Obserwatorzy

sobota, 29 czerwca 2013

'Testuję z Maliną' - Eveline Cosmetics Slim Extreme 4D - Złote serum wyszczuplająco modelujące - Recenzja


Wczoraj peelingujący masaż, a dzisiaj przyszła pora na kolejny produkt, który otrzymałam w ramach Malinowego klubu czyli Eveline Cosmetics z serii Slim Extreme 4D i Złote serum wyszczuplająco modelujące. Kosmetyk używany był w tym samym czasie co peeling-masaż z tej samej serii, przez ostatnie 2 tygodnie. Zapraszam na recenzję. 


Opis producenta (opakowanie):
Złote serum wyszczuplająco-modelujące to luksusowa kuracja redukująca tkankę tłuszczową zainspirowana najnowszymi osiągnięciami światowej kosmetologii i medycyny estetycznej. Innowacyjna formuła, bogata w czyste 24-karatowe złoto oraz unikalną kompozycję składników aktywnych, stymuluje proces spalania tkanki tłuszczowej o pozwala na uzyskanie perfekcyjnie proporcjonalnych kształtów.


Przełom w wyszczuplaniu i modelowaniu sylwetki
24-karatowe złoto, działając w synergii z bogatym w  kwas hialuronowy bio-Hyaluron Slim Complex (TM) i ekstraktem z miłorzębu japońskiego, skutecznie stymuluje mikro-krążenie w tkance podskórnej, usuwa gromadzące się w komórkach toksyny, w rezultacie zauważalnie redukując cellulit. Złote serum pozostawia na skórze delikatny film, tworząc niewidzialny gorset rozświetlający i wygładzający ciało - subtelnie mieniący się złotymi drobinkami. Kompleks Lipocell-Slim (TM) wykazuje silne działanie wyszczuplające i modelujące sylwetkę. Napina skórę, zwiększa jej odporność na rozciąganie i pomaga utrzymać optymalną elastyczność (np. przy zmianach wagi ciała). Roślinne komórki macierzyste - PhytoCellTec(TM), aktywizują osłabione i uśpione komórki macierzyste w skórze, przez co stymulują jej regenerację. Pozwala to w naturalny sposób zwalczać cellulit. Olejek arganowy skutecznie redukuje nawet zaawansowany cellulit oraz wyraźnie zmniejsza widoczność rozstępów. Mleczko roślinne Chufa Milk EC, algi laminaria oraz kompleks witamin A, E, F głęboko odżywiają, nawilżają i rewitalizują. 

Potwierdzona skuteczność:
- wyraźnie zmniejszenie cellulitu
- ujędrniona, aksamitnie gładka skóa
- wygładzenie nierówności skóry

Efekt 4D
Wyszczuplanie i modelowanie sylwetki w czterech wymiarach:
- zwalcza zaawansowany cellulit
- redukuje tkankę tłuszczową
- modeluje i wyszczupla sylwetkę
- działa do 48h

Sposób użycia:
Niewielką ilość preparatu wmasuj dwa razy dziennie okrężnymi ruchami w miejsca zaatakowane cellulitem. Przyjemne uczucie chłodzenia towarzyszące aplikacji jest gwarancją natychmiastowego działania. Pierwsze rezultaty widoczne są po ok. 3-4 tygodniach regularnego stosowania. Dla podtrzymania uzyskanego efektu zaleca się stosować serum przez cały rok, 2-3 razy w tygodniu. Po użyciu preparatu należy umyć dłonie. 

Skład: Aqua, Butylene Glycol, Centella Asiatica Leaf Extract, Glycerin, Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Polyacrylate, Paraffinum Liquidum, Trideceth-6, Hyaluronic Acid, Caffeine, Cyperus Esculentus Tuber Extract, Xanthan Gum, Cetearyl Alcohol, Sodium Salicylate, Lecithin, Silica, Laminaria Hyperborea Extract, Propylene Glycol, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Betaine, Gold, Menthol, Polisilicone-11, Laureth-12, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Panthenol, Allantoin, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiasolinone, Methylsothiasolinon, Parfum, Mica, Cl 77491, Cl 77492. 

Cena: ok. 20 zł/250 ml 

Moja Opinia. 
Opakowanie: Tuba z plastycznego plastiku w kolorze "złotym", stojąca na zakrętce typu klik. Zakrętka nie otworzy się w kosmetyczce, ale jednocześnie jej otwarcie nie powoduje łamania paznokci. Szata graficzna klasyczna dla kosmetyków Eveline z serii 3D i 4D, utrzymana w tonacji złota, szarości, bieli i czerwieni. Pod światło możemy zobaczyć ile produktu zostało w środku. (1 pkt/1).

