Na opakowaniu brakuje niestety składu, musiałam się posiłkować stroną internetową.
Trudno jest mi ocenić jego skuteczność w zabijaniu bakterii czy wirusów, wierzę jednak, że jest na odpowiednio wysokim poziomie.

Jak wspomniałam, rzadko używam tego typu preparatów. Choć ten dobrze oczyszcza skórę dłoni, nie przesusza jej i pozostawia wrażenie czystych rąk, ze względu na denerwujący jak dla mnie zapach i drobiny pływające w preparacie, raczej ponownie go nie kupię.

Czy kupię ponownie?
NIE

Ocena ogólna:

-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję firmie Świt Pharma za możliwość przetestowania produktów.
Do testowania dostałyśmy pojemność mini (50 ml), na stronie widzę, że żel występuje również z wersji z aloesem i prowitaminą B5
w czterech pojemnościach: 250 ml (opakowanie z pompką), 100 ml, 50 ml oraz tubkce o pojemności 30 ml.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

środa, 27 kwietnia 2016

Recenzja - Farmona Radical, suchy szampon do włosów tłustych, pozbawionych objętości

Gdy wszędzie na blogach pojawiały się liczne recenzje suchego szamponu Batiste, obecnie legendy wśród produktów tego typu, sama zupełnie nie miałam do nich przekonania. Uważałam, że mogę poświęcić te 20 minut na umycie głowy, zamiast ukrywać nieświeżość włosów pod warstwą tego specyfiku. Gdy jednak Batiste pojawiło się w Biedronce, moja ciekawska dusza blogerki nie mogła sie oprzeć i postanowiłam wyprobować, tak też pojawiła się moja miłość do tego kosmetyku.

Na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach otrzymałam do testów m.in. suchy szampon marki Farmona, a że leniuch ze mnie straszny, produkt ten dość szybko przeszedł z fazy oczekiwania do fazy testowania. Czy jest równie dobry jak mój (i niemal całej blogosfery) ulubieniec?

Farmona Radical
Suchy szampon do włosów tłustych, pozbawionych objętości



Skład:
Butane - gaz pędny
Propane - gaz pędny
Isobutane - gaz pędny
Aluminum Starch Octenylsuccinate - sól aluminiowa oktenylobursztynianu skrobii, substancja absorbująca nadmiar sebum, matująca, konsystencjotwórcza, regulator lepkości
Alcohol Denat. - alkohol denaturowany, rozpuszczalnik, nośnik substancji aktywnych, działa tonizująco, oczyszczająco, odświeżająco i odtłuszczająco
Parfum (Fragrance) - kompozycja zapachowa
Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik
Salvia Officinalis (Sage) Herb Extract - ekstrakt szałwii lekarskiej, substancja aktywna o działaniu ściągającym, przeciwzapalnym i bakteriostatycznym, składnik przeciwłupieżowy oraz hamujący wypadanie włosów
Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract - wyciąg ze skrzypu polnego, substancja aktywna o działaniu antyoksydacyjnym, przeciwzapalnym, ściągającym, poprawia mikrokrążenie krwi, zapobiega wypadaniu włosów
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, promotor przenikania
Tilia Cordata (Linden) Flower Extract - wyciąg z kwiatów lipy drobnolistnej, kondycjoner
Sulfur - substancja o działaniu przeciwłupieżowym, przeciwłojotokowym, antystatycznym, kondycjonującym włosy i skórę
PEG-30 Castor Oil - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emulgator O/W, modyfikator właściwości reologicznych
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng

Na temat składu wyjątkowo trudno mi sie wypowiedzieć. Mamy kilka ekstraktów roślinnych choć pod koniec składu, mamy też alkohol, a główną substancją pochłaniającą nadmiar sebum jest sól aluminium, która jak wiadomo najzdrowsza nie jest. Jednak po takim produkcie nie spodziewałam się nie wiadomo jakiego składu.

Cena regularna: 6,50 zł (w sklepie on-line producenta)
Pojemność: 50 ml
Dostępność: na pewno on-line w sklepie producenta, być może w innych drogeriach internetowych i stacjonarnych z asortymentem marki

Szampon zamknięty jest w zgrabnym, niewielkich rozmiarów opakowaniu typowym dla tego typu produktów - metalowa butelka z atomizerem. Rozpyla się na włosach bez zastrzeżeń, równomiernym strumieniem. Pachnie jak ładnie pachnący lakier do włosów, zapach nie jest jednak duszący czy nieprzyjemny. Opakowanie dobrze leży w dłoni, przez niewielkie wymiary jest bardzo poręczne. Wydajność niestety oceniam jako słabą, ale to typowe dla produktów tego typu.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Na opakowaniu przeczytamy: "[...] błyskawiczna świeżość i objętość bez mycia włosów.
Idealne, ekspresowe rozwiązanie dla włosów tłustych, nieświeżych, pozbawionych objętości".
Wśród zalet producent wymienia:
– odświeżone, czyste i pachnące włosy,
– pełne objętości i lekkości, jak po myciu,
– nie pozostawia śladów na włosach,
– idealny do torebki i w podróży.



