Obserwatorzy

wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013

Ponieważ do końca roku 2013 pozostało raptem kilka godzin, przychodzę dzisiaj do Was z krótkim, blogowym podsumowaniem roku.

Źródło: www.freedigitalphotos.net
W roku 2013...
... napisałam dla Was 207 postów, w tym aż 118 recenzji.
Najbardziej "płodnym" twórczo miesiącem był październik, gdy napisałam 32 posty (w tym 18 recenzji), głównie za sprawą październikowej malinowej akcji maseczkowej (podsumowanie).
Najbardziej ubogi postowo był luty, gdy napisałam tylko 6 postów (w tym tylko 2 recenzje).

... udało mi się spotkać kilka razy z koleżankami blogerkami.

 

Wzięłam w sumie udział w ośmiu spotkaniach blogerskich. Po raz pierwszy w kwietniu w Gliwicach (relacja), którego współorganizatorką była moja kochana Alicja - Kaprysek :* (klik). Na tym spotkaniu poznałam również m.in. Alicję (klik) i Oluśkę (klik). Następnie w maju w I Dużym Katowickim Spotkaniu Blogerek Modowych (relacja), które jednocześnie było największym spotkaniem w jakim miałam przyjemność brać w tym roku udział. Spotkanie to współorganizowała gospodyni ostatniego spotkania na którym miałam przyjemność być, czyli Alicja (klik). Tam również poznałam Łukasza (klik).
Kolejne było czerwcowe babeczkowe spotkanie w Katowicach (relacja), w bardzo kameralnym gronie, na którym poznałam m.in. Kasię (klik), Anię (klik), drugą Anię czyli B. (klik) i Asię (klik).
Następnie pod koniec lipca w Spotkaniu Śląskich Blogerek w Katowicach (relacja), które miałam przyjemność współorganizować wraz z m.in. Martą (klik) i Pauliną (klik), organizatorką kolejnego spotkania. Również na tym spotkaniu miałam okazję poznać fantastyczną Dominikę czyli Cholerę (klik). Na zakończenie wakacji wspomniana już Paulina zorganizowała wspólnie z Alicją (klik) spotkanie w Sosnowcu (relacja), a następnie spotkanie organizowane przeze mnie w Katowicach, czyli Jesienna Herbata (Kawa) Blogerska w październiku (relacja), w którego organizacji pomogła mi nieoceniona Alicja - Kaprysek :* (klik).
Kolejnym spotkaniem było mikołajkowe spotkanie w Wypiekarni w Sosnowcu (relacja) i w końcu uwieńczenie tegorocznych blogerskich spotkań, czyli Opłatkowe Spotkanie Blogerskie w Rybniku organizowane przez Alicję :*(klik) (relacja).
Każde z tych spotkań przyniosło nowe znajomości, utrzymywane do tej pory nie tylko na płaszczyźnie blogerskiej :)

... zorganizowałam dla Was kilka rozdań i konkursów:


Pierwszym był Konkurs rocznicowo-wakacyjny z okazji pierwszej rocznicy mojego bloga. Niestety ze względu na niedostateczną ilość zgłoszeń konkurs pozostał nierozstrzygnięty, a wylosowana jedynie nagroda pocieszenia, która poleciała do MD BŻ.
Następnie były dwa Szybkie rozdania na środę, w pierwszym do wygrania było czarne mydło z Avon, w drugim - paletka cieni z Technic Electric.
Kolejnym konkursem był sponsorowany konkurs z Eveline, w którym ostatecznie wygrała Glamourka89, a później również sponsorowany konkurs z DAFI, w którym dopiero przy drugim podejściu udało się wylosować dwóch zwycięzców: skahio i puszka.
Ostatnim było urodzinowo-mikołajkowe rozdanie świętujące 300 obserwatorów, w którym Wasza frekwencja przerosła moje oczekiwania, a nagrody poleciały do Naughty Girl.

... wzięłam aktywny udział w kilku akcjach:



- w marcu w malinowej akcji: Rewitalizacja dłoni i stóp (podsumowanie)
- na przełomie maja i czerwca w kolejnej malinowej akcji: Kolorowe Lato na Paznokciach (podsumowanie)
- również w czerwcu w akcji zorganizowanej przez blog Psychodietetyka z czerwienią na ustach (klik) czyli Masowe przywracanie kształtów (podsumowanie)
- we wrześniu w akcji Rusz się i podaj dalej (podsumowanie), w której uczestniczyły również m.in. Alicja i Ola
- w październiku kolejna malinowa akcja, czyli druga odsłona akcji Październik miesiącem maseczek (podsumowanie).