Konsystencja/kolor: Serum ma konsystencję dość gęstego balsamu, nie spływa ze skóry, rozprowadza się bardzo dobrze, trzeba jednak uważać z ilością aby nie przesadzić, bo wtedy kiepsko się wchłania. Kolor lekko kremowy z zatopionymi złotymi drobinami. W produkcie są widoczne tylko w świetle, na skórze niestety zostają złote drobiny. Są maleńkie, ale dość mocno widoczne. (0,75 pkt/1).

Zapach: Bardzo zbliżony do zapachu peelingu z tej samej serii, jednak aromat mięty jest bardziej wyczuwalny. Zapach jest odświeżający, z początku trochę mi przeszkadzał, teraz już się przyzwyczaiłam. (0,75 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: Opakowanie zawiera 250 ml produktu. Ponieważ na jedną aplikację wystarcza go na prawdę niewiele, tuba może wystarczyć nawet na 1,5-2 miesiące codziennego stosowania 2x dziennie. (1 pkt/1).


Działanie (3 pkt/6):
+ doskonale rozprowadza się po skórze, aplikacja nie sprawia żadnych problemów
+ jeśli nałożymy odpowiednią ilość, szybko się wchłania, nie brudzi ubrań
+ nie pozostawia na skórze wyczuwalnego filmu
+ odczuwalnie wygładza skórę
+ lekko napina skórę, ujędrnia ją, dzięki czemu podczas odchudzania może zapobiegać obwisaniu skóry
+ skóra jest miękka i bardzo miła w dotyku, ten stan utrzymuje się cały dzień
+ daje bardzo przyjemne uczucie chłodzenia, w sam raz na upały, które utrzymuje się ok. 15-20 minut
+ dobrze nawilża skórę
(+) po 2. tygodniach stosowania trudno ocenić realne działanie antycellulitowe, poprawia jednak wyraźnie stan skóry (w połączeniu z ćwiczeniami i dietą)
- pozostawia na skórze błyszczące drobiny, które ścierają się w kontakcie z ubraniem, nie zostają jednak na ubraniu; błysk nie jest perłowy i rozświetlający, ale taki 'brokatowy'. Wiem, że to złoto, jednak tak czy inaczej nie lubię takiego efektu
- oczywiście sam balsam nie odchudzi naszego ciała, ale ja już przestałam wierzyć w takie bajki. Niemniej ta obietnica producenta pozostaje niespełniona
- trudno odnieść się do 48-godzinnego działania, bo należy go używać 2x dziennie, poza tym chyba każda z nas przynajmniej raz dziennie bierze prysznic
- nie sądzę aby był w stanie zwalczać zaawansowany cellulit, poza tym jest to określenie, które tak na prawdę niewiele mówi, jest niemierzalne
- nie redukuje tkanki tłuszczowej

Podsumowanie: Generalnie lubię kosmetyki Eveline z serii Slim Extreme, ten również bardzo przypadł mi do gustu, pomimo złotych drobinek. Dobrze nawilża skórę, napina ją i daje przyjemne uczucie chłodzenia (jednak nie zimna), bardzo miłe po treningu czy w upalne dni. Oczywiście nie redukuje tkanki tłuszczowej i nie odchudza, bo tego nawet najdroższe kosmetyki nie robią. Choć się tego po nim nie spodziewałam, w recenzji muszę się jednak odnieść i do tych obietnic producenta.
Balsam się sprawdził, bo ładnie działa na skórę, choć osoby, które oczekiwały po nim wyszczuplenia będą się czuły zawiedzione. Mnie przypadł do gustu.

Czy kupię ponownie? TAK, na zmianę z innymi kosmetykami tego typu 
Ocena: 6,5 pkt/10

piątek, 28 czerwca 2013

'Testuję z Maliną' - Eveline Cosmetics Slim Extreme 4D - Złoty peeling-masaż drenujący - Recenzja


Dzisiaj zapraszam Was na pierwszą recenzję produktów Eveline otrzymanych do testowania w ramach Malinowego Klubu.
Na pierwszy ogień idzie Złoty Peeling-Masaż Drenujący z kofeiną.