Jak już wpomniała, opakowanie dobrze leży w dłoni i dobrze rozpyla się na włosach równomierną mgiełką. Bieli włosy, ale dobrze się wyczesuje. Choć rzeczywiście odświeża nieco fryzurę, efekt jest słabszy niż w przypadku mojego ulubieńca z Batiste. Nie pozostawia na włosach białych resztek (niektóre szampony mają tendencję do tego), nie pozostawia na nich również zapachu, a także troche je matowi. Minimalnie zwiększa objętość włosów, przez co nie są one przyklapnięte, trudno jednak uznać, że efekt po jego użyciu jest jak po umyciu włosów. Ale tak na prawdę żadny suchy szampon nie da takiego efektu.

Choć szampon miło było wypróbować, robi co ma robić bo odświeża włosy, raczej nie będę do niego wracać, bo niestety nie jest tak dobry jak Batiste.

Czy kupię ponownie? 
NIE 

Ocena ogólna:
 -------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziekuję producentowi marki Farmona za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.
 Pozdrawiam,

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Recenzja - Kneipp, Balsam pod prysznic, trawa cytrynowa i oliwka

Klasycznych balsamów pod prysznic używam bardzo rzadko, gdy moja skóra już na prawdę woła o nawilżenie. Jeszcze rzadziej od czasu, gdy odkryłam i zakochałam się w balsamach do ciała do stosowania pod prysznicem. Miałam już kilka produktów tego typu, dzisiaj będzie właśnie o jednym z nich.

Kneipp
Balsam pod prysznic
Trawa cytrynowa i Oliwka


Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Helianthus Annuus Seed Oil - olej z nasion słonecznika, emolient tłusty, ma działanie regenrujące, tworzy warstwę okluzyjną
Coco-Glucoside - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, substancja hydrofilowa, substancja myjąca, emulgator O/W, substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakośc piany, modyfikator reologii, solubilizator
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant
Sodium Cocoyl Glutamate - substancja powierzchniowo czynna, substancja myjąca
Disodium Cocoyl Glutamate - substancja powierzchniowo czynna, substancja myjąca
Olea Europea Fruit Oil - oliwa z oliwek, substancja zapachowa, maskująca, kondycjoner
Cymbopogon Schoenanthus Oil - olejek eteryczny z trawy cytrynowej, działa antysceptycznie, odświeżająco,  przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo, uspokajająco, przeciwreumatycznie, przeciwtrądzikowo, przeciwgrzybiczo, przeciwzapalnie i przeciwświądowo, tonizuje skórę, zwęża pory skóry, normalizuje gospodarkę lipidową naskórka, działa ujędrniająco na skórę, wspomaga leczenie grzybic i trądziku, opryszczki
Citrus Limon Peel Oil - olejek ze skórki cytryny, substancja zapachowa, maskująca, kondycjoner
Litsea Cubeba Fruit Oil - substancja zapachowa, maskująca, tonizująca
Canarium Luzonicum Gum Nonvolaites
Juniperus Virginiana Oil - olejek cedrowy, substancja maskująca, tonizująca
Limonene* - składnik kompozycji zapachowej
Citral* - składnik kompozycji zapachowej
Linalool* - składnik kompozycji zapachowej
Sodium Levulinate - kondycjoner
Sodium Anisate - substancja antybakteryjna
Parfum - kompozycja zapachowa
Carrageenan - mech irlandzki, modyfikator reologii
Citric Acid - sekwestrant, regulator pH
Xanthan Gum - modyfikator reologii, zagęstnik
Sodium Chloride - modyfikator reologii
Sodium Cocate - substancja powierzcniowo czynna, sobstancja myjąca, emulgator
Tocopherol - witamina E, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry, wzmacnia barierę naskórkową, hamuje TEWL, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład dość długi, ale w miarę porządny. Nie znajdziemy w nim parafiny, parabenów czy donorów formaldehydu, główną substancją natłuszczającą jest olej słonecznikowy, a nawilżającą gliceryna. Do tego trochę wyciągów roślinnych i substancje zapachowe pochodzenia naturalnego, na szarym końcu wotamina E.

Cena regularna: ok. 30 zł (drogeria on-line)
Pojemność: 200 ml
Dostępność: drogerie internetowe, nie wiem jak z dostępnością w drogeriach stacjonarnych

Balsam zapakowany jest w miękką tubę z plastiku, z klapką typu 'klik'. Ładna, żywa grafika w kolorze zielonym cieszy oko i sugeruje linię zapachową produktu. Produkt w konsystencji przypomina raczej mleczko lub śmietankę niż typowy balsam i przepięknie pachnie, głównie trawą cytrynową. Wydajność niestety poniżej przeciętnej.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Zatankuj nową energię i doświadcz wyjątgkowej świeżości Balsamu pod prysznic Trawa Cytrynowa & Oliwka.Aromakologiczne działanie trawy cytrynowej aktywuje ciało i duszę. Świeży zapach wspiera koncentrację i motywację.
Balsam pod prysznic [...] działa nawilżająco i chroni skórę przed wysuszeniem. Wysokowartościowy olejek z oliwek nadaje skórze aksamitną gładkość.

Kneipp działa nturalnie!
Roślinne czynniki pielęgnacyjne.
Bez substancji kosnerwujących.
Bez barwników.
Bez olejów mineralnych, silikonowych i parafinowych.
Opracowane i kontrolowane przez doświadczonych naukowców i dermatologów.
Toleracja skóry potwierdzona przez dermatologiczną klinikę uniwersytecką.
Filozofia firmy oparta na ochronie środowiska i zasobów naturalnych.
Kneipp jest członkiem Stowarzyszenia Ludzie dla Praw Zwierząt. 


