Obserwatorzy

piątek, 30 listopada 2012

Recenzja - Perfecta - Oczyszczanie, maseczka peel-off

W Październikowej akcji Maliny (klik) przeszłam samą siebie recenzując 10 przetestowanych maseczek. Zdecydowanie udział w akcji był motorem napędowym do fundowania sobie tej odrobiny luksusu średnio 2 razy w tygodniu. Akcja się skończyła, a ja, co przyznaję ze wstydem, powróciłam do mojego nie-wykonywania maseczek. Jakoś się nie chce poświęcić nawet tych kilku minut.
Dzisiaj jednak przemogłam się, zebrałam w sobie i oto przedstawiam Wam recenzję maseczki marki Perfecta - oczyszczanie, maseczka peel-off, wygładzająca.


Opis producenta (www.wizaz.pl):
Maseczka peel - off w saszetce. Głęboko oczyszczająca i wygładzająca maseczka polecana dla osób w każdym wieku, do pielęgnacji cery normalnej, mieszanej i tłustej. Skutecznie odblokowuje pory oraz usuwa z powierzchni skóry wszelkie zanieczyszczenia i martwe komórki. Zawiera łagodzącą prowitaminę B5 oraz wyciągi z aloesu i afrykańskiej rośliny Enantia, które nawilżają i matują cerę. Już po pierwszym użyciu czyni skórę znacznie gładszą i idealnie matową.

Skład: aqua, Polivinyl Alcohol, Alcohol, Glycerin, Panthenol, PPG-26-Buteth-26/PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Butylene Glycol, Enatia Chlorantha Extract, Oleanolic Acid, Triclosan, Disodium EDTA, Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropane-1,3-Diol, Parfum, CI 42090.

Cena: 2 zł/10 ml

Moja Opinia.
Opakowanie: maseczka znajduje się w jednorazowej saszetce, którą dość łatwo otworzyć. Wolę kosmetyki w tubkach, ze względu na łatwiejsze użytkowanie, jednak saszetki mają tę zaletę, że możemy wypróbować produkt nie tracąc zbyt wielkich pieniędzy. (0,75 pkt/1).

Konsystencja/kolor: maseczka ma żelową, półpłynną konsystencję, w kolorze jasnoniebieskim, przezroczystym, lekko mętnym. Konsystencja jest trochę za rzadka, może spływać ze skóry, a do aplikacji niezbędny jest pędzelek, nie wyobrażam sobie aplikacji tej maseczki palcami. (0,5 pkt/1).

Zapach: po przełożeniu preparatu do miseczki, zapach jest nawet przyjemny, dla mnie lekko ogórkowy. Niestety podczas aplikacji staje się bardzo gryzący, wręcz duszący. Po aplikacji, podczas samego już zabiegu na szczęście jest niewyczuwalny. (0,5 pkt/1).


Pojemność/wydajność: saszetka zawierała 10 ml produktu, jak dla mnie trochę za dużo na jednokrotną aplikację, a za mało na dwie. Ponadto jest to maseczka peel-off, więc trudno byłoby ją przechować kilka dni do następnej aplikacji. (0,5 pkt/1).

Działanie (2 pkt/6):
+ delikatnie oczyszcza skórę
+ skóra jest wygładzona i przyjemna w dotyku
+ niska cena
+/- pantenol na dość wysokim miejscu w składzie, niestety nie zauważyłam aby działał łagodząco
- ze względu na konsystencję bardzo ciężko ją rozprowadzić jednolitą warstwą na skórze, może spływać tworząc zacieki
- alkohol na wysokim miejscu w składzie
- paradoksalnie zwiększa widoczność porów
- bardzo przesuszyła moją skórę, zwłaszcza na nosie
- bardzo źle się zdejmuje - rozrywa się, bardzo mocno przywiera do skóry, ze względu na spływającą konsystencję miejscami tworzy się grubsza warstwa która nie wysycha 

Podsumowanie: pomimo, że lubię maseczki peel-off ta zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Zdecydowanie nie polecam do cer mieszanych w kierunku suchych. Może na skórze tłustej zdałaby egzamin. Znam dużo lepsze maseczki oczyszczające, np. recenzowaną już przeze mnie maseczkę z Avonu z minerałami z Morza Martwego.
Czy kupię ponownie? Z całą pewnością NIE.
Ocena: 4,25 pkt/10








 Maseczkę miałam okazję przetestować dzięki Malinie,
za co bardzo jej dziękuję. 



___________________________________________________________________________________

Ps. Już jest nowy Shape, z nową płytą. Nowe wyzwania przed nami drogie Panie :)

 

Bazarek - Aktualizacja

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Moi drodzy,w dziale Bazarek znowu jest dostępna paleta Sleek PPQ Me, Myself and Eye.
Zainteresowanych zapraszam.

środa, 28 listopada 2012

Recenzja - Emolium - krem specjalny

Mój mąż ma spore problemy ze skórą, która często jest przesuszona, podrażniona, szorstka.
Ze względu na jego alergiczne skłonności, szukałam dla niego kremu, który nie tylko rozprawiłby się z typowymi dla skóry suchej i alergicznej problemami, ale też pomógł pozbyć się zaczerwienień.
Takim kremem jest Krem specjalny marki Emolium, na którego recenzję dzisiaj Was zapraszam.


Opis producenta (www.emolium.pl):
Krem Specjalny Emolium to nowoczesny emolient przeznaczony do pielęgnacji bardzo suchej skóry, podrażnionej i swędzącej. Można stosować go do twarzy i do całego ciała. Dzięki starannie dobranemu i przebadanemu zestawowi substancji aktywnych skutecznie pielęgnuje skórę bardzo suchą, szorstką, popękaną i swędzącą: natłuszcza i nawilża naskórek, ogranicza przeznaskórkową utratę wody, odbudowuje płaszcz hydrolipidowy, zmiękcza i uelastycznia naskórek oraz łagodzi uczucie świądu. Hypoalergiczna formuła Kremu Specjalnego powstała we współpracy z dermatologami. Jest rekomendowany do stosowania u dzieci i niemowląt.

Krem Specjalny Emolium otrzymał pozytywną opinię Centrum Zdrowia Dziecka.
  • jest emulsją woda w oleju (W/O)
  • długotrwale odżywia i natłuszcza
  • łagodzi świąd
  • odbudowuje naturalną warstwę hydrolipidową skóry
  • ogranicza transepidermalną utratę wody (TEWL)
  • doskonale rozprowadza się na skórze, pozostawiając na jej powierzchni cienki film
  • nie zawiera barwników i substancji zapachowych
  • jest hypoalergiczny
Preparat jest odpowiedni do pielęgnacji skóry dzieci i niemowląt.
Otrzymał pozytywną opinię Centrum Zdrowia Dziecka.
Codzienne odżywianie i pielęgnacja skóry:
  • bardzo suchej
  • szorstkiej i popękanej
  • podrażnionej i swędzącej
Zalecany również jako pielęgnacja emoliencyjna przy stosowaniu preparatów wysuszających skórę.
Nanieść cienką warstwę kremu na dokładnie oczyszczoną skórę. Najlepsze efekty osiąga się, stosując preparat minimum dwa razy dziennie.
  • Arlasilk® Phospholipid GLA (2%)
  • Trójglicerydy oleju z kukurydzy (3%)
  • Urea (5%)
  • Masło shea (6%)
  • Olej macadamia (3%)
  • Hialuronian sodu (2%)
  • Olej parafinowy (8%)
Skład: aqua, hydroxyethyl, urea, mineral oil (liquid paraffin), butyrospermum parkii/shea butter/, corn (zea mais) oil, macadmia ternifolia oil, glycerin, methylpropanediol, cetyl peg/ppg-10/1dimethicone, isopropyl palmitate, boragemidopropyl palmitate, boragemidopropyl pg-dimonium chloride phosphate, sodium hylauronate aluminum/magnesium hydroxide stearate, sera microcrystallina, hydrogenenated castor oil, allantoin, lactid acid, magnesium sulfate, phenoxyethanol, butylparaben, propylparaben, ethylparaben, methylparaben, disodium edta, peg-8, tocopherol, ascorbic acid, ascorbyl palmitate, citric acid.