Opis producenta (opakowanie):
Złoty peeling-masaż drenujący to innowacyjny produkt wyszczuplający zainspirowany najnowszymi osiągnięciami światowej kosmetologii i medycyny estetycznej. Peeling-masaż skutecznie złuszcza martwy naskórek, przywracając skórze blask i świeżość. 

Przełom w wyszczuplaniu i modelowaniu sylwetki
Czyste 24-karatowe złoto, działając w synergii z bogatym w kwas hialuronowy bioHyaluron Slim Complex (TM), guaraną i kofeiną, skutecznie stymuluje mikro-krążenie w tkance podskórnej, usuwa gromadzące się w komórkach toksyny, w rezultacie zauważalnie redukując cellulit. Innowacyjny kompleks Lipomoist 2013 zawierający ekstrakt z alg, bogaty w peptydy, mikroelementy oraz witaminy tworzy na powierzchni skóry mikrosiateczkę zapobiegającą parowaniu wody z naskórka. Nawilża, wygładza, ujędrnia otraz zwiększa przenikanie składników aktywnych w głąb skóry, intensywfikując efekt wyszczuplający. D-panthenol koi i łagodzi podrażnienia.

Efekt 4D
Wyszczuplanie i modelowanie sylwetki w czterech wymiarach:
- nawilża i wygładza
- rewitalizuje
- napina i ujędrnia
- działa do 48 godzin

Inniowacyjna formuła bogata w aktywne mikrogranulki delikatnie usuwa obumarłe komórki, likwidując szorstkość i łuszczenie się naskórka. Rewitalizujący masaż odświeża i dodaje energii, pozostawiając skórę jedwabiście gładką. Wygładzona i rozgrzana skóra jest gotowa na kurację antycellulitową.

Sposób użycia: podczas kąpieli rozprowadzić preparat na wilgotnej skórze ciała w partiach szczególnie wymagających wzmocnionej pielęgnacji antycellulitowej. Intensywnie masować okrężnymi ruchami przez 3 do 5 minut. Dokładnie spłukać wodą, osuszyć i zastosować odpowiedni preparat pielęgnacyjny z linii Slim Extreme 4D. Polecamy używać 1-3 razy w tygodniu w zależności od potrzeb. 

Skład:  Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Cocamide DEA, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Caffeine, Glycerin, Butylene Glycol, Paullinia Cupana Seed Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Urea, Poliquaternium-7, Hyaluronic Acid, Gold, Xanthan Gum, Carrageenan (Chondrus Crispus), Glucose, Panthenol, Allantoin, Methylchloroisothiasolinine, Methylisothiasolinon, Parfum, Mica, Cl 77491, Cl 77492. 

Cena: ok. 20 zł (?)/200 ml + 50 ml gratis

Moja Opinia. 
Opakowanie: Tuba z miękkiego, matowego, przezroczystego plastiku, widać ile produktu zostało w środku. Tubka stoi na zakrętce typu 'klik' w kolorze złotym. Oprawa graficzna typowa dla produktów Eveline z tej serii, zachowana w kolorach czerwieni, szarości, złota i bieli, oszczędna i gustowna. Produkt bez problemu możemy zużyć do końca. Zamknięcie jest na tyle solidne, że nie otworzy się nam w kosmetyczce, nie sprawia jednocześnie problemów przy otwieraniu tuby. (1 pkt/1).

Konsystencja/kolor: Produkt jest bardzo gęsty, dzięki czemu wystarczy niewielka jego ilość. Wymaga rozprowadzenia na mocno wilgotnej skórze, można spróbować na skórze bardziej suchej, jednak wtedy jego wydajność drastycznie spadnie. Słabo się pieni. Drobin ścierających jest dużo, ale są one dość małe, przez co produkt sprawia wrażenie miałkiego. Kolor - lekko żółtawy, 'prześwitujący', z widocznymi maleńkimi drobinami złota. (1 pkt/1).

Zapach: Peeling pachnie jakimś owocem, trudno mi niestety określić czy jest to mango, brzoskwinia, morela czy cokolwiek innego, w każdym razie coś w tym stylu. Dodatkowo czuć wyraźnie przebijający się aromat mięty i cytryny. Zapach robi wrażenie, jakby nie mógł się zdecydować czym chce pachnieć, nie jest to zapach, w którym można się zakochać, ale nie przeszkadza, jest orzeźwiający, nie pozostaje na skórze. (0,75 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: Opakowanie zawiera 250 ml produktu. 'Na oko' oceniam, że przy stosowaniu 3x w tygodniu tubka powinna wystarczyć na miesiąc stosowania, może trochę więcej. (1 pkt/1).