Jak już wspominałam, balsam ma bardzo przyjemny skład, bez zbędnych składników czy konserwantów, a także fenomenalny zapach. Ja wyczuwam głównie trawę cytrynową, która bardzo fajnie mi się kojarzy i szalenie lubię jej zapach. Balsam o konsystencji mleczka dobrze rozprowadza się po skórze, nie pieni się (pomimo substancji piennych w składzie), doskonale się spłukuje nie pozostawiając na skórze nieprzyjemnie tłustej warstwy, a jedynie delikatny, satynowy film.
Nawilżenie jest bardzo delikatne, ale wyczuwalne, polecam go raczej skórze niewymagającej silnego nawilżenia, w okresach wiosny czy jesieni, gdy skóra nie jest bardzo przesuszona. Zapach pozostaje przez jakiś czas na skórze, jest on jednak bardzo subtelny, ledwie wyczuwalny. Tuba jest matowa, dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się, a klapka działa bez problemu.

Od pewnego czasu uwielbiam tego typu produkty, aplikuję je jeszcze pod prysznicem, spłukuję, a potem wystarczy wytrzeć się ręcznikiem i ubrać. Ten balsam polubiłam przede wszystkim za przepiękny zapach, nawilżanie jest na bardzo przeciętnym poziomie, ale to niestety cecha charakterystyczna tego typu produktów. Ponadto świetny skład. Wadą może być dość wysoka cena, niemal 30 zł za 200 ml balsamu. Jeśli jednak lubicie zapach trawy cytrynowej oraz zależy Wam na dobrym składzie, to polecam.

Czy kupię ponownie? 
MOŻE

Ocena ogólna:
 -----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Kneipp za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

środa, 20 kwietnia 2016

Recenzja - Le Petit Olivier, malinowy żel pod prysznic

Żel pod prysznic to chyba podstawa naszej pielęgnacji. Można nie mieć innego kosmetyku, ale preparat do mycia ciała jest obowiązkowy. Osobiście nie mam wielkich wymagań odnośnie tego kosmetyku. Ma oczyszczać skórę, nie wysuszać jej, dobrze jak przyjemnie pachnie i nie zostawia na skórze filmu. Żel o którym napiszę dzisiaj, dostałam na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach i jest to pierwszy mój kosmetyk tej marki. Jak się spisał?

Le Petit Olivier
Malinowy żel pod prysznic


Skład: 
Aqua - woda, rozpuszczalnik 
Sodium Laureth Sulfate - anionowa substancja powierzchniowo czynna, substancja myjąca i pianotwórcza 
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant 
Disodium Laureth Sulfosuccinate - anionowa substancja powierzchniowo czynna, łagodna substancja myjąca, hydrotrop (poprawia klarowność kosmetyku), substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany 
Cocamidopropyl Betaine - amfoteryczna substancja powierzchniowo czynna, łagodna substancja myjąca, substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakośc piany, modyfikator reologii 
Sodium Chloride - modyfikator reologii, substancja poprawiająca lepkość kosmetyku 
Laureth-2 - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, substancja zwilżająca, emulgator W/O,
substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany, modyfikator wlaściwości reologicznych 
Parfum - substancje zapachowe 
Rubus Idaeus Fruit Extrakt - ekstrakt z malin, kondycjoner, substancja wygładzająca i tonizująca, substancja zapachowa 
Polyquaternium-7 - substancja filmotwórcza 
Styrene/Acrylates Copolymer - substancja filmotwórcza, zmętniająca 
Potassium Sorbate - substancja konserwująca 
Methylisothiazolinone - substancja konserwująca, donor formaldehydu 
Sodium Benzoate - substancja konserwująca 
Methylchloroisothiazolinone - substancja konserwująca, donor formaldehydu 
Citric Acid - sekwestrant, regulator pH 
Sodium Hydroxide - regulator pH 
Benzyl Benzoate - składnik kompozycji zapachowej 
Limonene - składnik kompozycji zapachowej 
Linalool - składnik kompozycji zapachowej 
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład jest bardzo przeciętny. Żel oczywiście zawiera w składzie SLS tuż po wodzie, następnie glicerynę. Wyciąg z malin jest już po substancjach zapachowych, a więc ilości śladowe, ponadto jako konserwanty aż dwa donory formaldehydu.

Cena regularna: 8,99 pln (drogeria on-line)
Pojemność: 250 ml
Dostępność: drogerie internetowe, nie wiem niestety jak z dostępnością w drogeriach stacjonarnych

Żel otrzymujemy w klasycznej, plastikowej butelce zamykanej na 'klik'. Graficznie wygląda bardzo przyjemnie dla oka, czysto, ale soczyście. Żel ma konsystencję średniej gęstości w kolorze białym i słodko-kwaśnym zapachu malin, dla mnie jednak zapach jest dość dziwny, pozostaje na chwilę na skórze. Wydajność niestety poniżej przeciętnej.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Żel pod prysznic wzbogacony w 100% naturalnymi ekstraktami roślinnymi. Zapach żelu pod prysznic powstał w Grasse, światowej stolicy perfum. Seria z etykietą jakości "Origine France Garantie" (Gwarancja Pochodzenia z Francji).
Pozwól sobie na chwilę przyjemności z nowymi kosmetykami francuskimi-kremowymi żelami pod prysznic Le Petit Olivier. Ich zmysłowa, delikatna formuła wprost z południowej Francji dba o Twoją skórę i pielęgnuje ją każdego dnia pozostawiając miękką i delikatną. Cała linia żeli pod prysznic NIE ZAWIERA PARABENU I PHENOXYETHANOLU, powszechnie stosowanych konserwantów w tego typu produktach, nie zawiera również sztucznych kolorantów. Żele wzbogacone są w100% naturalnymi ekstraktami roślinnymi a zapach powstał w słynnym Grasse, światowej stolicy perfum!
Prowansalskie źródło piękna. Żel testowany dermatologicznie, pH obojętne dla skóry.