Cena: ok. 25 zł/75 ml

Moja opinia.
Opakowanie: krem znajduje się w miękkiej, plastikowej tubce, pod światło widać ile preparatu zostało w środku, bez problemu można go wycisnąć do ostatniej kropli. Tubka stoi na zakrętce, jednak krem ma dość płynną konsystencję, lepiej go kłaść, bo gdy stoi na głowie zbiera się w zakrętce i podczas otwierania może się wylać. (0,75 pkt/1).


Konsystencja/kolor: krem ma dość treściwą, ale płynną konsystencję, dobrze się aplikuje, nie pozostawia smug. Jest koloru białego. (1 pkt/1).

Zapach: preparat niby jest bezzapachowy, dla mnie jednak kosmetyki bezzapachowe mają swoją, trudną do określenia woń, niekoniecznie przyjemną. (0,5 pkt/1).


Pojemność/wydajność: produktu jest 75 ml, jest bardzo wydajny, spokojnie wystarczy na ok. rok codziennego używania (jeśli kładziemy go tylko na twarz). (1 pkt/1).

Działanie (5 pkt/6):
+ pięknie nawilża skórę
+ wygładza ją
+ łagodzi podrażnienia
+ już po jednym użyciu skóra jest w widocznie lepszej kondycji
+ świetnie rozprowadza się na skórze
+ świetnie radzi sobie z nawet mocno podrażnioną skórą
- dość długo się wchłania pozostawiając na skórze tłusty film 




Podsumowanie: krem jest doskonałym wyjściem aby szybko załagodzić podrażnioną i wysuszoną skórę.
Czy kupię ponownie? TAK
Ocena: 8,25 pkt/10

wtorek, 27 listopada 2012

Bazarek - aktualizacja

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Zapraszam Was do działu Bazarek, dodałam nowe przedmioty w działach:
kosmetyki, biżuteria oraz garderoba.

Przedświąteczna akcja oszczędzania - podsumowanie etapu I

Kończy się listopad, niebawem może spadnie śnieg. W powietrzu bardzo wyraźnie czuć już zimę.
A u mnie skończył się pierwszy etap Akcji Przedświątecznego Oszczędzania.


Jak wiecie (pisałam o tym tutaj) ja zapisałam się na level extra hard, czyli zaplanowałam, że w miesiącu listopadzie nie wydam na ciuchy i kosmetyki więcej jak 50 złotych.
Plan wykonany w pełni, ciuchów nie kupowałam w ogóle, bo chwilowo nic nie jest mi potrzebne (wiem, brzmi jak herezja), z kosmetyków natomiast kupiłam jedynie:
- paletę Sleek ultra mat darks w cenie 29,90 + 6 zł przesyłka - musiałam ją mieć
- masełko do ust Nivea o zapachu karmelu w promocji w Superpharm za 7,99 zł.


W sumie wydałam zatem: 43,89 zł.
Jestem z siebie dumna i oczywiście zgłaszam się do drugiego etapu, również na level extra hard.
A Wam jak poszło przedświąteczne oszczędzanie?

poniedziałek, 26 listopada 2012

Recenzja - Sephora - puder matujący

Dzisiaj trochę kolorówki, mianowicie recenzja jednego z pudrów marki własnej SEPHORA:
Puder matujący w kompakcie (Matifying Compact Powder).


Opis produktu (wizaz.pl - klik):
Jedwabisty, lekki, redukujący błyszczenie, matujący puder prasowany.
Pozostawia skórę gładką, jest prawie niewidoczny, lekki, nie zatyka porów, nie daje efektu maski. Subtelnie, ale zarazem na długo matuje i minimalnie kryje. Zawarte w nim wyciągi z owoców odżywiają skórę.
W dostępnej gamie kolorystycznej podzielony został na dwie grupy: R - Roseé -różowy, i D - Doreé (gold) - złoty. Odcienie od porcelanowych różów po karmelowe żółcie.

Skład: Talc, Mica, Aluminium Silicate, Zea Mays (Corn) Strach, nylon-12, Caprylic/Capric Triglyceride, Octyldodecyl/Stearol Stearate, Glyceryl Isostearte, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Phenoxyethanol, Boron Nitride, Trimethylsiloxysilicate, Octyldodecanol, Cl 77492 (Iron Oxides), Calcium Aluminum Borosilicate, Methylparaben, Cl 77491 (Iron Oxides), Parfum (Fragrance), Lauroyl Lysine, Sorbittan Olivate, Ethyloparaben, Propylparaben, Silica, Cl 77891 (Titanium Dioxide), Butylparaben, BHA, Cyclopentasiloxane, Cl 77499 (Iron Oxides), Simmondsia Chinesis (Jojoba) Seed Oil, Rosa Canina (Fruit Oil), Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Geraniol, Butylpenthyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Citronellal, Alpha-isomethyl lonone, Limonene.

Cena: 35 zł /11 g

Moja opinia.
Opakowanie: klasyczna puderniczka z szybką na górze dzięki czemu widać ile produktu zostało, a także jaki ma kolor. Nie posiada lusterka ani puszka do aplikacji, choć mnie to nie przeszkadza, bo używam go tylko rano przy makijażu w domu i używam pędzla. Opakowanie jest dość solidne, choć pomimo nienoszenia pudru w kosmetyczne ułamał się element zamykający opakowanie. (0,5 pkt/1)

Konsystencja/kolor: puder ma bardzo przyjemną konsystencję, typową dla tego typu produktów, przy aplikacji nie pyli, łatwo się aplikuje pędzlem równomierną warstwą, łatwo też usunąć nadmiar gdy nałożymy go za dużo. Mnie bardzo odpowiada konsystencja jak i wybór kolorów - nawet ja z moją bladą cerą mogłam wybrać coś dla siebie. Mam bardzo jasną karnację w kolorze lekko różowym, mój odcień to D20 - chyba najjaśniejszy z dostępnych w kolorystyce złoto-beżowej. (1 pkt/1).