... zrobiłam 10 TAG'ów, nie tylko kosmetycznych:


TAG dla odważnych - pokaż swoje naturalne piękno
Niekosmetyczny TAG: Mój zwierzęcy przyjaciel
Również niekosmetyczny TAG: 50 faktów o mnie
TAG: Moje blogowe sekrety
TAG: kocham lato
TAG: 40 pytań kosmetycznych
TAG: YouTube made me buy it, do którego dodałam również to, co kupiłam pod wpływem Waszych blogów
Kolejny niekosmetyczny TAG: Kierowcą być
TAG: 7 lakierów, których nie może zabraknąć w Twojej kosmetyczce
i najświeższy TAG: Kocham zimę

... do naszego blogerskiego świata udało mi się wciągnąć moją bratową in spe, którą znacie pewnie jako Margotkę z bloga Buduar Margotki (klik).

... byłam zmuszona kupić nowy aparat, ponieważ stary wyzionął ducha. Nie tyle sam aparat ile jego akumulator, po 10 latach wiernego służenia mnie i moim fanaberiom postanowił powiedzieć dość i basta.
Teraz mam nowy, śliczny aparat, który robi ładne zdjęcia. Czegóż chcieć więcej?

Rok 2013 kończę z 358 obserwatorami (dziękuję Wam bardzo, że jesteście), niemal 70 tysiącami odsłon i ponad 5340 komentarzami

Mam nadzieję, że przyszły rok będzie owocował w nowe recenzje, cudowne spotkania z Wami, może przyniesie ze sobą kilka nowych znajomości, wspaniałe kosmetyczne hity a ubogi będzie w kosmetyczne buble, czego i Wam z całego serca życzę.
Dziękuję Wam za ten mijający, 2013 rok i zapraszam na nowe posty już w nowym, 2014 roku :)

Korzystając z okazji, chciałabym Wam życzyć w tym nowym roku wszystkiego najpiękniejszego, spełniających się marzeń, realizujących się planów, dużo miłości, worka cierpliwości, nadziei i wiary oraz szczypty magii.

Pozdrawiam,

Kosmetyczne (i nie tylko) hity roku 2013


W blogosferze i całym Internecie pora na podsumowania roku, u mnie również, choć z trochę innej strony. Napiszę Wam o produktach, które poznałam w roku 2013 i zajęły stałe miejsce w mojej kosmetyczce, łazience i życiu. Enjoy :)

MAKIJAŻ
Rimmel Stay Matte - puder prasowany (Transparent)

Choć moim niekwestionowanym ulubieńcem wśród pudrów do twarzy pozostaje Complexion Perfection marki ELF (recenzja), ze względu na jego cenę, słabą wydajność i praktycznie nieistniejącą dostępność stacjonarną zmuszona byłam do wypróbowania innego pudru. Przypadkiem trafiłam na kompaktowy, transparenty Rimmela i... przepadłam. Obecnie zużywam już drugie opakowanie i jestem z niego bardzo zadowolona. Daje śliczne, półmatowe wykończenie, nie pozostawia widocznej warstwy na skórze, jest transparentny i doskonale stapia się ze skórą. Poza tym ma świetną cenę i doskonałą dostępność. Zapewne kiedyś wrócę do mojego ELFowego ulubieńca, do tego czasu jednak to Rimmel pozostanie w mojej kosmetyczce na dłużej (pomimo obecności w niej i sławnego Ben Nye i niemniej sławnego Vichy Dermablend).

Oriflame WonderLash Mascara (black)

Tusz do rzęs to mój obowiązkowy element makijażu. Mogę nie kłaść cieni, podkładu czy różu, ale brwi i rzęsy muszę mieć podkreślone. Przez wiele lat używałam różnych tuszy, często je zmieniałam nie pozostając wierna na dłużej żadnemu z nich. Jedne były lepsze, inne gorsze. Tę maskarę poleciła mi moja bratowa in spe (pozdrowienia dla Ciebie Gosiu :*) i... przepadłam. Maskara pięknie wydłuża rzęsy, lekko je pogrubia i podkręca, cudownie wręcz rozczesuje. Obecnie zużywam już trzecie opakowanie i na pewno nie będzie moim ostatnim. Tusz ma jedną wadę - jest dość drogi w cenie regularnie, w promocji natomiast możemy go kupić za ok. 20 zł.