Źródło: Życiowa Sałatka


Po pierwsze, nie bardzo rozumiem określenie "100% naturalne ekstrakty roślinne" zwłaszcza jeśli występują w produkcie w ilościach śladowych. Po drugie, żel faktycznie nie zawiera fenoksyetanolu czy parabenów, martwi mnie jednak, że zastąpiono je donorami formaldehydu. Nie jestem przekonana, że wychodzi to na korzyść użytkownika.
Żel dobrze się aplikuje, nałożony na myjkę pozwala uzyskać gęstą, kremową pianę. Dobrze oczyszcza skórę, dobrze się spłukuje, nie przesusza skóry, ale moją trochę ściągnął. Jeśli chodzi o zapach, to mnie średnio przypadł do gustu, owocowe zapachy (poza cytrusami i kokosem) nie należą do moich ulubionych, tutaj zapach jest lekko kwaskowy, jednak trąca trochę plastikiem.
U Aleksandry czytałam, że jej butelka posiadała etykietę w języku polskim, na mojej butelce tej etykiety nie było, a  nie każdy zna francuski, za to minus.

Generalnie żel jak żel. Oczyszcza skórę nie przesuszając jej, więc spełnia swoje zadanie. Drażni mnie trochę zapach, ponadto nie podoba mi się, że producent podkreśla brak parabenów i barwników, pakując jednocześnie donory formaldehydu do butelki. Niestety więcej nie powrócę do tego żelu, bo nie wyróżnił się w moich oczach niczym specjalnym. Polecam fanom kwaskowego zapachu malin. 

Czy kupię ponownie? 
NIE
Ocena ogólna:
 -----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję Drogerii Sekret Urody za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

czwartek, 14 kwietnia 2016

Kolorowo na paznokciach - MissX Color Fashion, 235

Dawno nie było postu lakierowego, a że w mojej kolekcji, po Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach pojawiły się nowe kolory, to właśnie na taki post dzisiaj Was zapraszam.

MissX Color Fashion 235


Lakier znajduje się w niewielkiej, szklanej buteleczce o podstawie kwadratu, z przodu widzimy nazwę producenta, na spodzie naklejona jest etykieta z numerem koloru.
Pędzelek osadzony w czarnej nakrętce jest spłaszczony i prosto ścięty, co nie do końca ułatwia aplikację lakieru. Ma dobrą długość i odpowiednią elastyczność, a także odpowiednią dla mojej płytki szerokość.
Kolor na pierwszy rzut oka wygląda na granat, podczas aplikacji okazuje się jednak, że jest to piękny odcień niebieskiego z niewielką domieszką zieleni, czyli innymi słowy ciepły niebieski. Dodatkowo w lakierze zatopione są brokatowe drobiny. Niestety jest on niezwykle trudny do uchwycenia na zdjęciach :( Wydajność standardowa. Lakier ma dobrą konsystencję, dobrze się aplikuje, nie spływa na skórki, ale jest na tyle płynny, że nie utrudnia to aplikacji.
Lakier dość szybko schnie, nie smuży, nie ciągnie się i nie rozlewa nierównomiernie na płytce.
Do pełnego krycia potrzebne są dwie, średniej grubości warstwy.


Choć nie przepadam za granatami, ten kolor szalenie mi się podoba. Sądziłam też, że z uwagi na brokatowe drobiny nie przypadnie mi do gustu, jest jednak wprost przeciwnie. Drobiny są zatopione w lakierze, wyglądają elegancko, dodają mu dużo uroku nie dając efektu dyskoteki. Na paznokciach odcień jest cieplejszy niż w buteleczce, widać w nim odrobinę zieleni.


Trwałość (z bazą i topem) to 7 dni bez większego uszczerbnu. Pojawiły się miejscowo drobne odpryski i bardzo delikatnie starte końcówki, jednak lakier po 7 dniach na paznokciach nadal wyglądał dobrze.
Zmywanie (Isana, wersja z acetonem) bezproblemowe, lakier nie odbarwia płytki i nie brudzi skórek.
Przy czym ja zmywam paznokcie zawsze w ten sam sposób: nasączam płatek kosmetyczny zmywaczem, następnie przykładam ściśle do płytki i przytrzymuję, w zależności od lakiero od 30 do 90 sekund (ten lakier wymagał ok. 50 sekund). Następnie delikatnie pocierając na boki ściagam lakier w kierunku wolnego brzegu paznokcia. W ten sposób potraktowany niemal każdy lakier schodzi płatem bez najmniejszego problemu, na każdy paznokcieć zużywam świeży fragment płatka kosmetycznego. Na koniec przemywam czystym płatkiem wszystkie paznokcie, aby usunąć ewentualne resztki lakieru.