Zapach: przepiękny choć wyczuwalny tylko w opakowaniu i lekko podczas aplikacji. Puder jest perfumowany, nie ma typowo pudrowego zapachu, co mnie bardzo odpowiada. (1 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: opakowanie zawiera 11 g pudru, przy codziennym stosowaniu myślę, że spokojnie wystarczy na 4-5 miesięcy. Ja mam swój od maja i jeszcze sporo go zostało, choć nie używam go codziennie. (1 pkt/1).


Działanie (4 pkt/6):
+ bardzo dobrze matuje skórę, nie jest to płaski mat, a raczej satynowe wykończenie
+ łatwo dobrać kolor do skóry, ładnie się stapia ze skórą
+ moją skórę mieszaną w kierunku suchej matuje na niemal cały dzień, choć po kilku godzinach policzki, środek czoła i nos wymagały lekkich poprawek, ale nawet bez nich wygląda nieźle
+ nie ciemnieje na skórze
+ nie pozostawia pudrowej warstwy
+ jeśli się ściera, to bardzo równomiernie, nie tworzy plam czy zacieków
- może podkreślać suche skórki, zwłaszcza w połączeniu z podkładem matującym, przy kremie tonującym tego nie robi
- opakowanie może nie wytrzymać noszenia w torebce
- brak lusterka moze być przeszkodą jeśli chcemy nosić go przy sobie do poprawek w ciągu dnia
- dość wysoka cena
- może się nie sprawdzić na skórze bardzo suchej lub mocno przetłuszczającej się

 
Podsumowanie: jest to bardzo przyzwoity puder matujący, jednak w tej cenie myślę, że można kupić równie dobre produkty. Mnie najbardziej odpowiada jego zapach.
Czy kupię ponownie? Raczej NIE.

Ocena: 7,5/10 pkt

piątek, 23 listopada 2012

Niekosmetycznie - Akcja "Chudnę powoli ale skutecznie"

Natchniona akcją u Naturalnie piękna (klik) postanowiłam również ja zrobić coś dla siebie, swojego ciała, ducha, poprawy kondycji i samopoczucia. Zwłaszcza teraz, gdy pogoda za oknem i szybko nadchodzący zmrok oraz wszechobecne zimno nie zachęcają do jakichkolwiek czynności poza leżeniem pod ciepłą pierzynką, powinnyśmy skupić się na naszej kondycji, naszym zdrowiu, naszym wyglądzie.
Po co przed letnimi wojażami i świadomością, że lada moment będziemy chciały ubrać się w kostium kąpielowy budzić się w marcu, kwietniu czy nawet w maju i wtedy ogromnym nakładem sił i środków, na gwałt zrzucać nabrane w czasie zimy kilogramy, jak można znacznie wolniej, w swoim własnym tempie i z zachowaniem zdrowego rozsądku zacząć już teraz?

Właśnie dlatego ogłaszam na swoim blogu, wszem i wobec akcję: 

Chudnę powoli ale skutecznie

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Czas trwania akcji: 1 grudnia 2012 - 30 czerwca 2013 (7 miesięcy)

Główne założenia akcji:
1. Dzień zaczynamy od zdrowego, pożywnego śniadania.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Mogą to być płatki owsiane, mogą być pełnoziarniste kanapki z chudą wędliną i warzywami, jeśli mamy czas może być jajecznica, jeśli lubimy mogą być owoce, najlepiej jabłka lub grejfrut.
Rezygnujemy z: niejedzenia śniadań, bułek, drożdżówek, ciastek i ciasteczek, wysoko przetworzonych płatków śniadaniowych i innych potraw typu fast food'owego.

2. W ciągu dnia zjadamy kilka małych posiłków zamiast 2-3 dużych.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Wiem, że to może być trudne do zrealizowania, zwłaszcza dla osób pracujących czy uczących się 'na zmiany'. Możemy jednak skomponować nasz dzień tak, aby zjeść w ciągu dnia 4-5 mniejszych, pełnowartościowych i odżywczych posiłków zamiast klasycznego śniadania-obiadu-kolacji.
Staramy się również, aby nasze posiłki były zdrowe i dobrze zbilansowane, wykluczamy fast food, jedzenie tłuste, potrawy mączne ograniczamy do minimum. Skupiamy się na zdrowym, wartościowym pożywieniu: warzywach, chudym mięsie, rybach, pełnoziarnistym ryżu i makaronie, kaszy
Ponadto, o ile to możliwe, powinniśmy trzymać stałe pory posiłków. Organizm przyzwyczai się do tych godzin i zapobiegnie to napadom wilczego głodu w dziwnych porach.

3. Ostatni posiłek najpóźniej 3 godziny przed snem.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Nie mówię, że po 18.00 masz już nic nie jeść, bo jak chodzisz spać o 24.00 czy jeszcze później trudno, żebyś chodziła głodna przez 1/4 doby. Jednak na 2-3 godziny przed snem nie powinniśmy już nic jeść, ponieważ organizm musi mieć czas na przetrawienie ostatniego posiłku. Nie powinno się kłaść spać z pełnym żołądkiem, bo to ani zdrowo, ani przyjemnie.
Jeśli masz problemy z nocnym podjadaniem, na godzinę przed snem możesz zjeść małą białkową przekąskę. To powinno Cię uchronić przed nocnymi spacerami do lodówki.

4. Każdego dnia zjadamy przynajmniej 3 porcje świeżych warzyw i owoców.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Nie ograniczam co do gatunku warzyw o ile nie będą to tylko ziemniaki i banany ;)
Staramy się zjeść jakiś owoc lub warzywo do każdego posiłku, wliczają się tutaj również świeże soki (ale nie te z kartonów!).

5. Wykluczamy słodkie i gazowane napoje.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Albo przynajmniej znacząco je ograniczamy. Chodzi zarówno o wszelkie oranżady i soki w kartonach jak również o słodką kawę czy herbatę. Można wypić raz na jakiś czas kubek kakao, ale najlepiej aby było to kakao naturalne, lekko dosłodzone cukrem, jeśli nie lubimy gorzkiego. I na prawdę sporadycznie.
Pijemy wodę mineralną, naturalne, świeże soki z warzyw i owoców, herbatę zieloną lub czerwoną. Kawę lepiej wykluczyć ze względu na kofeinę oraz wypłukiwanie przez nią magnezu i wody z organizmu.