Działanie (5 pkt/6):
+ jeśli skóra jest dobrze nawilżona, dobrze się po niej rozprowadza
+ nieźle złuszcza naskórek, choć nie należy do mocnych zdzieraków
+ wyraźnie wygładza skórę
+ nie pozostawia tłustego filmu
+ doskonale się spłukuje
+ działa odświeżająco i orzeźwiająco
+ lekko chłodzi
+ jest wydajny - wystarczy niewielka ilość do peelingu newralgicznych miejsc
+ pozostawia skórę gładką, miękką i miłą w dotyku
+ lekko napina skórę
+ wyraźnie poprawia kondycję skóry, jednak w połączeniu z aktywnością fizyczną i dietą - działa wspomagająco
+ nie wysusza skóry
+ dobrze przygotowuje skórę do dalszych zabiegów
+/- pieni się bardzo delikatnie
+/- drobiny są średniej wielkości, na pewno nie jest to bardzo mocny zdzierak, ale ściera naskórek w stopniu wystarczającym
(-) drobiny złota jak dla mnie są zbędne, i tak spłukujemy ten produkt ze skóry
(-) trudno ocenić czy faktycznie działa 48 godzin, bo w międzyczasie stosuję też inne produkty
(-) po tak krótkim stosowaniu (2 tygodnie) trudno ocenić działanie antycellulitowe

Podsumowanie: W porównaniu z peelingiem-masażem z serii 3D jest dużo gęstszy, dzięki czemu bardziej wydajny. Doskonale sprawdza się jako peeling do stosowania np. po siłowni 3x w tygodniu, dobrze złuszcza naskórek i napina skórę, nie przesuszając jej, wygładza i pozostawia przyjemnie miękką i gładką w dotyku. Produkt godny uwagi. 
Czy kupię ponownie? TAK
Ocena: 8,75 pkt/10

środa, 26 czerwca 2013

Babeczkowe spotkanie blogerskie - 23 czerwca 2013


W ubiegłą niedzielę spotkałyśmy się w 10 dziewczyn w przemiłej, maleńkiej knajpce, by pogadać o kosmetykach (i nie tylko) zajadając się słodkimi babeczkami i popijając kawę.
Dziewczyny często spotykają się w nieco mniejszym składzie na kawie, niestety zazwyczaj o takiej porze, że ja nie mogę być obecna :( Na szczęście tym razem spotkanie zorganizowane zostało w niedzielę popołudniu, więc spokojnie mogłam dopasować sobie dzień do tegoż właśnie spotkania.


Spotkanie miało miejsce w Miss Cupcake w Katowicach na ul. Sokolskiej.
Babeczki były niezłe, słodkie, choć smak kremu miał w sobie coś, co mnie osobiście przeszkadzało. Niemniej babeczki i kawa bardzo umiliły nam czas przy babskich pogaduchach.

W spotkaniu udział wzięły:
Kasia http://codzienna-dawka-piekna.blogspot.com/
Ala http://poradnikbezradnik.blogspot.com/
Ola http://cosasyminimas.blogspot.com/
Ala http://cukier-i-pieprz.blogspot.com/
Ola http://babskiesprawy1.blogspot.com/
Asia http://www.asiablog.pl/
Ania http://b-for-beautiful-nails.blogspot.com/
Kamila http://kamykowyswiat.blogspot.com/
Ania http://anne-mademoiselle.blogspot.com/
i ja :)

Photo by: Kasia
Ola, Ania, Ala, Kamila

Photo by: Kasia
Ania i Asia

Photo by: Kasia
Ala, Ola, Ala
Photo by: Kaprysek
Kamila i Ja

Photo by: Kaprysek
Ja, Ala, Kasia, Ola
Photo by: Me
Ola, Ala

Photo by: Me
Kasia, Kamila

Photo by: Me
Dziewczyny składają życzenia poniedziałkowej solenizantce

Photo by: Me
Ala, Ola, Kasia

Dziewczyny zorganizowały również drobne upominki:

Loton Professional

Bath & Body Works

By Dziubeka

Nie obyło się bez wymiany kosmetyków. Udało mi się zdobyć serum Miraculum, którego bardzo zaciekle szukałam. Wszędzie :)

Photo by: Ania
Moje zdobycze

Dobroci od Kapryska

Spotkanie było bardzo udane, dziewczyny przesympatyczne, z niecierpliwością czekam na powtórkę :)