Eveline Volumix Fiberblast Mascara (black)

Aż trudno uwierzyć, że produkt kosztujący 10 zł i kupiony w Biedronce może być tak rewelacyjny. A jednak jest to jedna z najlepszych maskar jakie miałam okazję kiedykolwiek używać. Pięknie podkreślała rzęsy, genialnie je rozczesywała, nie osypywała się i nie odbijała naokoło oczu. Jednym słowem hit.
Do szerszej recenzji odsyłam TUTAJ.

Revlon Colorstay - podkład do cery normalnej i suchej (110 Ivory)

Ten podkład również poleciła mi Gosia. Występuje w dwóch rodzajach, w zależności od typu skóry, ma również bardzo dużą gamę kolorystyczną zaczynającą się od odcieni bardzo jasnych. Kupiłam kolor najjaśniejszy, który w okresie letnim, pomimo praktycznie braku opalenizny był dla mnie za jasny. Teraz jest idealny. Podkład jest dość ciężki, nieumiejętnie nałożony może tworzyć smugi i zacieki, ma za to doskonałe krycie i w wersji do skóry normalnej i suchej nie przesusza jej. Wadą jest również brak jakiegokolwiek aplikatora - buteleczka ma po prostu wielką dziurę, a także dość wysoka cena regularna. Za to efekt jaki daje na skórze jest fenomenalny - wygładza, wyrównuje koloryt, pięknie kryje zaczerwienienia. Polecam.
Produkt jeszcze nie doczekał się szerszej recenzji, ale na pewno niebawem się to zmieni.

Avon - baza pod cienie

Choć moją ulubioną bazą pod cienie pozostaje ArtDeco, gdy na początku roku mi się skończyła postanowiłam wypróbować bazę AVON, która akurat była w promocji za niecałe 13 zł. Baza okazała się nadzwyczaj dobrym produktem. Choć nie podbija koloru cieni, utrwala je na cały dzień, zapobiega ich rolowaniu na powiekach i ważeniu się, ponadto jest szalenie wydajny - używam go niemal rok, a zużyłam maksymalnie pół opakowania. Jest to na prawdę dobry i tani produkt, co może być zadziwiające w stosunku do produktów tej marki. Cena regularna jest niestety dość wygórowana, ale często jest dostępny w promocji nawet za niespełna 10 zł. Do pełnej recenzji odsyłam Was TUTAJ.

PAZNOKCIE
Lakiery do paznokci Essie

Przez bardzo długi czas z zazdrością czytałam posty i oglądałam filmiki na których dziewczyny zachwalały tę bardzo znaną markę. Osobiście nie uśmiechało mi się wydać ponad 30 zł na jeden lakier, więc tylko do nich wzdychałam. Jednak w tym roku kilka sklepów internetowych (m.in. ezebra.pl) zrobiły promocję na kultowe lakiery i można je było kupić po niespełna 10 zł za sztukę. Obok takiej okazji nie mogłam przejść obojętnie i zaczęłam kupować je niemal hurtowo. W chwili obecnej posiadam w swojej kolekcji kilkanaście sztuk tych lakierów. Mają piękne kolory, świetne pędzelki, doskonałą trwałość. Mogłyby mieć lepsze krycie, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Na pewno pozostanę im wierna, a moja kolekcja zapewne będzie się stale powiększała.