6. Bardzo ograniczamy słodycze i niezdrowe przekąski.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Nie piszę wykluczamy, bo jeśli się jest takim miłośnikiem czekolady jak ja, to trudno nagle zrezygnować z wszelkich słodkości na tak długi czas. Ja zawsze robię tak, że albo pozwalam sobie na 1-2 kostki gorzkiej, 70% czekolady dziennie, albo nie jem nic słodkiego/słonego przez cały tydzień i robię jeden dzień tzw. Jokera w tygodniu, gdy pozwalam sobie na jakieś dietetyczne odstępstwo.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Oczywiście w przypadku dnia Jokera nie oznacza to, że przez cały dzień opychamy się czekoladą i chipsami, ale np. zjadamy pół tabliczki dobrej czekolady, kawałek ciasta czy małą paczkę chipsów. To pozwala nam nie tylko trzymać się przez tydzień w ryzach, ale i odetchnąć trochę od zdrowego żywienia.
Jeśli macie silną wolę, możecie z tego punktu zrezygnować ;)

7. Wykluczamy lub mocno ograniczamy napoje alkoholowe.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Mnie to nie dotyczy, bo dla mnie alkohol generalnie mógłby nie istnieć. Lubię sobie czasem wypić szklaneczkę Baileys'a (średnio raz na pół roku), jednak generalnie nie piję alkoholu.
Jednak jeśli lubisz sobie w weekend wypić kilka kieliszków wina, piwko czy kilka kolorowych drinków, powinnaś się zdecydowanie ograniczyć. Po pierwsze, alkohol ma mnóstwo pustych, niepotrzebnych do niczego kalorii. Po drugie, wypłukuje wodę z organizmu, sprawia też, że mamy większy apetyt i trudno nam kontrolować to co jemy. Wprawdzie związki zawarte w czerwonym winie podobno dobrze działają na serce, ale to samo osiągniemy pijąc świeżo wyciśnięty sok z winogron :)

8. Codziennie ćwiczę co najmniej 30 minut.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Nie musimy katować się wielogodzinnymi treningami. Nie każdy ma na to ochotę, zdecydowanie mało kto ma na to czas. Jednak 30-minutowy trening dziennie pomoże nam zaszczepić w sobie zdrowy nawyk, poprawi naszą kondycję, będziemy chudnąć szybciej i zdrowiej, bo najlepiej działać na wielu frontach.
Nie musi to być wyczerpujący trening, możemy zacząć od marszu w dość szybkim tempie, aby nam tętno podskoczyło. Dobrze byłoby też przeplatać trening aerobowy, spalający tkankę tłuszczową, z treningiem siłowym, który pomoże nam zbudować tkankę mięśniową. Polecam filmy na YT albo płyty z ćwiczeniami dołączane np. do miesięcznika Shape.
Wśród moich ulubionych płyt z ćwiczeniami na pewno znajdziecie programy Cindy Crawford (których pierwsze wersje miałam lata temu jeszcze na VHS), Jilian Michaels, Mel B czy bardzo popularne obecnie płyty z ćwiczeniami Ewy Chodakowskiej.

9. Codziennie dbam o ciało.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Jest to ważne zwłaszcza wtedy, gdy mamy do zrzucenia wiele nadprogramowych kilogramów, aby zapobiec nieestetycznym zwisom skóry. Najbardziej skuteczne są tutaj codzienne masaże, do których użyć możemy szorstkiej, sizalowej rękawicy, specjalnych masażerów (które nie są drogie i dość łatwo dostępne), szczotki z drewnianymi wypustkami. Pamiętajcie, że masaż powinien być intensywny na tyle, aby skóra się zaczerwieniła, powinien trwać przynajmniej 10 minut i zawsze wykonujemy go w kierunku do serca.
Bardzo przydatne jest regularne złuszczanie naskórka, czy też, jeśli macie czas, body wraping - czyli owijanie wysmarowanego wcześniej preparatem ze składnikami aktywnymi ciała w folię i pozostanie pod przykryciem, w cieple ok. 40 minut. Taki zabieg powinnyśmy powtarzać przynajmniej raz w tygodniu.
Jeśli nie macie na to czasu, wystarczy zwykły, gruboziarnisty peeling, również przynajmniej raz w tygodniu. 
Ponadto oczywiście codzienne używanie balsamów. Przy regularnych masażach mogą być to najzwyklejsze balsamy nawilżające czy odżywcze, choć balsamy ze składnikami 'odchudzającymi', ujędrniającymi czy antycellulitowymi na pewno przyniosą lepsze efekty. Polecam tu preparaty z kofeiną, bluszczem, algami, cynamonem - przy tym ostatnim jednak uważajcie, bo może uczulać.

10. Codziennie dbam o 'duszę'.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

To jeden z ważniejszych punktów, choć występuje na samym końcu. Chodzi o to, by w ferworze walki o szczupłe, piękne i jędrne ciało nie zapomnieć o naszym stanie ducha. Zafundujmy sobie codziennie 15-30 minut tylko dla siebie. Z dala od domowych obowiązków. Zróbmy to, na co mamy ochotę - może to być ulubiona książka, odcinek ukochanego serialu, samotny spacer... Cokolwiek, co sprawia nam przyjemność, pozwala odpocząć umysłowi, wyciszyć się, zapomnieć na chwilę o problemach i troskach.
Raz na jakiś czas zafundujmy sobie dłuższy odpoczynek - wypad z koleżankami na zakupy, do kina, wizyta u kosmetyczki czy w saunie.
Powiedzenie 'w zdrowym ciele, zdrowy duch' moim zdaniem działa w obie strony. Jeśli nie zadbamy bowiem o nasze samopoczucie psychiczne, nasze osiągi w zakresie dbania o ciało nie będą dla nas aż tak przyjemne jak mogłyby być.

11. Nie zrażamy się upadkami.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Trzymałyśmy dietę, ale koleżanka w pracy wmusiła w nas kawałek ciasta? Trudno się mówi, przełknij tę gorzką pigułkę i trzymaj się swoich zasad dalej. To, że zjadałaś coś niedozwolonego nie oznacza, że już cały dzień przepadł i możesz się najeść po uszy, a zaczniesz od jutra. To błędne koło, w które często sama wpadałam. Po powrocie do domu dłużej poćwicz, albo zrezygnuj z dnia Jokera w tym tygodniu.
Nie poddawaj się, nie rezygnuj, bo każdy dzień, nawet jeśli się potkniesz, przybliża Cię do upragnionego celu. Nie pozwól nikomu przekonać się, że 'taki mały kawałek Ci nie zaszkodzi', 'jak zjesz kilka paluszków, to nic się nie stanie' czy 'od jedne kanapki z szynką i majonezem nie wrócisz do dawnej wagi'.
Owszem, nie wrócisz, ale tu kanapka, tam kilka chipsów i w efekcie zjadasz kalorie, które nie są Ci do niczego potrzebne. Skoro Ty nie ingerujesz w życie dietetyczne innych, niech oni nie ingerują w Twoje.


Tak wyglądają głównie założenia mojego długofalowego planu działania. Nie są to rzeczy nowe, każdy kto choć raz czytał o zdrowym trybie życia powinien je znać. Warto jednak czasem wprowadzić w swoje życie jakieś zdrowe reguły. Nie dla innych, dla samego siebie. Aby w wieku 60 lat mieć siły biegać za wnukami ;)

Na początku należy się oczywiście pomierzyć i zważyć, określić cel jaki chcemy osiągnąć zarówno w miesięcznych ramach jak i przez cały okres trwania akcji. Pamiętajcie jednak, aby cele były realne do osiągnięcia. Jeśli założycie sobie, że chcecie w miesiąc zrzucić 15 kilogramów, zniechęcicie się już na starcie, bo nie da się osiągnąć takich wyników w zdrowy, nieszkodliwy dla naszego organizmu sposób.