Cena regularna: 6,90 pln
Pojemność: 8 ml
Dostępność: swój otrzymałam od drogerii Sekret Urody, widziałam go również w innych drogeriach on-line

Lakier po 7 dniach noszenia

Z lakieru jestem bardzo zadowolona, choć z początku wydawało mi się, że kolor mi się nie spodoba. Na paznokciach wygląda pięknie, choć odcień jest trudny do określenia, a brokatowe drobiny dodają mu trójwymiarowości. Trzyma się praktycznie bez uszczerbku tydzień (ostatnie zdjęcie), dobrze się mywa, nie odbarwia płytki (na bazie). Z pewnościa jeszcze nie raz zagości na moich paznokciach i cieszę sie, że miałam szansę go przetestować, bo sama pewnie nigdy nie wybrałabym tego koloru.
-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję drogerii Sekret Urody za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

wtorek, 12 kwietnia 2016

Recenzja - Bielenda, Expert Czystej Skóry, Kojący Płyn Micelarny

Demakijaż to obok nawilżania najważniejsza część mojej pielęgnacyjnej rutyny. Obecnie najczęściej stosuję płyny micelarne, dlatego ucieszyłam się gdy w jednej z paczek z Blogerskiego Dnia Kobiet w Katowicach ujrzałam płyn micelarny jednej z moich ulubionych polskich marek.

Bielenda
Expert Czystej Skóry
Kojący Płyn Micelarny



Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, substancja myjąca, emulgator W/O, modyfikator właściwości reologicznych
Panthenol - prekursor witaminy B5, hydrofilowa substancja nawilżająca, substancja aktywna, ma działanie przeciwzapalne, przyspiesza proces regeneracji naskórka, nadaje skórze uczucie gładkości, humekant
Allantoin - substancja aktywna, działa przeciwzapalnie, wspomaga procesy regeneracji i odbudowy naskórka, stymuluje proces gojenia się ran, działa silnie nawilżająco
Sorbitol - substancja hydrofilowa, nawilżająca, zmiękcza i wygładza skórę, humekant, rozpuszczalnik, wpływa na właściwości aplikacyjne
Sodium Hyaluronate - substancja hydrofilowa, ogranicza TEWL, kondycjoner, humekant
Disodium EDTA - sekwestrant
Cetrimonium Bromide - kationowa substancja powierzchniowo czynna, ma działanie bakteriostatyczne, emulgator, substancja konserwująca
CI 17200 - Acid Red 33 - barwnik
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład jest krótki, prosty, bez zbędnych wypełniaczy, donorów formaldehydu i innych świństw.

Cena regularna: ok. 12 zł (w sklepie producenta)
Pojemność: 400 ml
Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne (np. Rossmann)

Płyn otrzymujemy w dużej, przezroczystej butelce z plastiku, zamykanej szczelnie na klapkę typu 'klik'.
Płyn ma konsystencję wody w kolorze różowym i przyjemny, lekko słodkawo-kwaśny zapach.
Wydajność oceniam jako przeciętną dla tego typu produktów.


Obietnice producenta a rzeczywistość...
Delikatnie ale równocześnie starannie i skutecznie oczyszcza i odświeża skórę, błyskawicznie usuwa makijaż i pozostałe zabrudzenia nie roznosząc ich po twarzy. Tonizuje, koi, łagodzi podrażnienia, przynosi ulgę skórze wrażliwej, zapewnia jej  miękkość i uczucie komfortu.
Wysoka skuteczność oczyszczania wynika z zastosowania Miceli, które wychwytują i doskonale usuwają makijaż i wszystkie zabrudzenia. Kwas Hialuronowy wzbogacony przez Kompleks Ultra Regenerujący gwarantują głębokie nawilżenie, dzięki czemu skóra jest chroniona przed utratą jędrności i elastyczności już w fazie oczyszczania.
Preparat jest bezzapachowy. Zapewnia maksymalne bezpieczeństwo, komfort i ukojenie w codziennej pielęgnacji szczególnie delikatnej i cienkiej skóry wrażliwej. Pozwala uniknąć przesuszenia skóry już w fazie demakijażu. Jest delikatny i łagodny dla wrażliwych oczu. Nie zawiera parabenów i alkoholu.


Aplikacja płynu na płatek nie stwarza żadnych problemów. Sam płyn doskonale radzi sobie z demakijażem zarówno twarzy jak i oczu (liner, tusz do rzęs). Pozostawia skórę czystą, gładką, nie przesuszoną. Nie powoduje żadnego dyskomfortu, szczypania skóry czy oczu, nie podrażnia oczu, nie daje efektu mgły. Nie pozostawia na skórze lepkiego czy tłustego filmu, a jedynie delikatną warstwę ochronną. Dla mnie produkt nie jest bezzapachowy, o czym już wspomniałam. Świetnie sprawdzi się także podczas porannej pielęgnacji. Płyn się nie pieni, za co duży plus.
Pozostałości preparatu szybko się wchłaniają, pozostawiając skórę gładką, świeżą i miękką w dotyku.

Bardzo lubię markę Bielenda i produkt ten również mnie nie zawiódł. Doskonale spełnia swoje zadanie, pięknie zmywa makijaż, oczyszcza skórę i tonizuje ją, nie pozostawia lepkiego filmu, jest delikatny dla skóry i oczu. Z czystym sumieniem polecam.
Płyn ten znalazł sie w moich ulubieńcach minionego miesiąca.