Seche Vite

Gdy maluję paznokcie nie ma dla mnie nic gorszego niż wielogodzinne czekanie aż lakier wyschnie. Dlatego od lat stosuję wysuszacze do lakieru. Moim pierwszym wysuszaczem, który z resztą do tej pory bardzo lubię, był Insta-Dri od Sally Hansen. Gdy mi się skończył nie mogłam jednak oprzeć się internetowej legendzie wśród lakierów wykończeniowych czyli Seche Vite. Lakier mam już prawie rok, zużyłam do tej pory trochę ponad pół buteleczki i nadal bardzo go sobie chwalę. Podobno gęstnieje, glucieje i przestaje się nadawać do czegokolwiek, mój trochę może zgęstniał, ale nadal doskonale się sprawdza do wykończenia manikiuru. Bardzo przyspiesza wysychanie lakieru, niesamowicie nabłyszcza paznokcie i sprawia, że każdy lakier wygląda ekskluzywnie i 'żelowo'. Gdy już przestanie się do czegoś nadawać wypróbuję niemniej osławiony Essie Good To Go. Niemniej Seche Vite pozostaje jak na razie moim hitem.
Jeśli interesuje Was pełniejsze recenzja, zachęcam do lektury TUTAJ.

Burt's Bees - cytrynowe masełko do skórek 

Skórki to był mój problem od zawsze. Dość mocno narastają na paznokieć, są trudne do okiełznania i dość mocno wysuszają się. Gdy usłyszałam o tym produkcie w jednym z filmików na YT (jestem niemal pewna, że mówiła o nim Nissiax) musiałam je kupić. W Polsce dostępne jest niestety tylko na allegro (pewnie też na e-bay) i jest dość drogie, ale wydajność, zapach i działanie rekompensuje wszelkie niedogodności. Polecam z całego serca, bo to cudeńko robi prawdziwe magiczne sztuczki z naszymi skórkami. Do pełnej recenzji odsyłam TUTAJ.

PIELĘGNACJA
Bath & Body Works - mydło do rąk w piance


Gdybym nie dostała tego produktu na jednym z blogerskich spotkań, pewnie nawet bym nie wiedziała o jego istnieniu. Ja dostałam wersję cytrynową, która urzekła mnie swoim zapachem, konsystencją i działaniem. Niestety cena tego cuda (w sprzedaży regularnej niespełna 30 zł.), dostępność oraz słaba wydajność sprawiają, że pozostanie zapewne tylko w sferze marzeń. Jednak jeśli macie gdzieś sklep pod ręką, a mydło jest w promocji, szczerze Wam polecam. Pełną recenzję tego produktu możecie przeczytać TUTAJ.

Szampon Olsson

Firma była mi zupełnie obca i pewnie nadal mogłoby tak być, gdyby nie jedno z blogerskich spotkań na którym każda uczestniczka dostała ten właśnie szampon plus produkt do stylizacji. O ile pianka okazała się u mnie totalnym niewypałem, o tyle szampon skradł moje serce. Wiem, że produkt ten nie u każdego się sprawdził. U niektórych powodował wysyp łupieżu i okropne swędzenie głowy. Mnie natomiast zachwycił. Włosy są po nim cudownie gładkie i błyszczące, nie puszą się (a moje mają do tego tendencje), doskonale się rozczesują i wyglądają na idealnie zdrowe. Mam jego spore zapasy, bo dostałam niezużytą resztę od Alicji - Kapryska oraz Gosi - Margotki, więc chwilowo nie dokupię, ale zapewne jeszcze kiedyś do niego wrócę. Pełna recenzja produktu TUTAJ.

Pilomax Maska do włosów farbowanych jasnych

To kolejny produkt, który miałam okazję poznać dzięki blogerskim spotkaniom.
Również wiem, że nie u każdego się ta maska sprawdza, u mnie działa jednak rewelacyjnie. Pięknie nawilża włosy, wygładza je, ujarzmia. Sprawia, że są cudownie gładkie i błyszczące, wyglądają na mocne i zdrowe. Z całą pewnością będę wracać do tego produktu. Szerzej pisałam o tej masce TUTAJ.

Athena 7 Minute Lift

Gdy otrzymałam ten produkt do testowania, podeszłam do niego z dużym dystansem i niedowierzaniem. Krem, który w 7 minut wygładza zmarszczki? Brzmi niedorzecznie. A jednak rzeczywistość zweryfikowała moje wątpliwości. Krem faktycznie w 7 minut wygładza skórę, sprawia, że zmarszczki znikają, a skóra staje się nieskazitelna. U mnie efekt nie jest mocno widoczny, bo nie mam jeszcze zbyt wielu zmarszczek, a te które są są raczej dość płytkie, jest jednak na tyle widoczny, abym zechciała stosować go dłużej by sprawdzić czy efekty staną się trwałe.
Choć produkt jest kosmicznie wręcz drogi, jeśli efekty będą się utrzymywały wart jest tych pieniędzy, bo niejednej z nas zastąpi drogie zabiegi z zakresu chirurgii estetycznej.
Moje pierwsze zachwyty tym produktem opisałam TUTAJ.