Jeśli chcecie się przyłączyć zapraszam serdecznie, ja raz w miesiącu będę składała raport z moich poczynań dietetycznych i mam nadzieję, że wakacje powitam całkiem nowa, szczupła i zdrowa.

wtorek, 20 listopada 2012

Niekosmetycznie - Organizacja Kwiat Kobiecości

Dzisiaj post niekosmetyczny, jednak bardzo związany z kobiecością, z naszym zdrowiem, z tym, o co powinnyśmy dbać codziennie.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Z chorobą jaką jest rak szyjki macicy jestem w pewien sposób związana osobiście.
Trzy lata temu moja mama zmarła właśnie na tę chorobę. Walczyła dzielnie przez ponad dwa lata od diagnozy, niestety choroba ją pokonała. Miała 52 lata.
Bardzo długo choroba nie dawała żadnych objawów, ale brak regularnych badań niestety zrobił swoje. Choroba została u niej wykryta tak późno, że niewiele dało się już zrobić. Miała serię bardzo intensywnych naświetlań i pozostało jej czekanie na nieuchronne. Choć była poważnie chora, zawsze była uśmiechnięta, radosna, czerpała życie pełnymi garściami. Gdyby ktoś nie wiedział z czym się zmaga, nigdy patrząc na nią nie powiedziałby, że może być tak poważnie chora.
Z czasem zaczęła gasnąć w oczach, by 14 lipca 2009 roku odejść do lepszego świata bez bólu i cierpienia.

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net

Bardzo wiele kobiet, niestety również młodych, nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, jakim jest brak regularnych badań. Gdy rozpoczniemy życie seksualne, regularne badanie ginekologiczne i cytologia przynajmniej raz na dwa lata powinna być dla nas oczywista i obowiązkowa. Niestety, jak pokazuje wiele przykładów moich koleżanek, do lekarza idziemy po receptę, gdy chcemy zajść w ciążę lub w niej jesteśmy i gdy coś złego się dzieje. Wiele z nas, młodych dziewczyn, nie pamięta aby regularnie wykonywać podstawowe badania, do których w przypadku kobiet należy bezbolesna cytologia, badanie piersi, USG czy w późniejszym wieku mammografia. A wcześnie wykryty rak szyjki macicy jest w pełni wyleczalny.
Rak nie jest wyrokiem śmierci, jeśli lekarz wykryje go odpowiednio wcześnie, na co pozwala mu właśnie badanie cytologiczne.
Ponadto, dziewczyny młode, przed rozpoczęciem życia seksualnego, mają szansę zaszczepić się, co bardzo znacząco zmniejsza ryzyko pojawienia się komórek rakowych w przyszłości.
Źródło: http://www.kwiatkobiecosci.pl

Ogólnopolska Organizacja na rzecz walki z rakiem szyjki macicy (RSM) jest inicjatywą kobiet, które stoczyły walkę z tą chorobą i wygrały. Nasz sukces oraz nasze przeżycia mogą pomóc Tobie lub bliskim Ci kobietom.
Naszą misją jest pomoc każdej kobiecie, która zmaga się z RSM oraz tym, które mogą być nim zagrożone. Stawiamy na profilaktykę, edukację, dostęp do informacji i zmianę świadomości w podejściu do zdrowia. Będziemy dążyć do tego by jak najwięcej mówiło się i pisało o zagrożeniach związanych z RSM. Najwyższy czas by zacząć działać razem!
Towarzyszy nam wielu ludzi zaangażowanych w nagłośnienie tego poważnego problemu oraz wiele instytucji, które wspierają nasze działania. Zainteresowanie naszym Ogólnopolska Organizacją Kwiat kobiecości ciągle rośnie. Zgłaszają się do nas kobiety, które chcą pomagać – prawniczki, nauczycielki, przedstawicielki wolnych zawodów, kobiety biznesu, którym nieobce są ból oraz cierpienie, które mają w sobie siłę, ciepło, wsparcie oraz chęć niesienia pomocy potrzebującym.
Bardzo mało kobiet wie, że w blisko 100% za raka szyjki macicy odpowiedzialny jest wirus o nazwie HPV, a nie, jak większość uważa – uwarunkowania genetyczne. RSM to choroba, której można uniknąć, można z nią walczyć, a co najważniejsze – można z nią wygrać. Chcemy by kobiety zaczęły dbać o siebie, chcemy by zrozumiały, że badania cytologiczne mogą uratować im życie.
Każdego dnia na raka szyjki macicy umiera pięć Polek. Jesteśmy po to by walczyć o każdą z nich! 

Do akcji propagowania dbania o swoje zdrowie dołączyło się wiele bloggerek w sieci, wspierają ją gwiazdy kina i estrady, osoby znane mniej lub bardziej, działające w bardzo szlachetnym celu. Jeśli chcecie, możecie, macie ochotę, dołączcie się również. Pamiętajcie, że jeśli Wasza pomoc uratuje choć jedną osobę, to warto to robić.

Zachęcam Was do zapoznania się zarówno z samą organizacją jak i działaniami jakie podejmuje, aby walczyć z nieświadomością ludzi oraz pomagać tym, których choroba dotknęła.
Odsyłam po informacje bezpośrednio na stronę organizacji:
http://www.kwiatkobiecosci.pl/ (klik)
facebook (klik)


Fragmenty tekstu o organizacji oraz logo organizacji pochodzą ze strony http://www.kwiatkobiecosci.pl/

Liebster blog po raz trzeci :)

Dostałam kolejne wyróżnienie Liebster Blog.
Tym razem od Pauliny P z bloga Pielęgnacja oczami mamy (klik).
Za wyróżnienie dziękuję, poniżej odpowiedzi na Twoje pytania :)



1. Jaka jest twoja ulubiona pora roku i dlaczego?
Osobiście najbardziej lubię wiosnę, zwłaszcza tę późniejszą, gdy jest już ciepło i słonecznie, a wokoło wszystko budzi się do życia. Równie mocno lubię wczesną jesień, gdy nabierze już swoich przepięknych barw, ale nie zmieni się jeszcze w mokrą, zimną i nieprzystępną ;)

2. Jakie sporty uprawiasz?
Kiedyś uprawiałam spinning (indoor cycling). Gdy byłam młodsza jeździłam konno.
Obecnie lubię chodzić na basen, pływanie doskonale robi na ciało i umysł. Lubię też zajęcia stepu.
Mój mąż czasem wyciąga mnie w górki, ale nie jest to coś, co tygrysy lubią najbardziej.
Chciałabym się zapisać na boks. Ćwiczę też w domu z pomocą wszelkiego rodzaju płyt i filmików na YT.

3. Twój sposób na relaks.
Na to odpowiedziałam w tagu Relaks :) Ale tak krótko: chwile spędzane z moim mężem, czekolada, film, książka, jazda samochodem i sauna.

4. Jak widzisz siebie za 10 lat?
Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym. Chciałabym jednak mieć pracę, która będzie mi dawała nie tylko finansowe zabezpieczenie, ale jeszcze radość i satysfakcję. Jeśli się uda będę wizażystką. Chciałabym też mieć dziecko.
Moim marzeniem jest również być szczupłą, ale to będzie wymagało bardzo dużo pracy...

5. Czy masz zwierzątka?
Tak, mam dwie kotki, a u taty został pies i żółw :)

6. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
Całą seria Haarry'ego Potter'a, "Ojciec Chrzestny" Mario Puzo, "Kubuś Puchatek" i "Całe zdanie nieboszczyka" Joanny Chmielewskiej. To pozycje do których mogę wracać nieskończoną ilość razy.