Moja babeczka - Snickers

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Recenzja - Altermedica Laboratories - Marine Collagen

W związku z tym, że ja nie miewam większych problemów ze stawami, kolagen morski marki Altermedica Laboratories otrzymany na gliwickim zlocie blogerek dzięki uprzejmości sklepu internetowego Prosto z Natury (klik) przekazałam do testowania mojemu P.
Do zapoznania się z jego opinią ubraną w moje słowa zapraszam poniżej :) 


Opis producenta (opakowanie):
MARINE COLLAGEN Kolagen Morski, suplement diety
Enzymatyczny hydrolizat kolagenu ze skór ryb morskich

Preparat dla osób dorosłych narażonych na znaczne obciążenia stawów, w stanach pourazowych oraz dla rekonwalescentów i osób starszych, jako uzupełnienie diety w łatwo przyswajalne, hydrolizowane, rozpuszczalne białka kolagenowe. Wspomaga utrzymanie właściwego stanu tkanki chrzęstno-stawowej oraz regenrację tanki kostnej, łącznej (chrzęstno-stawowej), stawów i ścięgien. Korzystnie wpływa na kondycję skóry, włosów i panokci. Kolagen ze skór ryb morskich jest związkiem, którego cząsteczki są mniejsze niż cząsteczki kolagenu pochodzenia zwierzęcego, dlatego działa efektywniej. 

Skład: enzymatyczny hydrolizat kolagenu ze skór ryb morskich, sproszkowane owoce aceroli (Malpighia punicifolia), maltodekstryna (nośnik), żelatyna (otoczka kapsułki).


Cena: regularna: 69 zł/90 kapsułek (w promocji: 39 zł)
Dostępność: www.prostoznatury.pl

Opinia mojego P. 
Opakowanie: Wykonane z solidnego plastiku, z granatową nakrętką. Przed pierwszym użyciem zabezpieczona zarówno zakrętka jak i sama buteleczka - folią. (1 pkt/1).

Forma/kolor: Preparat jest w formie kapsułek z żelatynowej otoczce w kolorze białym. Kapsułki są dobrej wielkości, nie powodują problemów z przyjmowaniem preparatu. (1 pkt/1).

Zapach: Niezbyt przyjemny, ale preparat nie jest przeznaczony do wąchania, wię nie uważam tego za wadę. (1 pkt/1).

Pojemność/wydajność: Opakowanie zawierające 90 kapsułek wystarcza na miesięczną kurację. Przy cenie promocyjnej jest to średnia relacja ceny do ilości, cena regularna jest dość wysoka. (1 pkt/1).




Działanie po 30-dniowej kuracji (5 pkt/6):
+ eliminują 'chrupanie' w stawach
+ ograniczają bolesność stawów
+ wyeliminowały niemal całkowicie 'strzelanie' stawów
+ bardzo ograniczyły odczucie blokowania stawów podczas chodzenia
+ nie sprawiają problemów przy połykaniu
+ opakowanie wystarcza na miesięczną kurację
- dostępność (tylko internet)
- cena regularna jest dość wygórowana

Podsumowanie: W cenie promocyjnej jest to preparat gony polecenia, spełnia swoje zadanie w 100%, podejrzewam, że przy dłuższej kuracji pozytywne efekty byłyby odczuwalne znacznie bardziej.
Czy kupię ponownie? MOŻE
Ocena: 8,5 pkt/10
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Produkt otrzymałam na gliwickim zlocie blogerek, dzięki uprzejmości sklepu www.prostoznatury.pl, co nie miało wpływu na moją opinię.

sobota, 22 czerwca 2013

Akcja Maliny: Kolorowe lato na paznokciach - PODSUMOWANIE

Miesiąc minął niepostrzeżenie i malinowa akcja 'Kolorowe Lato na paznokciach' dobiegła końca.
Chociaż na co dzień rzadko maluję paznokcie, ta akcja pozwoliła mi sobie przypomnieć jak ładnie niektóre kolory na nich wyglądają, a także odkurzyć trochę moją sporą kolekcję. Okazało się, że mam tyle lakierów iż niestety nie wszystkie, które chciałabym pokazać, zdążę Wam przedstawić. Ale mam nadzieję nadrabiać to w przyszłości i nadal od czasu do czasu, choć już z mniejszą częstotliwością, pokazywać Wam kolory z mojej kolekcji.