AKCESORIA
Jajko do podkładu Ebelin

Beauty Blender swoją sławę zawdzięcza głównie bloggerowi i Youtube. Osobiście, choć chętnie wypróbowałabym oryginał, nie zamierzam wydać prawie 90 złotych na gąbeczkę do makijażu. Podążając jednak za sławą oryginału, wiele firm pokusiło się o wypuszczenie podróbek słynnego jajka. Jedne są gorsze, inne lepsze. Osobiście najbardziej przypadło mi do gustu 4 razy tańsze od oryginału jajko marki Ebelin, dostępne stacjonarnie w niemieckich drogeriach DM, a w Polsce za pośrednictwem wszędobylskiego Internetu (m.in. na cytrynowa.pl, gdzie ja je kupiłam).
Jajka używam już jakiś czas i jestem z niego bardzo zadowolona. Wprawdzie moje już się trochę podniszczyło, ale nadal doskonale kładzie się nim podkład. Najbardziej cenię je za to, że nawet mocno kryjące podkłady, jak opisany wyżej Revlon Colorstay, nim nałożone wyglądają naturalnie, nie tworzą smug i zacieków ani efektu maski, choć niestety trudno go z niego domyć. Ale jajko, podobnie jak kolejny bohater dzisiejszego posta, pozostanie ze mną na pewno na długi czas.

Pędzle z E-baya

Swego czasu w blogosferze panował istny szał na pędzle dostępne na e-bay, wyglądające jak siostrzane produkty kultowej marki Real Techniques. Ja również uległam tej chwilowej modzie i kupiłam sobie dwa pędzelki marki Joursna.
Pędzelki są porządnie wykonane, mimo wielu już "prań" nie rozpadły się a włosie zachowało miękkość, świetnie się domywają nawet z bardzo gęstych i ciężkich podkładów, przyjemnie się z nimi pracuje i są tanie. Czy można chcieć czegoś więcej?
Dla mnie niezastąpione przy nakładaniu podkładu, do spółki z opisanym już jajkiem.

Tangle Teezer

Kolejny kultowy produkt, dla mnie prawdziwy hit. Nie mam wprawdzie długich włosów, ale są bardzo problematyczne, lubią się plątać i ciężko je rozczesać. I choć TT do tanich nie należał, nie żałuję zakupu tej osławionej w Internetach szczotki. Jest lekka, ale niezwykle trwała, choć w pierwszym kontakcie sprawia wrażenie tandetnej. Swoją mam już niemal rok i jak na razie nic złego się z nią nie dzieje. Mam również wersję kompaktową, która jest mniejsza, cięższa, sprawia wrażenie solidniejszej i ma specjalną nakładkę, aby nie niszczyła się w podróży. Jest ze mną zawsze, gdy wyjeżdżam, towarzyszy mi również na siłowni. I choć nie jest to wydatek mały, do włosów, które się plączą mogę z całego serca polecić.

Glov - rękawica do demakijażu

Ta rękawica to prawdziwa magia. Moczysz w czystej wodzie, i bez użycia jakiegokolwiek detergentu zmywasz cały makijaż. Nie wierzyłam, dopóki sama nie spróbowałam, ale to na prawdę działa. Rękawica nie tylko doskonale zmywa makijaż, zapewnia naszej skórze również delikatny peeling, zapobiega podrażnieniom i jest bardzo łatwa do doczyszczenia - wystarczy zwykłe mydło. Jedyną wadą jest dość długi czas schnięcia, dlatego nie wyobrażam sobie zabierać jej w podróż. Kilka zdań więcej na temat tego produktu możecie przeczytać TUTAJ.

NIEKOSMETYCZNE
Yankee Candle

Świec tej marki nie używam, bo niestety ich ceny skutecznie mnie zniechęcają, za to woski Yankee Candle pokochałam całym sercem, i zajęły już stałe miejsce w moim domu. Uwielbiam za różnorodność i ogromny wybór zapachów, przystępną cenę, wydajność i łatwość stosowania i na pewno w przyszłym roku będą mi codziennie umilały czas spędzony w domu.