7. Film który ostatnio oglądałaś.
"Legalna blondynka" i "12-stu gniewnych ludzi" - uwielbiam filmy sądowe.

8. Jaka jest Twoja ulubiona drogeria.
Nie mam. Chodzę głównie do Rossmanna i Superpharm, ale też wiele kupuję przez internet (np. alledrogeria, esentia, itp.).

9. Jakie jest najmilsze wydarzenie w Twoim życiu?
Myślę, że dzień mojego ślubu :)

10. Jakie jest Twoje hobby?
Czytanie, oglądanie filmów, kino, psychologia, prawo, dziennikarstwo, wizaż, dietetyka, fitness.

11. Co podoba Ci się najbardziej w prowadzeniu bloga?
Możliwość wyrażania bez skrępowania swoich opinii, a dzięki temu pomóc innym w doborze odpowiednich kosmetyków. No i oczywiście możność wygadania się ;)

poniedziałek, 19 listopada 2012

Aktualizacja - bazarek

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Nowe produkty na moim 'Bazarku'.

Bronzer Flormar, błyszczyk Inglot, olejek Sephora oraz kilka książek nt. diety South Beach.

Zapraszam (klik).

Recenzja - Pharmaceris - Lacti-Intima - Pianka do higieny intymnej

W dniu dzisiejszym przychodzę do Was z kolejną recenzją, produktu przeznaczonego do pielęgnacji sfer intymnych marki Pharmaceris.

Lacti-Intima
Pianka do higieny intymnej w ciąży, po porodzie i w okresie karmienia


Opis produktu (wizaż.pl):
Delikatnie myje zapewniając uczucie komfortu i świeżości. Nie zawiera mydła. Wyciąg z ziela przywrotnika działa ściągająco i regeneruje skórę. Olej Canola korzystnie wpływa na błony śluzowe chroniąc je przed wysuszającym działaniem środków powierzchniowo czynnych. Zawartość kwasu mlekowego pozwala utrzymać naturalną florę bakteryjną, co zapobiega podrażnieniom i powstaniu uczucia dyskomfortu. Wyciąg z kwiatu wiciokrzewu działa grzybo- i bakteriostatycznie. Allantoina nawilża i koi podrażnienia. W celu zwiększenia bezpieczeństwa działania pianka nie zawiera kompozycji zapachowej, konserwantów, ani barwników. Jest wydajna, łatwo się pieni i spłukuje.
Pianka została przebadana z udziałem kobiet w ciąży i karmiących w Instytucie Matki i Dziecka.

Składniki:  
Aqua - woda
Glycerin - Hydrofilowa substancja nawilżająca, humektant.
Betaine - Związek organiczny, pochodna glicyny. Otrzymywany z buraka cukrowego. Działa silnie nawilżająco, humektant.
Cocamidopropyl Betaine - Amfoteryczna substancja powierzchniowo czynna. Główne zastosowanie to preparaty myjące, substancja pianowtórcza.
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - Substancja odtłuszczająca usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe z powierzchni skóry, emulgator O/W.
Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate
PEG-7 Glyceryl Cocoate - Substancja stosowana jako renatłuszczająca. Stabilizacja i poprawa wyglądu piany.
Propylene Glycol - Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, humekant.
Lactic Acid - Kwas mlekowy. Substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Modyfikator pH, humektant.
Hydroxyethylcellulose - Modyfikator reologii (zmienia konsystencję) -zagęstnik, zwiększa lepkość preparatu.
Lonicera Caprifolium (Honeysucle) Flower Extract - wiciokrzew, wyciąg kwiatowy o doskonałym działaniu bakteriostatycznym i przeciwgrzybiczym.
Alchemilla Vulgaris (Lady's Mantle) Extract - przywrotnik pospolity.

Cena/Pojemność: 19,90 zł/260 ml

Moja opinia.
Opakowanie: bardzo wygodne opakowanie z pompką, stabilne i higieniczne. Tylna etykieta jest papierowa i niestety może trochę się ścierać w kontakcie z wodą. (0,75 pkt/1).

Konsystencja/kolor: produkt jak nazwa wskazuje ma konsystencję lekkiej pianki w kolorze białym, doskonale rozprowadza się po ciele i dobrze spłukuje nie pozostawiając żadnej warstwy, a jedynie uczucie świeżości. Może spływać z dłoni. (0,75 pkt/1).

Zapach: delikatny, słabo wyczuwalny, bardzo trudny do określenia, lekko kwaskowy. Pod prysznicem jest średnio przyjemny. (0,5 pkt/1). 

Pojemność/wydajność: opakowanie zawiera 260 ml produktu i jest bardzo wydajne. (1 pkt/1).

Działanie (5 pkt/6):
+ bardzo dobrze oczyszcza pozostawiając uczucie czystości i świeżości
+ doskonale rozprowadza się po ciele
+ ma wygodną formę lekkiej pianki
+ nie podrażnia i nie przesusza skóry
+ bardzo wydajny
+ nie pozostawia na skórze żadnej wastwy
+/- średni zapach
- jeśli dłużej potrzymamy na skórze może powodować lekkie pieczenie, które jednak mija zaraz po spłukaniu preparatu
- dostępność (apteki, internet)

Podsumowanie: bardzo fajny produkt, doskonale się sprawdza i jest bardzo wydajny, choć za dość wygórowaną cenę.
Czy kupię ponownie? MOŻE, choć cena może być trochę odstraszająca.

Ocena: 8/10 pkt

niedziela, 18 listopada 2012

TAG - Relax


Zostałam oTAGowana przez glammadame1990 (klik)

Zasady są jasne, krótkie i proste:
Zabawa polega na tym, aby podać 6 pomysłów, które uważasz, że relaksują.
Następnie należy oTAGować 5 blogów.

Moje sposoby na Relax?

Źródło:  Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Czas spędzany z moim mężem :*
Najczęściej chwile spędzane w naszym domu, z moim ukochanym, pozwalają mi ukoić skołatane nerwy.
Gdy mnie przytula, wiem, że wszystko będzie dobrze i na tę krótką chwilę zapadam się w jego ramionach a czas przestaje płynąć.








Źródło:  Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Czekolada
Żadna inna potrawa nie jest równie uspokajająca jak solidna dawka mlecznej, słodkiej, rozpływającej się w ustach czekolady.

















Źródło:  Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Film
Lekka komedia, babskie kino, dobra kreskówka. To filmy które są bardzo relaksujące, pozwalają odpocząć umysłowi, nabrać dystansu i choć na jakiś czas zapomnieć o otaczającym nas świecie.
Świetnie sprawdza się Shrek, Epoka Lodowcowa, Dziennik Bridget Jones lub Legalna Blondynka.













Źródło:  Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Książka
Dobra, wciągająca powieść, dzięki której nasza wyobraźnia zaczyna pracować na zwiększonych obrotach, a świat wokoło przestaje się liczyć. Dla mnie taką książką jest na pewno Harry Potter, wszystkie części.