Czy kupię ponownie? 
TAK

Ocena ogólna:
-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję producentowi marki Bielenda za możliwość przetestowania produktów.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

czwartek, 7 kwietnia 2016

Recenzja - Exclusive Cosmetics, SPA dla stóp, skarpetki nawilżające

Stopy to ważna część naszego ciała, jednak, jako tą najmniej eksponowaną i widoczną część, często traktujemy je po macoszemu. Mnie samej także brakuje regularności w dbaniu o skórę moich stóp, dlatego, zwłaszcza po zimie, skóra na nich bywa stwardniała i szorstka. Idealnym rozwiązaniem byłoby cotygodniowe pedicure, jednak nie zawsze znajduję na to czas i chęci.

O ile skarpety złuszczające ostatecznie mnie nie skusiły (bałam się wylinki i odpadającego ze stóp naskórka), o tyle wersja nawilżająca szalenie mnie ciekawiła. Założenie jest takie, że zakładasz je na 20-30 minut, po czym cieszysz się gładkimi jak pupa niemowlaka stopami. A jak jest w rzeczywistości?

Świt Pharma xclusive Cosmetics
SPA dla stóp, skarpetki nawilżające



Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Glycerin - gliceryna, hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant
Butylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca, zmiękczająca i wygładzająca skórę, promotor przenikania, humekant, modyfikator reologii
Cyclopentasiloxane - polimer siloksanowy, emolient, silikon lotny, substancja o działaniu okluzyjnym, wpływa na właściwości aplikacyjne kosmetyku
Urea - mocznik, hydrofilowa substancja nawilżająca mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskóka, działa keratoplastycznie, humekant
Isopropyl Myristate - ciekły wosk, emolient suchy, substancja o działaniu okluzyjnym, wpływa na właściwości aplikacyjne, rozpuszczalnik innych substancji hydrofobowych, lepiszcze
Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate - emolient, substancja o działaniu okluzyjnym
Cellulose Gum - substancja wiążąca, stabilizator emulsji, substancja filmotwórcza, maskująca, regulator lepkości
Betaine - pochodna glicyny, substancja hydrofilowa o działaniu silnie nawilżającym, substancja antystatyczna, humakant
Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate - emulgator
Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty o działaniu okluzyjnym, substancja konsystencjotwórcza
Microcrystalline Wax - substancja wiążąca, wypełniająca, stabilizator emulsji, regulator lepkości
Stearic Acid - emulgator W/O, stabilizator emulsji
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea, emolient tłusty o działaniu okluzyjnym, substancja aktywna, nawilżająca i natłuszczająca
Hydroxyethyl Urea - pochodna mocznika, hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, działa keratoplastycznie, humekant
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Carbomer - modyfikator reologii
Dimethicone - polimer siloksanowy, emolient suchy, poprawia właściwości sensoryczne preparatu
Potassium Sorbate - substancja konserwująca
Salicylic Acid - substancja maskująca, konserwująca
Xanthan Gum - modyfikator reologii
Melaleuca Alternifolia Leaf Oil - olejek z drzewa herbacianego, substancja aktywna o działaniu antybakteryjnym
Camellia Sinensis Leaf Extract - ekstrakt z zielonej herbaty, substancja o działaniu ściągającym i przeciwbakteryjnym
Mentha Piperita Oil - olejek eteryczny z mięty pieprzowej, hamuje rozwój mikroorganizmów, działa przeciwzapalnie, daje uczucie świeżości i chłodzenia, substancja zapachowa
Hydrolyzed Keratin - substancja filmotwórcza, hydrofilowa, pprawia stan nawilżenia skóry, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku
Sodium Hydroxide - regulator pH
Sodium Dehydroacetate - substancja konserwująca
Disodium EDTA - sekwestrant
Sodium Sulfate - substancja wypełniająca, regulator lepkości
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng 

Skład nie jest zły. Nie zawiera parabenów, donorów formaldehydu, parafiny, oparty jest na glicerynie, znajdziemy również mocznik i masło shea, a pod koniec składu olejek z drzewa herbacianego, ekstrakt z zielonej herbaty i olejek eteryczny z mięty pieprzowej.

Cena regularna: 14,99 zł
Pojemność: 1 opakowanie to 2 skarpety
Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne, sklep firmowy producenta


Skarpetki otrzymujemy w kartonowym pudełku o ciekawym kształcie o podstawie trójkąta. Choć wygląda to fajnie, jest dość niepraktyczne w przechowywaniu, zwłaszcza, że sam produkt zapakowany jest w torebkę foliowo-celofanową, która w zupełności wystarczyłaby sama w sobie. W tejże torebce znajdziemy dwie, złączone ze sobą foliowe skarpetki, w ich wnętrzu znajdują się flizelinowe płaty nasączone hojnie preparatem. Skarpetki łatwo się rozrywa, dla zabezpieczenia ich na stopach otrzymujemy dwa kawałki przylepca. Materiał z którego są wykonane jest solidny, ale na tyle cienki, że spokojnie możemy założyć bawełniane skarpetki podczas zabiegu. Preparat ma bardzo przyjemny, miętowy zapach, podczas zabiegu jest on niewyczuwalny. Jedna para skarpetek wystarcza na jeden zabieg.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
SPA w innowacyjnych skarpetkach - Twój sekret regeneracji stóp, to zabieg niczym z salonu SPA
Innowacyjna maska do stóp w formie skarpetek z płatkiem flizelinowym nasączonym masłem shea, witaminami E i F, olejkiem z drzewa herbacianego, miętą pieprzową, mocznikiem, proteinami kaszmiru, to intensywna kuracja regenerująco-nawilżająca stworzona z myślą o profesjonalnej pielęgnacji Twoich stóp. To ekonomiczny produkt, który pozwala na systematyczną pielęgnację w domowym zaciszu.
Zapewnij swoim stopom luksus w pielęgnacji.