Dafi


Woda jest niezbędna do życia. Dobrze też jeśli jest czysta i nie zmienia smaku kawy czy herbaty. Ja osiągam ten efekt dzięki dzbankowi filtrującemu marki DAFI. Otrzymałam go w ramach współpracy i od tamtej pory stale jest używany w moim domu nie tylko do filtrowania wody dla nas, ale także dla naszych dwóch futrzaków, którym z resztą taka przefiltrowana woda smakuje znacznie bardziej niż zwykła kranówka. Już nawet na siłownię nie kupuje wody butelkowanej, tylko używam tej filtrowanej. DAFI na pewno zostanie z nami na zawsze i polecam go każdemu kto używa wody kranowej do gotowania, przyrządzania ciepłych napojów czy ma w domu zwierzaki. Obecnie DAFI można kupić również stacjonarnie, widziałam je np. ostatnio w Rossmanie. Więcej o tym świetnym filtrze w dzbanku pisałam TUTAJ.

Tak wyglądają moje hity mijającego roku. Sporo się tego nazbierało.
A jak z Waszymi hitami?

Kolejność produktów jest przypadkowa.

Pozdrawiam,

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Opłatkowe Spotkanie Blogerów u Alicji - Rybnik, 21. grudnia 2013 r.

Tuż przed Świętami odbyło się ostatnie w tym roku, przynajmniej jak dla mnie, spotkanie kosmetycznych blogerów.


To spotkanie było inne niż wszystkie. Bardzo kameralne, w naszym znajomym gronie, organizowała je Alicja (klik) udostępniając dla nas swoje własne mieszkanie. Były pyszne, choć niekoniecznie wigilijne potrawy, każdy przyniósł coś od siebie. Było mnóstwo śmiechu, przez dwa dni bolały mnie mięśnie brzucha :)



Atmosfera była absolutnie wspaniała, wesoła i radosna i wszyscy, moim zdaniem, doskonale się bawili.
Nie brakowało chwil, gdy śmialiśmy się do łez, co widać na poniższych zdjęciach.

Ja

Alicja, nasza gospodyni

Nie brakowało pysznego jedzenia - głównie sałatek oraz kieszonek z ciasta francuskiego z serem, szynką i papryką, słodkości, w tym domowych ciast i ciasteczek.


Były rozmowy o kosmetykach i nie tylko, tradycyjne 'Bierz co chcesz' czyli pozbywanie się kosmetyków, które nie do końca nam przypadły do gustu, ale być może u kogoś innego się sprawdzą.



Odwiedziła nas również Marta z Gaju Oliwnego (www, facebook), która opowiadała nam o rodzajach cery, najważniejszych składnikach kosmetyków, a także o przewadze kosmetyków naturalnych nad tymi, które na odległość trącają chemią. Marta na początku wyglądała na trochę onieśmieloną tak głośnym i rozbawionym towarzystwem, z czasem jednak się przekonała, że nie gryziemy i potrafimy zachowywać się w miarę normalnie ;)
Marta sprezentowała również każdemu z nas po drobnym, ekologicznym upominku :)

Marta, Gaj Oliwny


Jak już wspomniałam, spotkanie było bardzo kameralne, w gronie samych znajomych. Było nas w sumie 7. blogerów:
Alicja - nasza gospodyni - lusiakowy.blogspot.com
Gosia - poradyherrbaty.blogspot.com
Asia - todaytomorrowandforeverbeauty.blogspot.com
Alicja - poradnikbezradnik.blogspot.com
Gosia - buduarmargotki.blogspot.com 
Łukasz - nasz blogowy rodzynek - lukaszmakeup.blogspot.com
i Ja,

Jedno z niewielu wspólnych zdjęć, na którym każdy
wygląda w miarę normalnie ;)

Klodia (facebook, blog), która robiła nam przez cały wieczór kompromitujące zdjęcia ;), chłopak Gosi - Roman oraz z doskoku mąż Alicji, naszej gospodyni, wraz z ich wspaniałą córeczką.
Niestety na spotkanie nie wszyscy dotarli, zabrakło Oli, Ali i Izy.