Źródło:  Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Prowadzenie samochodu
Wiem, że może to brzmieć dziwnie, ale długie trasy pozwalają mi się bardzo zrelaksować, dają odpocząć umysłowi, pozwalają przemyśleć wiele spraw i spojrzeć na nie z zupełnie innej, nowe i świeżej perspektywy.
Jedni gdy mają zły dzień idą na spacer, a ja wsiadam do samochodu i robię sobie jakąś trasę. Doskonały, choć niestety nie najtańszy sposób na uspokojenie myśli.












Źródło:  Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Sauna
Uwielbiam gorącą, fińską saunę, która dosłownie relaksuje całe ciało, pozwala odpłynąć napięciu mięśni i stresowi. Po seansie w saunie moje ciało jest tak zrelaksowane, że ledwo potrafię chodzić, relaksuje się również umysł. Nie ma nic lepszego dla naszego napiętego codziennymi obowiązkami czy treningiem ciała jak gorąca kąpiel w działającej prawdziwe cuda saunie.






TAGuję:
Kapryska z bloga Życiowy poradnik bezradnik (klik)
Hushaaabye. z bloga Piękno, natura... prawda (klik)
Glamourka89 z bloga glamourka89.blogspot.com (klik)
Gabusiek z bloga Gabusiek bloguje (klik)
Coffe z bloga StylofeFashion (klik)

Zapraszam do zabawy :)

sobota, 17 listopada 2012

Niekosmetycznie - Szlachetna Paczka

Źródło: www.szlachetnapaczka.pl

SZLACHETNA PACZKA (klik) to ogólnopolska akcja świątecznej pomocy – realizowana od 2001 roku przez Stowarzyszenie WIOSNA (klik). Głównym jej założeniem jest idea przekazywania bezpośredniej pomocy – by była ona skuteczna, konkretna i sensowna.
Przez ostatnie 10 lat projekt zataczał coraz szersze kręgi, włączając w pomoc coraz większą liczbę Darczyńców i Wolontariuszy. Najważniejsze w SZLACHETNEJ PACZCE jest jednak spotkanie z prawdziwie potrzebującym człowiekiem. Rodzin, którym udało się w SZLACHETNEJ PACZCE pomóc jest z roku na rok coraz więcej.

Głównym założeniem akcji jest pomoc rodzinom potrzebującym.
Wolontariusze spotykają się potrzebującymi rodzinami i diagnozują ich sytuację, a następnie włączają do projektu tylko te rodziny, co do których mają pewność, że pomoc może być dla nich inspiracją do zmiany. Paczka to nie tylko konkretna pomoc materialna, to przede wszystkim impuls do działania. 

Zdanie każdej osoby biorącej udział w tym szlachetnym projekcie jest ważne i pomaga usprawniać działanie całej akcji.
Każda osoba jest ważną i niepowtarzalną częścią Paczki. Każdy ma do zrobienia coś wyjątkowego. Ponadto ma prawo do współdecydowania i kształtowania projektu. Chcemy wspólnie i świadomie realizować ideę mądrej pomocy! 

I Ty możesz pomóc. Już dzisiaj przyłącz się do akcji i pomóż tym, którym los poskąpił.

Po bardziej szczegółowe informacje odsyłam bezpośrednio na stronę Szlachetnej Paczki
http://www.szlachetnapaczka.pl/ 
facebook

Wszelkie informacje i ilustracja pochodzą ze stron http://www.szlachetnapaczka.pl/ i http://www.wiosna.org.pl/

Rozwiązanie konkursu :)

Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
W dniu wczorajszym o północy skończyłam przyjmowanie zgłoszeń do mojego konkursu.
Nawet się nie spodziewałam, że zgłoszeń będzie tak wiele. Wasza kreatywność i szczerość w odpowiedziach również przeszła moje oczekiwania.
Tak wiele odpowiedzi mi się podobało, że bardzo trudno wybrać było te, które zasługują na nagrody. Niemniej jednak zwycięzcy muszą zostać wybrani, a pozostali nie są przegranymi, tylko po prostu mieli mniej szczęścia.
Ze względu na tak dużą ilość fantastycznych odpowiedzi nie mogłam wybrać tylko dwóch miejsc, wybrałam zatem troje zwycięzców.


Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Miejsce pierwsze zajmuje...
Coffe ♥
"Jako że Kubuś Puchatek to bajka mojego dzieciństwa ( które jeszcze trwa ;) ) mam z nią bardzo miłe wspomnienia. Bajka ta rozbawiała mnie jak i wzruszała aczkolwiek najbardziej ukochałam sobie w niej jedną postać. Kłapouchy - zawsze z boku, w cieniu nigdy nie garnął się do żadnych przedsięwzięć. A mimo to był kochany przez swych przyjaciół. Mimo iż mógł wydawać się nieporadny, ponieważ często zdarzało mu się gubić ogon, był jak najbardziej rozsądnym zwierzaczkiem. Ta postać często mnie rozczulała, mały, szary, osiołek w niestabilnym domku z gałęzi. Jako całkiem mała jeszcze osóbka zawsze zastanawiam się dlaczego tak jest, dlaczego osiołek ma taki lichy szałasik,a inni całkiem przytulne i ciepłe mieszkanka. Teraz już to wiem. Po prosu był on samotnikiem - z wyboru. Nie szukał poklasku ani tłumu wiernych fanów, po prostu był. Wiele osób mówi o nim, że był pesymistą, ponieważ mówił bardzo przykre i przygnębiające rzeczy. Moim zdaniem jednak ten niepozorny osiołek to realista, który może nie idealnie wpasował się w życie, radosne życie swoich przyjaciół, ale za to idealnie pasowałby do rzeczywistości, która otacza wielu z nas. Uważam, że był on mądrym zwierzątkiem, pomimo tego, że to tylko postać z bajki bardzo cenię sobie styl życia i to w jaki sposób potrafił pokazać czym tak na prawdę jest życie. I na koniec już Kocham kłapouszka za to , ze mówi wszystko wpros : " Ktokolwiek ci mówi, że aby schudnąć, potrzebny jest z tydzień, kłamie ". Tak, to zdanie towarzyszy mi od dawna i pomimo, że nigdy nie potkałam Osiołka to wierzę, że poznanie go od strony szklanego ekranu bardzo mi w życiu pomogło. Koniec".


Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Miejsce drugie...
Magdalena x 
"Moją ulubioną postacią z Kubusia Puchatka jest Prosiaczek :-)
Mama zawsze mówiła, że jestem do niego podobna. Dla niej chodzilo o moja wieczną niesmialosc, z kolei tata zawsze śmiał się że mama twierdzi iż jestem cała różowa, za co dość często, w młodzieńczym wieku się obrażałam:-) W wieku 10 lat, dostalam pierwszy pamietnik, ktory mam do dzis, na pierwszej stronie tak jak umialam, namalowalam rozowa kuleczke a'la prosiaczek i swoim niezgarbnym pismem, naskrobalam:
"Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
-Tygrysku?
-Co Prosiaczku?
-Nic. Odparł Prosiaczek biorąc Tygryska za rękę - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś"
Dodatkowo wieczorami kiedy prosiłam rodziców o bajkę, nielubiący czytać tata kładł się koło mnie i wymyślał historyjki o bohaterach stumilowego lasu. Moja ulubiona byla ta, w ktorej puchatek zachodzil do pobliskiej biedronki i wychodzil z placzem, bo zabraklo miodku. Zobaczyl go prosiaczek i tak bardzo przejal sie losem przyjaciela, ze sam probowal wejsc na drzewo, zgarnac miodek z ula (ktory w bajce byl chyba na drzewie?:)) i w rezultacie polamal sobie nozke. Kiedy puchatek dowiedzial sie jak bardzo poswiecil sie prosiaczek czym predzej [pognal do szpitala i siedzial przy prosiaczku tak dlugo, az zagoila mu sie nozka. Prosiaczek potem wstal, przytulil Kubusia i powiedzial "dziekuje ze jestes" Pomimo iz jestem teraz na studiach, to ostatni raz opowiadalismy sobie z tata razem te historie w poprzedni weekend przez skype:-)".