Na wstępie pragnę zaznaczyć, że choć po zimie moim stopom daleko do ideału, nie są w najgorszym stanie i codzienna aplikacja średniej jakości kremu w zupełności im wystarcza.

Jak już wspomniałam, skarpetki wykonane są solidnej, ale poddającej się układaniu folii. Ich kształt i wielkość pozwalają na swobodne dopasowanie do stóp, choć dla dużych, męskich stóp mogą być za małe.
Podczas zabiegu czuć na skórze stóp przyjemny chłód (ale nie zimno), myślę, że mogą się świetnie sprawdzić latem, bo dają uczucie odświeżenia i odprężenia. Preparatu jest w skarpetkach wystarczająca ilość, moim zdaniem nawet trochę za dużo, bo po zdjęciu skarpet sporo kremu pozostaje jeszcze do wmasowania. A jak efekty?

Skarpety nałożyłam na oczyszczoną i potraktowaną wcześniej pilnikiem Scholl skórę. Po zdjęciu skarpet, skóra miejscami byłam dobrze nawilżona, jednak tam, gdzie jest ona najgrubsza, nawilżenie i zmiękczenie było znikome. Stopy rzeczywiście zyskały lekkość, były odświeżone i gotowe na długi spacer, jednak w moim odczuciu kremy i masła do stóp radzą sobie z ich nawilżeniem dużo lepiej. Największą wadą skarpet jest to, że musimy w nich te 30 minut siedzieć, bo próby spacerowania mogłyby się źle skończyć.
Na pewno nie zastąpią profesjonalnego zabiegu pedicure, jak zapewnia nas producent.


Podsumowując, choć zabieg ze skarpetami jest przyjemny i relaksujący, efekt nawilżenia czy zregenerowania skóry jest minimalny, dużo słabszy niż w przypadku kremów, które miałam okazję stosować. Owszem, skóra stóp jest odświeżona, odprężona, a podczas zabiegi czujemy delikatne chłodzenie, co może świetnie się sprawdzić podczas letnich upałów, jednak jako kurację nawilżającą nie mogę tego produktu polecić.
W związku z tym cena skarpet również jest wygórowana, dobry krem będzie kosztował nas niewiele więcej, a jednak wystarczy na znacznie dłużej, a i efekty będą lepsze.
Jeśli zdarzy mi się je jeszcze kupić, to bardziej dla odprężenia i relaksu niż dla zabiegu nawilżającego.

Czy kupię ponownie? 
MOŻE

Ocena ogólna:
-----------------------------------------------------------------------------------
Bardzo dziękuję firmie Świt Pharma za możliwość przetestowania produktów.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

Pozdrawiam,

wtorek, 5 kwietnia 2016

Niekosmetycznie - zapachy mojego domu, Polskie Świece cz.2


Od czasu jak poznałam markę Polskie Świece, często zapachy z ich asortymentu palą się w naszym małym mieszkanku. Dzisiach chciałam wspomnieć o kolejncyh zapachach, które na dłużej u nas zagoszczą.

Zapachem, który ostatnio mnie oczarował jest Sex on the Beach czyli zapach popularnego drinka. Świeca pachnie na prawdę cudownie, owocowo, świeżo, z nutką słodyczy i szczyptą kwasku. Słoiczek szybko sie wypalił, bo był mocno eksploatowany. Zapach absolutnie boski.
Świeca wypalała się idealnie równo, mocnym i stabilnym płomieniem, do samych ścianek i niemal końca słoiczka.


Kolejnym zapachem, który doskonale komponuje się z kończącą się zimą, jest zapach Cappuccino. Świeca pachnie bardzo subtelnie, ale wyczuwalnie, złodką kawą z dużą ilością śmietanki, trochę jak lody kawowe na prawdziwej śmietanie. Boski zapach, również ma szansę na podium wśród moich ulubionych ostatnio zapachów.
Świeca niestety nie wypala się równo, tuneluje, a płomień jest dość niski, nie przeszkadza to jednak zupełnie mocy uwalnianego zapachu.


Ostatni zapach o którym dzisiaj wspomnę to Green Apple i niestety moje pierwsze rozczarowanie marką. Świecę kupiła, bo uwielbiam zapach zielonego jabłuszka, tak dobrze znany choćby z popularnego w latach 90-tych mydła. I choć świeca pięknie pachnie w opakowaniu, zapalona niestety nie pachnie wcale. Ani subtelnie, ani odrobinę, po prostu w ogóle. Jestem tym bardziej rozczarowana, że wiązałam z tym zapachem wielkie nadzieje. Cóż, nie wyszło. Trudno.


Na szczęście marka ma w swojej ofercie wiele pięknie pachących świec i choć szkoda mi tego konkretnego zapachu, pozostaje mi wiele innych do testowania i szukania moich aromatów. 