Alicja ze swoją córeczką Anastazją, w tle mąż Alicji,
po lewej chłopak Gosi (Porady Herrbaty)
Było to najfajniejsze z moich tegorocznych spotkań (a kilka ich było :P), bawiłam się przednio, pysznie pojadłam i wyśmiałam za wszystkie czasy. Takie kameralne spotkania mają tę niewątpliwą przewagę nad tymi większymi, że można czuć się swobodnie i z każdym porozmawiać.



Oczywiście Alicja zapewniła również kosmetyczne atrakcje w postaci świątecznych prezentów i cudownego, personalizowanego kalendarza na przyszły rok.

Nas również odwiedziła gwiazdka i zostawiła pod choinką
Alicji paczuszki z prezentami

Kosmetyki w tradycyjnej już na takich spotkaniach akcji
"Bierz co chcesz..."

Chciałam podziękować przede wszystkim Alicji, za chęci, udostępnienie na spotkanie własnego mieszkania, a także niezapomniane chwile nieopanowanego śmiechu, które niewątpliwie stały się jej i Klodii udziałem :)



Wspomnianej już Klodii (facebook), za wspaniałe zdjęcia, które są fantastyczną pamiątką.
Wszystkim uczestnikom, to dzięki Wam atmosfera była tak wyjątkowa, a spotkanie wspaniałe.

Na koniec pragnę podziękować naszym sponsorom, prezenty są zawsze miłym akcentem takich spotkań.



Dziękuję Wam raz jeszcze za cudowne, wspólnie spędzone chwile i mam nadzieję, do rychłego spotkania.

Pozdrawiam,

piątek, 27 grudnia 2013

Recenzja - Dermedic Laboratorium - Hydrain3 Hialuro - krem nawilżający o dogłębnym działaniu

Jak zapewne wiecie, moja skóra jest mieszana w kierunku suchej, z tendencją do przesuszania się na policzkach, nosie i czole. Dlatego gdy szukam kremu, musi on być głęboko i długotrwale nawilżający, ale jednocześnie nie może pozostawiać na skórze denerwującego, tłustego filmu.
Z tej serii recenzowałam już dla Was płyn micelarny (recenzja), który sprawdził się całkiem nieźle, a także rewelacyjną maseczkę nawilżającą, która skradła moje serce (recenzja). Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o kremie głęboko nawilżającym, który otrzymałam na Spotkaniu Śląskich Blogerek w Katowicach (relacja). 

DERMEDIC LABORATORIUM
Hydrain3 Hialuro
Krem nawilżający o dogłębnym działaniu


Co mówi producent? (opakowanie)
Przywraca skórze naturalną zdolność nawilżania oraz zatrzymuje wodę w naskórku.

Kompleks Hydroveg VV - utrzymuje optymalne nawilżenie warstwy rogowej skóry.
Ogranicza TEWL (transepidermalną utratę wody), zapewniając równowagę hydrolipidową w naskórku.
Wspomaga naturalne właściwości bioprotekcyjne skóry. 

Zintensyfikowany system nawadniania skóry.
Hyaluronic Acid - kwas hialuronowy i Urea (mocznik) odpowiadają za wybitne właściwości nawilżające preparatu i długi czas jego działania. 

SPF 15 - chroni skórę przed niekorzystnym działaniem promieniowania UVA i UVB.

Nie zatyka porów.
Nie pozostawia tłustego filmu.
Doskonały pod makijaż.

Hipoalergiczny. Z wodą termalną ze Źródeł Uniejowa. 