Źródło: Free image courtesy of FreeDigitalPhotos.net
Miejsce trzecie...
byjean 
"Szczerze mówiąc, tak przejrzałam i zdziwiłam się,bo mnóstwo ludzi lubi Kłapouchego. Chciałam być oryginalna i wymyślić coś innego,ale po pierwsze nie chce kłamać, po drugie podwyższam sobie poprzeczkę i postaram się,by moja odpowiedź spodobała Ci się bardziej :) A więc - jak byłam mała to nie oglądałam za bardzo Kubusia i o to mam 18 lat i w ciągu 2 lat obejrzałam kilka filmów z serii "Kubuś Puchatek" i stwierdzam,że są to świetne bajki,które bym wolała pokazywać dzieciom niż to co dzisiejsze stacje telewizyjne prezentuje. Różnorodność bohaterów jest niezwykła,jednak od razu wiedziałam,że Kłapouch jest wyjątkowy. Co dziwne, w tamtym momencie mogłabym bardziej utożsamić się z Tygryskiem- byłam żywa, pozytywnie nastawiona do życia i otwarta. Jednak teraz, wiadomo jak to w zyciu się dzieje, zmieniłam się i Kłapouchy to mógłby być mój brat i razem moglibyśmy się tułać w poszukiwaniu idealnego domku. Zawsze jak jestem w sklepie z Moim Chłopakiem to musi mnie odciągać od maskotek, kubków itp.,bo sam by mi je chętnie podarował, bo widzi jak na nie patrzę,ale niee, trzeba być twardym i czekać na przeceny (60 zł za małego misia! :(). I szczerze przyznam,że ściągnę cytat od pani wyżej,ale tylko dlatego,że chciałam przypomnieć sobie dokładnie jaki cytat zapadł mi w pamięci - "Dziękuję, że mnie zauważyłeś." Nie wiem czemu,ale traktuję go bardzo osobiście.
To by było "tylko" na tyle.
Pozdrawiam.
Ps. W końcu jakieś pytanie niekosmetyczne!"

Wyróżnienia specjalne
Ponadto ze względu na ilość fajnych, ciekawych i kreatywnych odpowiedzi,  postanowiłam przyznać kilka wyróżnień specjalnych:
Specjalne wyróżnienie wędruje do: Hushaaabye.
Za refleks, szybkość i pierwsze zgłoszenie jakie wpłynęło na mój konkurs.

Kolejne wyróżnienia wędrują do:
Ewa Sz
alapadma
Tanika i Wojtas

oraz dwa wyróżnienia za wyjątkową kreatywność w odpowiedzi:
Kasia Kaka
setfiretotherain 

Zwycięzcom serdecznie gratuluję, skontaktuję się z Wami mailowo w celu zdobycia adresu na który mam wysłać nagrody.
Z osobami wyróżnionymi również się skontaktuję, będę miała dla Was drobne upominki :)

A wszystkich, zarówno zwycięzców jak i tych, którzy mieli mniej szczęścia, zachęcam do śledzenia mojego bloga. Na pewno za jakiś czas pojawi się kolejny konkurs :)

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie.

piątek, 16 listopada 2012

Cały sekret bycia fit w jednym poście! u Mary

Moi drodzy :)
Zapraszam Was serdecznie do przeczytania fantastycznie napisanego posta Mary z bloga Aktywne Życie o odchudzaniu, dietach, ćwiczeniach i wszystkim tym co może nam pomóc osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Tekst jest świetnie napisany, jasno, konkretnie, porusza najważniejsze aspekty życia i bycia fit.


Fragmenty tekstu:
TU NIE MA WRÓŻEK, CZARÓW, SKRÓTÓW
ANI UKRYTYCH I PILNOWANYCH ŚCIŚLE TAJNYCH SEKRETÓW!
Chcesz bardziej szczegółową odpowiedź: dosłownie: musisz spocić swoje 4 litery ćwicząc, jeść czysto i pić wodę oraz świeżo wyciśnięte soki z sokowirówki. Pretensje miej tylko do siebie, że siedzisz na kanapie ze skwaszoną miną.
Co jeść a czego nie jeść?
Najzdrowsze jest wszytko co niezamknięte w opakowaniu: czyli warzywa owoce ja kocham Was, a Wy kochacie mnie.

Co pić i ile pić. Czy 2l H2O są okej?
Sporo płynów dostaje się do twojego organizmu przez jedzenie warzyw i owoców.
Pij wodę!
Ćwiczyć w domu czy na siłowni?
Na początek OBOWIĄZKOWO na siłowni pod okiem trenera, zadaj mu tyle pytań aż zaschnie mu w ustach od mówienia i udzielania Ci informacji jaka postawa jest prawidłowa, czego nie ronić, na co zwracać uwagę itd. Tego ja Ci nie powiem, powód, nie mam zamiaru odpowiadać za twoje skrzywienie kręgosłupa, albo naderwane ścięgna.
Ile ćwiczyć?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. U mnie sprawdza się metoda 4x1. 4 dni ćwiczeń 1 dzień odpoczynku. Nie ćwiczę dłużej niż 1h (40-60 minut) dziennie.
Co ćwiczyć?
Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową?
Aeroby! bieganie, wiosłowanie, pływanie itd
Chcesz wysmuklić mięśnie!
Wszelkiego typu ćwiczenia rozciągające, będą idealne: YOGA, PILATES, STRECHING
Brak jędrności, rozstępy i miseczka B z miseczki C, cellulit czy mnie to czeka po ćwiczeniach?
Niezła próżność, ja o zdrowiu Ty o wyglądzie! Masz rację, przecież robimy to dla wielu powodów numer jeden to zdrowie, ale każdy/a z nas chce mieć przepiękne ciało!
Umysł!
Myślisz, że on z ćwiczeniami nie ma nić wspólnego? Wręcz przeciwnie, wszytko zaczyna się od wewnętrznych procesów myślowych, narzekasz  że nie masz wsparcia ze strony przyjaciół i bliskich a jak TY siebie SAMĄ traktujesz?


Zachęcam do lektury całości :)
Czytaj więcej

Wszelkie fragmenty tekstu oraz zdjęcia pochodzą z bloga Aktywne Życie i zostały skopiowane i umieszczone na moim blogu za zgodą autorki.