Na zdjęciach brakuje lakieru Essence Color & Go nr 134
w odcieniu Stuck on you, który znalazł już nowy dom

A jak wygląda podsumowanie akcji?
W ciągu miesiąca pokazałam Wam 12 kolorów. Jedne 'moje', które zapewne częściej będą u mnie gościć, inne trochę nietrafione, niektóre z tych drugich znalazły już nowe domy :)


(1) Akcję zaczęłam od brzoskwini, koloru zakupionego pod wpływem inspiracji kolorem Oleśki z Wibo Gel Like.
Avon Color Trend - Sugared Peach (klik)


(2) Następny w kolejności był lakier, który dostałam na wielkim katowickim zlocie blogerów modowych, piękna miedź z, w założeniu, lustrzaną taflą, czyli:
Lovely Mirror Nails - nr 3 (klik)


(3) Trzeci lakier i następny kolor, to przepiękna, głęboka zieleń z maleńkimi drobinkami:
Essense Colour & Go 139 - walk on the wild side (klik)


(4) W odsłonie czwartej przedstawiłam Wam jeden z moich ulubionych kolorów, w odcieniu soczystego arbuza, pięknie wyglądający na paznokciach:
Virtual Fruit Coctail Vinylmania 144 - Juicy Watermelon (klik)



(5) Kolor numer 5 to jaśniejszy, bardziej pastelowy brat arbuzowego Virtuala, w ślicznym odcieniu koktajlu jagodowego:
Virtual Fruit Coctail Vinylmania 143 - Berry & Milk (klik)


(6) Jako szósty kolor kolejny lakier otrzymany na dużyk katowickim zlocie blogerów modowych. Przepiękna, wiosenna, soczysta zieleń, czyli:
Wibo Gel Like, Zielona Fantazja numer 3 od Bernadetta (klik)


(7) Następnie znowu Essence i głęboki granat wpadający lekko w fiolet, z maleńkimi, rozświetlającymi drobinkami. Lakier już nalazł nową właścicielkę, dlatego brakuje go na zdjęciu zbiorczym:
Essense Colour & Go 134 - stuck on you (klik)



(8) Piątek przyniósł nowego w mojej kolekcji nudziaka. Kupowałam go mając nadzieję, że będzie miał dobre krycie i na paznokciach będzie efekt Essie i Sand Tropez (koloru, który wyjątkowo mi się podoba). Niestety okazało się, że lakier choć ładny, krycie ma znikome, przez co niemal go na paznokciach nie widać:
Golden Rose Fantastic Color numer 110 (klik)


(9) W kolejnej nadprogramowej, bo niedzielnej odsłonie, pokazałam Wam również nowość w mojej kolekcji i przepiękną, soczystą, kanarkową żółć:
Golden Rose Classics Charming numer 55 (klik)


(10) Ostatni wtorek akcji przyniósł nowość od Golden Rose w odcieniu ślicznego błękitu, z połyskującymi drobinami brokatu mającymi imitować kryształki cukru. Prawdziwie wakacyjny kolor:
Golden Rose Holiday - nr 55 (klik)


(11) Nadprogramowo w czwartek dodałam jeden z moich ulubionych kolorów, malina ze śmietanką. Kolor pięknie prezentuje się na paznokciach, niestety lakier smuży i ma maleńki pędzelek utrudniający malowanie. Ale kolor jest piękny:
Flormar Pretty - P16 (klik) 


(12) Miałam straszny problem z wyborem ostatniego w akcji koloru. Zdecydowałam się na odcień ciemny, trudny do określenia, z różową, perłową poświatą dodającą mu pazura, czyli:
Flormar - nr 418 (klik)


Niestety na pokazanie większej ilości lakierów, jak już wspomniałam, zabrakło czasu. Szkoda, bo mam w kolekcji kilka innych, na prawdę ładnych odcieni. Ale nic straconego. Na pewno wcześniej czy później pojawią się na moim bogu.



I teraz najważniejsze, czyli wybór wakacyjnego koloru numer 1.
Myślę, że moim zdecydowanym faworytem był i nadal pozostaje Virtual w odcieniu pięknego arbuza, czyli Fruit Coctail Vinylmania 144 - Juicy Watermelon. Pięknie wygląda na paznokciach, dobrze się nim maluje, w miarę szybko schnie i nie potrzeba kilku warstw, wystarczą dwie cienkie, aby efekt był lepiej niż zadowalający.



A jaki kolor będzie królował tego lata na Waszych paznokciach?