Skład:  
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Octocrylene - filtr UV
C12-15 Alkyl Benzoate - działanie przeciwdrobnoustrojowe, zmiękczające i odżywiające skórę
PEG-100 Stearate - emulgator O/W
Glyceryl Stearate-emolient tłusty, emulgator W/O
Glycerin - gliceryna, humekant
Hydrogenated Polydecene - homopolimer, emolient, substancja filmotwórcza, poprawia właściwości aplikacyjne
Stearyl Alcohol - emolient, wmulgatow W/O
Isohexadecane - emolient suchy, wpływa na właściwości aplikacyjne
Caprylic/Capric Triglyceride - emolient tłusty, modyfikator reologii
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr UV
Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol - filtr UV
Sodium Hyaluronate - hialuronian sodu, humekant
Urea - mocznik, hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant
Diglycerin - humekant, substancja odżywcza
Sodium PCA - substancja hydrofilowa, filmotwórcza
Hydrolyzed Wheat Protein - Hydrolizat protein pszenicy, substancja hydrofilowa, filmotwórcza
Sorbitol - substancja hydrofilowa, nawilżająca
L-Lysine - substancja odżywcza
Allantoin - substancja o działaniu przeciwzapalnym, łagodzącym podrażnienia, regenerującym skóę
Lactic Acid - kwas mlekowy, substancja nawilżająca, zmiękczająca warstwę rogową
Aluminium Starch Octenylsuccinate - regulator lepkości
Polyacrylamide - substancja filmotwócza
C13-14 Methoxyphenyl Triazine - (filtr UV?)
Stearic Acid - emulgator W/O
PEG-8 - humekant, substancja nawilżająca, zapobiega krystalizacji
Tocopherol - witamina E, antyutleniacz, hamuje TEWL, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry
Ascorbyl Palmitate - antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry, wyrównuje koloryt skóry oraz rozjaśnia plamy i przebarwienia, spowalnia procesy starzenia
Ascorbic Acid - witamina C, antyutleniacz, spowalnia procesy starzenia, rozjaśnia przebarwienia
Citric Acid - kwas cytrynowy, sekwestrant, regulator pH
Parfum - substancje zapachowe
Benzyl Alcohol - konserwant, składnik kompozycji zapachowej
Methylchloroisothiazolinone - konserwant
Methylisothiazolinone - konserwant 

Cena regularna: od 23,00 zł w internecie do ok. 35 zł w aptekach stacjonarnych
Pojemność: 50g
Dostępność: Internet, apteki

Moja opinia.

Opakowanie:
+/- bardzo elegancji, ciężki słoik z szronionego szkła w kolorze błękitnym z białą plastikową nakrętką; opakowanie może nie jest higieniczne, za to bardzo eleganckie, lubię kremy w szklanych słoiczkach

+ krem dodatkowo zapakowany był w zafoliowany kartonik, a sam słoik zabezpieczony folią aluminiową przed pierwszym użyciem

Konsystencja/kolor:
+ krem ma dość bogatą i gęstą, ale jednocześnie nie ciężką, kremową i gładką konsystencję, dobrze się rozprowadza, nie rozmazuje się
+ kolor: biały

Zapach:
+ przepiękny, świeży, bardzo podobny do płynu micelarnego; mnie kojarzy się z ogórkami

Pojemność/wydajność:
+ opakowanie zawiera 50 g kremu, ze względu jednak na jego dość bogatą konsystencję, wydajność oceniam bardzo wysoko 




Działanie:
+ bardzo ładnie, dogłębnie i długotrwale nawilża skórę

+ nie spowodował podrażnień czy uczulenia
+ dobrze się rozprowadza po skórze, nie rozmazuje
+ pomimo bardzo bogatej konsystencji nie obciążą skóry
+ skóra jest miękka i gładka w dotyku, doskonale nawilżona i elastyczna
+ filtry UV
+ wydajność
+ dobrze sprawdza się pod makijaż, choć ja wolałam go używać na noc 
+ składniki aktywne
+/- cena
+/- pozostawia na skórze lekko tłustawy film
+/- skład 

W kilku słowach: Krem pomimo bogatej konsystencji bardzo dobrze się u mnie sprawdził, pięknie nawilżył skórę nie obciążając jej, nawilżenie jest długotrwałe i faktycznie dogłębne, poza tym ma bardzo gustowne opakowanie i pięknie pachnie. Na pewno jest to produkt godny polecenia dla osób z problemami przesuszającej się skóry, lub lubiącej dogłębne nawilżenie. 

Czy kupię ponownie?
MOŻE
 
Ocena ogólna (max. 10 pkt.):
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia jest subiektywna, a fakt, że dostałam produkt nieodpłatnie, nie miał na nią wpływu.
Bardzo dziękuję marce Dermedic (www) za możliwość przetestowania produktu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nietradycyjny OffTop ;)
Pisanie recenzji wymaga skupienia, a że po Świętach dobrze chrupać coś zdrowego, moje wczorajsze wieczorne pisanie umilały mi orzechy pekan od Skworcu (www). Pyszna, słodka i zdrowa przekąska.
Za to poranek umila mi ich pyszna kawa rozpuszczalna o smaku i aromacie Creme Brulee. Polecam :)


Pozdrawiam,