Słoiczki, które widzicie na zdjęciach możecie kupić TUTAJ, kosztują 6,50 pln za sztukę co nie jest ceną wygórowaną, zwłaszcza biorąc pod uwage ceny świec dostępnych u konkurencji. Wybór zapachów jest olbrzymi, więc każda z Was znajdzie coś dla siebie. Z czystym sumieniem polecam.

 Pozdrawiam,

piątek, 1 kwietnia 2016

Pięciu wspaniałych, czyli ulubieńcy miesiąca - marzec 2016


Dawno nie było ulubieńców miesiąca, bo przez pierwsze dwa miesiące roku nie udało mi się uzbierać aż pięciu ulubionych kosmetyków. W minionym miesiącu znalazły się wreszcie kosmetyki używane częściej niż inne, zapraszam zatem na pierwszych w tym roku ulubieńców.


Revlon ColorStay 150 Buff, L'Oreal True Match 2.N
To dwa najczęściej używane przeze mnie w marcu podkłady. L'Oreal jest już na wyczerpaniu, ale szalenie polubiłam ten podkład. Pięknie krył, wyrównywał koloryt cery, nie przesuszał jej, a kolor był dla mnie idealny. Szerszą recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
Revlon to mój ulubieniec od kilku lat. Idealnie się sprawdza gdy potrzebuję mocnego krycia, aplikowany gąbką - jajem doskonale stapia się z cerą i pozostaje na skórze przez cały dzień w nienaruszonym stanie. Jego recenzję, choć jaśniejszego odcienia, przeczytacie TUTAJ.


Lula Family, płatki kosmetyczne
Markę tę poznałam na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach. Do tej pory używałam głównie dostępnych w Biedronce płatków Carea i byłam z nich zadowolona, jednak płatki Lula również bardzo przypadły mi do gustu. Są wykonane w 100% z bawełny, miękkie, delikatne, bardzo przyjemne w kontakcie ze skórą. Z jednej strony gładkie, z drugiej prążkowane, doskonale radzą sobie z usuwaniem makijażu czy innych zanieczyszczeń bez zbędnego pocierania. Nie rozwarstwiają się, nie pozostawiają na skórze włókien czy innych drobin, dobrze chłoną preparaty i są wydajne (do pełego demakijażu wystarczą mi zaledwie 3 płatki). Do tego kosztują grosze, bo za opakowanie 120 płatków w internetowym sklepie marki zapłacicie ok. 2,20 zł.
Jestem z nich bardzo zadowolona i z przyjemnością będę do nich wracać.
Lula Family FB, sklep


Norel dr Wilsz, Hialuronowy krem aktywnie nawilżający
To już kolejny kosmetyk tej marki, który skradł moje serce, po toniku z kwasem migdałowym (RECENZJA) i żelu hialuronowym. Krem jest produktem do użytku profesjonalnego, i w takim celu go kupiłam, jednak z uwagi na mocno przesuszoną po zimie skórę sama również postanowiłam go wypróbować. Krem ma bardzo przyjemną, lekką formułę, ładnie się wchłania i przepięknie nawilża skórę. Stosuję go na noc, rano skóra jest nawilżona, gładka i miękka, wygląda na wypoczętą i zdrową. Z pewnością za jakiś czas pojawi się pełna recenzja tego produktu.


Blend it!, Beauty Blender
Jak wiecie, jestem wielką fanką gąbeczek - jajek do makijażu. Przerobiłam juz kilka tańszych wersji gąbeczek nie mogąc się zdecydować na oryginalne Beauty Blender, w toku poszukiwań odkryłam fenomenalne jajko Blend it! (na zdjęciu mocno sfatygowane, po trzech miesiącach regularnego używania). Jajko przepięknie aplikuje nawet najcięższe podkłady (np. Revlon ColorStay), jest miękkie, elastyczne, nie "pije" zbyt wiele produktu, fenomenalnie aplikuje go na skórę dając rewelacyjne krycie bez efektu maski, dobrze też domywa się z podkładu. Jajko kupicie w mintishop za ok. 25 zł.
W końcu jednak skusiłam się na oryginalne, słynne jajo Beauty Blender. I jak wrażenia? Jestem z niego zadowolona, również przepięknie aplikuje podkład, pozwala budować krycie bez efektu szpachli, jest miekkie i elastycznie, bardzo uprzyjemnia aplikacje podkładu. Niestety gorzej się domywa i "puszcza" kolor podczas mycia (wasze jajka też tak mają?). Jednak ja nie widzę specjalnej różnicy między oryginałem, a dużo tańszym jajem Blend it! dlatego ponownie do niego nie wrócę, pozostając przy moim okryciu z mintishop'u.


Bielenda, Expert czystej skóry, Kojący płyn micelarny
Markę Bielenda lubię i cenię za dobre jakościowo, niedrogie i, przede wszystkim, polskie kosmetyki.
Ten micel jest moim odkryciem marca, otrzymałam go na Blogerskim Dniu Kobiet w Katowicach i bez zbędnej zwłoki zaczęłam testy. Płyn przepięknie radzi sobie z demakijażem, jest wydajny, nie podrażnia skóry ani oczu, nie powoduje łzawienia czy efektu mgły. Z pewnością niebawem napiszę o nim coć więcej, na chwilę obecną jest to mój demakijażowy hit.


A jak wyglądają Wasi marcowi ulubieńcy?

Pozdrawiam,